Forum Psychologia

Jak zabić w sobie uczucie do kogoś?

~TyrionLannister

~TyrionLannister

Trochę ponad temu rzuciła mnie dziewczyna (zresztą w niezwykle chamski sposób). Bardzo ciężko to przeszedłem. Depresja, wysiadnięty na tle nerwowym przewód pokarmowy, walka w zasadzie o każdy dzień, myśli samobójcze. Wychodziłem na prostą miesiącami, coraz bardziej zgorzkniały i zubożały emocjonalnie. W końcu wydawało mi się, że już jest dobrze. Ale pojawił się inny problem. Gdzieś na wakacjach na dwóch imprezach spotkaliśmy się ja i jedna koleżanka. O ile na pierwszej to jeszcze raczej tam tylko chwilę gadaliśmy, o tyle drugą to już w zasadzie całą spędziliśmy razem, częściowo sam na sam. Coś nas zbliżyło do siebie chociaż nie była raczej tym typem dziewczyny, które najbardziej mi się podobają z wyglądu (aczkolwiek jest bardzo ładna, tyle że ja zawsze wolałem inny rodzaj urody). Może to, że ona miała podobne doświadczenia z byłym chłopakiem jak ja z dziewczyną, też ktoś ją zostawił "ot tak". Zresztą w ogóle wydawała się być taką bratnią duszą, trochę podobną z charakteru. Potem w sumie może z dwa razy jeszcze pisaliśmy krótko. Ja pojechałem na wakacje i jakoś tam szczególnie tak o niej nie myślałem. Przyszła szkoła. Widzimy się czasem na korytarzu (niby ta sama klasa, ale inne grupy rozszerzeń, więc lekcji nie mamy ze sobą). Gdzieś od drugiego tygodnia września zaczęła mnie trochę ignorować - przestała wysyłać snapy, moją wiadomość na fb z prośbą o uregulowanie jakiejś składki klasowej (bo zbierałem) wyświetliła i nie odpisała, składki też nie zapłaciła. Ostatnio chyba foszek jej coś przeszedł, bo parę dni temu zaprosiła mnie na swoją 18.

Ale problem jest taki, że od kilku tygodni czuję się tak, jak nie czułem się od wielu miesięcy. Prawie cały czas o niej myślę, śni mi się nawet po nocach, czuję, że mega mi na niej zależy. I to mnie przeraża. Jak przypomnę sobie co przechodziłem po tym jak dziewczyna mnie olała, to wiem że drugi raz bym tego po prostu nie przeżył. To jest cud, że przeżyłem za pierwszym. Nie potrafię odważyć się spróbować, za bardzo boję się odrzucenia. Nie ma miejsca w moim życiu na żadną głębszą relację. Kiedy się wyleczyłem z depresji poczułem się wolny i chcę żeby tak już pozostało. Może nawet na zawsze. A tak jeszcze poza tym to szanuję tą koleżankę, chyba się lubimy jako koledzy i nie chcę żeby, kiedy powie mi "nie" popsuła się atmosfera między nami.

Jak mogę zabić w sobie to uczucie? Próbuję sobie jakoś wszystko racjonalizować, wymyślać powody, dla których nie warto, szukać wad tej osoby. Ale na razie z marnym skutkiem.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Javiolla

Javiolla

"Boję się odrzucenia" mówi za wszystko. Masz niskie poczucie wartości, nie lubisz się zbytnio...prawda?
Może powinieneś skierować to uczucie na siebie. Zacznij się skupiać na sobie, na tym co lubisz, jakie masz zainteresowania itp. Zacznij się lubić, a żaden kosz od dziewczyny nie będzie aż takim przeżyciem.

--

"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

214141 javiolla Kobieta, 44 lata, Kaszuby
Michasia320

Michasia320

Witam mam problem i nie mam sie komu wygadac jestem silna kobieta matka 2 corek i jeszcze mezatka ale nie wiem jak dlugo moj maz pracoje za granica ostatnimi czasy przyjezdza raz lub dwa razy w miesiacu ale kazdy z nas ma juz wlasne zycie od pol roku od 2 miesiecy czuje ze ma tam kogos zapyralam go w prost ale sie wypiera tego ale ja to czuje moze jestem dziwna .niby kazdy znas ma inne zycie ale ja chyba jeszcze go kocham a to tak cholernie boli i nie umie sobie z tym poradzic . Corka niczego nie pokazuje ale nie mam pomyslu na to moje zycie.

