Forum Psychologia

Czy można samemu wyleczyć się z bulimii?

~an...ka

~an...ka

Witam,

Czy jest mozliwosc wyjscia samemu z zaawansowanej bulimi ??

Jestem juz tak zmeczona ta choroba i jej nastepstwami ze nie mam sily walczyc jednoczesnie nie potrafie sie poddac . Nie stac mnie na lekarza i terapie tymbardziej ze zyje za granica .
Chce sobie pomoc ale z kazda kolejna proba staje sie bardziej obojetna i mysle ze najlatwiej bedzie sie poprostu przyzwyczaic.
I tak w kolko od jakichs 5-6 lat nie wiem dokladnie .

z tego co wyczytalam to mogla bym byc ksiazkowym przykladem bulimika :
Zaczelo sie niewinnie -dietami ! aczkolwiek nie potrzebnymi bo bylam wrecz chuda.
Z biegiem lat jestem prawie pewna ze nastepstwem diet byl brak akceptacji zmiany sylwetki zwiazanej z rozwojem (mialam 18/19 lat teraz mam 24 prawie 25 ) ! aczkolwiek mogla byc tez ciezka sytuacja rodzinna ktora byla nastepstwem naduzywania narkotykow (amfetaminy ) przez prawie 3 lata ,zmiana otoczenia oraz zawod milosny zakonczony wyladowaniem na pogotowiu ze zlamanym nosem i obrazeniami ciala .
Krotko po tym jak zaczelam dietowac zaczelo sie obsesyjne liczenie kalori i cwiczenia(dzieki ktorym kazdy myslal ze jestem w calkiem niezlej formie . Bylo ok do kolejnego napadu ''Obzarstwa'' (najczesciej po jakiejs porazce )! i tak w kolko !! Zaczelo sie przesiadywanie w lazienkach i wymioty . Satysfakcja pozbycia sie wszytskiego gwarantowana ! nastepstwa : opuchnieta twarz,ciagle infekcje przelyku ,osad na zebach i obolale wezly chlonne czesto mylone z infekcja uszu.
Uciekajac od problemow opuscilam kraj i postanowilam wykorzystac szanse i zaczac od nowa ale tylko sie pogorszylo .
Ze wzgledu na to iz wyjechalam do rodziny ktorej nie widzialam kilkanascie lat chcialam wypasc jak najlepiej (co oczywiscie totalnie sie odwrocilo przeciwko mnie )i ukrywalam swoj problem.
Pozniej niestety nie bylam juz w stanie ! szybka zmiana wagi ciala ,odcinanie sie od spoleczenstwa i rezygnacja z ulubionych zajec ,niska samoocena ,niewiarygodna samokrytyka i wyczepranie psychiczno -fizyczne zakonczylo sie samobojczymi myslami i wkoncu wypadkiem samochodowym spowodowanym celowo aczkolwiek nie z zamiarrem zabicia sie (to chyba moglo byc odebrane jako tzw ''wolanie o pomoc'' -podswiadome ) ...
....dostalam leki antydepresyjne . (nie chce podawac nazwy tutaj )
po skonczeniu tubki wszystko wrocilo ...wymioty o ktore juz nawet nie musze sie starac ,ciagle infekcje i opuchliznyy (nie tylko twarzy ale i nog przy kostkach ) obsesyjne liczenie kalori i nie moznosc kontroli nad tym,odciecie sie od grup spolecznych ,niska samoocena wrecz brak akceptacji (najlepiej czuje sie w kapturze i rzeczach ktore mnie ukryja ) , mierzenie wymiarow ciala ,unikanie posilkow z innymi ludzmi(nastepstwem jest brak kontaktu z rodzina ) ,jak i unikanie zwiazkow partnerskich , uzaleznienie od srodkow przeczyszczajacych i niestety od lekow odchudzajacyh zawierajacyh ephedrine (lek ktorego nie powinno stosowac sie na depresje z tego co wyczytalam ) .
Na dzien dzisiejszy (jestem po 3 dniowym ataku wyczerpana ale juz dochodze do siebie i ponownie chce sobie pomoc ... napisanie tego listu zajelo mi prawie 7 h
czy jest jakakolwiek nadzieja ??

ps. dodam iz moje posilki jesli wg sa normalne skladaja sie tylko z warzyw ryb jajek i owocow (uwielbiam ksziazki o zdrowym odzywianiu wiec odstawilam produkty z bialej maki ,i w zasadzie slodycze )nie jem miesa i nie jem produktow przetworzonych ,,,, chyba ze mam napad ...

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Panda

Panda

Nigdy nie miałam bezpośredniego do czynienia z bulimiczką ani z samą bulimią, ale jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie w tytule, to uważam, że nie. Bulimia, jest zaburzeniem żywienia, a zaburzenia żywienia podchodzą pod zaburzenia psychiczne i wydaje mi się, że samemu nie da się wygrac z samym soba, nie da się oszukać. No chyba, że ktoś ma silną wolę, ale gdyby ja miał, nie trwałoby to 4- 5 lat. Musisz zrozumiec, że pieniądze pieniędzmi, ale Twoje zdrowie i zycie nie zna ceny. Jest bezcenne, dlatego powinnas odłożyc trochę pieniędzy (w miare mozliwości), ewentualnie poprosić o pomoc bliskie Ci osoby, wytłumaczyć im problem, nakreslić go i wówczas powinnas rozpocząc terapię. Rozejrzyj się czy w Twojej okolicy nie ma takich grup bezpłatnych. Tego typu spotkania są często bezpłatne, czasami sa przy kościołach lub przy ośrodkach pomocy psychologicznej. Jeśli nie możesz takowych znaleźć, zadzwoń do przychodni czy kieruje na leczenie tego typu problemów.

229 panda Kobieta, 39 lat, Katowice
Asioook

Asioook

Wiesz bulimia to okropna choroba, grożąca poważnymi komplikacjami zdrowotnymi chociażby np niedobrami czy nadżerkami przewodu pokarmowego. moja koleżanka była bulimiczką i to było straszne. Walczyła długo i była to bardzo cieżka walka ze wzlotami i upadkami. Teraz jest już zdrowa ale mówi że nigdy nie przestanie chyba być bulimiczką i zawsze już będzie musiała uważać na to abby znowu nie doprowadzić się do takiego stanu. musisz być twrda i nastawiona na sukces a dasz radę. Korzystaj z psychologa, terapii czy ośrodka leczącego zaburzenia łaknienie nie poddawaj się bo walczysz o sibie.

--

Kto walczy, może przegrać. Kto nie walczy, już przegrał. Bertold Brecht

12 asioook Kobieta, 29 lat, Kraków
dadaaria

dadaaria

ja uwazam ze w przypadku bulimii potrzebna jest pomoc przede wszystkim psychologa, po drugie dietetyka albo psychodietetyka a po trzecie wsparcie ze strony bliskich. Bo bulimia bardzo oddziałuje na zdrowie, mozna sobie zniszczyc zoladek, prowokowanie wymiotow moze prowadzic do odwodnienia, ja uwazam ze z tym nie ma zartow, trzeba isc do psychologa i nie patrzec na nic. Wiem, ze moze to sa drogie spotkania jesli chodzisz prywatnie ale na pewno musi byc taka pomoc na fundusz, w koncu nie kazdego stac na prywatne wizyty a kazdy ma prawo szukac pomocy. Idz do przychodni i zapytaj czy nie maja namiarow na bezplatna pomoc psychologiczna albo na spotkania członków grupy walczacej z bulimia.

--

http://straznik.dieta.pl/zobacz/straznik/?pokaz=601651b7128e8c5ce.png

30 dadaaria Kobieta, 30 lat, gdzieś pod Wawą
psycholog Katarzyna Garbacz

psycholog Katarzyna Garbacz

Odpowiedź eksperta

Witam serdecznie,
Silna wola i motywacja do walki z bulimią są bardzo ważne, ale często niewystarczające. Konieczna jest zatem terapia, która angażuje zarówno lekarza, dietetyka jak i psychologa. Wsparcie bliskich jest również bardzo istotnym czynnikiem wspomagającym proces powrotu do zdrowia.
Dlatego mimo wszystko powinnaś poszukać specjalistycznej pomocy. Istnieją także grupy wsparcia dla osób z zaburzeniami odżywiania.
Pozdrawiam

84447 psycholog-katarzyna-garbacz Kobieta, 32 lata, Lublin
~larosanegra

~larosanegra

Witam:)
Mam 20 lat i po roku rozstałam się z bulimią. Rozstałam się - piszę w pełni świadoma jako czynność dokonaną. Wiem, że wszystkie z nas które wyszły z tej choroby mówią, iż nie można się do końca uwolnić od bulimi. Ale ja wolę wierzyć w moje rostanie bardziej, niż w słowa innych. Kiedy straciłam zbyt wiele przez te chorobe powiedziałam sobie z dnia na dzień, że przestaję, że czas zmienić coś w swoim życiu, że zbyt wiele straciłam do tej pory...
Nie skorzystałam jeszcze z pomocy psychologa, ale jeśli zdarzy się tak, że choroba powróci to na pewno z niej skorzystam. Moim zdaniem w próbie wyjścia z tego koszmaru ważna jest silna wola, akceptacja siebie i wsparcie. Musisz usiąść przed lustrem i powiedziec sobie czego chcesz i jaka chcesz byc. Oczywiscie nikt nie mowi ze to jest latwe...mnie najtrudniej pozostac we wlasnym towarzystwie...Pozniej zastanow sie co sklania Cie do takiego zachowania.Ja objadałam się za każdym razem kiedy miałam nagłą systuację, stresową, kiedy nie czułam kontroli, kiedy mój idealny plan dnia został zaburzony. Teraz wiem, że nie wszystko musi być idealne. Ja też nie będę nigdy idealna, przecież nikt nie będzie:) Znajdz cel, ktory uskrzydli Cie, doda wiary i spowoduje że będziesz miała po co rano wstać. Nie chce dawac teraz cudownego poradnika, bo nie uwazam sie za wyrocznie, ale jesli chcialabym nawiazac korespondencje i porozmawiac to z przyjemnoscia poswiecilabym Ci czas i wymienila sie doswiadczeniami.
Pozdrawiam

~mesa

~mesa

Dzięki dziewczyno!!! Ja choruje od 1,5 roku mam 18 lat- moja rodzina o niczym nie wiem, jestem już obojętna, a ty mnie uskrzydliłaś, od teraz walczę o siebie i nie dam się!!!! Po co się obżerać i gdzie tu logika, jak zjem kawałek ciasta to przecież nic się nie stanie- po co te wszystkie durne wyrzuty sumienia i wymioty!! Jestem teraz w takim stanie, że ta choroba zaczyna mi odpowiadać- a to baaardzo źle i wiem ze muszę to teraz zmienić puki nie jest za późno :) WALCZCIE razem ze mną!!!!

~Lola19

~Lola19

Ja również mam 18, no prawie 19 lat. Z bulimia walczę już od 3 lat.. schudłam ponad 40 kilo i zaczyna mnie to przerażać. Ten anorektyczny wygląd. Niestety nie potrafi na mnie nikt wpłynąć a sama z sobą nie potrafię wygrać. Wiem co czujesz. Cieszę się jednak że masz takie nastawienie i chcesz o siebie walczyć.

~alekssaa

~alekssaa wpis edytowany

Nie musisz z tym walczyć sama, spróbuj znaleźć pomoc , terapie czynią cuda w przypadku bulimii.

~Mama bulimiczki

~Mama bulimiczki

Jestem mama dziewiętnastolatki chorej na bulimię. Walczymy z ta choroba od siedmiu lat bezskutecznie. Mam taka refleksje. Po pierwsze córka zawsze miała ogromny apetyt i nie można było zostawić żadnych słodyczy na stole bo od razu zjadała. Po drugie córka zawsze była ambitna i bardzo skupiona na sobie. Okres dojrzewania jak wiadomo zawsze wywołuje zwiększony apetyt, bo hormony wariują. Sama pamietam jak przytyłam w tym czasie. Z moja przyjaciółka zjadaliśmy jeden obiad w szkole, drugi u jej rodziców, trzeci u moich a później jak szalone ćwiczyłyśmy żeby zwalić nadmiar kalorii. Po dwóch latach przeszło. Dzisiaj dziewczyny maja medialna presję wygładzania olśniewająco, te bardziej ambitne same dla siebie stanowią zagrożenie. Im większe ambicje tym niższa samoocena, tym bardziej się goni kroliczaka. Jeśli będę jeszcze piękniejsza, jeszcze ładniejsza to... właśnie to co? Popularność w szkole, znalezienie fajnego chłopaka, bycie szczęśliwym nie zależy od sylwetki tylko od naturalności, od otwarcia na innych, od życzliwości. Corka chce brylować, imponować, olśniewać, mój mąż , moje przyjaciółki kochają mnie mimo ze jestem stara i gruba ale za to radosna i uśmiechnięta. Po prostu odpuscie. Zacznijcie być sobą a nie odbiciem jakiejś łaski ze szklanego ekranu.czlowiek ma prawo bycia szczęśliwym.

