Forum Psychologia

Jestem z żoną dla dziecka

~EmEs

~EmEs

Witam.
Od kilku lat jestem w związku małżeńskim z kobietą z drugiego końca świata. Ten związek mnie wyniszczył. Jestem cieniem człowieka, którym byłem kiedyś. Chociaż przez całe życie byłem spokojnym, życzliwym człowiekiem, od dwóch lat jestem kłębkiem nerwów i frustracji.
Z żoną mało rozmawiamy, rzadko spędzamy czas razem. Nie lubię z nią przebywać. Staram się jej unikać, aby nie prowokować konfliktów.
Próbowałem setki razy rozmawiać z nią wcześniej o naszych problemach, ale nie przynosiło to efektów.
Straciłem przez nią wszystkie oszczędności, mam coraz więcej długów. Ona nie zarabia lub zarabia na pracy dorywczej. Nie lubi pracować.
Żona nieustannie mnie okłamuje, w sprawach ważnych i nieważnych. Nie pytam jej nawet, która jest godzina, bo wiele razy zdarzyło się już, że kłamała nawet w takich błahostkach.
Kiedy starałem się z nią rozmawiać o problemach, za każdym razem po takiej rozmowie dzwoniła do mamy i publikowała posty na Facebooku (niby ogólnikowe, ale skierowane na treść naszej rozmowy), przedstawiające mnie w negatywnym świetle.
Jestem z nią, bo mamy synka. Mam z nim bardzo dobry kontakt, ewidentnie woli on przebywać ze mną niż z mamą. Jeśli zdecyduję się odejść, na pewno zostanie on z matką, a ja nie będę miał możliwości go odwiedzać, bo będzie na drugim końcu świata... I mógłbym brać taką opcję pod uwagę, gdybym nie był pewny, że żona bardzo skrzywdzi naszego synka.
Nie mam wystarczającej wiedzy, aby orzekać w takich przypadkach, ale podejrzewam, że żona nie jest w pełni zdrowa psychicznie.
To tak bardzo ogólnikowo.
Próbowałem już naprawdę wielu sposobów, aby polepszyć ten związek. Jestem zdeterminowany, aby nasze dziecko dorastało w możliwie dobrych warunkach. Czuję jednak, że się łamię. Nie potrafię się już z niczego cieszyć. Nie wiem, co zrobić...

Odpowiedzi znajdują się poniżej

kikunia55

kikunia55

Sorki, ale myslę, ze może jakis dobry psycholog Wam pomoże- ja jestem tylko zwyklym zjadaczem chleba.
A co robisz, jak ona sie pomyli i zrobi przez przypadek tak jak to było ustalone. Jak reagujesz?

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
luukas

luukas

tak jest takie magiczne słowo które pozwala aby ludzie coś robili i to bez zmuszania,a wiesz jak się nazywa ? MANIPULACJA.

Ale jak już wiemy to manipulacje stosuje twoja żona na tobie i co ci to dało ? więc zakładam, że tego nie chcesz. A poza tym nie wyglądasz mi na osobę która by to potrafiła...i tu nasuwa się smutny obraz...skoro ja już jako takiego ciebie postrzegam...to twoja żona postrzega cie pewnie jeszcze dokładniej. Tacy ludzi jak ona wyczuwają takich jak ty instynktownie a później ich drenują do ostatniej kropli krwi.

Mówisz, że na początku dałeś sobie wejść na głowę...i myślisz, że jeśli teraz będziesz delikatnie się z nią cackał to cokolwiek ugrasz ? nie to ona będzie dalej grała tobą.

Myśli które masz, że to pewnie ona wyniosła to z domu bla bla bla...przestań. To są wybiegi które stosujesz w swojej głowie aby ją usprawiedliwiać. Skup się na tym co jest teraz zamiast ją tłumaczyć.

I sugerowałbym ostrzej zacząć "pogrywać" tym bardziej skoro mówisz, że już połowę zdrowia psychicznego straciłeś. Uważaj z tym, nie można wiecznie tej granicy przesuwać, a jeśli ją przekroczysz to już nigdy nie ma powrotu.

Mówisz, że jesteś dla dziecka...ale jeśli za 2 lata stracisz kompletnie zdrowie psychiczne to też synkowi się nie przydasz myślałeś o tym ? i druga sprawa, za kilka lat wiza ci wygaśnie, twój mózg będzie dziurawy jak sito i nie będziesz nawet zdolny do pracy...i co wtedy ?

159601 luukas Mężczyzna, 33 lata, Zielona Góra
ka-wa

ka-wa

Wszystko zależy też od przekazu.
Jak powiesz, np. kup czy zrób to czy tamto..., a np. kupisz na jutro ziemniaki, bo jak nie to ja kupię, wracając z pracy. Widzisz różnicę?
Jeśli widzisz, że coś powinna zrobić, powiedz to w formie prośby, jeśli nie zrobi, sam tego nie rób, niech zostanie jak jest.
To jest właśnie trudna akceptacja dla nas, wyborów partnera, ale trzeba mieć świadomość, że każdy dorosły człowiek ma prawo decydować o sobie, mieć swoje zdanie, a nie robić wszystko pod zalecenia partnera.
Przekonywać trzeba argumentami, choć często się się nie da, wtedy trzeba zaakceptować, jak chce się być razem.

Jesteśmy przekorni, nie lubimy wymuszania, dyplomacja jest potrzebna w związku. Wszelkie nakazy czy zakazy nie mają racji bytu, bo wtedy wkrada się oszukiwanie partnera.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~luuukas

~luuukas

Wiem, że używa manipulacji.
Wiem, że nie powinienem się poddawać manipulacji.
Wiem, że poddajac się manipulacji, niszczę sobie zdrowie.
Wiem, że ze zniszczonym zdrowiem nie przydam się dziecku.
Wiem, że jak przestanę się poddawać manipulacji, to nigdy już dziecka nie zobaczę.
Dlatego mam problem.

luukas

luukas

no to czyli świadomie się spisujesz na taki los. To się nazywa bohater tragiczny. Pooglądasz dziecko jeszcze kilka lat a później wylądujesz w psychiatryku i też nie zobaczysz...co za różnica.

159601 luukas Mężczyzna, 33 lata, Zielona Góra
luukas

luukas

no i tak się właśnie skończy kiedy ktoś z realnym poglądem oraz doświadczeniem w tych kwestiach powie co się stanie...nazwą go pesymistą ^^

wybacz ale "hurra optymizm" niestety nie wszystkie sprawy jest w stanie załatwić.

no nic dodajmy tą sprawę jako następna do mojej listy mówienia za 10 lat...a nie mówiłem ;]

159601 luukas Mężczyzna, 33 lata, Zielona Góra
~EmEs

~EmEs

Heh, rzecz w tym, że to najczęściej ona wychodzi z inicjatywa.
Podam dwa przykłady na duże i małe kłamstwa):
1. Żona: Moja mama rozkęca nowy interes w moim kraju. Możemy z nia pracować i będziemy dzielić się zyskami. Wszystko jest już załatwione i jeśli my nie pojedziemy, to po prostu zatrudni jakichś ludzi. Dla nas to jest okazja zarobić i może zainwestować w jakiś hotel na działce, która tam mamy.
Ja: Jeśli tam pojedziemy, to muszę zrezygnować z pracy tutaj. Rok temu wyjechaliśmy z Twojego kraju, bo chciałaś robić interesy tutaj. Wydałem wszystko, żeby zaczać nasze życie tutaj i nie mam nic na start tam. A żadnego biznesu tutaj nie robisz.
Żona: Tutaj nie mam perspektyw, to głupi, biedny, komunistyczny kraj [żona jest z kraju trzeciego świata, ale to typowy argument na jej poziomie absurdu].
Ja: A skad mam pewność, że w Twoim kraju będa perspektywy?
Żona: Będa, bo już wszystko jest załatwione.
Ja: Nie jestem pewny co do tego. Nie mam pieniędzy na żadna inwestycję.
Żona w histerii: Jesteś głupi, musimy jechać, wielka szansa itp. Moja mama na poczatku nam pomoże.
No to jedziemy. Oczywiście żaden interes nie jest zaczęty, jest tylko pomysł na biznes w jej głowie. A że od pomysłu dorealizacji daleka droga, to w końcu biznes się nigdy nie zaczyna. Gdyby chciała mnie jeszcze naciagnać na zainwestowanie w to jakieś kasy, to bym jakoś był w stanie to zrozumieć. Ale dobrze wiedziała, że jedziemy tam z niczym. I rzeczywiście przez dłuższy czas byliśmy na utrzymaniu matku, co prowadziło do konfliktów między wszystkimi. Co ciekawe, matka chciała, żebyśmy byli na jej utrzymaniu jak najdłużej.
2. Żona: Zrobię Ci dzisiaj pieczone ziemniaki jak wrócisz z pracy.
Ja: Super. Wiem że zajmujesz się dzieckiem, a te ziemniaki trzeba jeszcze kić, to ja kupue po pracy i możesz je zrpbić jutro.
Żona: Ja kupię ziemniaki.
Więc zapisujemy w notesie: Żona kupuje ziemniaki dzisiaj, ja nie muszę. Żona zatwierdza (taki system przyjęliśmy w zwiazku z niemożnościa porozumienia w takich sprawach).
Ziemniaki niekupione. Żona twierdzi, że ja miałem kupić ziemniaki, a notes jej nie interesuje. Ja sobie jem fasolę, czy co tam jest innego.
Te przykłady sa oczywiście napisane wsztucznej formie, bo nie przytoczę z głowy dosłownej konwersacji. Schemat w obu przypadkach jest ten sam.

