Forum Psychologia

Ciągle płaczę

~OnaM_24

~OnaM_24

Cześć,

Postanowiłam napisać tutaj, bo już sama nie wiem, co się ze mną dzieje. Od ponad dwóch miesięcy przeżywam bardzo trudny okres. Nie mam tak na prawdę problemów, skończyłam studia, jestem w trakcie szukania pracy i już nawet mam kilka odpowiedzi na CV. Mój problem polega na tym, że całkowicie uzależniłam swoje poczucie szczęścia od chłopaka. Żyję w ciągłym strachu, że go stracę. Kiedy nie jestem z nim nie mam żadnej motywacji, jestem smutna, rozdrażniona, nic mnie nie cieszy i bardzo dużo płaczę. Sytuacja diametralnie się zmienia, kiedy jest przy mnie. Wtedy mam masę energii, jestem szczęśliwa na maksa i czuję siłę w sobie. Poza nim, nie mam za bardzo spędzać z kim czasu, czuje się strasznie osamotniona. Także w moim życiu obserwuje ostatnio tylko przewijające się wzloty, kiedy chłopak jest przy mnie i doły jak Rów mariański, gdy go nie ma. Nie potrafię do niczego się zmotywować, nic czytać, ćwiczyć. Czuję, że moje życie jest bez sensu. Co robić? Nie chcę, żeby wszystko kręciło się wokół niego, chcę być sama szczęśliwa.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~Lilka888

~Lilka888

Oj, wyczuwam stres, ktory swoje podloze ma w tym, ze ktos latami wmawial Ci, ze najwazniejsze w zyciu to wyjsc za maz i to przed 30-tka, wziac kredyt na dom/mieszkanie i splodzic dzieci, czyzby mamusia lub babcia?
Nie. Zyjemy dla samych siebie przede wszystkim.
Zalozmy, ze wyszlabys za maz za tego chlopaka. Tez bys sie stresowala tym, ze w kazdej chwili on Cie porzuci co w koncu rujnowaloby Wasze relacje.
Musisz wiec odrzucac presje rodziny i zaczac rozpatrywac swoj zwiazek pod katem tego czy jestes w ogole z nim szczesliwa, pod kazdym wzgledem.

~Lilka888

~Lilka888

No chyba, ze presja pochodzi ze strony rowiesnikow, zwlaszcza kolezanek rownolatek. Tez odrzucamy te presje.

~OnaM_24

~OnaM_24

Nigdy nie czułam presji ze strony rodziny pod tym kątem. Wydaje mi się, że jestem szczęśliwa, dostaję dużo miłości od chłopaka. Problem jest we mnie raczej. Czuję się strasznie osamotniona, mimo że go mam. Nie mam bliższych relacji, przyjaciół, a z nim czuję się bezpiecznie. Od wielu lat nie miałam tak bliskiej relacji, a kiedy w końcu się pojawiła, to wariuję, że zaraz ją stracę i znowu będę sama. Jak mam przestać o tym myśleć i zacząć czuć się bardziej niezależna uczuciowo?

~Wilczka

~Wilczka

Popieram powyższą wypowiedź, że żyjemy przede wszystkim dla siebie Uzależniając się emocjonalnie oddajemy tak naprawdę komuś kontrolę nad swoim życiem Nie rozwijamy się przez to, nie cieszymy prawdziwie, życie jest wtedy bardzo ubogie Nikt za nas naszego życia nie przeżyje Musimy brać odpowiedzialność za to co nam się przytrafia bo jest to skutek naszych wyborów lub zaniechan (to też wybór) Nie bój się życia bo ono jest piękne tylko trzeba to dostrzec Zaczniesz pracę, nowy etap w życiu Spróbuj znalezc osobe lub osoby, z którymi mogłabyś spędzać czas, wyjść do knajpy, na wspólne zakupy, na siłownię, jest masę możliwości spędzania czasu z ludźmi Twój związek tylko na tym zyska, wniesiesz do niego świeża energię i uśmiech Myślę, że etap takiego mocnego przywiązania przechodzi wiele ludzi, potem powinien nadejść etap większej stabilizacji Wszystko w swoim czasie jednak nasza swiadomosc sytuacji może wspomagac pewne procesy rozwojowe, które przechodzą bardziej gładko mniej stresowo

~hgfd

~hgfd

Zajmij się trochę czym innym, nauką, to nie będziesz tak bardzo potrzebować kontaktu z ludźmi.

