Forum Psychologia

odejść czy walczyć?

~Zagubiona_dziewczyna

~Zagubiona_dziewczyna

Cześć. Piszę po raz pierwszy na forum i liczę na to, że ktoś mądrzejszy ode mnie doradzi mi albo chociaż spojrzy obiektywnie na sytuację. Jestem w kropce, mam mętlik w głowie. Zaczęło się pięknie. Po poprzednim związku w którym niezbyt emocjonalnie się zaangażowałam, trafiłam na niego. Jak mi się wydawało książe z bajki. Inteligentny, zabawny, rozmowny, otwarty, doskonale rozumiejący się z moją rodziną, wspaniały seks. Przy nim rozkwitłam. Poczułam się piękna i szczęśliwa. Zaręczyliśmy się po pół roku związku. Po tym wszystkim u mnie pojawiły się problemy zdrowotne, przez co musieliśmy ograniczyć częstotliwość seksu. Nagle zaczęłam też być krytykowana. Zaczynało się niewinnie od tego, że zrobiłam coś źle, mogłam lepiej, a w ostatnich miesiącach kłótnie przerodziły się do tego, że bywałam nazywana od poje.anych, psychicznych lasek, która nic nie potrafi i wszystkiego musi się jeszcze nauczyć w życiu. Całe życie byłam trzymana pod kloszem i nigdy nie dorównam jego czy mojej mamie. To jedne z niewielu przykrych słów, które usłyszałam. Gdy wracam po studiach i po pracy do domu zastanawiam się czy dziś będzie się o co przyczepić czy dziś będzie spokój. Myślę, że raz w tygodniu płaczę minimum. Nie wytrzymuję już emocjonalnie. Jestem kłębkiem nerwów. Wszystko wyprowadza mnie z równowagi. Każda krytyka, każde złe słowo. Gdy nastąpi zgoda wtedy jest dobrze przez kilka dni aż do kolejnej kłótni. Boli mnie to, że siedzę ciągle sama, bo mój partner jest pracoholikiem. Wychodzi o 7, wraca o 21-23, zależy jak mu się ułoży. Po pracy też nie spędza ze mną tych wieczorów, tylko zazwyczaj woli oglądać np. youtube czy grać na PlayStation. Gdy odwiedzamy moich rodziców wtedy jestem wspaniała. Jest czuły. Mam wrażenie że zawsze jestem na szarym końcu. Mi mówi, że nie ma czasu przez pracę rozmawiać ze mną np. przez telefon, a widzę że średnio raz dziennie dzwoni do rodziców i rozmawia z nimi np. godzinę. Dla mnie nie ma czasu. Kocham go pomimo tego, ślub w drodze, sala wynajęta, moi rodzice go lubią, ale sami uważają, że coś jest nie tak. Kończę studiować chyba jeden z najtrudniejszych kierunków jakie mogą być, mocno odpowiedzialny, gdzie przyszłość raczej będę mieć ok, pochodzę z dobrego domu, nie jestem miss, ale myślę, że należę do atrakcyjnych dziewczyn, a przy nim obecnie czuję się jak garbata,skrzywiona, nic nie warta. Mam wrażenie, że nawet jakbym nago przy nim chodziła to by na mnie nie spojrzał. On twierdzi, że kocha, że zaręczył się swiadomie. Obecnie 'odpoczywamy od siebie'. Nie wiem czy jest sens to ratować. Czy przerwa może mu pomóc coś zrozumieć ? Czy uwikłałam się w typowo toksyczną relację i powinnam uciekać? Jest mi źle;( Proszę o rady

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~no tak

~no tak

Typowy toksyczny związek. Jesli teraz, jest jak jest, to po ślubie będzie tylko gorzej. Juz płaczesz przez niego i jestes zaniedbywana, wiec co cie trzyma w tym chorym układzie.
Wiem...nie takie to wszystko proste, jak sie mówi, ale jesli sie nie wycofasz teraz ,to bedziesz żałować.
Uciekaj od niego. Jestes młoda i jeszcze ulozysz sobie życie. Nie jest wart twoich łez ,które i tak go nie ruszają. Juz sam pracocholizm, jest waznym powodem, do rozstania nie mówiąc juz, o innych jego wadach, które są liczne i raczej trwałe.

