Forum Psychologia

Kim jestem?

~Każdy

~Każdy

Cześć,
To będzie dosyć obszerne story of my life więc nie przedłużając wstępu. Mam 23 lata, jestem po liceum zdana matura i jak na razie satysfakcjonująca mnie w jakimś tam stopniu praca.
Studia zacząłem i przebrnąłem do 3 lat ale wiedziałem, że to nie to więc nie skończyłem.
W tym roku mam ostatnią szansę ale czy chcę? Nie bardzo.
Mieszkam przy rodzinie. Od praktycznie zawsze rodzice wychowywali mnie w wierze chrześcijańskiej i to można powiedzieć z aktualnego punktu widzenia fanatycznej.
Mama zawsze wszystko zawierzała Bogu i mówiła aby cieszyć się z tego co mam natomiast ojciec choć dobry to jednak pod jej wpływem. Do tego wiecznie kłócący się dziadkowie do których przeprowadziliśmy się 15 lat temu i mieszkamy do teraz. Jak sami rodzice przyznali w wielu rozmowach to był błąd bo teraz to jest tak nasilone, że praktycznie żyją jak pies z kotem. Od zawsze starano się mnie wychować na uczciwego człowieka z dobrym wykształceniem, w dzieciństwie nie wychodziłem z domu nie miałem znajomych a koledzy już w podstawówce śmiali się z tego, że jestem przy sobie ( kiedyś było gorzej zdecydowanie) i jestem ograniczany ( zero brutalnych gier na komputer szlabany ) .
Większość czasu spędzałem przy komputerze i praktycznie nie wychodziłem z domu bo z kim?
Jakoś w okresie od 16 roku życia zacząłem spotykać się z tymi samymi ludźmi którzy częściowo mi dokuczali, zaczęły się imprezy alkohol i można powiedzieć otworzyłem się trochę zaczęły mnie kręcić imprezy. Zacząłem często wychodzić z domu i było generalnie lepiej - tak wtedy myślałem. Nigdy nie ćpałem jednak zawsze wypiło się najpierw 4 piwka potem jakąś wódeczkę.
Ogólnie piłem sporo zwykle co weekend. I tak trochę skracając przebrnąłem przez kilka grup znajomych z których do teraz mam dobry kontakt z większością - tak myślę.
Z racji że w liceum moja klasa była raczej nie towarzyska nie utrzymuję z nimi kontaktu do dnia dzisiejszego.Podobnie sytuacja miała się ze studiami, nie integrowaliśmy się zbytnio więc raczej spotykałem się tylko ze znajomymi z mojego miasta. Podsumowując ten etap całe moje ostatnie 7 lat wyglądało tak - impreza - picie - szkoła - praca - dom itp.
W pewnym momencie zaczęło docierać do mnie ale raczej niedawno , że w moim otoczeniu ludzie zaczęli łączyć się w pary i stopniowo zacząłem czuć się tak jak kiedyś. Oni zaczynają układać swoje życie a ja stoję w miejscu.
Poniekąd wychowanie i nawyki spowodowały, że jestem bardzo wrażliwy na to co ludzie o mnie mówią wszystko podświadomie biorę do siebie nawet gdy staram się tego nie robić. Podejmowałem wiele prób zmiany siebie - siłownia basen lepsze myślenie lepsze nastawienie i jak na razie poza wymiernymi efektami - nie jestem już tak gruby jak kiedyś - BMI 28-29 to nie dało większego efektu.
Idąc dalej to moje aktualne życie wygląda tak, że pracuję wracam do domu, ewentualnie idę na siłkę gdzie chodzę już od roku i w weekendy ze znajomymi na imprezy.
Na imprezach kiedyś nawet dobrze się bawiłem, teraz idę tam tylko żeby uciec od codzienności.
W pewnym momencie doszedłem do etapu, że chciałbym kogoś poznać lecz moja nieśmiałość powoduje paraliż przed kontaktem z płcią przeciwną - jakimkolwiek by on nie był.
Zwykle aby dodać sobie odwagi wypijałem kilka drinków ale nie dawało to nic - finalnie byłem już nietrzeźwy i miałem szczerze gdzieś jakiekolwiek kontakty bo bawiłem się dobrze. Nie mam żadnych stałych koleżanek bo czerwienię i stresuję się w obecności płci przeciwnej. Nie potrafię nikogo poznać bliżej ani porozmawiać sensownie bo się peszę - nawet przez fb uważam na każde pisane słowo. Nie ufam ludziom bo wydaje mi się, że za plecami każdy mnie tylko obgaduje. Rozmowy z rodzicami niestety nie mają sensu bo oni tkwią dalej w takim podejściu jakim mnie wychowywali. Byłem u psychologa, który rozmawiał ze mną jakbym był jakimś odludkiem - czułem się bardzo źle i po trzech wizytach przestałem. Jestem świadomy tego, że poniekąd część problemów jest związana z alkoholem którego nadużywam na imprezach średnio co weekend dwa i zwykle potem przez cały dzień nie mam chęci do życia - kac.
W tygodniu nie piję ani kropli i nie muszę.
Zanim zdecydowałem się napisać tego posta tutaj, rozmawiałem z rodziną i obwiniają się o to, że gdzieś popełnili błąd w moim wychowaniu, a nie do końca to było moim celem bo nie są źli.
Nie mam prawie żadnego pozytywnego kontaktu z kobietami,znajomi są ludźmi którym boję się powiedzieć cokolwiek istotnego na swój temat tak samo rodzina .
Trwonię masę pieniędzy na głupoty i swoje zachcianki aby jakoś poprawić sobie nastrój i to nie tylko alkohol drogie drinki ale też ciuchy multimedia itp.
Mieszkam z rodzicami i pracuję ale nie zarabiam tyle aby było mnie stać na swoje własne mieszkanie.
Starsi mówią mi, że jestem inteligentny ale wcale się tak nie czuję i otoczenie mnie w tym utwierdza.
Lubię i potrzebuję kontaktu z otoczeniem ale też nie widzę problemu aby przez cały dzień leżeć w pokoju i myśleć o niczym. Gdy długo z kimś nie rozmawiam wydaje mi się, że już mnie nie lubi i podświadomie się tym faktem denerwuję, stresuję chociaż zwykle tak nie jest.
Wszystko co odczuwam to jedna wielka sprzeczność, we wszystkim widzę wady, nie dostrzegam wielu zalet, nie cieszę się z tego co mam tylko ciągle chce więcej i więcej choć stoję w miejscu.
Nigdy nie chciałem skończyć ze sobą i dalej nie mam takiego zamiaru tylko chciałbym dowiedzieć się czy to jest normalne, komuś wygadać - nie ogarniam siebie i swojej osobowości.
M

