Forum Psychologia

Fanatyzm religijny

Kajsijalilly

Kajsijalilly

Mam poważny problem z moimi rodzicami. Oni są tzw.,,katolami". Każą mi co tydzień chodzić do kościoła, mimo że nie zawsze mam ochotę. Już wstawiłam tutaj wątek o nie akceptacji ślubu jednostronnego i namawianiu mnie na nawracanie chłopaka. Kiedy oznajmiłam, że o takich sprawach jak ślub mogę decydować sama pogrozili mi nałożeniem sankcji i ograniczeniami typu zakazy na imprezy. Wystarczyło, że wspomniałam o ludziach, którzy nie praktykują czyli ponad połowie katolików, w tym prawie wszystkie moje koleżanki, a mama już zrobiła mi wykład o sakramentach, które przyjęłam i miłości Boga do ludzi, a tata oburzył się, że tak się odzywam przez chłopaka-ateistę. Raz oznajmił,, to że pojechałaś do Basi nie znaczy, że możesz nie iść do kościoła". Kiedy zdarzy mi się opuścić mszę raz na 3 miesiące z lenistwa jak 15 sierpnia mama za tydzień krzyczy, że jeśli dzisiaj znów nie pójdę to następnym razem każe mi jechać z tatą. Teraz sama wybieram się,, na msze" bo na prawdę siedzę w parku albo kawiarni. Nie wiem co mam robić. Dla mamy opuszczenie 6 mszy od Świąt Wielkanocnych to już jest dramat. A ja nie chcę zupełnie zrezygnować z nauk kościoła tylko chodzić tam kiedy mam ochotę, a czasami pomodlić się w domu. Nie mogę się im przyznać, bo co tydzień robiliby mi wojnę w domu, jak się wyprowadzę to łatwo będzie mówić nieprawdę, ale boję się kiedy będę miała dziecko i dziadkowie zapytają go czy było w kościółku co wtedy zrobię. Może modlić się z nim w domu i tłumaczyć, że Kościół jest wszędzie tam gdzie się razem modli? Wiem, że nawet kiedy się wyprowadzę reprymendy nie będą miały końca, rodzice zaczną dzwonić z pretendjami, bo pouczają ciocię, a kiedy wujek nas odwiedził zapytali,,chyba musisz dzisiaj iść do kościoła?" Moja psychika cierpi też przez nacisk na wierzącego praktykującego chłopaka, bo mało kto w moim wieku chodzi do kościoła, a typ chłopaków, który mi się podoba raczej nigdy nie chodzi. Znów będę musiała znosić krzyki nt jego nawracania albo wybrać życie starej panny.

206075 kajsijalilly Kobieta, 20 lat, Katowice

Odpowiedzi znajdują się poniżej

ka-wa

ka-wa

Czego oczekujesz? Przecież wałkowany był ten temat w Twoim poprzednim wątku, więc niczego nowego się nie dowiesz.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~no tak

~no tak

Gdybyś np z różnych powodów swiatopogladowych przestała jesc mieso, a twoi rodzice nie akceptowali by tego, to tez zeszala bys do podziemia i nie broniła swoich poglądów.?
W pewnym momencie człowiek musi umieć przeciwstawić sie tyranii rodziców, czy otoczenia i pójść własną drogą. Każdy ma prawo wyboru ,a dzieci nie sa własnością rodziców i kiedy dorastają mogą decydować o tym jak żyć .
Współczuję ci takich rodziców, bo trudno będzie Ci wypracować niezależność, skoro nawet mając juz własną rodzinę, będziesz sie obawiała ich kontroli i ingerencji.
Nie wydaje mi sie, że udawanie jest metodą dobra, na dłuższą metę.
Powinien przyjść czas, że otwarcia trzeba rozdzielić pewne sprawy w relacjach i domagać sie uszanowania swoich wyborów i stylu życia.

Javiolla

Javiolla

Zakładasz kolejny wątek na ten sam temat i co my Ci mamy powiedzieć? Poczytaj nasze odp. w poprzednim wątku i będziesz wiedzieć.
Trochę mnie dziwi, że rodziców nazywasz fanatykami, ale sama masz obsesję na ten temat. Gdybyś zluzowała majty i zakończyła tę paranoję na ich temat, to może oni by troszkę poluzowali.
Ja obstaję przy swoim zdaniu z poprzedniego wątku.

--

"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

214141 javiolla Kobieta, 44 lata, Kaszuby