Forum Psychologia

Dlaczego zawsze jestem taka zazdrosna?

~nie rozumiem sieb

~nie rozumiem sieb wpis edytowany

Na co dzien jestem dosc pewna siebie, zarowno w towarzystwie jak i przed sobą , nikogo nie udaję ...
Gdy jestem w związku, lub po prostu przyjaźnię się z kimś to daję mu duzą przestrzen, nie wymuszam spedzania czasu ze mna, nie kontroluje potajemnie ani jawnie w żaden sposób...
A jednak zauwazylam juz dawno temu,ze w zasadzie od dzieciństwa bylo tak, ze chcialam byc wyjatkowa. Niby kochalam brata, ale gdy widzialam ile czasu mu poświęcają nasi rodzice( jest miedzy nami różnica 5 lat) powiedzialam im wprost, żeby go oddali do domu dziecka, ze tak bedzie lepiej BO BEDE MIALA WSZYSTKO DLA SIEBIE; przez kilka lat wmawialam mu,ze jest adoptowany. wredna bitch

Pozniej byli znajomi,mialam paczke przyjaciół, za kazdym razem cierpialam gdy okazywalo sie ze poznawali innych i bardziej ich lubili ode mnie. Nie jestem msciwa, nie knulam miedzy nimi, nawet dobrze im zyczylam, ale bylam zla, wpadlam w kompleksy myslac ze nie jestem wystarczajaca.Potrafilam przyjaciolce zrobic awanture o to, ze nie wymienila mnie pierwszej w podpisie.Dodala na portal swoje zdjecie i pod nim napisała ze pozdrawia przyjaciol wymienila imiona i bylam chyba 3 z kolei a chcialam byc pierwsza,oczywiscie powiedziala ,ze to nie ma znaczenia dla niej i zmienila mnie na nr 1 , wtedy bylam zadowolona ale takich smiesznych sytuacji bylo troche i co gorsza z wiekiem z nich nie wyroslam. Od znajomych odeszłam sama,zerwalam kontakty, z chlopakami tez zrywalam gdy poswiecali wiecej uwagi komus innemu.Pozniej juz w ogole wpadlam na lepszy pomysl,stwierdzilam ze nie chce miec 'uzywanego'chlopaka , chce miec prawiczka i to tak zapatrzonego we mnie ze z wlasnej woli (nigdy nie chcialam wymuszac) zrezygnuje ze wszystkiego i ze wszystkich.Wpadam w depresje bo wymuszenie nie daje mi zadowolenia, a jakos nikt nie wpadnie na to by naprawde traktowac mnie super wyjatkowo jakbym byla najlepsza osoba na swiecie i czuje sie niekochana .Nie moge zniesc mysli ze moge byc tylko fajna, jedna z wielu :/

Mało tego, gdyby nie psychologia wciaz myslalabym po swojemu i cierpiała. Ostatni chlopak staral sie ale czulam ze to za malo i w rewanzu powiedzialam mu ze jest nudny itd, obrocilam kota ogonem by obarczyc go wina tylko dlatego ze nie czulam sie wystarczajaco doceniona. Meczyla mnie realcja bez docenienia, a on powiedzial ze zachowuje sie jak dziecko.Jesli ktos nie postepuje zgodnie z moimi oczekiwaniami mysle ze mnie nie kocha i zrywam znajomosc nawet jesli sie stara ale nie mowi mi co chwile pieknych slow itd... a jesli klamie to juz calkiem,potrafie taka osobe zniszczyc ale nie robie tego zwykle

Odpowiedzi znajdują się poniżej

kikunia55

kikunia55

Piszesz, ze wobec innych jestes w porządku, nie ograniczasz ich, zazdroscisz, ale własciwie to dobrze im życzysz.

Tyle, że sama wymagasz wyjątkowosci. A Ty jak opisujesz zdjęcie na FB to co robisz aby kazda Twoja koleżanka czy kolega czuli się najważniejsi dla Ciebie? Raz w tygodniu zmieniasz kolejnosc imion aby im wszystkim ogłosic, ze kazde z nich jest bardzo, ale to bardzo dla Ciebie wazne?

"Ostatni chlopak staral sie ale czulam ze to za malo i w rewanzu powiedzialam mu ze jest nudny ". Rozumiem, ze chcialas byc dla niego najwazniejsza, jak kazda dziewczyna dla swojego chl0paka. Ale kazdy chlopak swojej dziewczyny, chce czuć się akurat dla niej tez najwazniejszy. To co Ty robilas dla swojego ówczesnego chłopaka, aby i on się czul ważny dla Ciebie? Wiesz w relacjach międzyludzkich jest akcja i reakcja, trochę jak w fizyce.

Piszesz, ze pozrywałas ze znajomymi kontakty. Rozumiem, ze oni byli mili i wstrętow Ci nie robili, ale jak zapragnęłas od nich się odciąc, to z grzecznosci nie wchodzili ci w paradę i nie naginali Cie na siłe do ich paczki. Oni pewnie podskórnie czuli, ze powinni Ci nadskakiwac abys w pelni rozkwitała, tyle, ze nie widzieli jakos abys Ty im tez nadskakiwała, czyli jakby odetchnęli z ulgą, ze męcząca , oczekująca zbyt wiele osoba zmienila krąg znajomych lub zrobila cokolwiek innego, ale zniknęla z ich życia.