ka-wa

ka-wa

Powinnaś uciekać, bo po ew. ślubie będzie tylko gorzej.
Potrafił być królewiczem z bajki, żeby Cię rozkochać, wie, że ma trudny charakter, więc się z tym krył, zresztą zawsze na początku bywa pięknie, wszystko wychodzi, jak się razem mieszka.
Sama miłość nie wystarczy do stworzenia szczęśliwego związku.
On widać potrzebuje tzw. chłopca do bicia i Ty mu pasujesz, bo się od początku nie buntujesz, męczysz się psychicznie, zamiast mu wygarnąć i zerwać, albo mu faktycznie przestałaś odpowiadać i z wzajemnością.
Nie licz, że coś zrozumie, bo on liczy, że Ty coś zrozumiesz, a generalnie wspólnie się nie rozumiecie i głównie tu szwankuje komunikacja między wami.
Nie odpowiada Ci, więc nie planuj z nim przyszłości. Nie odzywaj się do niego, jeśli on będzie chciał się spotakać, to mu powiedz, dlaczego nie możecie być razem.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~Zagubiona_dziewczyna

~Zagubiona_dziewczyna

Na pracoholizm ma wytłumaczenie- chce żebyśmy mieli za co postawić dom, a nie żyć na kredyt czy mieszkać całe życie w bloku. I by dzieciom niczego nie brakowało, by miały wszystko czego zapragną. Nie chce pomocy od rodzicow, chce wszystko sam osiągnąć, więc łapie każdą możliwą opcję. Mi tak mówi. Jest inteligentny i otwarty, więc często trafia na nowe propozycje pracy i niczego nie odmawia.

Moi rodzice np. uważają, że powinnam zrobić przerwę, ale może nie skreślać tego, że może się ogarnie jak przemyśli itd. Ale widzę, że od wczoraj rana nie mieszkamy ze sobą i zero kontaktu, nawet głupiego smsa jak się czuję. Mam porównanie do poprzedniego związku, gdzie to JA zerwałam, a mój partner (który mnie kochał) na drugi dzień pytał jak się czuję, czy jest dobrze.

Myślałam, że trafiłam na tego jedynego. Jego rodzina traktuje mnie już jakbym była w rodzinie, moja rodzina jego podobnie. Myślałam, że to coś wartościowego. Wiem, że nie chcę być tak traktowana, ale też czuję, że nie wiem jak mam teraz sama żyć znowu, gdy to zabrnęło już do etapu organizacji ślubu. Jeszcze kwestia seksu- on śpi w innym pokoju, o seksie mogę pomarzyć. Jestem młoda, a czuję się jak zakonnica. Boję się że on mnie oszukuję, ale nawet tego nie sprawdzę, bo kasuje historię codziennie. Jestem teraz też mocno zgorzkniała, więc mogę nieco przerysowywać całą sytuację. Boję się samotności, czuję się teraz taka słaba, nic nie warta. :(

~Zagubiona_dziewczyna

~Zagubiona_dziewczyna

zdaję sobie sprawę z tego co piszecie, ja chciałabym być w związku z tym człowiekiem, którym był na początku gdy go poznawałam, nie chcę go stracić, bo w tym momencie nie wyobrażam sobie życia sama/z kimś innym, ale pewnie każdy ma takie myśli przy rozstaniu

~no tak

~no tak

Tak, to typowe objawy przy rozstaniu.
Nikt nie lubi samotności i każdy ma obawy o przyszłość.
Twój chłopak był ok, dopóki nie zareczyliscie sie. Wtedy poczuł, ze musi walczyć o dobry byt dla swojej rodziny ,a że jest ambitny, chyba chorobliwie ,to zaczął wymagać od siebie i od ciebie. Stąd ta ciągła krytyka z jego strony.
Zaczął sie u niego proces dorabiania, który będzie trwał przez całe życie, bo zawsze będzie cos ,co trzeba będzie mieć. Zatraci sie w tym pracocholizmie i gonitwie za tym zeby mieć, a nie byc. Wszystko będzie tłumaczył tym ,że robi to nie dla siebie ,tylko dla Ciebie ,dzieci, rodziny.
Wasze relacje nie będą istnieć, a otoczenie będzie uznawalo go za pracowitego i zaradnego męża? który dba o rodzinę. Nikt nie będzie rozumiał twoich pretensji i żali do niego. A prawdę bedziesz znala tylko ty.
Jesli pasuje ci bycie dodatkiem do jego stylu zycia, bo miejsca w nim dla Ciebie nie będzie, to tkwij w tym dalej.
Twoje obecne rozterki i cierpienia, okażą sie niczym ,wobec tego co Cię czeka w przyszłości.

ka-wa

ka-wa

Jak kasuje wszystko w telefonie, tzn., że ma coś do ukrycia, być może z tą pracą też Cię oszukuje, dodać do tego brak seksu = wrócił do byłej, albo ma nową laskę, a Tobie nie ma odwagi powiedzieć, liczy, że wasz związek umrze śmiercią naturalną i właśnie na to się zanosi.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~Zagubiona_dziewczyna

~Zagubiona_dziewczyna

Był moment że nie byłam fair- raz zobaczyłam że mnie oszukał w jednej kwestii po czym straciłam zaufanie i zaczęłam mu czasem przeglądać telefon-wiem że to nic godnego pochwały, ale zaczął od tego czasu kasować historię I w ogóle trzymać telefon ciągle przy sobie. Wciąż nie mogę zrozumieć po co się zaręczał.

ka-wa

ka-wa

Jak Cię oszukał, to już powinna zapalić Ci się czerwona lampka.
Nigdy nie da się do końca zrozumieć drugiego człowieka, więc nie ma co gdybać.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
luukas

luukas

" Wciąż nie mogę zrozumieć po co się zaręczał."

no jak to po co ? słuchasz się, jesteś potulna i jego rodzice Cie akceptują. Skoro codziennie z nimi wisi godzinę na telefonie to znaczy, że ma pępowinę ciągle przytwierdzoną i wszystko robi aby wyglądało tak aby im się podobało.

plus te akcje z telefonem.

Ja bym osobiście uciekał.

159601 luukas Mężczyzna, 33 lata, Zielona Góra
~Zagubiona_dziewczyna

~Zagubiona_dziewczyna

Ostatnio sama zachowałam się mocno niedojrzałe, bo powiedziałam mu że bardzo mnie wkurza to że on wszystko kasuje (był strasznie zły że ruszyłam jego telefon). Nasz związek już się sypał, tym razem pogadałam troche z rodzicami (wcześniej kłótnię tłumilam w sobie by nie mieszać w to nikogo, ale tym razem chciałam by ktoś bliski mnie wysłuchał I może doradził). Mama jak usłyszała o kilku rzeczach to w wiadomościach napisała mi parę nieprzyjemnych rzeczy na jego temat. Gdy się pogodzilam z nim, To wykasowalam te wiadomości, bo nie chciałam by czytał to co moja mama napisała na temat jego zachowania, ale on zobaczył że usunelam te wiadomości, Więc była kolejna awantura że ja się czepiam że on kasuje wszystko a ja robię to samo. Wiem że zachowałam się jak dziecko, ale nie chciałam by były jakieś nieprzyjemne relacje z moja rodzina. Poza tym może brać mój telefon kiedy chce, a ja nie mogę ruszać telefonu. Nawet jak to zrobię to wszystko wyczyszczone do zera. Messenger, pusta galeria, smsy tylko z osobami które znam, historia przeglądania do zera. Coś jest mocno nie tak.

luukas

luukas

to skoro on tak robi a Ty tak raz zrobiłaś to czemu dałaś sobie tą aferę zrobić ?

159601 luukas Mężczyzna, 33 lata, Zielona Góra
~Zagubiona_dziewczyna

~Zagubiona_dziewczyna

Nie wiem. Gdy zaczyna się kłótnia próbuje się sprzeciwić, ale on jest silniejszy. Ja w końcu wybucham, płaczę, denerwuje się. Jestem o wiele bardziej emocjonalna.

ka-wa

ka-wa

Teraz już nie ma co rozkminiać, każdy jest jaki jest, facet Cię nie kocha i tak nie ma przed wami przyszłości.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
kikunia55

kikunia55

"Zaczynało się niewinnie od tego, że zrobiłam coś źle, mogłam lepiej, a w ostatnich miesiącach kłótnie przerodziły się do tego, że bywałam nazywana od poje.anych, psychicznych lasek, która nic nie potrafi i wszystkiego musi się jeszcze nauczyć w życiu."

