Forum Psychologia

Dlaczego nie odezwał się?

~woman30

~woman30

Hej,
Niedawno poznałam pewnego chłopaka. Był młodszy kilka lat ode mnie. On szukał nauczyciela z języka a ja udzielałam korepetycji, zadzwonił więc po prostu z ogłoszenia.
Byłam mile zaskoczona kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy.
Właściwie nie pamiętam żadnych szczegółów i chyba nie zwracałam na nie uwagi, ale ogólnie spodobał mi się od razu i miałam takie wrażenie, że ja jemu też, bo widziałam jak mi się przyglądał, kiedy czytałam. Na pierwszym spotkaniu, praktycznie od zaraz on zaproponował przejście na "ty".
Po tym pierwszym spotkaniu, które trwało 2 godziny (zasiedzieliśmy się) ja nie byłam pewna czy sprostam jego wymaganiom co do nauki, ale on od razu zaproponował, że możemy spróbować i nawet "uczyć" się razem. Jak przyjechał na kolejną lekcję (to było po mojej chorobie) to najpierw zapytał jak się czuję. Było to bardzo miłe, ale ja byłam też dosyć speszona i nawet nie mogłam na niego spojrzeć:P coś tam odpowiedziałam. Lekcja ogólnie moim zdaniem wypadła ok, zresztą przygotowuję się do nich, mam naszykowane materiały. Jak ustalaliśmy dzień lekcji to on odpisując mi używał również :) i to po kilka w jednej wiadomości. Ja jedynie pisałam słownie, bo wyglądałoby to nieprofesjonalnie. On chciał się spotkać nawet w wypadające święto, powiedział, że nie ma planów, ale ja zaproponowałam kilka dni później, bo pomyślałam, że głupio tak...co by pomyśleli chociażby jego rodzice..lekcje w święta??? mamy już po przeszło 25 lat, ale i on i ja mieszkamy z rodzicami. Pomyślałam, że te emotikonki we wiadomościach to dowód sympatii. Co do spotkania w święto...może rzeczywiście nie chciał tracić lekcji. Czas płyną zabawnie i szybko. Już dawno się tak nie śmiałam. Wydawał się dosyć kulturalnym i wrażliwym mężczyzną. Trochę sam powiedział mi o sobie- zresztą pod koniec pierwszego spotkania zaproponował, że chciałby na kolejnych zajęciach tak pogadać o wszystkim i o niczym- oczywiście w obcym języku. Na kolejnej lekcji zaczął od pytania jak mój dzień minął, pomyślałam, że to dowód zainteresowania...Między rozmową pytał (choć wyszło to dość naturalnie, bo akurat coś mówiliśmy o tym) ile mam lat, czy mam dzieci (pewnie widział moje zdjęcie z chrześniakiem ;) a jak usłyszał,że nie mam to dodał szybko, że "jemu też się nie spieszy". Wiedział, też, bo na początku mu mówiłam (nie okłamuję moich uczniów), że skończyłam studia kierunkowe inne ale posiadam certyfikat językowy. Zapytał więc któregoś razu, co właściwie skończyłam....i tu myślę zaczęły się schody, bo u mnie to temat bolesny. Powiedziałam mu, co skończyłam (ukończyłam mgr studia dzienne) jaki kierunek. Zapytał więc czemu w tym nie pracuję, czy nie udało mi się, czy w ogóle nie chciałam. Powiedziałam prawdę, że pracowałam jakiś czas, ale później nie przedłużono mi umowy, wróciłam do swojego miasta, że było mi na początku ciężko po tamtej sytuacji. Pewnie musiałam opowiedzieć to ze smutkiem, bo on za chwilę dodał nie patrząc na mnie, że będzie dobrze. Ucieszyłam się słysząc to, bo pomyślałam sobie, że to akceptuje. Powiedziałam, że nie wiem co będzie dalej, na razie pracuję tu (znalazłam inną pracę, dosyć prestiżową, ale w niepełnym wymiarze), dyplom ciągle mam i..zobaczy się.( Prawda jest taka, że jestem w tym temacie zagubiona i nie tak wyobrażałam sobie swoją przyszłość zawodową. Byłam ambitna a teraz czuję, że nie mam gruntu pod nogami i czuję, jakby uleciało ze mnie życie. - to mówię tutaj tylko, jemu nie mówiłam tak wszystkiego) Po tej lekcji, kiedy zobaczylismy się kolejnym razem, znów było wesoło, opowiadał jakąś zabawną historię ze swojego życia. Ale już o mnie nie pytał...pomyślałam, że stracił zainteresowanie :( pewnie przez moją sytuację zawodową. On, chyba też jest dosyć ambitny, wprawdzie nie ma jeszcze mgr, ale szuka coraz to lepszej pracy, uczy się języka, po to do mnie trafił. Pytał mnie zresztą czy ja mam mgr, który certyfikat mam itd. Na ostatniej lekcji chciał się umówić jeszcze przed swoim wyjazdem. Umówiliśmy się, ale..pare godzin przed tego dnia napisał mi wiadomość, że coś mu wypadło i nie może przyjechać. Napisałam OK, ale potem napisałam kiedy teraz się widzimy, a on zaproponował datę tuż po przyjeździe. Umówiliśmy się, ale kolejnym razem napisał wiadomośc...na pól godziny przed planowaną wizytą, że musiał dłużej zostać w pracy i nie dojedzie. Nie napisałam mu żadnej wiadomości. Byłam zła i smutna. On też przez kilka dni nic nie napisał. Zbliżał się jednak dzień tygodnia w którym spotykaliśmy się i myślałam, że może będzie jak gdyby nigdy nic. Napisałam więc parę godzin wcześniej czy będzie na lekcji, ale nie odpisał.....Minęły już jakieś 2 tygodnie od tego czasu i nic. Ja też nic nie napisałam.
Co sądzicie...? czytam w tym mądrym necie, że w początkach znajomości należy tak stopniowo odkrywać się, może ja go wystraszyłam...Ale...nie rozumiem?! to mężczyzna może od razu przechodzić na ty, zwracać się wręcz tak jakbyśmy się znali nie wiem ile, a to w końcu ja miałam być jego korepetytorką, w sumie poczułam, że to za szybko, ale nie zareagowałam. Po części to imponowała mi jego pewność siebie ale też jak już mówiłam, on od razu mi się spodobał, więc ...też pewnie nie zachowywałam się naturalnie. A wogóle to mam kłopoty z pewnością siebie i asertywnością :(.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~dlskejdu

~dlskejdu

Widzisz, twój problem polega na braku stałego kontaktu z ludźmi. Dlatego takie rozmowy z nim uważasz za wstęp do związku co jest błędem. Staraj się jak najwięcej rozmawiać przy różnych okazjach z wieloma osobami w podobny sposób. Przyzwyczaisz się do tego że takie rozmowy to nie jest propozycja związku i nie będziesz tego przeżywać w taki sposób. Będziesz to traktować jak zwykłą rozmowę z kimś w autobusie. Jeśli się nie dostosujesz do moich wskazówek, to się bardzo poważnie przejedziesz i będzie tragedia. Samotność bardzo często powoduje że się wchodzi w niepotrzebne związki. Inaczej spojrzysz na sprawę mając wiele kontaktów bezpośrednich i rozmów z ludźmi. Ludzi trzeba poznawać powoli, żeby nabrać wprawy w rozpoznawaniu ich charakteru. Bez tego doświadczenia łatwo trafisz na psychopatę.

~jhgtr

~jhgtr

Mogę jeszcze dodać że twoja reakcja wyraźnie wskazuje na taki kierunek działań jaki opisałem.

=
Spodobał mi się od razu
=

Ogromny błąd który może wiele kosztować. Ludzi nie należy oceniać po kilku sekundach czy są dobrzy czy źli. Z opisu tej całej sytuacji powiedziałbym że on ma zaburzenia, wasza rozmowa nie była naturalna. Jako zewnętrzny obserwator mogę to zauważyć. Ty tego nie zauważysz bo z góry nastawiłaś się tak, żeby takich rzeczy nie dostrzegać.

Tak jak napisałem wcześniej, dla ciebie bardzo dobre byłoby takie ćwiczenie żeby zagadywać różne osoby przy różnych okazjach nawet w autobusie. Dużo rozmawiać jednocześnie z wieloma osobami. Możesz nawet pospacerować z tymi ludźmi znajdując jakiś pretekst, ale NIE MASZ SIĘ NASTAWIAĆ NA ZWIĄZEK Z TYMI OSOBAMI. To ma być dla ciebie ćwiczenie w nauczeniu się rozpoznawania ludzi i żebyś nie była taka wystraszona. Ten strach wpływa na ciebie bardzo negatywnie tak, że od razu nastawiasz się na związek.

ka-wa

ka-wa

Co by nie było wycofał się rakiem, powinien po prostu powiedzieć, że rezygnuje z korepetycji.
Ale faceci nie lubią się tłumaczyć, więc nie zastanawiaj się dlaczego tak postąpił, można tyko gdybać, być może ktoś mu Ciebie polecił, chciał Cię bliżej poznać i wcale nie chodziło o korepetycje.
Nie spełniałaś już na wstępie jego oczekiwań, jako partnerka, więc wycofał się po angielsku:P

To takie moje odczucie, po tym, jak on się zachowywał wobec Ciebie i o co pytał, to nie była do końca relacja, uczeń-nauczyciel.

Albo może wyczuł, że Ci się podoba i nie chciał dalej brnać w bliższą znajomość.
Sama widzisz, że nie ma sensu tego rozkminiać..., siebie nie obwinaj, bo tu nie ma żadnej Twojej winy.

Więcej nie próbuj się z nim kontaktować i nie rozmyślaj, co by było gdyby...

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~matyldama

~matyldama

Dzięki kawa, raczej chodziło o korki bo on znalazł mój nr na portalu ogłoszeniowym gdzie jeszcze widziała cena i pytał o nią czy to właśnie tyle. No właśnie mam żal do siebie o to, ze nie umiałam utrzymać tej relacji na poziomie nauczyciel-uczeń. Tzn, mogłam ostudzić jego ciekawość i nie odpowiadać na bardziej osobiste pytania. Mój błąd polegał na tym :(

ka-wa

ka-wa

To może też jest jego sposób na poznanie kogoś dla niego interesującego.
Nie ma w tym nic zdożnego, że rozmowy schodziły na prywatną ścieżkę, jeśli Ty byś jemu też odpowiadała, to mogłaby nawet być z was para.
Różnie poznajemy drugie osoby, inaczej, każdy sposób jest dobry, żeby kogoś poznać.
A tak naprawdę, żeby kogoś poznać to trzeba z nim zjeść beczkę soli...

Sam jeszcze się może naciąć, jak tak pobieżnie kogoś ocenia...
Ale to już nie Twoja sprawa, okazał się dupkiem, więc niczego nie żałuj.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~matyldana

~matyldana

Tylko ja nie wiem czy wogole jest szansa że ktoś wartościowy, inteligentny mnie zaakceptuje :(

ka-wa

ka-wa

A dlaczego tak nisko się cenisz? Wygoogluj, "Jak podnieść poczucie własnej wartości".
Zawsze lepiej mieć partnera mniej więcej na swoim poziomie inteligencji, więc potencjalnie każdy ma szansę, bo jesteśmy różni.
Wszystko zależy od powodzenia, jedni je mają, inni nie.

Dziwi mnie, że tak jakby się wstydzisz swojego wykształcenia, jest to dla mnie niezrozumiałe.
Wiele osób nie pracuje w swoim zawodzie, szuka szkoleń, kursów, żeby się przekwalifikować, więc nie wiem dlaczego czujesz się gorsza...

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~woman30

~woman30

hej, po czym wnioskujesz, ze on ma zaburzenia. Czy jestes moze psychologiem

~jhgtr
Mogę jeszcze dodać że twoja reakcja wyraźnie wskazuje na taki kierunek działań jaki opisałem.

=
Spodobał mi się od razu
=

Ogromny błąd który może wiele kosztować. Ludzi nie należy oceniać po kilku sekundach czy są dobrzy czy źli. Z opisu tej całej sytuacji powiedziałbym że on ma zaburzenia, wasza rozmowa nie była naturalna. Jako zewnętrzny obserwator mogę to zauważyć. Ty tego nie zauważysz bo z góry nastawiłaś się tak, żeby takich rzeczy nie dostrzegać.

Tak jak napisałem wcześniej, dla ciebie bardzo dobre byłoby takie ćwiczenie żeby zagadywać różne osoby przy różnych okazjach nawet w autobusie. Dużo rozmawiać jednocześnie z wieloma osobami. Możesz nawet pospacerować z tymi ludźmi znajdując jakiś pretekst, ale NIE MASZ SIĘ NASTAWIAĆ NA ZWIĄZEK Z TYMI OSOBAMI. To ma być dla ciebie ćwiczenie w nauczeniu się rozpoznawania ludzi i żebyś nie była taka wystraszona. Ten strach wpływa na ciebie bardzo negatywnie tak, że od razu nastawiasz się na związek.

~jhgtr

~jhgtr

Studia z psychologii kończyłem 20 lat temu. Zastanów się nad moim planem rozmów z ludźmi i go wykonaj.

~dammar

~dammar

Ja tez sie zastanawiam dlaczego niby zaburzenia?
Wydaje mi sie ze jestes spragniona zainteresowania, te spotkania zaspokoily twoje poczucie waznosci
Wynika to pewnie z osamotnienia.
On sie ciebie wypytywal o twoje zycie, a gdy przestal pomyslalas ze stracil zainteresowanie.
Najlepiej by bylo, gdybys te relacje zostawila na poziomie nauczyciel-uczen, a zainteresowania szukaj gdzie indziej.

ka-wa

ka-wa

Jest pytanie, dlaczego stracił zainteresowanie i dlaczego schował głowę w piasek...
To drugie można jakoś wytłumaczyć brakiem cywilnej odwagi.
To pierwsze może też wynikać z różnicy wieku / która mi umknęła/, bo to dla wielu jest barierą.
Niestety, rozczarowania są wpisane w nasze życie i zawsze nas zaskakują.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~woman30

~woman30

Dzięki za odp. Tzn....z początku wydawało mi się (nie powiedział tego dosłownie) ze nie przeszkadza mu te kilka lat różnicy, ale nie ważne.
to prawda ze czuję się osamotnionaosamotniona. Ale też nie jest tak że w takim razie chciałabym być z każdym kto mi tylko ca oznaki zainteresowania. Ostatnio poznałam chłopaka który mnie nie odpowiadał a on chciał się spotkać i pisał w tym celu ale to ja odpisalam ze nie mam czasu...także to nie tak.wcz esniej tez mialam kilka podobnych sytuacji.Faktycznie chlopak i którym wspominam w tym poście odpowiadał mi...przynajmniej biorąc pod uwagę te kilja spotkań.

~woman 30.

~woman 30.