~EmEs

~EmEs

Luuukas
Różnica jest duża.
Dziecko jest ważniejsze od rodzica. Kiedy odejdę, mojemu dziecku na pewno zostanie wyrzadzona krzywda. Jeśli odejdę teraz, to będzie ze mna tak samo źle jak być może za kilka lat (bo poczucie winy, bo nie zrobiłem wszystkiego co mogłem itp.) i wyladuję w psychiatryku wcześniej, a dziecko będzie krzywdzone dłużej.
Jeśli nie wyladuję w psychiatryku przez najbliższych kilka lat, mój synek będzie w stanie przejść jakieś badania psychologiczne podczas rozwodu i jakoś określić z kim wolałby być po rozwodzie. Do daje mnie i jemu jakaś sznsę. Jeśli odejdę teraz, takiej szansy nie będziemy mieli.

ka-wa

ka-wa

Bez przesady z tym psychiatrykiem, nie jest jeszcze tak tragicznie, tylko trzeba trochę wyluzować.
Powtarzaj sobie, mam co chciałem, w chwilach zwątpienia:)
Jak zmieniamy coś diametralnie w naszym życiu, to na lepsze, jeśli będziesz miał lepiej po rozstaniu, to odejdź, jeśli gorzej, to zostań i pogódź się, że masz żonę jaką masz i trzeba się dogadywać.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
luukas

luukas

naprawdę nie chcę się z wami kłócić...ja zwyczajnie widzę obraz z szerszej perspektywy :)

"Dziecko jest ważniejsze od rodzica. Kiedy odejdę, mojemu dziecku na pewno zostanie wyrzadzona krzywda. Jeśli odejdę teraz, to będzie ze mna tak samo źle jak być może za kilka lat (bo poczucie winy, bo nie zrobiłem wszystkiego co mogłem itp.) i wyladuję w psychiatryku wcześniej, a dziecko będzie krzywdzone dłużej."

hmmm więc zakładasz, że ona skrzywdzi dziecko ? dziwna sprawa. Skoro Ty jesteś w stanie poświęcić dla dziecka swoje zdrowie psychiczne i życie to dlaczego matka miała by je skrzywdzić ? I tu jest właśnie pierwszy zgrzyt logiczny gdzie się oszukujesz. To Ty nie możesz żyć bez dziecka, a nie ono bez Ciebie :)

159601 luukas Mężczyzna, 33 lata, Zielona Góra
kikunia55

kikunia55

Jaki zgrzyt?
Facet poznal kobietę, zafascynowała go, poziom cielesny go zauroczył a po dłuzszym obcowaniu, próbie rozgraniczenia róznic językowych, kulturowych stwierdził, ze nie zgadza sie z kobietą na poziomie myslenia- i to w poglądach na życie, na wychowywanie dziecka, rozumieniu mechanizmów rządzących swiatem. odpowiedzialnosci wobec dnia codziennego.
Poznał jej dom rodzinny, ma wspomnienia niezbyt piękne, moze i niesłusznie, bo skoro nie miał tam pracy, to był nerwowy i nie czuł się pełnowartosciowy i pewnie gorzej swiat postrzegal niz naprawdę było.

