Forum Psychologia

Napad okropnego lęku, a potem pustka i brak myśli

~Justyna_35

~Justyna_35

Witam, mam 35 lat. 10 lat temu byłam leczona na nerwicę lękowa oraz depresję, wyleczyłam się, miałam spokój. Ale miesiąc temu stało się znów coś, co może sugerować, że choroba wróciła, albo coś jeszcze gorszego z moją psychiką się stało. Zachorowałam na zapalenie gardła, wyleczyłam się, ale po chorobie pozostał mi węzeł na szyi. Panicznie przeraziłam się, gdy ten węzeł znalazłam i wyglądało to tak, ze zaczęłam go wciąż dotykać, badać, nie mogłam nad tym zapanować, w pracy wciąż wychodziłam do łazienki, by dotykać tego węzła, nie myslałam o niczym innym tylko o tym węźle, towarzyszył temu lęk przed śmiercią, nowotworem. Aż wymacałam sobie rankę na skórze od tego ciągłego dotykania, naciskania. Węzeł zniknął po ok. tygodniu, ale ja zaczęłam czuć się jakoś dziwnie, towarzyszył temu przewlekły lęk, zaczęłam sie wsłuchiwać w swój organizm, zaczęłam miec poczucie ściskania w gardle, ale przełykałam wszystko bez problemu, później doszły nogi jak z waty, zaczęłam sie bać wychodzić, ze nogi odmówią posłuszeństwa i sie przewrócę. Nogi przeszły, ale znowu poczułam uczucie jakbym miała w środku w ciele wszystkie narządy spuchnięte, jakby miały eksplodować, przy tym ciągły lęk, nie potrafiłam myśleć o niczym innym tylko o swoim ciele. Doszło do kołatania serca i wtedy wpadłam w panikę, czułam, zę umieram, było mi goraco i słabo, uspokoiłam się po kilkunastu minutach, ale doszły do tego dziwne objawy przed snem- poczułam się jakbym była w jakimś nierealnym świecie, otępiała, wtedy lęk ogarnął mnie straszny, ze to może być schizofrenia, na kolejną noc przed pójściem spać lęk wrócił i gdy położyłam sie do łóżka znów odczułam to samo, co noc wczesniej tylko, ze wpadłam znów w panikę, czułam, ze wariuję, bałam sie zasnąć, bo myslałam, ze już sie nie obudzę. Obudziłam się, było ok. ale czuję pustkę- jakby mi wszystkie uczucia zabrano, jestem już spokojna po tym wczorajszym ataku paniki i leku, ale nie potrafię myśleć, analizować, nie mam uczuć- totalne otępienie, a to mnie przeraża, bo czytałam, ze tak objawia sie schizofrenia, ze to mogą być jej pierwsze objawy, boję sie, zę już nie wróci moje normalne odczuwanie świata, a w lipcu mam bronić pracę magisterską, a jak to mam zrobić w takim stanie otępienia. Wizyta u psychiatry za miesiąc, ale ogromnie się boję, ze powie, ze to schizofrenia, bo ponoć chorzy na te chorobę właśnie taką pustkę odczuwają i zmiany w percepcji otoczenia, jakie miałam przez ostatnie dwa dni :-(

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~Justyna_35

~Justyna_35

Dziś znowu dziwne napięcie nerwowe, mysli wróciły, ale nie potrafię o niczym innym mysleć, jak o tym, że coś z moim ciałem jest nie tak, ciągle odczuwam jakieś dziwne objawy, które potęgują lęk. Dziś obudziłam się z uczuciem ciepła w stopach i to wyzwoliło znowu lęk i o niczym innym nie myslę teraz, tylko o tych stopach, nie potrafię się odciąc od tych mysli, cieszyć się, byłam na zakupach, ale nawet w sklepie ciągle czułam sie przytłoczona przez te mysli, przez te objawy fizyczne. Ciągle się koncentruje na swoim ciele, a ono ciągle wysyła jakieś dziwne sygnały, każdego dnia dochodzą nowe objawy z ciała- jedne mijają, a na ich miejsce przychodzą nowe.

ka-wa

ka-wa

Wygląda na nawrót nerwicy lękowej.
Musisz poczekać na wizytę u psychiatry, póki co, nie nakręcać się, jeśli potrafisz.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~Justyna_35

~Justyna_35

Dziś stopy przeszły, ale znowu przyszło mi potworne osłabienie, bóle żył, zamroczenie- jakbym była czymś naćpana. męczy mnie kazdy krok, do tego straszny lęk, że to od organizmu, że mogę być na coś cięzko chora. Pół roku temu moja mama wyzdrowiała po 2 latach choroby nowotworowej (miała raka płuc), nowotwór wycięto, zastosowano chemioterapię, jest zdrowa, ale pamiętam, ze także miała okresy osłabienia na poczatkach choroby przed jej wykryciem. Okropnie się boję badań, mogfłabym w tym czasie iść zrobić badania podstawowe, ale lek mi to uniemożliwia, boję się, ze mogę być cięzko chora- wada serca, białaczka lub inne nowotwory i ten lęk mnie paraliżuje przed pójsciem do ośrodka. Okropnie się czuję fizycznie i psychicznie, dziś prócz lęku trwającego cały czas mam napady, gdy ten lęk rośnie, wpadam niemal w panikę, chciałabym się poczuć tak, jak przez ostatnie lata po wyleczeniu z nerwicy i depresji. Jeszcze 2 miesięce temu uprawiałam czynnie sport- biegałam, jexdziłam na rowerze, tryskałam optymizmem, a teraz ledwo żyję, czuję się załamana swoim stanem, kazdego nia budzę się i sprawdzam, czy wszystko ok. gdy nic nie czuję, jest dobrze, ale dziś poczułam to gorąco w stopach, potem doszło to osłabienie, boję się, że przy najmniejszym ruchu się przewrócę, dostanę zawał serca, czuję, jakby to serce było już takie słabe, ze tylko chwila wystarczy. Oczywiscie pracy magisterskiej nie jestem w stanie pisać, umowa o pracę kończy mi się w sierpniu, będę musiała nowej pracy szukac, a tu takie problemy nagle się pojawiły

~hlgkfg

~hlgkfg

Myślę że odczuwasz brak wsparcia bliskiej osoby w sytuacji gdy masz więcej obowiązków związanych z nauką.

~Justyna_35

~Justyna_35

Nie mam bliskiej osoby (partnera lub męża), odkąd przyjaciółka na stałe zamieszkała w Niemczech, spotykam sie czasem z innymi znajomymi, ale tylko czasem, bo zapracowani są, dzieciaki małe mają. ja się poświęciłam swojej rodzinie, nie założyłam więc własnej. Moi rodzice od młodości byli schorowani, mieszkałam najpierw z nimi i dziadkami, opiekowałam się dziadkami, którzy już nie żyją. Gdy miałam 23 lata zmarł mój ojciec- przegrał długoletnią walkę z rakiem żołądka, potem był spokój kilka lat, opiekowałam się matką, która wpadła w depresję po śmierci ojca, ale była to depresja, a nie żadna choroba fizyczna, no ale choroba fizyczna też przyszła- matka zachorowała na raka płuc, leczono ją kila lat, obecnie jest zdrowa od pół roku. Jestem jedynaczką, moja rodzina nie miała nikogo prócz mnie, wiec to na mnie spadła opieka nad wszystkimi. Przechodziłam już lata temu depresję oraz nerwicę, terapia mnie wyleczyła, no ale ostatnio znów coś sie dzieje niedobrego...

~no tak

~no tak

Masz nawrót choroby, bo to często sie zdarza, a nawet jest regułą. To nerwica lękowe i musisz jak najszybciej wdrożyć leczenie i psychoterapię. Nie warto męczyć sie i czekac na wizytę miesiąc, czy ile tam, tylko idz np prywatnie, bo będzie szybciej. Nie jestes na nic chora .To twój umysł cie oszukuje, ale sama nie będziesz w stanie sie temu przeciwstawić. Szukaj pomocy psychiatry i to jak najszybszej.

~sldldjh

~sldldjh

Ja jak byłem bardzo załamany to poszedłem na studia w wieku 55 lat na lekki kierunek. Mamy tylko 30 stron A4 ze wszystkich przedmiotów razem do egzaminów semestralnych. Do tego dostaję stypendium socjalne bo mam niskie dochody i stypendium specjalne dla osób z orzeczeniem o niepełnosprawności. Razem wynoszą 1200 zł miesięcznie. Mogę jeszcze dostać stypendium rektora, czyli dodatkowo 1000 zł miesięcznie. Do tego dochodzi ciekawe zajecie i kontakt z ludźmi. Hobby też się bardzo przydaje. Uspokajająco wystarczy brać witaminę B12 w dawce około 3mg dziennie. Trochę pospacerować, trochę zaczepiać ludzi i rozmawiać z nimi.

~Justyna_35

~Justyna_35 wpis edytowany

Nie chcę iść do innego lekarza, poprzednio leczyłam się przez lata własnie tam i bardzo sobie chwalę, wyszłam na długo z nerwicy. Wczoraj czułam się dobrze, zadnego leku, ale dziś jak wstałam, poszłam do łazienki, a tam dopadła mnie fala ciepła w klatce piersiowej i głowie, przeraziłam się, znów zaczełam myslec o ciężkiej chorobie. Po atakau poprosiłam mamę, by mi zmierzyła ciśnienie ciśnieniomierzem nadgarstkowym. Okazało sie, ze ciśnienie mam słabe, ale wysoki puls- bo aż 89, w dodatku na cisnieniomierzu pojawił sie symbol arytmii serca, czyli może nie jest to nerwica, a po prostu mam chore serce, które daje takie objawy, bo skąd niby miałaby być ta arytmia, skoro ciśnienie miałam badane po ataku lęku, a nie w trakcie.. Dziś cały dzień odczuwam duszenie w gardle, czuję rozpieranie w klatce piersiowej i żoładku, byle czynnośc mnie męczy, gdy siedzę i pochyle się do przodu, to normalnie czuję, jakbym miała płuca, serce i wszystkie narządu opuchnięte, bolą mnie ręce, ramiona, głowa i całe ciało. Nie poszłam do pracy, staram sie powoli ruszać, by nie doprowadzić do zawału, bo skoro mam arytmię, to widać serce jest w strasznym stanie już. Jeszcze mi choroby serca potrzeba, już i tak przez nerwicę nie mogłam kiedys funkcjonować :-(

ka-wa

ka-wa

Arytmia, jak już, pewnie ma związek z atakiem nerwicy, po drugie ciśnieniomierz nadgarstkowy jest niewiarygodny, więc nie wkręcaj sobie dodatkowych chorób.

Wiesz jakie brałaś leki, więc może lekarz rodzinny coś z nich Ci zapisze, jak nie, to chociaż jakiś inny lek wyciszający, żebyś przetrwała do wizyty u psychiatry.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~Justyna_35

~Justyna_35

Brałam leki na depresję oraz nerwicę, niestety, miałam kilka razy zmieniane nim dobrano mi odpowiednie i nie pamietam, jakie te ostatnie były, bo juz 10 lat mineło od tego czasu zakończenia leczenia. To az dziwne, bym się tak fatalnie czuła od samej nerwicy. ja od tygodnia mam wrażenie, zę lada chwila umrę na serce lub że mi brzuch rozsadzi, bo doszły potworne wzdęcia, biegunka podczas silniejszego leku. Do pracy nie dam rady chodzić nawet. Wtedy podczas choroby nie pracowałam, miałam rentę przez 2 lata leczenia, nie byłam w stanie pracować, ale teraz nie wiem, czy gdybym teraz była w takim stanie to w razie czego dostałabym czasową rentę, jest ponoć ciężej.

~dsdjdfhg

~dsdjdfhg

Przyczyny mogą być psychologiczne a nie organiczne. Od tego trzeba zacząć. Wciąż mam wrażenie że samotność powoduje napady paniki. Czy nie możesz po prostu starać się poznawać wiele osób żeby rozmawiać z nimi? Dobrze jest mieć kogoś bliskiego do rozmów na spacerach, ale żeby to nie był związek. Zarówno samotność jak i związek wykończą ci nerwy.

TheGreatRedDragon

TheGreatRedDragon

Z nerwicą lękową trzeba nauczyć się żyć przez całe życie, albo przestać myśleć - ale to chyba nie możliwe za żywota ;) Pozdrawiam.

214043 thegreatreddragon Mężczyzna, 20 lat, Warszawa