Forum Psychologia

nie mam siły przygotować się do pracy

~kompletnezero

~kompletnezero

jestem nauczycielką. Wynagrodzenie dostanę po czasie za parę dni, bo pracodawca nie przekazał papierów gdzie trzeba. Pracodawca ma stały dochód od40lat, więc łatwo mu było nie skarcić za upomnienie się.
Dano mi dodatkowe obowiązki, których nikt nie umie, więc nie chce wykonywać. Osoby, które chciały rezygnowały z pracy po krótkim czasie, bo im się nie opłacało.
Nie wiem, ile zarobię, pewnie najniższe stawki, bo gdyby miało być inaczej dyrektor by ze mną porozmawiał. Straciłam serce do tej pracy. Przez brak czasu i sił kolejne moje sprawy się walą. Szczerze mówiąc to czuję się jak poganiany pies, który ma się cieszyć, że za jałmużnę robi to, co musi.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

ka-wa

ka-wa

Nie możesz zmienić pracy?
Masz umowę? Powinnaś wiedzieć za jaką stawkę pracujesz, a nie czekać ile z łaski wypłaci pracodawca.
Czego uczysz?

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~kompletnezero

~kompletnezero

nie moga zaplacic mniej niz minimum, ktore nakazuje ustawa. Rozliczenie w formie nadgodzin, wiec obowiazuje tylko jedna umowa (podpisana po czasie, bo na wszystko byl czas, tylko na podpisanie umowy nie bylo, choc mnie znaja i wiedza, jak pracuje). W domu mam syf, brud, zaniedbane sprawy. Koszt tej pracy dodatkowej jest dla mnie ogromny, a czuję, że pracodawca zwyczajnie uznaje mnie za niewolnika, który ma zaakceptować każdą decyzję bez uzgadniania.
Pracodawcy grają va bank i choć moje umiejętności są w pewien sposób unikalne przewiduję, że dyrektor będzie do skutku szukał jakiejś osoby na moje miejsce, jeśli mu się coś nie spodoba (takie osoby już uczyły, chociaż nie umiały).
Całe wakacje zajęło mi przygotowanie się, poniosłam konkretne koszty a tu taki zonk z wypłatą.

ka-wa

ka-wa

Jeśli czujesz się pokrzywdzona i wykorzystywana, pozostaje powiedzieć, że nie jesteś w stanie pracować w nadgodzinach i liczyć się ze zwolnieniem, bo przecież Twoje zdrowie jest ważniejsze.
Ile godzin dziennie pracujesz?
Bo nie bardzo rozumiem, co to znaczy, praca dodatkowa, masz na myśli nadgodziny, czy w ogóle pracę w tej placówce.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~kompletnezero

~kompletnezero

pracuje prawie 40godz. Jedna umowa, jedna placówka, dodatkowy przedmiot jako nadgodziny (osobie dojeżdżającej trzeba by było zapłacić 50% więcej za godzinę zajęć).
Masz rację, muszę liczyć się ze zwolnieniem, bo oni mnie tam trzymają tylko dlatego, że robię to, czego osoby z zewnątrz nie chcą.
Takie są moje odczucia.
Rozumiem, że pracownik ma respektować zasady narzucone przez szefa, ale polski rynek pracy to koszmar. Chodzę zaropiała, niedoczesana, w pogniecionych ubraniach, bo ciągle haruję. A szef uważa za normalne, że z przeproszeniem trzyma mnie za łeb.:(

~kzero

~kzero

40godz.muszę być w pracy, płacone mam za 8godz.mniej. I tak naprawdę wszystko się zgadza, tylko nie wiem, za ile pracuję, pewnie za inimum.

~sldlkddg

~sldlkddg

Jeśli się nie zwolnisz to oni ciebie zwolnią bo nie dasz rady wykonywać tej pracy.

ka-wa

ka-wa

Ale dlaczego zgodziłaś się na pracę za minimum, nikt normalny nie będzie kazał nauczycielowi być w pracy 40 godz., chyba, że nie ma pojęcia o pracy nauczyciela.
Nie daj się wykorzystywać, bo psychika Ci siądzie, już masz symptomy totalnego przemęczenia.
Dlatego rozglądaj się za inną pracą i stanowczo zrezygnuj z nadgodzin, powiedz, że nie to, że nie chcesz, ale nie jesteś w stanie ich prowadzić.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~kzero

~kzero

ja się nie zgadzałam, po prostu nie było żadnej rozmowy na ten temat. Równocześnie pracodawca zrobił się nadzwyczaj łaskawy, widząc we mnie jelenia co to ma się cieszyć z tego, że się do niego bardziej uśmiechają. .

ka-wa

ka-wa

Sama widzisz, że musisz się szanować i nie pozwalać robić z siebie jelenia...
Przecież zawsze na początku ustalamy warunki pracy i płacy.
Masz rację, wyczuł od początku, że może sobie pozwolić na taki brak szacunku dla Ciebie i do Twojej pracy.,

Za bardzo zafiksowałaś się na tę pracę, szukaj innej, nie wszyscy pracodawcy, to tacy wyzyskiwacze.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~dydaktyk

~dydaktyk

Podstawa to oszczędności. Jeśli nie masz oszczędności, które pozwolą Ci przeżyć parę miesięcy do przodu, właśnie tak nerwowo reagujesz na brak wypłaty, jej opóźnienia itd. Postaraj się w przyszłości coś odłożyć. Drugie to relacja efekt/wkład (piszę to jako ekonomista). Nie może być tak, że wkład jest a efektu nie ma, takiej pracy nie podejmuje się, chyba że są spodziewane wysokie korzyści w przyszłości ale wtedy jest ryzyko, że się nie uda. Trzecia sprawa to zadbanie o siebie. Zaropiałość, brudne włosy, pogniecione ubranie - już samo to wystarczy, żeby czuć się fatalnie i mieć obniżone poczucie wartości. Ludzie (szef! uczniowie!) to od razu widzą i jadą po takiej osobie jak po łysej kobyle, lekceważą. Należy mniej przygotowywać się do lekcji a więcej uwagi sobie poświęcać, to Twój obowiązek dbać o siebie. Na lekcji można trochę zaimprowizować a przede wszystkim "zaprząc" do pracy uczniów, niech coś zrobią, przygotują, zaprezentują, wykażą się, zamiast żebyś Ty się ciągle eksploatowała. I nie myśl że nie jestem w temacie, uczę od 35 lat. Życzę więcej luzu. Poproś kogoś o pomoc w sprawach finansowych czy zaproponuj zrobienie czegoś w zamian (jeśli masz kłopoty finansowe, by chyba stąd to wszystko).

kikunia55

kikunia55

Czy to Ty jestes tą osobą, która tu wczesniej pisała, ze w koncu podjęła pracę w placówce przedszkolnej z grupą dzieci, które wczesniej były doskonale prowadzone przez dobrego nauczyciela i dobrze reagują na Twoje polecenia i sa grupą troszkę starszą od tych z którymi wczesniej pracowałas i które miały często zmieniających sie opiekunów j załamywała Cie praca z tymi dziecmi?

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
~Lilka888

~Lilka888

Po pierwsze musisz sie zastanowic czy naprawde chcesz wykonywac ten zawod. Jesli nie, pomysl co dawaloby Ci satysfakcje i zacznij to osiagac pracujac na razie tam, gdzie pracujac. Taka swiadomosc, ze jest zawsze lepsza alternatywa w zasiegu reki zawsze daje "kopa" do dzialania na teraz i na przyszlosc.
Druga sprawa to to, ze musisz upomniec sie jakos o nalezne wynagrodzenie bo to oczywiste, ze obecna sytuacja Cie zalamuje i wpedza w dolek psychiczny.

~tojazero

~tojazero

to nie jest sprawa oszczędności, tylko braku jakiegokolwiek szacunku o czym przekonuję się co jakiś czas. Taki brak szacunku mogę mieć w każdej innej pracy i te dodatkowe parę groszy nie jest tak jak uważa mój szef złapaniem przeze mnie pana Boga za nogi. Obiektywnie może się wydawać, że powinnam być zadowolona, ale wszystko jest tak wyliczone, że zatrudniając mnie po prostu zyskują kilkaset złotych na czysto, bo nikt nie chce tego robić. I jeszcze ostatnio zarzucono mi nieuczciwość, bo szef sam jest kłamczuch.

~dammar

~dammar

A moze lepiej przestac doszukiwac sie drugiego dna i po prostu dobrze wykonywac swoja prace? Przeciez rozwazanie tego ile pracodawca zarabia prowadzi tylko do zgorzknienia. Niech sobie zarabia ile chce, beleby ci placil. I dobrze ze duzo zarabia bo stac go na to by ciebie zatrudnic. A tak, wcale bys pracy nie miala.