To, ze na dowidzenia powiesz chlopakowi, ze byl zbyt nudny, może Tobie daje jakąs chwilową satysfakcję, ale i tak nic nie zmienia. Tak jak Ty robisz analizę związku tak i chlopak w swojej głowie uznaje, ze może dobrze, ze taka dziecinna panna uznala iz to koniec naszej znajomosci. Juz nie musi się trudzić aby zrozumiec o co Ci aktualnie chodzi. Na początku widac mu się podobalas, skoro zwrócil na Ciebie uwagę, ale potem juz jak piszesz dla Ciebie bylo nudno a dla niego pewnie męcząco. Czyli decyzja o rozstaniu jak najbardziej rozsądna.

Piszesz, ze chcesz byc naj. Tak po prawdzie kazdy gdzies w zakątku swojej duszy chcialby byc tym naj. Tyle, ze jak rozejrzymy się wokól, to jest nas dużo i wypada zrozumiec, ze nie mozna byc naj i to jeszcze w kazdej dziedzinie życia, na każdej płaszczyznie. Niektórzy są tak swietni, ze są naj w tym co kochają robić (sporcie, językach, wyszywaniu, spiewaniu). I ich naj pewnie tez jest niedoskonałe, bo zawsze gdzies są inni mistrzowie. I oni są tak mądrzy, ze myslą jak się skontaktowac z takim mistrzem aby go podpatrzec, aby czerpac z jego wiedzy i umiejętnosci.

W życiu tez jest tak, ze pozornie szare myszki, niczym się nie wyrózniające i pchające swoje nudne, szare życie do przodu z czasem okazują się mistrzyniami. Umiały po cichutku skonczyć szkole, dostaly się do z pozoru nudnej pracy, ale jakos o czasie ją zmienily, na bardziej interesująca, jakos się nie chwalily, ale fajnie awansowaly. Faceta to juz zupelnie znalazly nudnego jak flaki z olejem, ale umiały docenic, ze ten chlopak traktuje ją może nieudolnie ale bardzo powaznie, ze jest nie az taki piękny i przystojny, ale zupelnie sprawny fizycznie i odważny życiowo, ze jego praca jest dla niego wazna i umie w głowie ustawic sobie co kiedy będzie robil, jak będzie dbał o swoją rodzinę. I oni oboje idą do slubu, wyglądają niepozornie. Zwyczajnie ale bez fanfar przyjmują na swiat swoje jedno dziecko, drugie. I tak codziennie nudnie je chowają.

I inne panny nieraz ze zdziwieniem, po czasie patrzą, ze ich wojowanie ze swiatem, oglaszanie co jakis czas roznych fajerwerków a to z powodu wspaniałych wojaży, super przystojnych i bogatych facetow, czy szansy na wystrzałową pracę w ostatecznym rozrachunku, nie dały takich spektakularnych sukcesów do jakich cięzką i nudną, mrowczą pracą doszły ich koleżanki szare myszki.

Charakter masz jaki masz. Pewne rzeczy na pewno w Tobie zostaną do konca. Niemniej jak się jest młodym to się pracuje nad swoimi cechami charakteru.Ty chcialabys byc indywidualistką brylującą wszędzie. Teoretycznie powinnas zostac aktorką, malarką, osobą wyrózniającą się swoim talentem i podziwianą i docenianą. Tyle, ze z Twojego opisu wynika, ze tak bys pragnęla, ale wcale nie jestes silna i uparta i narzucająca swoje, dąząca do swojego. Niejeden aktor marząc o wspaniałych rolach musi umiec zniesc zatrudnienie tylko w epizodzie i jeszcze moze milczenie na temat jego występu, lub zganienie, ze tylko gral w tle i jeszcze slabo. A on w swojej duszy musi wierzyć, ze jest zdolny do największych i najwspanialszych rol. Nie może się wycofywac, tylko czekac na swoje 5 minut wierzyć, ze kiedys przyjdzie i on je wykorzysta należycie. A jak jest juz slawny, to sam musi się mierzyc ze swoją slawą. W natępnej produkcji nie moze byc gorszy, bo ludzie od niego duzo oczekują, juz poznali jego mistrzostwo, jego charyzmę i nie moze zagrac ponizej ich oczekiwań a swoich mozliwosci.

Jak widzisz, wielu ludzi musi umiec się zmagac z problemem z naj. Kiedys to bywalo harcerstwo, duzo się biegalo na zajęcia sportowe, grupowe: pilka koszykowa, siatkowa, nozna, śpiwy chóralne- tego typu doswiadczenia uczyly, ze jako grupa osiągamy sukses, mimo iz jednostka jest na swoim jednym, niepriorytetowym miejscu. To uczylo wspólpracy, bo cel był wspólny. Pozwalało cieszyć sie ze wspólnego zaslużonego sukcesu, bo kazdy wierzyl, ze i drugi, nie eksponowany tez się stara i jak ja się postaram to jako grupa fajnie wypadniemy. I wtedy nie patrzylo się na innych ani z góry (bo ja jestem naj) ani jako osoba zakompleksiona, bo co ja tam umiem. Drugi był Twoim sprzymierzeńcem aby wspólnie cos osiągnąc.

Nie jestes juz dzieckiem to pomysl co możesz zrobić aby potrzeba bycia naj motywowała Cie do cięzkiej pracy i osiągania celow. Jednoczesnie aby potrzeba bycia naj nie rujnowala Ci ukladów czy koleżeńskich czy damsko- męskich. Jak juz w duszy będziesz kogos rozliczala, czy aby na pewno jestes naj dla niego, to szybko zapytaj sama siebie czy i co zrobilas aby i jemu/jej się wydawalo, ze on jest naj dla Ciebie. Układy miedzyludzkie trochę funkcjonują w mysl zasady "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie".

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
ka-wa

ka-wa

Pozostaje korzystanie z terapii, plus praca nad sobą, bo całe życie będziesz sama.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń