Forum Psychologia

Pomocy, nie wiem co się ze mną dzieje!

~Znerwicowanaa

~Znerwicowanaa

Mam 16 lat, cierpię na silną nerwicę natręctw oraz zaburzenia lękowe. Towarzyszą temu silne, natrętne myśli dotyczące jednego tematu, np. zrobienia krzywdy najbliższym, choroby, religii itp... Ostatnio minęła mi jedna "schiza", a teraz, od kilku dni zaczęłam wmawiać sobie ze dzieje się coś nie tak z moim wzrokiem. Najpierw zaczęłam mocno zwracać uwagę na męty przed oczami, które mam odkąd pamiętam, jednak teraz bardzo mi przeszkadzają, ponieważ cały czas "czekam" aż się pojawią. Zaczęłam czytać o tym w internecie i natknęłam się na artykuł o odklejaniu siatkówki. Ktoś napisał, że jednym z jego objawów mogą być męty, albo np. czerwone kropki w polu widzenia i momentalnie zaczęłam zauważać u siebie czerwone kropki przed oczami! Dodatkowo jestem krótkowidzem, okulistka powiedziała że do 20 roku życia mój wzrok będzie się pogarszał, więc teraz muszę znowu się do niej wybrać, żeby znowu zmieniła mi soczewki w okularach. Teraz bardzo się boję, że nie widzę tak jak zdrowy człowiek, że to może być coś z siatkówką, albo jakiś guz mózgu, i że stracę wzrok, lub umrę. Nie mogę się skupić na niczym innym, tylko wypatrywaniu tych kropek i mętów. Z każdym dniem mam wrażenie że jest ich coraz więcej. Moi rodzice nie mają aktualnie pieniędzy na okulistę, ponieważ płacą za moje wizyty u psychoterapeuty, psychiatry, endokrynologa ( niedoczynność tarczycy ) oraz pobrania krwi. Im więcej o tym myślę, tym bardziej jest mi słabo, nie mogę spać, mam wrażenie że zaraz zemdleję, dostaję "ataków derealizacji"... Aktualnie nie chodzę do szkoły, bo jestem przeziębiona, ale boję się tam wracać, bo boję się że mój wzrok się pogorszy i że zemdleję :(. Aktualnie i tak nie mam siły z nikim rozmawiać, poza rodzicami.. Proszę o pomoc, bo nie wiem co robić...

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~Znerwicowanaa

~Znerwicowanaa

Czy jest tu ktoś, kto spotkał się z podobnym problemem?

Mgr Nina Czornak

Mgr Nina Czornak

Odpowiedź eksperta

Powinnaś kontynuować leczenie, które prowadzisz obecnie. Powiedz o swoim problemie psychoterapeucie. On zna Twoją sytuację i najlepiej będzie mógł Ci doradzić. Jeśli będzie to wskazane, na pewno zasugeruje Ci wizytę u okulisty.

210454 mgr-nina-czornak Kobieta, 27 lat, Lublin
~Psychoaktyw

~Psychoaktyw

A możesz wymienić to co byś chciała w sobie zmienić ? Np. nie obawiać się ? czego , być ? jaka , czy biorę hormon , leki depresyjne ?

~Znerwicowanaa

~Znerwicowanaa

Chciałabym, aby ten cały niepokój, mętlik pytań zniknęły raz na zawsze. Żebym wiedziała, kim jestem i czego chcę. Chciałabym być odważna, pewna siebie i swoich umiejętności ( śpiewanie, rysowanie ). Aktualnie boję się iść nawet po głupią bułkę do sklepiku szkolnego, co jest na pewno zabawne, ale niestety prawdziwe. Ba, ostatnio wogóle panicznie boję się chodzić do szkoły.
Psychiatra przepisał mi leki przeciwdepresyjne, ale jeszcze nie zaczęłam ich stosować, ze względu na chorobę ( przeziębienie ). Biorę teraz tonę innych lekarstw na gardło, gorączkę, katar, plus dochodzi jeszcze Euthyrox na niedoczynność tarczycy. Nie chciałam po prostu, żeby tego było za dużo i postanowiłam kilka dni poczekać, aż się wykuruję.