257205 michasia320 Kobieta, 29 lat, Nysa
Javiolla

Javiolla

W jakim wieku są Twoje córki?
Niestety tak jest, że jeśli jedno pracuje za granica zbyt długo, to z czasem małżonkowie oddalają się od siebie. Wiem coś o tym.
Mój mąż pracował W Norwegii i był taki okres, że przyjeżdżał jak do hotelu, odwiedzał rodzinę, kumpli, z nami trochę posiedział (głównie z córką) i wyjeżdżał. Zauważyłam, że były momenty, ze drażniliśmy siebie, bo on tam miał życie, a ja tu i codzienne sprawy zaczęły nas różnić. Taki układ nie jest dla każdego. Dlatego zdecydowaliśmy, ze czas to przerwać zanim całkiem się od siebie oddalimy.
Wrócił, znalazł prace w kraju.
Nie uzbieraliśmy na własne mieszkanie, nadal mieszkamy w wynajmowanym i już nam to nie przeszkadza.
Na początku było ciężko przyzwyczaić się z powrotem do siebie, do swoim codziennych nawyków. Teraz nie żałuję, że wrócił, że jesteśmy ze sobą każdego dnia.

Opisałam Ci swoją historię, bo moze i u Was czas podjąć zdecydowane kroki. Pieniądz fajnie mieć, ale często ma się go kosztem relacji małżeńskich. Jeśli on jest dobrym specjalistą to znajdzie prace w kraju...choćby w innym mieście, ale to zawsze Polska i można podjechać częściej, zobaczyć się w każdej chwili.
Porozmawiaj o tym z mężem.

--

"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

214141 javiolla Kobieta, 44 lata, Kaszuby
~amelia_00

~amelia_00

Prawie kazdy z nas boi sie odrzucenia.
Mozesz ja sobie obrzydzic. Ja tak sobie poradzilam z uczuciem. Duzo osob tak robi.

~CalL

~CalL

Mnie też rzuciła dziewczyna, tylko że w sposób nieoczekiwany , nagły i bardzo bolesny. Dlatego sobie zupełnie z tym nie radze.. podzrawiam i powodzenia.

~Wilczka

~Wilczka

Ale dlaczego uzależniac się od drugiej osoby? Miłość jest piękna jeśli jednocześnie w sercu mamy wolność Milosc to nie zależność, to nie spełnianie warunków, kocha się za nic i jednocześnie za wszystko Racjonalny umysł nic tu nie pomoże bo juczucie miłości to sfera ducha a nie umysłu Umysł jest nam potrzebny ale w miłości nie ma nic do gadania Jeśli więc kochasz to kochaj prawdziwie, całym sobą Jeśli to nie twój typ, nie nadaje ie na tych samych falach to odpuść Można zostać kumplami, znajomymi Serce nie płacze przez to, że kochalo a ktoś odszedł Jest zawsze otwarte na milosc To płacze nasze zranione ego, boimy się samotności i czujemy się gorsi Umysł się wtrąca i tworzy się cierpienie Im większe ego tym dla nas gorzej A wystarczy po prostu kochać, najpierw siebie a potem innych

~Wilczka

~Wilczka

Jeśli więc kochałes a ten ktoś wybrał inna drogę to podziękuj mu za wspólnie spędzone chwile, za miłość, którą od tej osoby dostałeś i żyj dalej Na świecie jest kilka miliardów ludzi Nie można płakać przez jedno rozstanie A tak naprawdę, jeśli kochamy siebie, od środka, od serca, to żadne rozstanie nie jest cierpieniem Człowiek wtedy naturalnie przechodzi do kolejnego etapu swojego życia z radością wyczekujac co się ciekawego wydarzy I najwazniejsze: może obdarować inna osobę miłością bo tą miłość w sobie już ma, nie musi jej wymyślać, kreować, tworzyć jej dziwne wersje Z kimś takim każdy może być w szczęśliwym związku

Kashmira

Kashmira

Daj sobie czas na to wszystko nie ma sensu zbyt bardzo się jakoś do tego nastawiać. Ważne by przede wszystkim powoli iść do przodu. Mimo wszystko.

215068 kashmira Kobieta, 30 lat, Krzyż
~amelia_00

~amelia_00

Ja wiem, ze to wszystko wydaje Ci sie trudne.
Mnie pomogl kiedys sposob napisania listu- pelnego szczerych emocji I tego co do konkretnej osoby czuje, a potem go spalilam. I tak krok po kroku juz emocje sie uspokoily. To wszystko to emocje.
Mozesz tez wizualizowac sobie, ze ona w Twojej glowie zmniejsza sie, jej obraz, itp.