Forum Psychologia

Kłótnie z mężem na temat kupna pierwszego mieszkania.

~Sandra_20

~Sandra_20

Od kilku tygodni kłócę się z mężem, upatrzyłam sobie bardzo ładne mieszkanko- 49 metrów kwadratowych- czyli 2 pokoje, mieszkanko utrzymane w ładnym stanie. Wiem o tym mieszkaniu od koleżanki, która w tym bloku mieszka. Wystawione jest przez spółkę mieszkaniową na przetarg, cena wywoławcza 165 tys. A mamy 200 tys. odłożone. Poprzednio nie było ono własnoscią niczyją, ponieważ były lokator wynajął je od spółki, ale nie płacił przez 10 lat i nie pozwolono mu go wykupić, ale o mieszkanie dbał. Sa tam panele na podłodze, płytki PCV, jest czysto, jedynie łazienka, kuchnia, WC i przedpokój byłyby do remontu. Mąz natomiast uparł się, ze w tej cenie mozna znaleźć lepsze mieszkanko, ze niby 165 tys. to za duzo za taki metraż i upiera się, byśmy jeszcze wytrzymali. Ja już mam naszykowane 15 tys. wadium, by wpłacic i iść na ten przetarg, myślę, by wziąć sprawy w swoje ręce, bo tak nigdy się nie zdecydujemy, a ja za 7 miesięcy rodzę, wieć chciałabym, byśmy byli już na swoim. Jak przekonać męża, ze to przecież dobra okazja, ze mieszkanie zadbane itp?

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Javiolla

Javiolla wpis edytowany

Jak przekonać własnego męża, to najlepiej wiesz Ty sama.
Ja z własnej strony powiem, ze miałam podobną historie 20 lat temu. Mąż się uparł, ze jeszcze chwile poczekać bo mieszkania będą tańsze...nie znałam się na rynku i zaufałam mu. Od tej pory mieszkania stale drożeją i nadal mieszkamy na wynajmowanym. A wtedy mieliśmy jeszcze zdolność kredytową i byliśmy młodzi. Dziś nam już nikt kredytu nie da, bo mało zarabiamy i jesteśmy za starzy.

Jeśli się kłócisz, a to skutku nie przynosi (i nie przyniesie) to może zastosuj metodę dobroci. Nie krzycz, bądź miła, serdeczna, miej logiczne i rozsądne argumenty.
Mozesz mu przytoczyć moją historie, że taką wyczytałaś w necie. Możesz mu powiedzieć, ze jeśli znajdzie coś większego to w gorszym stanie i będzie musiał włożyć tyle kasy, że wyjdzie więcej niż Wasze oszczędności.

Przecież możecie się tam wprowadzić i nadal odkładać, a gdy urodzą Wam się dzieci to wtenczas zamienić na większe.

--

"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

214141 javiolla Kobieta, 44 lata, Kaszuby
ka-wa

ka-wa

Przekonywać można tylko na argumenty, choć też nie zawsze docierają..., on też niech przedstawi kontrargumenty. Bo jeden, to za mało, musi być ich więcej.
Jak się jednak nie da, to może losowanie?
Chyba, że zawsze jego musi być na wierzchu, to się nie dogadacie.

Druga sprawa, to mieszkań do kupna jest w dużo i trzeba obejrzeć kilka, jak już decydujemy się na kupno.
Czy cena jest niska, trudno się odnieść, bo to zależy od miasta, remont też pochłonie sporo kasy, musisz być przygotowana na co najmniej 20tys.
Nie wiadomo też na jakiej cenie się skończy, więc przetarg to też sprawa niepewna.
Nie można się w każdym razie napalać, nic też nie możesz zrobić bez porozumienia z mężem.

Możecie ew. uzgodnić, że kupicie tylko za cenę wywoławczą, lub przekraczającą góra 5 tys. jak nie będzie chętnych.
Jest to jakiś kompromis.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~onkaY

~onkaY wpis edytowany

Uważam, że z racji tego, że za chwilę pojawi się na świecie Wasze dziecko, powinniście brać to mieszkanie.
Z czasem przecież będzie je można zamienić na większe.
Na ten moment nie ma już czasu na zastanawianie się. Z kwotą, którą dysponujecie może można by było kupić mieszkanie do remontu o większym metrażu, tylko na co Twój mąż czekał?
Nie dziwię Ci się, że chcesz po porodzie wrócić już do swojego mieszkania, a nie tułać się nadal z niemowlęciem, potem wchodzić w remonty itd.
Własnie takich argumentów użyj.
Nie wiem, gdzie w tej chwili mieszkacie, czy wynajmujecie, czy u rodziny, ale zdaj sobie sprawę z tego, że jeśli teraz odpuścisz, a mieszkanie kupicie później, to na jakiś czas mąż będzie nieobecny w domu z powodu remontu i urządzania nowego mieszkania, a Ty sama z dzieckiem.
Nie gódź się na to.
Ryzykujesz jednak to, że mąż (nie wiem jaki ma charakter?) może mieć później pretekst do narzekania.
Nie mniej Wasza ciąża powinna go zmobilizować do działania znacznie wcześniej.
Mały off top: i tak macie szczęście, że za takie pieniądze można u Was kupić 49 m, tu gdzie ja mieszkam, za takie mieszkanie, trzeba by było zapłacić przynajmniej 300 tyś zł.

~Sandra_20

~Sandra_20 wpis edytowany

U nas mieszkania dwupokojowe wahają sie w cenach od 120 tys. do ponad 200 mieszkamy w Katowicach, a to mieszkanie jest na obrzerzach Katowic. Mieszkamy teraz w mieszkaniu także dwupokojowym, które nalezy do moich rodziców, oni są na stałe w Kanadzie, mają tam dom, ale co kilka lat na tydzień dwa przyjeżdzają. Oczywiscie cena może podskoczyć tego mieszkania nawet do 200, bo jak już wspomniałam będzie to licytacja, ale mamy takie pieniądze. A i jeszcze mąż sobie wymyslił, że skoro były najemca 10 lat zalegał z opłatami, to, ze my będziemy musieli to wyrównywać, co przecież jest nie prawdą, bo co kogo obchodzą długi byłego najemcy

ka-wa

ka-wa

Tak czy tak spółka odbije sobie tę stratę i tanio tego mieszkania nie sprzeda, być może będzie ktoś licytować, tylko, żeby podbić cenę, tak, że może przebić 200tys.

Do tego nie można nikomu wierzyć, dlatego wcześniej należałoby sprawdzić spółkę, czy to faktycznie jej mieszkanie i czy nie jest zadłużone, jednym słowem sprawdzić księgę wieczystą.

Do przetargu możecie stanąć, nie musicie kupować, jak cena was przerośnie, ważne, żeby ktoś was nie wpuścił w maliny.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~Sandra_20

~Sandra_20

Tak, zadłuzone, moja koleżanka pracuje w tej spółce i mieszka w tym bloku, mówi, ze nie będzie tak źle, już kilka takich mieszkań też zadłuzonych kupił chirurg z Katowic pod wynajem. Mój mąż ma firmę, dobrze zarabia, dalibysmy spokojnie redę. Nie ma w tym mieszkaniu wymienionej instalacji wodno- kan, ani elektrycznej, ale blok ma 0k 40 lat i nie jest zniszczony, jest ładnie ocieplony itp

~onkaY

~onkaY

Hmm, jeżeli to ma być przetarg, to faktycznie, może nie warto ryzykować, bo jeśli nie wygralibyście, to chyba to wadium przepada?
Nie jestem tego pewna, ale pewna jestem, że długi poprzedniego lokatora na pewno nie przechodzą na kolejnego. Za dług jest odpowiedzialny tylko dłużnik.
Z tego, co piszesz, nie jesteście w jakiejś złej sytuacji mieszkaniowej.
Możecie spokojnie oszczędzać, tylko, jak napisałam wcześniej, gdy już kupicie mieszkanie, to znowu minie jakiś czas, zanim je wyremontujecie i urządzicie i będzie to raczej kosztem wspólnego czasu.
Może jednak zaufaj mężowi, ale jednocześnie naciskaj delikatnie, żeby w końcu jakieś mieszkanie kupić, niekoniecznie to, o którym piszesz.

ka-wa

ka-wa

To nie są takie jasne sprawy, jeśli długiem obciążona jest hipoteka, dług przechodzi na nowego właściciela.
To mieszkanie jest w sumie drogie, skoro takie ceny są u was normą, a tu jest dopiero kwota wywoławcza.
Wiesz na jaką sumę jest to mieszkanie zadłużone?

Dziwię się, że spółka trzymała tego gościa tyle lat, skoro nie płacił, nie podoba mi się to.
Nie płacił za wynajem, to i nie opłacał czynszu i pewnie ten 10-letni czynsz wisi na tym mieszkaniu.

Za bardzo napaliłaś się na to mieszkanie, nie znasz dokładnie sprawy, wierzysz tylko koleżance, a to za mało, wiesz chociaż jaki tam będzie czynsz?
Powinnaś wynająć prawnika, jak już, żeby przyjrzał się sprawie, bo możesz się przejechać...

Jeśli przegra się przetarg, to wadium jest zwracane.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
Javiolla

Javiolla

ka-wa
To nie są takie jasne sprawy, jeśli długiem obciążona jest hipoteka, dług przechodzi na nowego właściciela.

Dokładnie tak jest. Sprawdź najpierw czy mieszkanie ma wpis w KW bo jeśli nie ma... radze nie ryzykować zakupu. Księga wieczysta jest zabezpieczeniem i widać tam wszystko co się dzieje w mieszkaniu, np. obciążenia hipoteką. Bez wpisu do księgi możecie zakupić mieszkanie z takim długiem, że się nie pozbieracie.
Nalezy sprawdzić też czy nie jest ktoś zameldowany bo kupując mieszkanie kupujesz je z ewentualnym lokatorem.
Wg dzisiejszym przepisów nie wolno nikogo wymeldować bez jego zgody (są pewne wyjątki), a tym bardziej ciężarnych, dzieci i matki oraz chyba emerytów.

Trzeba poznać jaka jest kwota zadłużenia i za co, a następnie zapytać prawnika co przechodzi na Was. Koleżanka może sama nie wiedzieć dokładnie, może wprowadzić Cie w błąd, ale to Wy będziecie za to odpowiedzialni...nie ona.

A potem możesz się zastanowić czy warto ryzykować.

--

"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

214141 javiolla Kobieta, 44 lata, Kaszuby
~HansHans11

~HansHans11

Mieszkanie to nie np. sprzęt elektroniczny i można potem sprzedać w takiej samej cenie a nawet drożej.

No i zawsze lepiej kupić niż wynajmować. Wynajem to ciągłe płacenie za coś co nigdy nie będzie nasze + obostrzenia w zakresie użytkowania lokalu. Wszelkie zmiany jak np. remont musi być uzgodniony z właścicielem mieszkania i zaakceptowany. Itd. Nie polecam.