Jeszcze dodam, ze ja jestem najbliżej tego co mówi kawa (tzn. Też tak czuje) - nie wiem. ..przepraszam, ze tak wypisuję, ale czy może Twoje wykształcenie jest związane z psyche? Bo wydaje mi się ze dosyć uważnie czytasz posty i trafnie interpretujesz....ja jak widać nie jestem psychologiem, ale lubię czytać niektóre artykuły psychologiczne.
Co do zaburzeń...to bardzo dużo ludzi je pytanie-ważne czy umiemy z tym żyć czy jednak nam utrudniają funkcjonowanie. Ja nie zauważyłam niczego niepokojącego w zachowaniu tego chlopaka- to ze tak szybko zmniejszył dystans początkowo pomyślałam że może chciał abyśmy oboje poczuli się bardziej swobodnie. A to ze wypytywal praktycznie od drugiego spotkania tłumacze tym że ...po prostu co smutne dla mnie ale nie chciał tracić czasu...a może i pieniędzy, No może też lekcje mu nie odpowiadały...

~onkaY

~onkaY

~dammar
Ja tez sie zastanawiam dlaczego niby zaburzenia?
Wydaje mi sie ze jestes spragniona zainteresowania, te spotkania zaspokoily twoje poczucie waznosci
Wynika to pewnie z osamotnienia.
On sie ciebie wypytywal o twoje zycie, a gdy przestal pomyslalas ze stracil zainteresowanie.
Najlepiej by bylo, gdybys te relacje zostawila na poziomie nauczyciel-uczen, a zainteresowania szukaj gdzie indziej.

Zgadzam się z powyższą wypowiedzią, myślę, że autorka spragniona bliższej relacji z mężczyzną, zbyt łatwo odpłynęła w tę znajomość.
~woman30, uważam, że zbyt życzeniowo podeszłaś do tej znajomości. Być może facet jest po prostu towarzyski, komunikatywny, łatwo nawiązuje znajomości, a fakt, że szybko zaproponował przejście na "ty" wynikało z tego, że obydwoje jesteście dorośli, różnica wieku między Wami nie jest drastyczna, więc chciał stworzyć miłą atmosferę...i to wszystko.
Jego wygląd zrobił na tobie wrażenie + jego otwartość i odpłynęłaś w marzeniach.
Wasze spotkania dotyczyły tylko lekcji, on nie wykazał żadnej inicjatywy, aby spotkać się z Tobą po za nimi.
Właściwie niewiele o nim wiesz, nie wiesz, czy nie ma dziewczyny, co robi na co dzień, z jego strony nie było żadnego sygnału, że chciałby z Tobą czegoś więcej.
Z jednym się zgodzę, jego nagłe zniknięcie i brak kontaktu jest objawem braku kultury i szacunku do Ciebie jako jego korepetytorki (chyba, że uległ wypadkowi, w co wątpię).
Nie wiem tylko jakie mieliście uzgodnienia; czy on przychodził w określony dzień na określoną godzinę, czy po prostu umawiałaś się z nim na lekcje tak, jak jemu pasowało?
Jakby nie było, wypadałoby dać jakiś znak, że np rezygnuje z lekcji z jakiegoś tam powodu.

Jeśli on odezwie się nagle, to masz wybór; zrezygnować z lekcji z nim, ale bez focha, czy zdenerwowania (żeby nie domyślił się, jak bardzo zaczęło zależeć Ci na nim, jako facecie, a nie tylko uczniu), powiedzieć spokojnie, że szanujesz swój czas, a jego nagłe milczenie w pewnym sensie pokrzyżowało Ci plany.
Chyba, że tak otworzyłaś się przed nim, że on wie,o tym, że korepetycje, to Twoje jedyne źródło utrzymania.
Ewentualnie możesz kontynuować lekcje z nim z zastrzeżeniem, żeby następnym razem nie znikał bez żadnego znaku, bo j.w. masz też swoje plany... i tyle.
Wyluzuj też ze swoimi marzeniami o nim, traktuj, jak ucznia, choć dorosłego, żeby oszczędzić sobie jeszcze większego zawodu na przyszłość.

~kujfrt

~kujfrt

Tutaj nie ma co filozofować tylko wdrożyć na dużą skalę kontakty z wieloma osobami. Tak jak pisałem, żadnych związków, tylko spacery i rozmowy i od razu ci przejdą te dziwne rozważania.

Mając doświadczenie widzi się po kilku sekundach rzeczy których inni nie widzą przez kilka lat. Niekiedy doświadczenie można zdobyć po wielu latach ale częściej jest potrzebna intuicja wrodzona. Na ćwiczeniach dawano nam krótkie listy, kilkanaście zdań, w 90% trafności rozpoznawałem z tego poważne choroby, znacznie lepiej niż inni studenci.

~woman 30.

~woman 30.

A mógłbyś mi powiedzieć tak konkretniej po czym wnioskujesz te zaburzenia? A u mnie co widzisz z nieprWidlowosci ;) ?

ka-wa

ka-wa

Ja psychologiem nie jestem, widzę czego na pozór nie widać, raczej z racji doświadczenia życiowego i umiejętności analitycznych, ale więcej jest tu takich osób.

Nie widzę tu żadnych zaburzeń, bo jak ktoś widzi zaburzenia, to powinien chociaż powiedzieć co podejrzewa.
Bo jakieś tam zaburzenia, to ponoć wszyscy mamy, ale zaliczamy to do cech charakteru czy osobowości w ramach normy.

Dla mnie ten facet jest skreślony z racji zachowania, nawet jakby się odezwał, w co wątpię, odesłała bym go z kwitkiem.
Raz, drugi się wymigiwał, więc to nie wygląda, że coś mu się raptem stało.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~jhffrty

~jhffrty

~woman 30.
A mógłbyś mi powiedzieć tak konkretniej po czym wnioskujesz te zaburzenia? A u mnie co widzisz z niepraidlowosci ;) ?

U ciebie nieprawidłowością jest to, że ja ci kilka razy szczegółowo napisałem co źle robisz, dlaczego, i co masz robisz i nie rozumiesz tego tylko ciągle pytasz o to samo.

Dialog Sokratejski, to jest dla ciebie metoda żeby zrozumieć swoje błędy.

~onkaY

~onkaY

~woman 30.
A mógłbyś mi powiedzieć tak konkretniej po czym wnioskujesz te zaburzenia? A u mnie co widzisz z nieprWidlowosci ;) ?

Wiem, że pytanie nie jest skierowane do mnie, ale fakt, że facet po prostu zamilkł i zniknął, ma się nijak do jakichkolwiek zaburzeń.
To, że nie ma ochoty kontynuować nauki z Twoją pomocą nie oznacza, że jest zaburzony :)
Nie szukaj dziury w całym, nie układaj dalszej historii do swoich wyobrażeń.
Wyciągasz pochopne wnioski, jeżeli ktoś jest miły, uprzejmy, i rozmowny nie oznacza od razu, że chce wejść z Tobą w bliższą relację. Niektórzy ludzie mają po prostu taki styl bycia.
~ka-wa
Dla mnie ten facet jest skreślony z racji zachowania, nawet jakby się odezwał, w co wątpię, odesłała bym go z kwitkiem.
Raz, drugi się wymigiwał, więc to nie wygląda, że coś mu się raptem stało.

Ależ on się od niczego nie wymigiwał, bo nie musiał, przecież nie miał wobec autorki żadnych zobowiązań, on po prostu przekładał terminy lekcji.
Zgadzam się, że powinien wysłać choćby sms-a, z informacją, że np w najbliższym czasie nie może, lub w ogóle rezygnuje z lekcji, bo coś tam...
Jego zachowanie świadczyć może o braku kultury i nic po za tym, on nie jest nic winien autorce (chyba, że nie zapłacił za lekcje).
Jeśli się odezwie, a autorka naskoczy na niego z pretensjami, czy będzie jawnie sfochowana, to tylko się skompromituje.
Może odmówić dalszych lekcji, ale może je też kontynuować, po ustaleniu z nim pewnych zasad, jak napisałam wcześniej.
Ale niech na boga nie robi sobie nadziei, bo na ten moment nie ma nawet żadnego punktu zaczepienia.