Ogólnie ma uważanie, ze on jest człowiekiem bardziej praktycznym, bardziej ma poustawiane wszystko w głowie, jest odpowiedzialny i rozumie mechanizmy życia. Chciałby aby jego syn miał nalezyte wzorce. I uważa, ze tylko jego osoba moze to dziecku zapewnić i dlatego rozumie, ze nie może swojemu synowi zniknąc z pola widzenia, bo dziecko zazwyczaj czerpie z niewerbalnych instrukcji , z własnych obserwacji. Ponadto ma prawo uważac, ze Polska, kraj ojca, czy USA, kraj ich emigracji ma szanse dac dziecku lepszy start w dorosłe życie niz kraj trzeciego świata. To jest myslenie perspektywiczne w stosunku do własnego potomka a nie zgrzyt.
"To Ty nie możesz żyć bez dziecka, a nie ono bez Ciebie :)"- wg mnie to jest po prostu miłosc, miłosc rodzicielska w tym przypadku a nie zgrzyt.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
ka-wa

ka-wa

Dokładnie tak jest, autor nie może żyć bez dziecka, ale też ma na uwadze jego przyszłość.
Ale jeśli ktoś nie zaznał miłości do dziecka, bo go nie ma, być może trudno mu zrozumieć, że dla dzieci trzeba się poświęcać, bo one jest ważniejsze niż nasze szczęście małżeńskie, choć szczęście też pojęcie względne, bo każdemu do szczęścia jest co innego potrzebne, każdy ma inne priorytety.
Na pewno autor byłby nieszczęśliwy, gdyby musiał rozstać się z dzieckiem, choć, jak już wspominałam, nie każdy ojciec czy matka jednakowo odbierają macierzyństwo, niektórzy dziecko stawiają na drugim miejscu, ich wybór.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
luukas

luukas

miałem kolegę który włosy dziewczyn w których był zakochany zbierał i woził ze sobą w samochodzie...on też to nazywał miłością :) piękne nie ? :]

159601 luukas Mężczyzna, 33 lata, Zielona Góra
ka-wa

ka-wa

luukas
miałem kolegę który włosy dziewczyn w których był zakochany zbierał i woził ze sobą w samochodzie...on też to nazywał miłością :) piękne nie ? :]

Nie ma porównania.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
kikunia55

kikunia55

Może dlatego tak pięknie lub tak nieszczęsliwie między nami może byc, ze po prostu jestesmy rózni i inaczej okazujemy nasze uczucia względem siebie.

Tyle, ze kobieta i męzczyzna jak sie spotykają są równorzędni i zarówno tę miłosc jak i podporządkowanie sie sobie nawzajem, złosc i frustracje okazują jako osoby równe sobie.I nigdy nie wiadomo do końca dlaczego jednym udaje sie wpasowac w siebie bardziej bezproblemowo, dlaczego inni tak cierpią z powodow koniecznosci pójscia na kompromis. I tu mozna próbowac mówić, ze cos to frajerstwo z Twojej strony, lub ze ona Toba manipuluje, aby pobudzić jakies obronne reakcje, namówić do innych drog porozumienia lub pokazac, ze zastanów się, moze to jedna kobieta nie dla Ciebie.

Dziecko, to istota, ktora powolujemy na swiat i w jest to istota bezbronna. Mamy obowiązek się nia opiekowac i tak wychowac, najlepiej jak umiemy, aby jej życie na tej ziemi było dobre. I na pewno nie bedziemy mieli na to wplywu na odległość.

Dziecko to nie jest zabawa równy z równym.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
luukas

luukas

oczywiście, że nie ma...ale z drugiej strony dlaczego ? i jeden facet i drugi facet nazywa to miłością. To dopiero wy szanowne żuri oceniacie, że jedno jest chore a drugie jest piękne. Z tym, że gdybym nie podał tego intymnego szczegółu wykopanego z piwnicy to drugie zapewne też byście nazwali pięknym.

159601 luukas Mężczyzna, 33 lata, Zielona Góra
ka-wa

ka-wa

Jakie drugie...., czasem luukas piszesz niezrozumiałe.
Nie wiem jak możesz miłość do dziecka porównywać do szczeniackiej miłości jak sracz**a, swojego kolegi, nawet nie da się porównać do miłości partnerskiej

Choć bywa też chora miłość rodzicielska, gdzie rodzic, nie kocha, a zakochuje się w swoim dziecku, często jest to relacja matka-syn, gdzie matka wychowuje naminsynka, robiąc mu wielką krzywdę.

Żeby to zobrazować, za dziecko oddasz życie, za partnera nie.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
luukas

luukas

lub też ojciec robi to samo co matka z mamim synkiem ^^

do tego właśnie zmierzam. Nie mamy tu obiektywnych faktów aby można było stwierdzić czy to nie ma miejsca czy ma miejsce.

159601 luukas Mężczyzna, 33 lata, Zielona Góra