Forum Psychologia

Narkotyki, lęki, kołatanie serca

~1Kuba

~1Kuba

Nie wiem od czego najpierw zacząć, dlatego napisze krótko: od jakiegoś już czasu biorę narkotyki. Nie chce się wdawać w szczegóły, co i jak, bo nałożyło się na to dużo osobistych problemow, o których na forum publicznym wolałbym nie pisac. Jednak nie w tym rzecz. Od jakiegoś czasu paskudnie się czuje. Nie mogę spać w nocy, najczęściej mam tak, ze mógłbym latać po ścianach. Czasem jest tragicznie w ciągu dnia, ale muszę się trzymać. Mam kołatania serca. Pocę się jak, za przeproszeniem, świnia i nie ma znaczenia, czy za oknem słońce czy deszcz. W ogóle jest coś nie tak: drżą mi ręce, cały czas czuje taki wewnętrzny niepokój. Jakby się dało, to najchętniej wlazlbym pod kołdrę i nie wychodził z łóżka. Boje się otwierać ludziom drzwi, jak ktoś dzwoni czy puka, to zaraz zaczynam panikować. Zaznaczę, ze wcześniej nigdy tak nie miałem. Nie świrowałem, żyłem normalnie. Nie miałem żadnych kołatan, problemow z nadmierna potliwością czy takich lęków. Normalnie, jak kazdy człowiek, otwierałem drzwi. Teraz: wszedzie dopatruje się czegos złego, w każdym człowieku widzę jakiej drugie dno, tzn. wydaje mi się, ze z każdym coś jest nie tak i nikomu nie można ufać. Kolejny mój problem: bole głowy. Czaszkę mi chce rozsadzić, to taki bol, ktory za bardzo nie chce mijac.
Mam male dziecko, z ktorym w sumie nie mam żadnych kontaktow. Sporo w tym mojej winy, ale nie ukrywam, ze to jest coś, co dobija mnie najbardziej. Nie chce podawać za dużo szczegółów. Nie jest dobrze. Nie wiem, co robic, żeby było lepiej.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

ka-wa

ka-wa

Nie brać narkotyków, iść na odwyk, wtedy z czasem powinno wszysyko wrócić do normy, innej drogi nie ma.
Na własne życzenie niszczysz sobie zrowie i oczekujesz cudów, że ktoś Ci da receptę na Twoje złe samopoczucie, jest źle, a będzie tylko gorzej, jak nie pójdziesz po rozum do głowy i nie wyplączesz z tego nałogu.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~1Kuba

~1Kuba

Ja wiem, tylko że to wszystko nie jest takie proste. Widzę, że sypie mi się zdrowie (fiz-psych), ale w ogóle całe moje życie zaczęło się sypac już zanim wpadłem w to wszystko. Trochę błędnych decyzji podjąłem, z czasem okazało się, że te decyzje niosły niezbyt miłe konsekwencje.
Druga sprawa to ta, o której tez wspomniałem: dziecko. Dziecko, które widzi mnie bardzo rzadko i dla którego jestem prawie obcy, bo jego matka nie chce, żeby cyt ,,widywało się z ćpunem, zapomnij, że kiedykolwiek zostawię cię samego z dzieckiem''. Widuję bardzo rzadko, w jej obecnosci. Kocham tego malucha. To dziecko jest chyba jednym celem w moim życiu. Z rodziną kontakty mam bardzo słabe; sporo znajomych tez się ulotniło. Nie wiem, czy da się to wszystko w ogóle chociaż troche odbudować czy już za poźno.

ka-wa

ka-wa

Da się, tylko trzeba chcieć.
A problemy i kłopoty bierze się na klatę, a nie sięga się po narkotyki wiedzac jaki to szajs, tym bardziej,że nie rozwiązują problemów, tylko stwarzają nowe, jeszcze większe.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~no tak

~no tak

Nigdy nie jest za pozno ,zeby naprawić swoje życie, tym bardziej jesli jest sie młodym i ma sie dla kogo żyć. Ty masz dziecko i to jest bardzo silna motywacja, zeby je odzyskać .
Z tego co napisałeś ,to wszystkie twoje problemy ze zdrowiem wynikają, z brania narkotyków, oraz są powodem tego ,że matka dziecka ci nie ufa i słusznie ogranicza kontakt.
Chyba nie trzeba byc bardzo bystrym zeby zauważyć taki związek. Narkotyki niczego nie rozwiązują, a przeciwnie pogłębiają problemy. Sam je opisales.
Bierzesz zeby zapomnieć ,czy poprawić sobie nastrój ,ale rzeczywistości od tego nie zmienisz.
Jesli mimo tego, ze masz bardzo poważne skutki uboczne ,cpasz nadal, to znaczy ,ze jestes uzależniony i sam nie dasz sobie rady.
Stan w którym jestes wyglada na psychoze . Wywołały ja substancje psychoaktywne . Dobra wiadomość jest taka, że można to leczyć, a zła taka, że byc może narkotyki były katalizatorem choroby psychicznej, którą zostanie juz z toba na zawsze.
Tak, czy inaczej ,powinieneś sie zgłosić do lekarza psychiatry, bo samo raczej Ci nie minie. Znajdź tez poradnie leczenia uzależnień, bo tam znajdziesz pomoc . Nauczysz sie tez jak żyć, jak odbudować relację z rodziną i ludźmi i jak rozwiązywać swoje problemy na trzeźwo.
Innej drogi nie ma .!!

~1Kuba

~1Kuba

Pewne sprawy tak spieprzyłem, ze nawet nie ma czego naprawiać. Uparłem się na wiele rzeczy, chociaż ludzie ni odradzali. No i koniec. Wcześniej nigdy nie ciągnęło mnie do używek.
Jedynie dziecko trzyma mnie przy życiu, chciałbym, żeby miało ze mna kontakt. O częstszych wizytach mogę jednak zapomnieć. Matka małego straciła do mnie zaufanie, w sumie wyglada to tsk, jakbyśmy byli obcymi dla siebie ludźmi.
Tyle tylko, ze nie potrafię iść do ośrodka leczenia uzależnień. Wstydzę się tego. Nie potrafię poprosić o pomoc. Te lęki utrudniają mi normalne kontakty z ludźmi. Czasem chory jestem na sama myśl o tym, ze muszę wyjśc na zewnątrz.
Tak, chciałbym, żeby to wszystko wyglądało inaczej. Żeby coś się zmieniło w moim życiu na lepsze, bo czuje, ze na dłuższa metę tak nie pociagne. Widze, ze totalnie wali mi się zdrowie. Psychicznie jest jeszcze gorzej. Całkowicie straciłem kontrole nad tym wszystkim.

~no tak

~no tak

Nie da sie naprawić wszystkiego na raz. Od czegoś trzeba zacząć i małymi krokami, posuwac sie dalej.
Chory i nacpany niczego nie zmienisz. Zacznij od tego, na co masz wpływ, bo przeszlosci juz nie zmienisz .
Po pierwsze idz do lekarza psychiatry.
Po drugie idz do poradni leczenia uzależnień. Oni sa od tego zeby pomagac i to nie jest żaden wstyd chciec sobie pomóc.
Wstyd to ćpac i zawieść własne dziecko. Nie uzalaj sie nad sobą, tylko rusz 4 litery i zrob cos wreszcie.

~1Kuba

~1Kuba

Swoją drogą swietna perspektywa dla dziecka, no nie? Ojciec szukający ukojenia w dragach i nieudacznik. Tak, kazde dziecko na swiecie ,,marzy'' o takim ojcu.. Nie chodzi o użalanie się nad sobą, tylko o to, że nie mogę sobie wydarować, że tyle rzeczy spieprzyłem, a wszystko mogło wyglądac zupełnie inaczej.

Co mam powiedzieć takiemu psychiatrze? Opowiadać o wszystkim ze szczegółami? Że swiruje i że mam lęki, które mi nie pozwalają normalnie funkcjonować? Dostanę jakies leki na to?

~no tak

~no tak

Nie Ty pierwszy i nie ostatni spieprzyles sobie życie. Tak bywa i nic na to co bylo, nie poradzisz. Zostaw to za sobą i pomysl ,co zrobic zeby wyciągnąć naukę z tego i nie popełniać, tych samych błędów. Życie przeszłością niczego nie wnosi i czas sobie wybaczyć . Dziecko nie będzie tego pamietalo, jesli dasz mu szansę poznać cie takiego ,jakim chcialbys byc. Wszystko da sie jeszcze nadrobić, bo zmiany są mozliwe, tylko trzeba chcieć. Tego ,jak je wprowadzić, dowiedzial bys sie na terapii i grupie wsparcie ,dla osob uzależnionych.
Zobaczysz tam, że nie jestes sam .
Co do psychiatry ,to tak ,musisz byc szczery choć, bez opowiadania całego życiorysu. Powiedz, co i jak długo bierzesz i jakie masz objawy.
Oczywiscie da Ci leki, ale musisz je systematycznie brac i nie przerywać pod żadnym pozorem, choć mogą byc skutki uboczne, które z czasem mijają. Lekarz sam tez będzie zadawał pytania, tak ze nie masz sie czego obawiać ,bo psychiatra juz wszystko słyszał i niczym go nie zszokujesz. Tylko najlepiej znajdz takiego od uzaleznien ,ale inny tez może byc.
Powodzenia. ..trzymam kciuki i wierzę, że Ci sie uda.

~RzakeL

~RzakeL

~1Kuba
Swoją drogą swietna perspektywa dla dziecka, no nie? Ojciec szukający ukojenia w dragach i nieudacznik. Tak, kazde dziecko na swiecie ,,marzy'' o takim ojcu.. Nie chodzi o użalanie się nad sobą, tylko o to, że nie mogę sobie wydarować, że tyle rzeczy spieprzyłem, a wszystko mogło wyglądac zupełnie inaczej.

Co mam powiedzieć takiemu psychiatrze? Opowiadać o wszystkim ze szczegółami? Że swiruje i że mam lęki, które mi nie pozwalają normalnie funkcjonować? Dostanę jakies leki na to?


Powiedz wszystko bo od tego zaczyna się detoks umysłu. To miejsce potrzebuje wyzwolenia a wszystko co fizyczne będzie samo wracało do normy. Zrób ten pierwszy najważniejszy krok. Zapewne jesteś wewnątrz mądrym i wspaniałym człowiekiem,chwile słabości każdy z nas ma. Ty,ja,wszyscy ale to nie powód by uciekać się z problemami w tak podstępny nałóg. Bedzie Cię niszczył,drążył Twój umysł lękami,omamami. Chcesz mu pozwolić na to??? Pozwolić by zabrał Ci dziecko,najpiękniejsze co może człowiekowi się przytrafić? Chcesz być kiedyś wytykany palcami przez nie (dziecko) leżąc gdzieś na skwerku? Nie pozwól na to! Walcz o siebie bo daleko już jesteś i trzeba wracać.

Idź,opowiedz wszystko.Nie bój się im więcej się uzewnętrznisz tym lżej Ci będzie. Tylko pamiętaj jeśli nastąpi poprawa nigdy nie wyciągaj dłoni po prochy,jeśli się złamiesz .... już po Tobie. Będziesz zawsze do nich wracał. Zawsze.

~1Kuba

~1Kuba

Dzięki za rady. Może kiedyś dam rade wybrać się do jakiegoś ośrodka/specjalisty. Obecnie to jest ponad moje siły.

~Niewolnik

~Niewolnik

Zmierz sobie ciśnienie krwi. Możliwe, że nabawiłeś się nadciśnienia od używek i nakręciłeś układ współczulny przewlekłym pobudzeniem i jest on teraz stale aktywny, ale jak ci wyjdzie zbyt wysokie ciśnienie to nie idź do lekarza, bo przepisze ci leki, które na dłuższą metę zrujnują ci zdrowie. Zacznij od zdrowego trybu życia, w domu uprawiaj sport i daj się organizmowi zregenerować. Wiem, że nie wychodzisz, więc możesz poćwiczyć w domu. Spróbuj wyłączyć myślenie to aktywność układu wegetatywnego osłabnie. Np. spójrz na jakiś punkt w pomieszczeniu i staraj się koncentrować całą uwagę na nim tak długo, żeby jak najdłużej nie myśleć.

Jowita 009

Jowita 009

Myśle że odwyk załatwił by sprawę .Dobry ośrodek jest w Nowym modlinie Medox. Mam znajomą która tam się leczyła.Bardzo jej pomogli ,świetni specjaliści indywidualny tok leczenia. Jeśli ktoś potrzebuje własnie takiej pomocy to warto.

202066 jowita-009 Kobieta, 47 lat, Warszawa
~tak1

~tak1

~Niewolnik
nakręciłeś układ współczulny przewlekłym pobudzeniem . Zacznij od zdrowego trybu życia, Spróbuj wyłączyć myślenie to aktywność układu wegetatywnego osłabnie. Np. spójrz na jakiś punkt

to są dobre rady. Skupienie, medytacja, czytanie książek pomagają na wspomożenie koncentracji. Także środki ziołowe (melisa, dziurawiec). I jako większy pewnik, środki od psychiatry, antydepresanty.

~1Kuba

~1Kuba

Może odwyk by pomógł, ale w tej chwili to nie dla mnie, coś, co jest ponad moje możliwości. Podobnie jak wizyta u psychiatry. Tak, mam podwyższone ciśnienie jak stad na Ural, co pewnie jest przyczyna tego, ze rozsadza mi czaszkę. Mam leki na obniżenie ciśnienia (tritace 2,5 mg czy coś takiego), ale łykanie tego ma w ogóle sens?