Forum Psychologia

Artykuł o medytacji vipassana

kika

kika

Jestem trochę zdziwiona, że osoba po psychologii tak wychwala tę medytację. Dlaczego?
Vipassana nie była nauczana przez Buddę. Właściwie to wymyślił ją pan Goenka.
To jest bardzo niebepieczna technika medytacyjna: wiele osób na takich 10 dniowych kursach ma problemy psychiczne (halucynacje, głosy, ataki paniki itp). Czytałam o osobie, która trafiłą do szpitala,a teraz leczy się u pscyhiatry.
Jest to jakaś koncetracja na wrażeniach cielesnych, nie na swoim wnętrzu i rozwiązywaniu problemów. Pogooglujcie sobie, a znajdziecie dużo artykułów na ten temat przestrzegających przed vpiassaną po angielsku.
Poza tym jest to trochę jak sekta. Na takim kursie od pewnego czasu zalecają nie praktykować niczego innego, bo tylko ta vipassana to jedyna droga.

214 kika Kobieta, 113 lat, --

Odpowiedzi znajdują się poniżej

liryka

liryka

Kika to ty i za medytację się wziełaś? Nigdy jakoś w to nie wierzyłam.

131 liryka Kobieta, 32 lata, Janów lubelski
kika

kika

Jak się wzięłam? Medytowałam wiele lat. Byłam na tej medytacji w pewnym dalekim kraju, by zobaczyć co to jest za medytacja i to mnie ustrzegło przed zapisaniem się na 10 dniowy retreat. Kobieta z tej vipassany robiła wprowadzenie i wyraźnie powiedziała, że podczas tej medytacji można zacząć słyszeć głosy i mieć halucynacje, ale by się nie przejmować. Nigdy przy innej medytacji typu np. zen coś takiego nikt nie mówił i nie słyszłam, nie widziałam, by ludzie mieli takie doznania. Kiedy zapytałam kobietę czy w takim razie po paru lekcjach jest bezpieczne samemu robić tą vipsannę skoro takie rzeczy mogą się zdarzyć, to bardzo się zdenerwowała. Jest w tej vipassanie też coś takiego jak medytacja chodzona, która jest bardzo śmieszna, bo chodzi się dziwnymi krokami i chyba jest wymysłem tego założyciela tej grupy. Kobieta się wściekła, gdy odpowiedziałam na jej pytanie, że wolę siedzieć i powiedziała, że jeśli nie polubię tej chodzonej, to niczego nie osiągnę. Czy Budda robił medytację chodzoną za pomocą dziwnych kroków?
To, co czytam w internecie: opinie ludzie po takich 10dniowych pobytach, potwierdza słowa tej kobiety z vipassany, część ludzi dostaje fiksacji pyshcicznych w krókim czasie. Jets tam coś takiego jak koncentracja na no nosie i inne dziwne rzeczy. Nie jest to do końca zgodne z tradycją buddyjską wbrew temu, co mowi założyciel.

214 kika Kobieta, 113 lat, --
kika

kika

Jest natomiast potwierdzone naukowe, że na przykład jak się medytuj e jak w zen (koncentracja na oddechu, uspokojenie) to jest dobre dla zdrowia pod wieloma względami.
Ale jak widać medytacja medytacji nie równa.

214 kika Kobieta, 113 lat, --
kika

kika

I dlatego dziwi mnie, że osoba po pscyhologii promuje rodzaj medytacji, gdzie sami wyznawcy (niektórzy mówią, ze jest to jakby rodzja kultu) vipassany mówią o możliwości dostania efektów, które w naszej kulturze się leczy.

214 kika Kobieta, 113 lat, --
~tosia26

~tosia26

Moim zdaniem to wcale nie jest napisane, aby zachęcać do medytacji. Po prostu jest napisane obiektywnie co to jest i o co w tym chodzi. Jeśli ktoś miał jakieś osobiste doświadczenia z tym związane to normalne, że mogą być one zarówno dobre jak i złe. Lepiej chyba, że w necie można znaleźć jakieś obiektywne informacje, a nie tylko od razu mówić ludziom co jest dobre a co złe. Niech sami spróbują i ocenią. Osobiście sądzę, że medytacja jest dobra na stres, chociaż nigdy nie zagłębiałam się w jej rodzaje.

kika

kika

Dla osoby niezaznajomionej z buddyzmem, może się wydwać to obiektywne. Ale już pierwsza manipulacja jest taka, że tytuł mówi o vipassanie, potem na poczatku jest o vipassanie, dalej jest ogólnie o buddyźmie, jakby cały buddyzm to była vipassana, co jest bzdurą.
Moim zdaniem ta vipassana czeprie trochę z buddyzmu, ale jest daleka od buddyzmu.
Jestem za tym, by ludzie choć trochę medytowali. Uważam, że prawdziwa medytacja daje wiele korzyści. Ale w przypadku vipassany, jest wiele niepokojących świadectw ludzi, którzy uprawiali tę vipassanę krócej lub dłuzej: nawet całe lata. Moim zdaniem, jeśli ktoś chce medytować, niech wybierze techniki znane od setek lat, sprawdzone, a nie technikę, gdzie jest duże ryzyko chorób pscyhicznych, czego, jak pisałam, nie kryją ludzie należący do vipassany i mówią już o tym na pierwszym spotkaniu otwracie. Technikę tę poznałam w kraju, gdzie mieszka Goenka. Kotś chce jednka narażać swoje zdrowie, to niech naraża. Nic nie poradzę.
Napisałam to między innymi dlatego, ze kto jak kto, ale pscyholog (pewnie mający małe pojęcie na ten temat) nie powinien promować czegoś takiego, chyba, ze zależy mu by więcej osób odwiedzało gabinety psychiatryczne. A po drugie denerwuje mnie, że takie coś jak vipassana mianuje się buddyzmem, gdy nim nie jets i zła opinia jednocześnie idzie na wsyztskie szkoły buddyjskie.
Jeden mistzr buddyjski powiedział, że vipassana to medytacja, gdzie się obserwuje jak Cię okradają.
Chcesz być okradana, to daj się okradać. Polecam dać się okraść na takich 10dniowych sesjach w warunkach niemal więziennych.

214 kika Kobieta, 113 lat, --
kika

kika

Zresztą chyba się nie dogadamy, bo dla mnie obiektywne to by było, gdyby w artykule były przedstawione opinie osób, które ucierpiały na vipassanie (a nie jest ich mało) i tych, którzy sobie ją chwalą (wiernych wyznawców). Na tym polega obiektywizm. A tak mamy pean na cześć vipassany (która może, oczywiście nie musi w każdym przypadku, być niebezpieczna dla zdrowia psychicznego), napisany przez panią psycholog.

214 kika Kobieta, 113 lat, --
~tosia26

~tosia26

Kika, alez Ty się emocjonujesz, co najmniej jakby Cie krzywdzono. Artykuł jak artykuł, jak setki innych. Sama medytac ja nie jest niczym złym, ale jak ktoś przystępuje do jakiegoś wątpiwego ruchu to zupełnie inna sprawa. Nie łącz tych rzeczy. Piszesz, że artykuł napisał psycholog, a w podpisie jest tylko imie i nazwisko bez tytułu, więc to nie psycholog to napisał. Powiedz Kika, jaką krzywdę wyrządziła Ci medytacja vipassana?

kika

kika

"absolwentka psychologii społecznej na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie." > to można wyczytać pod artykułem.

Tego typu dziwne medytacje, które niektórym ludziom mogą zaszkodzić, a przed taką 10dniową (a właściwie 12dniową sesją) nikt nie może wiedzieć czy nie będzie tą właśnie osobą, której coś się stanie (dlatego tez ostrzegają, żeby w razie czego mieć wytłumaczenie: przecież ostrzegaliśmy i osoba się na to zdecydowała), powodują, że wiele osób w naszym kraju myśli, ze wszystkie medytacje są niebezpieczne.
Vipassana nie wyrządziała mi na szczęście żadnej krzywdy, bo pojawiłam się tam jednokrotnie (zresztą w czasie medytacji siedzącej stoswałam inną metodę) i już wiedziałam, że nawet na uprzejmie i spokojnie zadawane pytania nie uzyskam odpowiedzi, a spotkam się wręcz z agresją ze strony tych tak zwanych wolontariuszy (wczoraj wyczytałam, że na tych dłuższych posiedzeniach trzeba wykazywać się miłością do vipassany). Miałam za to trochę rozrywki podczas medytacji chodzonej: monty python za darmo.
Piszę też, by ostrzec ludzi. Jest tyle innych medytacji do wyboru, dlaczego wybierać tę, gdzie, w porównaniu z innymi mi znanymi, jest bardzo dużo dziwnych przypadków?
Piszesz, bo znasz vipassanę czy dla samego pisania?

214 kika Kobieta, 113 lat, --
kika

kika

haha Ania przepraszam. Z reguły tak jest na portalach, że nie można założyć nicka, który już istnieje. Nie wiedziałam, że tu inaczej jest.
Ale teraz rozumiem ten jeden post, co na samej górze.

214 kika Kobieta, 113 lat, --
liryka

liryka

tu też tak jest. Może Ania pisałaś z niezalogowanego? Jeśli piszesz jako zalogowany to druga osoba nie może ,,ukraść " Ci nicka.
Poczytałam o tej całej vipassanie. W tych artykułach do których dotarłam piszą,że bla on przez Buddę uprawiana.( znaczy Budda w ten sposób też medytował), osobiście się nie znam na medytacji i zawsze myślałam, że medytacja to siedzenie po turecku i wydawanie pomruków ( wybaczcie ignorancję). Ta cała vipassana faktycznie trochę zalatuje sektą...

131 liryka Kobieta, 32 lata, Janów lubelski
kika

kika

@liryka Jedyną osobą, która twierdzi, że to odkryta ponownie starożytna metoda, którą praktykował Budda jest Goenka. A za nim potwarzają to jego wyznawcy. Innych dowodów na poparcie tego na razie nie ma. Nie ma też, jak w przypadku innych medytacji, badań naukowych jeszcze (opócz słów Goeanki, ze takie niby są).
Trochę na temat buddyzmu i vipassany psize człowiek, który uprawiał vipassanę, wystarczy w google wpisać A Critique of Vipassana as taught by S N Goenka
Póbowałam kiedyś wkleić link, ale się nie udało.
p.s. Na stronie polskich chyba nie ma żadnej krytki. Na angielskich można znaleźć tego dużo. Najwięsze zarzuty to mental breakdown podczas tych sesji.

214 kika Kobieta, 113 lat, --
liryka

liryka

o widzisz, bo zaczełam się doksztalcać i jakoś tak zaczeło mi to praniem mózgi i sektą zalatywać. Zastanawia mnie tylko na jakiej zasadzie to działa

131 liryka Kobieta, 32 lata, Janów lubelski
kika

kika

Ten człowiek w krytyce opisuje trochę w jaki sposób tam medytują. Na początku medytują normalnie, potem umysł jest zmuszany do pewnych nienaturlanych akrobacji (wędrowanie w tę i tamtą sronę po całym ciele za pomoca umysłu), co dzień właścieiwe inne akrobacje umysłowe, dokładając do tego bardzo, bardzo mało snu, malutkie posiłki (ostatni posiłek chyba o 12 południe), wykłady z wideo i całkowite odizolowanie, nie jest trudno o załamanie nerowowe. On pisze, że ta jakaś medytacja z nosem powoduje też niedotlenienie.

214 kika Kobieta, 113 lat, --
kika

kika

@ania mogę zmienić nick, jeśli chcesz. zapisałam się tu tylko ze względu na ten artykuł.

214 kika Kobieta, 113 lat, --
liryka

liryka

i to nie jest jakoś prawnie zabronione? skoro jest tak szkodliwe.?

131 liryka Kobieta, 32 lata, Janów lubelski