~00000

~00000

Nie chce wykonywac tej pracy,bo ja do niej doplacam. Ten czas,gdy wykonuje te prace kosztuje mnie pieniadze,a gdybym tego nie robila to oszczedzilabym czas i nie wydala niepotrzebnie tego zarobku..czyli trzeba szukac innej pracy.

~00000

~00000

nie uzgodniono ze mną warunków finansowych, zawalam sprawy, nie chce mi się żyć. Wszędzie traktuje się ludzi jak psa na rynku pracy, więc tu też jedyna moja decyzja może dotyczyć zmiany pracy. Nie po to przeszłam koszmar i harówkę wieloletnią, żeby dezorganizować sobie życie spełnianiem życzenia pracodawcy. Nie ta praca to inna, wszędzie to samo szambo...

kikunia55

kikunia55

Z postu rozumiem, ze jestes bardzo niezadowolona ze swojej aktualnej pracy, podobnie jak z wczesniejszych i nie spodziewasz sie niczego lepszego na rynku pracy. Przyjmuję tę tezę. Niemniej nie rozumiem innych sformułowan, bo wg mnie piszesz niejasno.
"Nie chce wykonywac tej pracy,bo ja do niej doplacam. Ten czas,gdy wykonuje te prace kosztuje mnie pieniadze,a gdybym tego nie robila to oszczedzilabym czas i nie wydala niepotrzebnie tego zarobku"

Jak to rozumiec? Przez to, ze chodzisz do pracy i tam upływa Ci czas, za który pod koniec miesiąca powinnas dostac wypłatę Ty tracisz? To Ty za ten czas przynosisz pracodawcy pieniądze- czyli nie on płaci Tobie ,tylko Ty jemu? Czy chodzi Ci o to, ze będac w pracy i tracąc na nią swój cenny czas Ty nie zdobywasz pieniędzy gdzie indziej? Czyli nie masz mozliwosci w tym samym czasie pracowac w dwóch róznych miejscach?

Jestes wzburzona, zakręcoana. Rok szkolny sie zaczął. Zanim porzucisz pracę to zrób sobie analizę gdzie i za ile ktos moze Cie potrzebowac w innej pracy, bo rzucic tę to najłatwiej a zdobyc inną , jak sama piszesz niespecjalnie lepszą, wcale moze nie byc łatwo. Ponadto, tu juz znasz "wroga"i wiesz czego sie spodziewac a w nowej pracy (jesli tak zaraz ją znajdziesz, gdy rok szkolny sie juz zaczął) znów iles czasu bedzie mijało zanim rozpoznasz uklady.

Zastanów sie, czy to wogóle chodzi o tę konkretnie pracę czy moze jednak Ty sama w sobie nie zgadzasz sie z Twoją sytuacją zyciową z której wynika, ze zeby sie utrzymac to powinnas chodzic do pracy. A moze chodzi o to, ze zawód nauczyciela nie jest ogólnie dosc poplatny i to Cie boli? Moze trzeba dokonac zmian w swoim życiu i chodząc do tej pracy, nie tracic czasu na bunty tylko zmienic zawód? Zacząc studiowac zaocznie np informatykę?

Kręcisz się wokól wlasnego ogona, jakby powiedziała moją babcia i oprócz zółci wypływającej z Ciebie nic innego nie wynika. Dlatego albo sama ze sobą głeboko porozmawiaj o co Ci chodzi, albo dopoki jestes ubezpieczona, udaj sie do psychologa , aby z jego pomocą dojść ze sobą do ladu.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
~kompletnezero

~kompletnezero

ukryto przede mna zakres dodatkowych obowiazkow, dostalam wynagrodzenie "co laska"z komentarzem swiadczacym o tym, jak to pracodawca daje mi zarobic. Nie chce brzydko nazywac tego k...em, wystarczy okreslenie dranstwo.
Mam dramatyczna sytuacje w rodzinie i nie moge tego wykonywac a moj pracodawca udaje idiote i unika rozmow a jesli juz jakas jest to wykreca kota ogonem. Po prostu wyczul, ze jestem zbyt rzetelna, zeby nie przyjsc do pracy i dostac dyscyplinarke. Rozumiem, ze szef ma zawsze racje, ale ile tego k...estwa mozna w zyciu znosic? Ta sytuacja zostala zalatwiona w taki sposob, ze nie ustalono ze mna zadnych warunkow i pracy bede szukac tak czy siak. Bo taki brak minimum szacunku to moge miec wszedzie a te pieniadze mi nic nie zalatwiaja.