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~drkffjh

~drkffjh

Być może brak hobby czyli pasji przykrywasz zapomnieniem alkoholem? Stąd bierze się niska samoocena. Studia, jeśli nie są specjalistyczne, nie wyrobią pasji.

ka-wa

ka-wa

https://portal.abczdrowie.pl/jak-sobie-radzic-z-niesmialoscia
Jest wiele artykułów jak radzić sobie z nieśmiałością, trzeba pracować nad sobą, jak nie pomoże, to korzystać z pomocy psychoterapeuty.
Byłeś widać u kiepskiego psychologa.

Geny, wychowanie i środowisko nas kształtują, więc jacy jesteśmy głównie zależy od tych czynników.
Jak coś szwankuje w dorosłym życiu, sami musimy starać się to zmieniać, w każdy dostępny sposób.

Nikt Ci nie przedstawi recepty.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
kikunia55

kikunia55

1. Błąd życiowy, ze nie skończyłes studiów chićby na poziomie inżyniera czy licencjata (nie wiem czy techniczne, czy humanistyczne). Rozumiem, co napisałes, ze nie bardzo Cie to interesowało, ale chyba więcej miałes za sobą niz przed sobą. Nie mniej nigdy nie wiadomo, kiedy jaki papierek uczelni bedzie Ci przydatny, kiedy w pracy bedzie Cie chcial wygrysc taki, co to bedzie po studiach. Bardzo wielu ludzi wykonuje zupełnie coś innego niż to, co studiowali, ale dyplom uczelni bardziej ich osadza w ich ulubionej pracy. Skoro zacząleś i sporo sie uczyles a na sam koniec przerwałeś to tak jakbyś na te studia poszedł szukac kontaktów towarzyskich, a reszta , czyli nauka by Cię nie obchodzila.A może nadużywanie alkoholu, nie pozwoliło Ci się należycie skupić i pociągnąc do końca studiów?

2 . A umiesz i ile razy pod rząd mogłbys pójść w sobotę do klubu i przeżyc tylko na Pepsi czy Coli czy wodzie z cytryną? To nie jest tylko pytanie zaczepne. To jest proba stwierdzenia czy wogóle jak się bawisz umiesz postrzegać swiat na trzeżwo? Niepokojąca jest ta potrzeba "odstresowania sie" alkoholem. Zważywszy, ze chodzisz do pracy, mieszkasz przy rodzicach, jestes singlem, czyli nie masz większych życiowych kłopotów.
Umiejętnosc odstresowania się bez używek to tez jest sztuka życia i to dośc istotna sztuka życia.

3. A brakiem dziewczyny się nie zamartwiaj . Jeszcze po prostu na swoją nie trafiles.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów