Forum Psychologia

Intercyza czy brak zaufania?

~PatrycjaKrzy

~PatrycjaKrzy

Witam
Otóż mam pewien problem, który nie daje mi spokoju a mój związek wisi.
Jestem z moim facetem od 3 lat i razem mieszkamy od 2 lat. Ostatnio mój facet powiedział mi, że chce podpisać intercyze na mieszkanie bo boi się iż podczas naszego rozpadu będę chciała sprzedać jego połowę domu. Jest to dla mnie bolesne ponieważ nigdy nie dałam mu powodu do takiego niepokoju. Wiąże się to z tym że w ogóle nie będę miała nawet prawa do tego mieszkania, a na wszystkie zakupione rzeczy będę musiała mieć faktury by móc np udowodnić, że to ja zakupiłam. Rozumiem, że boi się. W jego rodzinie 2 razy były takie przypadki,ktore to kobiety zarzadaly pieniędzy. Ja nie jestem takim typem dziewczyny. Natomiast facet oznajmij że jeżeli nie podpisze intercyzy to ślubu nie będzie. Czuję się jakby w ogóle mi nie ufał.
Czy ktoś wie może, jak wygląda np sprawa majątku?
Gdyby doszło do małżeństwa mieszkalibysmy z tesciami, także ja mam obawy, że gdyby mojemu coś się stało (spracuje w straży pożarnej) to teściowa może mnie wyrzucić z mieszkanie bo w końcu nie mam żadnych praw do tego mieszkania.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

ka-wa

ka-wa

Raczej teście w ogóle nie będą nic przepisywać, bo po co.

Znam podobny przypadek, gdzie żona wprowadziła się na górę domu, adaptowaną w całości przez jej rodziców, a należącego do teściów.
Mąż do rany przyłóż, z tym, że zakochał się w innej, po przeszło 10 latach.
Została z niczym, jej rodzice ani ona, nie naciskali, mimo włożonej swojej kasy, bo jedynak, bo mają dziecko...,
w życiu nawet przez myśl im nie przyszedł taki rozwój wypadków.

Dlatego teraz młodzi ludzie myślą, żeby nie zostać z ręką w nocniku...
Twój narzeczony myśli sobie, Ty musisz zadbać o siebie.

Tylko to bardzo trudne w waszej sytuacji, bo nie ma jak budować związek na wspólnym majątku.
Jakimś rozwiązaniem byłaby rezygnacja z remontu u teściów, wzięcie kredytu i kupno mieszkania.
Jak nie, to właśnie Ty dajesz kasę i zapisują wam górę, opcja o której mówisz, jest nagorsza z możliwych.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
laurette

laurette

Jak tak czytam to nie podoba mi się sposób w jaki Twój przyszły mąż już teraz Cię traktuje. To raz a dwa, to że nie chce żebyś była wspolwlascicielem także dużo mówi. Odpowiada Ci takie traktowanie? W ogóle można mieć wrażenie że Ty w tej jego rodzinie to dojdziesz na doczepke i najlepiej żebyś nie miała żadnych praw (ewentualnie lub tylko obowiązki) i żebyś nie miała prawa głosu bo po co. Mam wrażenie że chcesz wejść do gniazda szerszeni, wybacz :)

--

L'amore non ha un senso, L'amore non ha un nome
L'amore bagna gli occhi, L'amore riscalda il cuore
L'amore batte i denti, L'amore non ha ragione
L'amore esiste...

96807 laurette Kobieta, 25 lat, Kraków
kikunia55

kikunia55

TakaJakaś7

jestem niemal że pewna że autorka już wniosła jakiś wkład i to zapewne niemały i został on zlekceważony.

a ja bym pomyslala, ze własnie sobie oszczędzaja oboje pieniądze i one mialyby pójśc "na zmarnowanie" czyli na podwyższenie komfortu życia na piętrze- należacym do rodziców chlopaka. Dobrze byłoby sie przyjrzec w jakim tempie jakie kwoty sa w stanie odkladać i ile np w okolicy kosztują mieszkania lub ile kosztuje działka, plany architektoniczne pozwolenia na budowę i budowa nowego domu. Bedzie wtedy miala jakies rozeznanie jak bardzo dużo pieniedzy zarabiaja i jacy sa kozacy, jak szybko mogą sie dorobic na swoj wlasny r-k. A może dopiero wtedy zrozumie, ze nawet remont czesci juz wybudowanego domu to naprawde niewielkie koszta wobec wobec nowej inwestycji (oczywiscie wszystko zalezy od zakresu robót). Ponadto tez jest pytanie ile z takich oszczędności jest ona sama "wyprodukować"a ile to jednak kasa chlopaka, bo jej własna pensja jest niezbyt znacząca, lub własnie te oszczędnosci to lwia czesc jej zarobkow.

TakaJakaś7

Ten tzw. związek rozpadnie się prędzej czy później.

A może własnie nie. Ludzi w dzisiejszych czasach łaczy rzekomo głebokie uczucie, które jak blednie, przysycha , czasowo zanika to jakos nic ich nie lączy, wydaje się. Jak oboje są tacy liczący ,to może zanim rozbiją cos co zaczęli budować z 10 razy się zastanowią, bo dojdą do tego koszty finansowe, ktorych obojgu będzie żal i jakas ogromna kłotnia,która mogłaby moze nimi zachwiac pięknie sie rozmyje, bo będą sobie oboje cenic co do tej pory osiągnęli?

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
TakaJakaś7

TakaJakaś7

laurette
Jak tak czytam to nie podoba mi się sposób w jaki Twój przyszły mąż już teraz Cię traktuje. To raz a dwa, to że nie chce żebyś była wspolwlascicielem także dużo mówi. Odpowiada Ci takie traktowanie? W ogóle można mieć wrażenie że Ty w tej jego rodzinie to dojdziesz na doczepke i najlepiej żebyś nie miała żadnych praw (ewentualnie lub tylko obowiązki) i żebyś nie miała prawa głosu bo po co. Mam wrażenie że chcesz wejść do gniazda szerszeni, wybacz :)

Otóż to, pełen obraz sytuacji ujęty w skrócie. To daje mi jeszcze większy pryzmat sytuacji. Nasuwa mi to obraz osoby niepewnej siebie. Osoby która stawia na kogoś zamiast na siebie. Warto popracować nad sobą. Z pewnością jesteś młoda więc powinno być Ci łatwiej.
Tym bardziej się upewniam że będzie próbował Cię uzależnić od siebie o tyle tym bardziej warto zainwestować w siebie. Tylko w siebie a nie w faceta. Faceta który już dzieli majątek mimo iż jeszcze nie jest Jego własnością. Naprawdę bym się poważnie zastanowiła czy warto być z kimś kto ewidentnie Cię wycenia. Mocne słowa lecz może okażą się skuteczne.

187477 takajakas7 Kobieta, 35 lat, Sokołów Podlaski
laurette

laurette

Widzę, że jest parę odmiennych opinii, które tutaj masz doradzane. Generalnie to jest parę możliwości w tej sytuacji. Jeżeli weźmiesz z nim ślub to:
1. będziesz trwać przy mężu i w jego rodzinie bez słowa sprzeciwu
2. Będziesz kilka lat w małżeństwie póki wytrzymasz A potem rozwód i odejdziesz ( jeśli będziesz miała dziecko to sytuacja będzie tu trudniejsza )
3. W końcu zaczniesz się stawiać i będziesz miała trudne życie ( wątpię by mąż jakoś specjalnie był za Tobą albo Cię wspierał po obecnym już jego zachowaniu)
Lub ostatnia możliwość to jeśli zdecydujesz się na tym etapie od niego odejść. I to wg mnie jest najlepsze wyjście o ile nie chcesz się pakować w te trudną relację ( bo tu dochodzi jego rodzina której chcąc nie chcąc się staniesz lecz bez żadnych przywilejów).
Teraz pytanie na ile faceta kochasz , czy widzisz takie życie z nim itp. Pamiętaj że wychodzisz za niego za mąż ale z tle będą teściowie+ jego rodzeństwo jeśli ma. Ja to tak widzę.

--

L'amore non ha un senso, L'amore non ha un nome
L'amore bagna gli occhi, L'amore riscalda il cuore
L'amore batte i denti, L'amore non ha ragione
L'amore esiste...

96807 laurette Kobieta, 25 lat, Kraków
TakaJakaś7

TakaJakaś7

kikunia 55 może być i tak. Lecz widzę kilka drobnych szczególików:
1. ,,Jest to dla mnie bolesne ponieważ nigdy nie dałam mu powodu do takiego niepokoju. Wiąże się to z tym że w ogóle nie będę miała nawet prawa do tego mieszkania, a na wszystkie zakupione rzeczy będę musiała mieć faktury by móc np udowodnić, że to ja zakupiłam". ,,Jest to dla mnie bolesne ponieważ nigdy nie dałam mu powodu do takiego niepokoju. Wiąże się to z tym że w ogóle nie będę miała nawet prawa do tego mieszkania, a na wszystkie zakupione rzeczy będę musiała mieć faktury by móc np udowodnić, że to ja zakupiłam". ,,Czuję się jakby w ogóle mi nie ufał."
Doświadczenie moje jak i innych nauczyło mnie iż warto wierzyć odczuciom. I nawet pomimo iż sytuacja klaruje się inaczej to najczęściej odczucia się spełniają. A poprzez własne doświadczenia jestem gotowa dowieść iż niepokój jest związany z sytuacją która już zaistniała stąd też prośba o pomoc. Ba, pomimo ryzyka, stwierdzę iż w dalszym opisie sytuacji Patrycja jedynie potwierdzi moje niemal że pewne przypuszczenia.
Ja osobiście doświadczam takich sytuacji. W mojej rodzinie skupienie na pieniądzach przesłania drugą osobę. Poprzez takie doświadczenie, będąc obecnie na uboczu, łatwo mi wyłapać te czynniki i coś doradzić. Poza tym...
2. ,,Jego wuja miał żonę z którą był długo, nie pamiętam już ile a koniec końców poznała kogoś i zażądała potwornej kwoty pieniędzy. Oni też nie wiedzieli że byłaby zdolna do takiego czynu".
Z pewnością wiedzieli tyle że ich interes był ważniejszy. Przedłożyli finanse nad inne i tyle.
3. ,,Wspomniał również, że to nie zmieni naszych wręcz przeciwnie zwiększy".
Ciekawe kiedy wersja się zmieni, swoją drogą sprytnie wykalkulowane :P.
4. ,,On nie chce bym była nawet współwłaścicielem".
Tu już jedynie gdybam lecz wnioskuję iż nie są jeszcze nawet narzeczeństwem. Poza tym... ,,Skoro też coś wnoszę". Ona już wniosła, lecz ,, To raczej mój mówi że "gdybyś coś się stało", albo "nigdy nic nie wiadomo" on już probuje się ulatniać po angielsku. I pomimo iż...
5. ,,Mój ma dostać zapisany dom, ale to nastąpi po slubie teraz tesciowie trzymają się dobrze więc nie widzą sensu"... Dom jeszcze nie jest nawet Jego a on już probuje nim rozporządzać. Ciekawa perspektywa, dająca do myślenia jakie miejsce zajmuje Patrycja.
Dla potwierdzenia wersji spytam się na kiedy ustalony jest ślub?

187477 takajakas7 Kobieta, 35 lat, Sokołów Podlaski
kikunia55

kikunia55

"TakaJakaś7"
Stwierdzam, ze wspólczesne mlode pokolenie jest duzo bogatsze niz poprzednie (bo dostali pewne dobra od rodziców, bo podjęli lukratywną prace np w innym kraju i cos zakupili w Polsce, bo stworzyli mala, pręzną firmę, ktora została wchłonięta przez giganta za zupelnie niezłe pieniądze itp) i uważnie slucha jak ich prawie rówiesnicy przeżyli juz swoją miłosc i własnie się rozstają i jak te rozstania czasem niesprawiedliwie (finansowo) bardzo przebiegają. Nie mają oni nawet jeszcze swoich powaznych partnerow, jak juz postanawiają, ze intercyza lub inne zapisy to zupelnie niegłupi wymysl- czyli nie chce Twojego ale i na moje nie licz, jakbysmy mieli sie rozstac.
Takie czasy.
I para przedstawiona przez autorkę, chyba niezbyt bogata, ale juz jakby finansowo wyćwiczona wyraznie mówi co moje to moje.
Przez 2 lata zamieszkiwania (chyba u przyszłych tesciow ) doszli jak na razie tylko do pewnych oszczędnosci. Zadne z nich niczego nie ma. Oboje mają nadzieję mieszkac, w niezbyt malutkich metrażach, co do ktorych nie mają sami żadnych zasług. Chłopak uważa, ze mu rodzce górę przepiszą (tak go może chca zachęcić do inwestowania) a on się cieszy, probuje dziewczynie powiedziec, ze będziemy oboje tam mieszkac wygodnie. Poniewaz on np może się zastanawiac do jakiego stopnia to on jest dla niej wazny a do jakiego stopnia ona uważa, ze wsrod roznych kandydatow na jej chlopaka, on wygrywa, bo z nim szybko się ustatkuje na tych metrach ,z ktorymi dosc dobrze się juz identyfikuje "Nasza Góra wymaga totalnego remontu(kuchnia i salon) na to zbieramy pieniądze a poza tym na elewacje domu, tarasu, balkonu czy okien. To chyba nie mogę mówić, że skoro dom jest przypisany na mojego to ja nie mam do niego praw. Skoro też coś wnoszę."Może chlopak chce powiedziec, ze jesli nie liczysz na mnie tylko na metraz moich rodzicow, to pamietaj, ze jakby co to się przeliczysz.

Powyższe zdania są bardzo zastanawiające, bo raz jest napisane, ze chłopak dopiero moze po slubie cos dostanie:"Dom nie jest na niego przepisany I przypuszczam że dopiero po ślubie będzie."a innym razem, ze to juz jest jego.
A zdanie" tez cos wnoszę "do czego sie tyczy - do tych oszczędnosci, ktore są odlożone z myslą o remoncie i o meblach? Czyli są pieniądze, do których ona się przyczyniła, bo razem ze swoich pensji odkladali, ale tez przyczynili się Ci co nie brali dodatkowych pieniędzy za wynajem?

Może Ty masz intuicję i nosa do spraw swoich ale czy na pewno do innych tez?
Ja jedynie uważam, ze mlodzi oboje choc jak na razie biedni, to bardzo umieją liczyć i mają charakterki, ze chcą powiedziec, ze nikt mi w kaszę nie nadmucha.

Z takimi charakterkami to chyba lepiej się dorabiac na uboczu, z dala od tesciów, ktorzy tez przeciez w kazdej chwili na cos mogą miec swoje uważanie. Wtedy bardziej będą sie nawzajem cenic za swoje zaangażowanie w sprawę rozwoju ekonomicznego swojej przyszłej rodziny .

A przyklad z wujem
"2. ,,Jego wuja miał żonę z którą był długo, nie pamiętam już ile a koniec końców poznała kogoś i zażądała potwornej kwoty pieniędzy. Oni też nie wiedzieli że byłaby zdolna do takiego czynu".
Z pewnością wiedzieli tyle że ich interes był ważniejszy. Przedłożyli finanse nad inne i tyle."

Wydaje mi się, ze kobieta w tym przypadku przeprowadzila swoje żądania i jak to sie ma do "Z pewnością wiedzieli tyle że ich interes był ważniejszy. Przedłożyli finanse nad inne i tyle"Przeciez rozumiem, ze to członek ich rodu byl stratny finasowo- czyli czyj interes był ważniejszy?.

Wizyta u prawnika bardzo wskazana, bo dziewczyna na razie niewiele posiada, przyzwyczaja sie do mysli, ze moze mieszkac w metrazu tesciow, ale cierpi, ze to nie jej majątek. Jesli cierpi bardzo, to to cierpienie moze byc podlozem przyszłych konfliktów, równiez z jej strony. Przeciez o ile dobrze rozumiem, jej przyszli tesciowie tylko młodym się przysłuzyli, jesli ich kasowali tylko za bieżace rki a nie brali pieniędzy za wynajem mertażu. Młodzi mają oszczędnosci, ktore mogą np wydac na zaczątek zakupu ich wspólnego mieszkania. A w odczuciu autorki jest to wstęp do jej krzywdy.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
kikunia55

kikunia55

Dla autorki pomysl kawy aby autorka przed ślubem wzięla kredyt i kupila 1/4 domu po to aby byc partnerką dla męza o ile i jemu przepiszą te 1/4 jest znakomity ,poniewaz za chwilę wezmą slub i tę wartosc kredytu na 1/4 domu oboje we dwoje będa spłacac. Ona w papierach będzie miala, ze jest wlascicielką 1/2 gory domu a syn wlascicieli będzie z nią wspolnie splacal to zobowiązanie. Tylko, zeby narzeczony zechcial się zgodzić.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
~onkaY

~onkaY wpis edytowany

kikunia55
Dla autorki pomysl kawy aby autorka przed ślubem wzięla kredyt i kupila 1/4 domu po to aby byc partnerką dla męza o ile i jemu przepiszą te 1/4 jest znakomity ,poniewaz za chwilę wezmą slub i tę wartosc kredytu na 1/4 domu oboje we dwoje będa spłacac. Ona w papierach będzie miala, ze jest wlascicielką 1/2 gory domu a syn wlascicieli będzie z nią wspolnie splacal to zobowiązanie. Tylko, zeby narzeczony zechcial się zgodzić.

To wcale nie jest taki świetny pomysł, dlatego, że w przyszłości (w przypadku rozstania) już mąż bez problemu udowodni, że kredyt był spłacany ze wspólnego majątku, więc jej będzie się należała co najwyżej 1/8 tegoż mieszkania (góry domu).
Nie ma tez najmniejszego sensu, żeby autorka wykupowała połowę góry, bo razie rozstania co z nią zrobi?
Uważam, że narzeczony jest pod presją rodziców, żadna intercyza nie jest potrzebna, a mieszkanie z teściami/ rodzicami ZAWSZE generuje problemy.
Uważam tez, że autorka nie ma racji żądając przepisania jej połowy mieszkania, bo niby dlaczego?
Jednakże jako kobieta, która w przyszłości ma urodzić dzieci i tak jest w gorszym położeniu (jak każda kobieta), bo na jakiś czas będzie wyłączona z kariery zawodowej i zdana na utrzymanie męża.

ka-wa

ka-wa wpis edytowany

To nie jest tak do końca.
Wnosisz połowę wartości mieszkania, a teściowie przepisują górę domu synowi i synowej jako wspólność, nie ważne ile ona wniesie, nie musi być połowa, mogłaby nic nie wnieść, jeśli by mieli zapisane razem, wtedy
to tak jakby otrzymała darowiznę od teściów, w razie rozwodu, on ją by musiał spłacić z połowy.

Ale tu na to się nie zanosi.

Ostatnio podobną sytuację miałam w rodzinie, teście zapisali górę domu córce i zięciowi po ślubie, dopiero rozpoczęli wspólnie remont.
I tak powinno być, żeby strona wchodząca do rodziny mogła spać spokojnie.
Do tej pory autorka z mężem powinna całkiem się wynieść, wrócić i remontować górę po zapisie, bo tylko tak można budować wspólność i czuć się u siebie.
Ale widać autorka nie ma za dużo do powiedzenia, nie wie nawet co ma być w tej intercyzie.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
TakaJakaś7

TakaJakaś7

Klasyczny przykład sytuacji jasno przedstawiający obraz w którym pieniądze i religia rządzą światem. Czynniki stawiane ponad człowieka. I nawet kikunia 55, bardziej czuła na ludzką sytuację, mająca bardziej trzeźwe podejście do różnych spraw, którą popieram w większej mierze koniec końców okazała się czuła na finanse.
Na szczęście są takie osoby jak laurette dla której człowiek jest ważniejszy od pieniędzy. To daje nadzieję na lepszą przyszłość. Już chyba lepiej będzie gdy ślubu po prostu nie będzie. Na tzw. ,, kocią łapę" żyje coraz więcej osób a przynajmniej temat nie będzie ich dzielił.

187477 takajakas7 Kobieta, 35 lat, Sokołów Podlaski
~Mizogin_ incel

~Mizogin_ incel

Odwracając kota ogonem: ,,Jeśli ty dopuszczasz do siebie myśl o możliwości nieprzetrwania waszego małżeństwa do grobowej deski (argument wyrzucenia Cię przez teściów z jego części domu w razie gdyby coś mu się stało uważam za nietrafiony gdyż póki on żyje to nie mieli by prawa, a gdyby zmarł/zginął to chyba przysługiwał by Ci spadek po nim) to dlaczego on ma nie dopuszczać do siebie myśli o możliwości nieprzerwanie waszego małżeństwa do grobowej deski?".

kikunia55

kikunia55

Z tym dziedziczeniem po męzu jest inaczej jak są wspólne dzieci a zupelnie inaczej jak ich jeszcze nie ma.

Ale żeby cos dziedziczyć, to mąz musialby być włascicielem czegoś a jak na razie tesciowie dobrze się trzymają i nic mu nie przepisują.

Niewiele wiemy o kondycji finansowej tesciów w przyszłosci. Bywają małżeństwa, które mają na bieżace życie zupełnie pokazne pieniądze (np praca za granicą jednego z nich, ale bez odprowadzania tam pieniędzy od całego czasu pracy na podatki i na zabezpieczenia socjalne)- czyli dzis mamy i budujemy na tyle obszerny dom, ze na kazdym piętrze pomiesci się rodzina. Tyle, ze jak przyjdą lata emeryckie, to emeryturka prawie żadna i np oni chętnie ten dom sprzedadzą aby zamieszkac w czymś mniejszym a z reszty pieniędzy miec na swoje potrzeby, chociazby zdrowotne- czyli nie powinni nigdy tego domu przepisywać.A młodzi przez czas swojego tam mieszkania mogą sobie odkladac pieniądze na swoją przyszłosc.

Może jesli wszystko na tej górze wymaga tak rozleglego remontu jak pisze autorka, to dom jest własnoscią rodziców, albo wybudowało go jeszcze poprzednie pokolenie / pokolenia i rodzice swoje pietro sobie zagospodarowali z czasem zupełnie niezle, ale wyższe pietro jest do modernizacji. Tyle, ze rodzice jak w powyzszych rozważaniach nie będą mieli szansy po przejsciu na emeryture wiązac końca z końcem i może będą chcieli cały dom sprzedac?

A może łatwiej im będzie dom z kimś dzielic, aby koszta jego utrzymania tez spadały?Przy mlodych to i oni utrzymają swoją część?

Autorka i słusznie rozważa swoją pozycję, ale jakby nie bierze pod uwagę myslenia przyszlosciowego tesciów, bo może wcale ani jej przyszły mąż ani ona nie są w te niuanse wprowadzani.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów