Forum Psychologia

Poniżanie i wyśmiewanie ze strony męża

zwyklazona

zwyklazona

nie umiem poradzić sobie z zachowaniem męża ,na początku małżeństwa znałam go jako człowieka dobrego wesołego miłego choc denerwował mnie tym ,że w towarzystwie bardzo czesto traktowal mnie jako kogos gorszego tekstami _co ty wiesz ,lepiej nic nie mow drobne nieporozumienia ale od 3 lat kiedy wrocil z Angli jest nie do zniesienia ,doprowadza mnie do skrajnego myslenia poniża mnie ,wyrzucil mnie z pokoju w ktorym razem spimy ,teraz spie na podlodze w pokoju syna ,mowi ze smierdze ,ze jestem ulomna uposledzona ,ze gotuje gowna i gowno zarabiam ,nie oszczedza tez moich rodzicow mowiac ze moj tata to pijak a mama ma drewniane rece ,naprawde duzo tego ...i a coraz mam tez malo sil ...rozmawiam z nim mowie dlaczego taki jest ...a on bo Ty nie jestes mila ...taka jak i tu podaje ime np innej mojej kolezanki ...albo ze nie robie pierogow ,albo domowego makaronu itp.albo ze zle urodzilam bo mialam cesarskie ciecie naprawde duzo tego...jaka ja nie jestem chcialabym to zmienic ...umiejscowic siebie w tym wszystkim bo czasem mysle ze faktycznie nie spelniam sie jako zona ,ciagle mi cos brakuje albo jak zdrowiej do tego podchodze to mysle ze nie mozna tak wyzywac czlowieka i ponizac go ...jak zmienic siebie a jak on moze sie zmienic ...czy istnieje jakas terapia dla meza dla mnie ..prosze o pomoc

85666 zwyklazona Kobieta, 47 lat, :)

Odpowiedzi znajdują się poniżej

zwyklazona

zwyklazona

po czasie ..proowałam próbowałam coś zrobic..mysle , ze w tak krotkim czasie zrobilam dla swojego zwiazku wiele ..rozmawialam z jego matka razy 3 ,ja sama korzystam z pomocy psychologicznej ..jest mi po tych spotkaniach lzej na jakis czas ..nawet poszlismy na terapie malzenska ..razy 3 i po 3 razach maz zrezygnowal mowiac ze to nic nie daje ...szukalam winy w sobie ..staralam sie znosic obelgi wysmiewanie dreczenie bo przeciez nieodzywanie sie do mnie meza nieodpowiadanie na pytanie przz 2 tyg to dreczenie?albo zwykle zachowania dziecka ..opinia psychologa po 3 spotkaniach nie jest mozliwa..ale cos tam wiem juz ..problem tkwi w nim samym zachowania ma niedorosle infantylne wszystko bierze sie z czasow dzieciecych ...jego rodzice sa po rozwodzie ...ale co tu wyrokowac .jestem dla niego nikim nic nie potrafie ugotowac nadal niestety,jestem prostaczka kurwa..nawet spuchłam ..wszystko to odbilo sie na dziecku zostalam wezwana do szkol .poniewaz syn poplakuje ..nawet jak pani cos powie do niego mocniejszym glosem i co ja moglam powiedziec no co?nadmienilam tylko ze mamy problemy malzenskie przy tym sie rozplakalam troche ponioslo mnie...byl czas ze sie poddalam ..byl czas ze sama wyciagalam reke ..a teraz jest mi obojetne c zrobi ..nie licze nawet na to ze sie dogadamy dalam ultimatum i podkreslam go czasai ze jezeli nie zacznie korzystac z pomocy psychologa i nie zmieni sie to nie ma co liczyc ...wlasnie an co on moze liczyc?na milosc?na seks?w swieta wykrecil mi rece by mi odebrac swoj noz..dziecko za pyskowanie ciagnal jak psa do lazienki by go tam zamknac za kare,,,stanelam w jego obronie popchnal mnie ...nie przypuszczalam nigdy ..ze tak bedzie bylam szzesliwa naprawde ,jedyne co moge to prosic o zalozenie niebieskiej karty ale boje sie ze to pogorszy sprawe ..interesowalam sie tym pani w mopsie nastawiala mi krzyzykow przy tych pytaniach w karcie ..mowila niech pani zaklada..odmowilam jeszcze nie..bo wydaje mi sie ze to w porownaniu z kobietami bitymi maltretowanymi..jest niczym..mysle ze dla meza byloby najlepsze to zebym umarla .nie watpie ze tez ucieszylo by to jego matke ...byl czas ze czekalam na smierc ..przy przejsciu dla pieszych myslalam zeby mnie jakis samochod gruchnal przez przypadek...wstyd za takie mysli i dobrodziejstwo internetu ze mozna tu to napisac ..dziecko mnie ratuje od takich mysli ..a synowi powiedzialam ze tata ma problem i musi sie leczyc ..nie wiem czy dobrze powiedzialam ze trzeba mu pomoc..zreszta maja ze soba poprawne relacje ..takim koszem na smieci jestem ja w relacji z mezem ...nawet po zyciu seksualnym po wspolzyciu potrafil sie nabijac przedrzezniac ...wiec juz rok nie pozwalam sie dotknac..juz nie ...chcialabym poznac kogokolwie k ,kto to przeszedl i wyszedl na plus malzenstwa ...

85666 zwyklazona Kobieta, 47 lat, :)
~manikarnika

~manikarnika

Witam Was, Kobietki...

Mam podobny problem i nie wiem jak z tego wybrnąć...

Mój mąż mnie nie szanuje. Nie szanuje mojego zdania, moich decyzji, poglądów. Ostatnio zaczęły się wyzwiska naprawdę grubego kalibru (K-wo, Dzi-ko etc.), bezpodstawne z resztą.

Mąż najeżdża na mnie i moją rodzinę. Kiedy próbuję wskazać mu, że jego zachowanie jest nie fair, a jego rodzina do idealnych też nie należy, zaczyna się nade mną psychicznie znęcać. Wie, co mnie boli, i wykorzystuje to. Ja nie chcę już tak dalej żyć, ale jestem od niego uzależniona finansowo (zarabiam dużo mniej, mieszkamy za granicą). Powiedzcie mi proszę co mam zrobić, bo nie wytrzymuję już psychicznie.
Czasem myślę sobie, że lepiej byłoby, gdyby mnie nie było. Te myśli nabierają z każdą kłótnią coraz realniejszych kształtów.
:(

franca

franca

To okropne, o czym piszesz... A znęcanie się psychiczne to już w ogóle. W Polsce jest to karalne, więc tam, gdzie Ty mieszkasz, też powinno być...
Mówisz, że nie chcesz dłużej tak żyć, ale jesteś od niego finansowo zależna. A Twoja rodzina nie mogła by Ci pomóc? Czy mówiłaś im już o tym?

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
~liqa

~liqa

A wiecie co ja wam napisze mam 19 lat,gdy mialam 18 zaszlam w ciążę z chłopakiem .za którego skoczylabym w ogień. Na poczatku było super ,a pozniej wszystko zmieniło się w piekło.
Najpierw mnie ponizal wyzywał od dzi....ek, ku..ew, szmat ,ale gdy byłam w 2 miesiącu ciąży uderzył mnie w twarz z pięści, wybaczylam bo myslalam ze to moja wina ze zasluszylam,przepraszał obiecał ze nigdy to się nie powtórzy,noi faktycznie było tak do czasu.
W 7miesiacu poklocilismy się doszło do wyzwisk a później do tego ze złapał mnie za szyje i zaczął dusić a później uderzył z główki w nos. I tak to sie powtarzało ludzie wiedzieli jak mnie traktuje ,mówili żebym odeszła a ja głupia nie potrafilam, kochalam,

~liqa

~liqa

[quote="~liqa"]A wiecie co ja wam napisze mam 19 lat,gdy mialam 18 zaszlam w ciążę z chłopakiem .za którego skoczylabym w ogień. Na poczatku było super ,a pozniej wszystko zmieniło się w piekło.
Najpierw mnie ponizal wyzywał od dzi....ek, ku..ew, szmat ,ale gdy byłam w 2 miesiącu ciąży uderzył mnie w twarz z pięści, wybaczylam bo myslalam ze to moja wina ze zasluszylam,przepraszał obiecał ze nigdy to się nie powtórzy,noi faktycznie było tak do czasu.
W 7miesiacu poklocilismy się doszło do wyzwisk a później do tego ze złapał mnie za szyje i zaczął dusić a później uderzył z główki w nos. I tak to sie powtarzało ludzie wiedzieli jak mnie traktuje ,mówili żebym odeszła a ja głupia nie potrafilam, kochalam,gdyby nie moja koleżanką dziś nie mialabym córki ,bo. Chciał kapnac mnie brzuch. Do porodu wszystko wszystko było ok,gdy moje maleństwo skończyło 2 miesiące zaczął mnie wyzywac bic, kopać , krzyczeć przy dziecku. Dziecko do dziś boi się krzyku płacze przez sen. Zglosilam na policje pobicie i poniżanie została założona niebieska karta i od tamtej pory się chamuje nie wyciąga rak ,ale dalej poniża, . w końcu się odwarzylam i ucieklam, a teraz żyje normalnie, i dla swojej 4 miesięcznej córeczki

~SamotnaIren.

~SamotnaIren.

błagam was dziewczyny uciekajcie z toksycznych związków!!!!!Ja w takim zyłam 34 lata!!!pamiętajcie nic się nie zmini ,po czasie dobrym znów nadejdzie fala przemocy!!!i usłyszycie jak ja ,że jesteście stare ,brzydkie ,że jesteście szmaty,nic nie warte a jak zachorujecie to dopiero sie zacznie piekło!!!!nie dostaniecie szkalnki wody a wasz oprawca zapyta was kiedy zdechniecie.DZIEWCZYNY UCIEKAJCIE Z TAKIEGO ZWIĄZKU ,PRAWO JEST TERAZ INNE.NIE POPEŁNIJCIE MOJEGO BŁĘDU!!!

~haniaemilka

~haniaemilka

Boże tyle znosiłaś tego gnoja? Ja znoszę mojego oprawcę już od dłuższego czasu ale piekło,drwienie,szydzenie zaczęło się od urodzenia pierwszej córki,dziś ma 4 latka.Druga ma 2,5 roku.Wiem jedno na 100%- jak go nie ma w domu bo musi wyjść do pracy,jak nie ma go poprostu żyję,jestem wesoła,pogodna,cieszy mnie wszystko. Jak tylko widzę go znów to łzy same cisną się w oczy.Poniża mnie,że nie umie zarobić nic,jestem lewa. Ale jak mam iść do pracy jak Emilcie przyjmą do przedszkola dopiero od września 2017r, Gnębi mnie i szydzi ze mnie.Mam dość,od 3 miesięcy z nim nie sypiam bo jak można iść z takim człowiekiem do łóżka.
Marzę by nie wrócił do domu bym miała z dziewczynkami spokój. Boję się biedy i jestem z nim ale jak tylko pojdę do pracy to mam nadzieję,że go zostawię.

~Misiaczek66

~Misiaczek66

Ja również mam nie ciekawie też mój mąż uważa że jestem głupia I nic nie potrafię. Czasem mam marzenie żeby zniknął I nigdy nie wrócił. Nie nawidze go za to że nigdy nie widzi w sobie winy tylko zawsze we mnie co na prawdę się o wszystko ja starałam A on se tylko siedział W pracy a potem w domu i nic nie robił. Chcę od niego odejść bo się źle z nim czuję I proszę Was nie tkwijcie w takich toksycznych związkach oni się nie zmienią A Wy stale będziecie w tym tkwić A to nie jest dobre dla nikogo.

~Smutna kobieta34

~Smutna kobieta34

Wspułczuje Wam kobiety ja mam ten sam problem : wyśmiewanie się ze mnie przy znajomych ,robienie ze mnie idiotki , wmawianie mi że jestem głupia tempa i nic nie potrafie obrażanie mojej rodziny potrafił zmyślać różne chistoryjki i opowiadać przed znajomymi jaka ja to jestem zła i niedobra nie dawanie mi żadnych pieniędzy marne 50 zł co miesiąc. Ja jego wypłaty nigdy nie widziałam on nawet żałował na dzieci obecnie dalej jestem z nim pewnie zadacie sobie pytanie po co i dlaczego pinieważ nie mam gdzie się pidziać i mam marną wypłatę 400 zł a do domu rodzinnego nie wrócę bo jest tam pełny dom a co najgorsztazachorowałam na nowotwór przez nerwy i stres i wogóle się mną nie interesował jawie mam wyniki. Ani razu nie odwiedził. mnie w szpitalu wolał się przejechać motorem a dzieci nie widziałam tydzień. Wyjście pewnie jest z sytuacji ale nie wiem jakie.

franca

franca

~Misiaczek66
Chcę od niego odejść bo się źle z nim czuję I proszę Was nie tkwijcie w takich toksycznych związkach oni się nie zmienią A Wy stale będziecie w tym tkwić A to nie jest dobre dla nikogo.

Oczywiście, że tak. I powodzenia, oby jak najszybciej Ci się to udało.
Wydaje się, że Smutna Kobieta opisuje tu jedną z najtrudniejszych sytuacji, ze względu na to mało innych możliwości biorąć pod uwagę sprawę mieszkania, czy zarobków. Ale mimo wszystko, Smutna Kobieta, ja na Twoim miejscu szukałabym czegokolwiek, byle uwolnić się z tak toksycznej sytuacji(tak w ogóle uważam że w Twoim przypadku to w dużej mierze to przez to masz też tak poważne problemy z fizycznym zdrowiem), choćby w Domu Samotnej Matki, albo szukałabym pomocy w Centrum Interwencji Kryzysowej, tym bardziej że w dodatku do tego wszystkiego on nie utrzymuje dzieci, a tam mają też pomoc prawną z tego co słyszałam, może by doradzili co zrobić w takiej sytuacji. Ale generalnie jeśli chodzi chociażby o finanse, to tak czy siak bardziej się opłaca mieć od niego alimenty po rozwodzie niż męczyć w ten sposób gdzie nawet wsparcia finansowego od niego nie masz. Albo bym próbowała wracać do rodziny, oczywiście jeśli by dla nich to nie był problem. Samo to że dom jest pełny nie przesądza sprawy, tym bardziej w takiej sytuacji jak Twoja, ludzie nieraz tak żyją i sobie nawet całkiem dobrze radzą, jeśli umieją się między sobą dogadywać. Tysiąckroć lepszy dom pełny, niż toksyczny. :/:P Czy w ogóle rozmawiałaś z nimi tak szczerze o swojej sytuacji? Wszystko to o czym piszesz tutaj powinnaś powiedzieć w pierwszej kolejności osobom, które są Ci najbliższe, którym najbardziej ufasz, dużo wcześniej niż nam.

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
~Smutna kobieta34

~Smutna kobieta34

O tej sutuacji wiedzą w domu ,ale nie wtrącają sie, trzy razy odchodziłam od niego i za każdym razem wracałam i ostatnim razem popełniłam błąd že wróciłam.Po powrocie miałam piekło w domu za każdym razem jak się mu postanowiłam to mówił mi tak ,,jak chcesz wojny to ją będziesz miała,, na dzień dzisiejszy mam dwójkę dzieci w wieku szkolnym i niechca z nim siedzieć i coraz częściej przebywają z moimi rodzicami.A brat mi powiedział že dopuki żyje nasz tata to mnie nie dotknie bo się go boi ,ale jak przeminie będzie to robił. Myśle o odejściu ale musze mieć miejsce gdzie bêde mogła się zatrzymać .

franca

franca wpis edytowany

~Smutna kobieta34
O tej sutuacji wiedzą w domu ,ale nie wtrącają sie, trzy razy odchodziłam od niego i za każdym razem wracałam i ostatnim razem popełniłam błąd že wróciłam.

Dla czego tylko za ostatnim razem popełniłaś błąd? Dla mnie wygląda na to że za każdym razem. I patrząc na to wszystko jest to mniej więcej to samo o czym pisałam wczoraj w innym wątku, tm do którego też się dopisałaś, czyli kompletny brak konsekwencji. Tylko że u Ciebie dochodzi jeszcze to ewidentne niszczenie Ciebie psychiczne traktowaniem które opisujesz, co wpływa na Ciebie tak mocno że na pewno w dużym stopniu utrudnia Ci trzeźwą, adekwatną ocenę sytuacji, i wygląda to na ewidentną przemoc psychiczną, co również jest wbrew prawu, i ok, może jest to np trudniej udowodnić, ale znam osoby którym to się udało, i np partner dostał wyrok, choć tylko zawiasy. :/
No i masz też problem ze znalezieniem miejsca teraz, to dodatkowo utrudnia sytuację, ale wyprowadzałaś się trzy razy, czyli było to jednak możliwe. Może tak jest i teraz, a główny problem to znaleźć w sobie dość siły na to, wiary w siebie, samozaparcia?
A o co chodziło pod koniec Twojej odpowiedzi, że nawet Twój brat by Cię krzywdził, i to fizycznie, gdyby Twojego taty nie było? :O

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
franca

franca

Aaaa, czyli chodzi o męża znowu. No to w tym przypadku o wiele lepiej niż gdyby to dotyczyło kogoś z Twojej rodziny. A tak to przynajmniej wiesz, że oni Cię wspierają, wręcz wygląda na to że stoją za Tobą murem, a to że nie chcą się wtrącać i podejmować decyzji za Ciebie jest chyba zrozumiałe. Może nawet by Ci pomogli jakoś z przeprowadzką w razie czego?
I tutaj też wyraźnie widać, że warto patrzeć na to co pozytywne, do tego dążyć, jak znajdziesz się w sytuacji oddzielającej się od szczęścia, to szukać z niej wyjścia i na tym się skupiać, a nie na negatywach. Np w tej sytuacji na tym o czym teraz wspomniałam, na tym że oni wiedzą o sytuacji, że Cię rozumieją i wspierają, a nie na tym że ktoś z nich, np Twój tato, kiedyś umrze, i zamartwiać się tym co się stanie jeśli będziesz czekała aż do tego momentu. Samo takie przekierowanie uwagi dodaje sił. Wbrew temu co się może czasem wydawać, nastawienie jest bardzo ważne, to z niego w dużej mierze wypływa jak patrzysz na sytuację, co zauważasz, i co z nią robisz.

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
~Smutna kobieta34

~Smutna kobieta34

Najgorsze jest to że jest mi to już obojętne czy on mnie kocha czy nie a najgorsze że jak ide gdzieś do znajomych lub poznaje nowych ludzi to mam wstręt do facetòw ja ich poprostu nienawide nie trawie ich i wychodze.Mam taki uraz .

~Malina30

~Malina30

Hej dziewczyny. Jako dziecko byłam świadkiem podobnej sytuacji w rodzinie jak opisujecie. Powiem szczerze, że jeśli nie zdobędzie cie się na odwagę i nie zaczniecie być odpowiedzialne i silne, to wasze dzieci w przyszłości będą Was uważać za głupie kobiety które skazał je na życie z psychopata. Wiem ze to co mówię jest brutalne ale bardzo szczere. Mówię to jako dziecko z takiej rodziny gdzie mark nie umie obronić swojej godności. Dajcie dzieciom poczucie bezpieczeństwa swoją mądrością a one wszysto z czasem zrozumieja.