~OnaM_24

~OnaM_24

Rozumiem, że to źle uzależnić się od kogoś, dlatego szukam jakiegoś wyjścia z tej sytuacji. Jestem osobą, która szybko przywiązuje się do ludzi, od których czuje akceptację. A że jestem osobą niepewna siebie i trochę zamkniętą, tacy ludzie są dla mnie na wagę złota. A nie mam nikogo praktycznie poza chłopakiem. Gdzie mam kogoś szukać? Bo jestem już totalnie zrezygnowana.

Javiolla

Javiolla

~OnaM_24
Jak mam przestać o tym myśleć i zacząć czuć się bardziej niezależna uczuciowo?

Wiesz już, że problem jest w Tobie, że brak Ci pewności siebie a to połowa sukcesu.
Żyjesz jego życiem gdyż nie masz własnego. Zmień to.
Zacznij się skupiać na sobie, na sprawianiu sobie przyjemności, na docenianiu się sama, na polubieniu siebie. Dopóki nie poznasz swojej wartości i nie zaczniesz sama ze sobą spędzać miło czasu... niewiele się zmieni.
Nie chodzi, aby szukać ludzi, którzy Cię polubią, ale aby siebie samą polubić. Wtedy nie będziesz czuła potrzeby uzależniania się od innych.
Jeśli jesteś zainteresowania metodami na polubienie siebie, mogę Ci kilka podesłać.

--

"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

214141 javiolla Kobieta, 44 lata, Kaszuby
~Wilczka

~Wilczka

Proponuję rozpocząć właśnie pracę, wspólne pogaduszki przy kawie, czasem wypad do knajpy Tak po prostu, można zaproponować w ramach " integracji", czasami też pracodawca organizuje i funduje takie spotkania zespołu, fajnych ludzi można spotkać też w klubie fitness, nie mówiąc już o szkołach sztuk walki- takie sporty uczą pewności siebie, odstresowuja i tam ćwiczy się często w parach, rozmowy same się nawiazuja i nawet przyjaźnie na lata Po prostu wyjdź do ludzi i otwórz się pomimo strachu Nic Ci się nie stanie, nic nie ryzykujesz a wzbogacisz swoje wnętrze i swoje życie Z chłopakiem też spedzajcie dużo czasu wśród ludzi, możecie mieć przecież wspólnych znajomych

~Lilka888

~Lilka888

OnaM_24, czy Ty kochasz swojego chlopaka? Czy jestes z nim, zeby z kims byc i zeby nikt nie wytykal Cie palcami?

Znajomosci, tak ogolnie rzecz biorac, trzeba pielegnowac wiec nie wahaj sie dalej utrzymywac kontakt z kims ze studiow, kims kogo bardzo lubilas i kto lubil Ciebie. Pojdziesz do pracy wiec to tez potencjalne zrodlo bliskich przyjazni.
Rozwijaj rowniez swoje hobby i pasje - to dobry sposob na nawiazywanie trwalych znajomosci choc i bez tego czlowiek czuje sie mniej osamotniony sam ze soba.

~OnaM_24

~OnaM_24

Kocham chłopaka bardzo, tyle, że nie czuję, żebym dostawała od niego tyle wsparcia i uczucia, ile ja mu daję. Staram się utrzymywać znajomości, ale wszyscy są daleko, mają swoje życia, znajomych. Ja tutaj zostałam u siebie całkiem sama, najbliższa koleżanka wyjechała za granicę i mamy kontakt tylko telefoniczny. Ogromne nadzieje pokladam właśnie w pracy, że spotkam tam jakichś fajnych ludzi. Czuję, że to osamotnienie doprowadza mnie do depresji już, ciągle płaczę, są tylko momenty, kiedy jest mi nieco lepiej, ale za chwilę mijają i znowu jest to samo. Budzę się codziennie w stresie, otwieram oczy i już mam gulę w gardle, napięty brzuch, a dzisiaj doszło nawet do silnych odruchów wymiotnych. Czuję się jak wrak człowieka, jakbym dla nikogo nie była ważna i nikomu potrzebna. Wróciły też do mnie myśli samobójcze, już nawet zastanawiam się, jak mogłaby to zrobić, ale kiedy patrzę na moją mamę, która już teraz bardzo to wszystko przeżywa, to nie miałabym chyba sumienia się zabić, chociaż tak byłoby chyba najlepiej.

~Lilka888

~Lilka888

Ona M_24, jesli z jakichs powodow nie chcesz byc z nami do konca szczera to OK, nie musisz. Ale powinnas, kochana, byc szczera sama przed soba, zeby rozwiazac te sytuacje.
W zyciu nie chodzi o to, zeby miec jak najwiecej znajomych i przyjaciol i to jasne, ze ten tzw. wyscig szczurow dosiega rowniez te dziedziny naszego zycia (niewykluczone, ze za sprawa fejsbuka i tamtejszego licznika znajomych) ale o to, zeby otaczac sie ludzmi, ktorzy sprawiaja, ze czujemy sie dobrze i jestesmy szczesliwi. Czasem trzeba poszukac ich dluzej.

~Wilczka

~Wilczka

Często jest tak że przeżywając, odczuwając własną samotnosc przechodzimy do zainteresowania się własną osoba, zaczynamy siebie dostrzegać Tu nie chodzi o to, że w ogóle nie masz znajomych ale że kontakt teraz jest utrudniony bo wasze ścieżki się rozeszły To Ci pokazało jak bardzo jesteś uzalezniona od innych osób. W tej sytuacji proponowałbym jednak skupić się teraz na sobie, masz czas dla siebie, poświęć go na rozwój osobisty Odnajdź i rozwijaj swoje hobby nie zapominając jednak o swoim wnętrzu, masaż, wizyta w spa, kurs jogi- cokolwiek co uspokoi nerwy i pomoże skupić się na własnych emocjach To ważne bo nie będąc w zgodzie z samym sobą nie można budować wartościowych relacji z innymi Każdy z nas jest na tym świecie z jakiegoś powodu Należy podjąć wysiłek i szukać własnej ścieżki Postaraj się obserwować siebie, swoje reakcje w momencie kiedy robisz coś dobrego, pozytywnego chociażby podczas rozmowy ze sprzedawczynia w piekarni Uśmiechnięcie się do sąsiada, dziecka na podwórku, poglaskanie czyjegoś psa na spacerze Życie przejawia się w milionach form, trzeba je dostrzec i zacząć doceniać Nie bać się życia, lek jest do oswojenia ale trzeba zrobić ten pierwszy krok, potem drugi i trzeci Jedne drzwi się zamykają ale od razu otwierają inne Tylko trzeba przełamać ten lęk i sprawdzić co za nimi jest Zycie to nieustająca podróż i zmiany są w niego wpisane To jest piękne!

~OnaM_24

~OnaM_24

Nie wiem, czemu mają służyć te bezsensowne komentarze, nic tutaj nie wnoszą. Dziękuję osobom, które na prawdę starają się jakoś mi doradzić. Nie oszukuję was, kocham mojego chłopaka. Tylko mieszkamy sporo od siebie i on jest dosyć zajęty pracą, dlatego też nie mamy tyle możliwości, żeby się spotykać. Wiem, że nie chodzi o to, żeby mieć miliony znajomych i sama tego nie oczekuje. Przez całe życie nie miałam nikogo szczerego i nie poczułam od nikogo takiej szczerej przyjaźni. Czy to taki grzech chcieć czegoś takiego doświadczyć? Tym bardziej, jeśli widzi się innych ludzi, którzy te przyjaźnie mają i jest świadomość, że to możliwe. Staram się teraz zająć sobą, szukam siebie, ale ta myśl o samotnosci nie daje mi się na niczym skupić i ciągle powraca. Przez to tracę motywację do czegokolwiek. I proszę bezsensowne komentarze zostawić dla siebie, bo na prawdę nie są mi potrzebne :)

~Lilka888

~Lilka888

OnaM_24, ja Cie nie osadzam, bron Boze.

Wiele osob jest w takiej samej jak Ty sytuacji - brakuje im naprawde bliskiego przyjaciela.
Jestem pewna, ze z czasem grono Twoich znajomych i przyjaciol powiekszy sie.

Jesli nie masz i nie jestes nan uczulona, moze pora pomyslec o przygarnieciu jakiegos psiaka lub kotka? Te zwierzeta swietnie dotrzymuja towarzystwa.

Czujesz tez pewnie, ze zycie zaczyna Cie przerastac. Spokojnie, jak tylko pojdziesz do pracy zobaczysz, ze praca naprawde czyni nas wolnym. Ma jeszcze te zalete, ze potrafi dzialac terapeutycznie.

~OnaM_24

~OnaM_24

Dziękuję Lilka888. Zaczynam właśnie myśleć o piesku, całe życie chciałam mieć jakieś zwierzę. Może się w końcu zdecyduję. Mam nadzieję, bo tak jak mówisz, zaczyna mnie to wszystko przerastać...

~Wilczka

~Wilczka

OnaM_24, trzymaj się dzielnie, życzę Ci wiele odwagi i odnalezienia szczęścia w życiu :) pamiętaj, że płacz nie jest niczym złym, nie deprecjonuje nikogo Jak chce się płakać to trzeba to robić, wyć i krzyczeć też jeśli trzeba To pomaga rozładować się Pij melise, spryskaj ulubionym zapachem poduszkę,wstajac rano nie myśl o niczym tylko powiedz sobie od razu- dziś będę mieć dobry dzień a na dobranoc mów sobie: dziękuję za kolejny dzień mojego życia, jutro mój dzień będzie jeszcze lepszy Mów to najlepiej na głos i nie myśl od razu jak to zrobić? jak tego dokonać? Spróbuj po prostu żyć wypełniając dni dobrymi uczynkami- dla siebie i świata, reszta "zrobi się" sama :) każde życie ma sens, trzymam kciuki!

~OnaM_24

~OnaM_24

Dziękuję, Wilczka. Postaram się powalczyć dla siebie samej. :)

~OnaM_24

~OnaM_24

Mam do was jeszcze pytanie. Bo po waszych słowach jest mi na prawdę lżej i chciałam zapytać, czy w razie kolejnych dołów mogłabym się do was tutaj odezwać i liczyć na jakieś rady?

~Lilka888

~Lilka888

OnaM_24, az poczulam zastrzyk energii od Ciebie :D! Powaznie. :D

To nie Twoja wina, ze Cie cos przerasta. To normalne uczucie gdy czujemy sie zgubieni.

Zazdroszcze pieska!! Moj kontrakt mieszkaniowy nie pozwala na trzymanie zwierzat :(.
Zobaczysz, pieski to takie magiczne zwierzeta o niespozytej energii, ktore relaksuja i sprawiaja, ze czerpiemy z zycia wiecej.
Trzymamy kciuki.

No jasne, ze mozesz tu wpadac... Po to tu jestesmy ;D.

~Lilka888

~Lilka888

A tymi wczesniejszymi idiotami podszywajacymi sie pod Ciebie sie nie przejmuj. Juz ich nie ma. ;)