Nie umiesz sobie wyobrazić swojego życia bez niego, jako singielka a pasuje Ci ciągły brak w domu faceta a jego obenosc jesli juz nią Cie zaszczyci ma sie tylko wiązac z tym, ze facet Ci ubliża , Seksu zero. Może on ma jakies inne upodobania seksualne (np jest homo lub inne partnerki). Jesli z kolei ma niski poziom libido, prawie niespotykany w jego wieku to całe życie będziesz bez seksu?

Pochodzisz z jakiegos bardzo małego srodowiska, gdzie wyznacznikiem wartosci kobiety jest to czy ma faceta czy tez nie?

Jesli przed slubem jestes nieszczęsliwa to na postawie czego miałabys byc szczesliwą po slubie?

Wiem, ze pamiętasz, ze on umie byc miły, zabawny, czarujący i wogóle naj- ale on juz nie chce byc taki dla Ciebie, on widzi potrzeby bycia takim. I nie wiadomo, czy ma taki dwulicowy charakter -poza domem miły i wrazliwy a w domu potrzebna mu kobieta do wyzywania sie po frustracjach całego dnia, taki chłopiec do codziennego bicia.A moze ma na boku kogos innego i go wk.rzasz samym faktem, ze istniejesz. Tyle , ze ta inna osoba nie byłaby do przełkniecia przez jego rodzinę.

Powód niewłasciwego zachowania jest nieistotny. Istotne, ze dla Ciebie i to jeszcze przed slubem jest taki, ze Ty płaczesz. Po co brać slub aby kazdego dnia zastanawiać sie ;"gdy wracam po studiach i po pracy do domu zastanawiam się czy dziś będzie się o co przyczepić czy dziś będzie spokój. Myślę, że raz w tygodniu płaczę minimum."

To nie jest facet na całe życie. To jest facet, który bardziej
jeszcze dogłębnie będzie w Tobie budował poczucie: " przy nim obecnie czuję się jak garbata,skrzywiona, nic nie warta."

Chyba najwyzsza pora uciekac z takich układów.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
~Zagubiona_dziewczyna

~Zagubiona_dziewczyna

Dziękuję za odpowiedzi. Zrozumiałam wszystko. Odchodzę.

~Gabi g

~Gabi g

Odejdz dziewczyno kochana,,, jestem duzo starsza od ciebie ,,, przezylam cos podobnego.Nie warto bylo,, zmarnowalam 20 lat..! Tule cie mocno,, badz odwazna

~slfjfhhfd

~slfjfhhfd

Z praktyki wiem, że najlepsze relacje są bez seksu. Z seksem pojawia się przemoc i kłótnie.

~onkaY

~onkaY

~Zagubiona_dziewczyna

Boję się samotności, czuję się teraz taka słaba, nic nie warta. :(

...i tylko z tego powodu trzymasz się uporczywie tego faceta?
...bo się oświadczył...bo smęci o przyszłym wspólnym życiu???
I co z tego, jaką satysfakcję masz z tego pseudo związku, byle chłop był, nawet byle jaki?
~Zagubiona_dziewczyna

Dziękuję za odpowiedzi. Zrozumiałam wszystko. Odchodzę.

Słusznie, chociaż może on sam już to zrobił, skoro wyprowadził się, ale naprawdę nie masz kogo żałować.
Same obietnice szczęścia nie dają.

Na przyszłość nie daj się zwodzić, nie wmawiaj sobie, że jesteś taka słaba i emocjonalna.
Najpierw postaraj się zmienić siebie, żebyś nie chwytała się byle jakiego faceta niczym koła ratunkowego. Gdy nie pasuje, nie stara się, dostarcza przede wszystkim trosk, odpuszczaj nie marnując czasu, zwłaszcza, że jak piszesz jesteś młoda, więc nie musisz brać co popadnie.

~Zagubiona_dziewczyna

~Zagubiona_dziewczyna

Już nie taka młoda, ale to nieważne. Lepiej być samemu niż być z byle kim.

~Gabi g

~Gabi g

Jestes mloda, napoewno spotkasz kogos dobrego.Nie zalamuj sie! Wszystko sie ulozy w odpowiednim czasie, czego ci z serca zycze.Narazie i melduj sie co jakis czas zebysmy byli spokojni,, pa.