~Ana9

~Ana9

Mam 23 lata, nie pamietam kiedy dokładnie zaczęłam chorować na bulimię, było to jakoś w okolicach 15/16 r.ż. W pewnym momencie połączyło się to z depresją, trafiłam pod opiekę psychologa i psychiatry. Wyszłam z choroby, jednak wszędzie na około każdy podkreślał, że "bulimiczką zostaje się na całe życie", strasznie mnie to irytowało, bo czułam że mój bulimiczny epizod po latach stał się przeszłością. Niestety, każdy wręcz mi to wmawiał, aż kilka miesięcy temu problem powrócił. Na początku niewinnie, sporadyczne wymioty, zawsze jakoś usprawiedliwione. W końcu straciłam nad tym kontrolę i zaczęłam popadać w bulimiczne napady, które doprowadzały mnie do takiego stanu, że wręcz musiałam zwymiotować. Powróciłam na terapię po latach, do psycholog, która kiedyś mnie prowadziła, niestety teraz jako osoba dorosła jestem zmuszona chodzić prywatnie i za nią płacić. To duże koszta, co spowodowało, że przerwałam ją. To bardzo absorbująca choroba, niestety z każdej strony atakuje nas presja idealnego wyglądu. Nawet teraz, pisząc to, w radiu słyszę reklamy leków "pomagających schudnąć".
Jeżeli pytasz, czy jesteś w stanie sama sobie poradzić z bulimią, jest to możliwe, pod warunkiem że zajrzysz bardzo w głąb siebie i Twoich problemów. Niestety często ludzie nie potrafią być wobec siebie obiektywni, dlatego terapia lub rozmowa z kimś szczerym, a przede wszystkim obiektywnym może wskazać nam to, co wywołuje naszą chorobę. Często jest to dążenie do idealizmu i chęć "kontroli", jeżeli np. jesteśmy kontrolowani przez rodziców i w ten sposób chcemy sami przed sobą zamanifestować, że to MY ją mamy lub tak jak już zostało tu wspomniane, jesteśmy perfekcjonistami i gdy jeden element "naszej układanki planu dnia" pojdzie nie po naszej myśli... tracimy zupełnie kontrolę nad sobą. Wszystko oczywiście jest ściśle powiązane z presją wyglądową. Z mojej strony mogę powiedzieć tylko- postaraj się uporać z tym jak najprędzej bo okropnie oddziaływuje to na komfort dorosłego życia, związek, światopogląd... A moja rada dla rodziców to: staraj się nie ograniczać i nie wydzielać słodyczy i jedzenia nastolatkom i nie przesadzać z kontrolą, uwierzcie, bylibyście zszokowani ile osób przez to cierpi na zaburzenia odżywiania, które przez lata ukrywa i męczy się z nimi w samotności.

~ja_motylek

~ja_motylek

Nie można.
U mnie zaczęło się jak miałam 18 lat. Odkąd pamiętam moja ocena siebie była poniżej normy. Jako dziecko przyjmowałam sterydy i byłam bardzo gruba. W wieku dojrzewania sama z siebie schudłam, ale mając 18 lat zaczęłam się odchudzać. W końcu chciałam wszystkim pokazać, że jestem chuda. I udało się, ale nie na długo bo wpadłam w bulimię. 3 dni głodówki, kompulsy, leki przeczyszczające i tak w kółko. Terapia jedna, druga, próba samobójcza, brak samoakceptacji i inne psychologiczne bzdury. Skończyłam psychologie, dietetykę (bo myślałam, że sama sobie pomogę), wyszłam za mąż, urodziłam dziecko. Teraz mam 35 lat. Zdrowy rozsądek nakazał mi zmienić leki przeczyszczające na intensywne ćwiczenia, 3-dniowe głodówki na dni o znacząco obniżonej kaloryczności, a epizody objadania nie mają 5000 kalorii a 3000 i jakoś leci.....Siłą hamuje się by nie zacząć znowu się przeczyszczać.... ale mam coraz mniej siły a coraz większego doła. Problemy życia dorosłego nie pomagają, ale hamuje mnie dziecko.... w mojej ocenie nie da się z tego wyjść. to jest jak nałóg a nałogowiec zawsze zostanie nałogowcem......