~Znerwicowanaa

~Znerwicowanaa

Rodzice zapisali mnie na wszelki wypadek do okulisty, ale dopiero na 15 maja, to był najbliższy wolny termin :/... Do tego czasu zdążę oślepnąć, albo zwariować...

kikunia55

kikunia55

Nie wiem czy Cie pocieszę, ale w tak młodym wieku rzadko od razu sie umiera lub sie wariuje, chyba, ze z nudow. Do szkoly nie chodzisz, bos przeziebiona i dlatego, ze wolisz nie chodzic, bo jak piszesz trudno Ci nawet w szkolnym sklepiku kupic odwaznie i samodzielnie bulkę. Może zacznij czytac Jana Pawla II i jego slowa " nie lękajcie się " jakos dadzą Ci ufnosc w siebie, swoją przyszlosc.

A czemu Twoi rodzice tak placą za endokrynologa. Przeciez jak juz raz się tam dostaniesz na NFZ to jestes pod opieką poradni, gdzie kontrolują Twoje poziomy hormonów i cyklicznie umawiają na wizyty, To samo z poradnią okulistyczną.

Nie wierzysz w siebie, stad wiele Twoich problemów. A jednoczesnie jestes w sobie sama pępkiem świata, strasznie się o siebie trzęsącym i wietrzącym wszędzie chorobę i nieszczęscie. Trochę mi Ciebie żal. Masz 16 lat, piękny więk, gdy człowiek zaczyna ocierac się o dorosłosc, gdzie z czasem podejmuje się ważne życiowe decyzję. A Ty siedzisz w kącie i się trzęsiesz. Zycie mija Ci koło nosa. Smutne to, ale jak widac prawdziwe.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
~Znerwicowanaa

~Znerwicowanaa

Oczywiście, że pasja! Poza rodziną, są to aktualnie jedyne rzeczy, które dają mi nadzieję do walki...
Od kilku miesięcy czuję też ogromną sztywność karku, do tego stopnia, że nie mogę swobodnie ruszać głową. W chwilach dużego stresu czuję wręcz, że moja głowa jest ciężka, podczas ataku paniki lekko drży, podobnie jak ręce, co jest bardzo nieprzyjemne i tylko potęguje lęk. Kark mam jednak sztywny cały czas, masakra :/...

~Psychoaktyw

~Psychoaktyw

Nadzieje czy siłę do walki ? Podsumowując rodzina oraz śpiew i rysowanie to co sprawia ci radość a teraz druga strona medalu czego nie lubisz co tworzy złość , niechęć ?

~Znerwicowanaa

~Znerwicowanaa

W sumie z tym wsparciem od rodziny to sama już nie wiem jak jest do końca... 2 tyg temu mój tata wydzwanial do mnie i pytal jak bylo u pani psycholog wyraznie przejety, pytal czy juz wracam, az mi sie zrobilo jakos cieplej na sercu, a dzisiaj uslyszalam od nich w skrocie ze to wszystko sa tylko moje fanaberie, powinnam zaczac myslec o waznych rzeczach i wziasc sie za nauke bo przez pogorszenie stanu psychicznego drastycznie spadly mi oceny. Wkurza mnie:
- to, ze rodzice nadal zyja w swiecie gdzie depresja i nerwica to "wymysl znudzonych nastolatków.
- nauczyciele, szkola, caly nacisk na doroslosc, oceny, "bo przeciez zaraz na studia" a ja szczerze - za przeproszeniem - juz tym rzygam. Nie mam ochoty byc dorosla, meczy mnie to sluchanie o ocenach od samej podstawowki
- to, ze zaczynam sama powoli wierzyc w slowa innych, ze jestem egoistka. Te slowa bardzo mnie bolą, bo juz kilka razy zrobilam cos co wydawalo mi sie byc dobrym. Podobno na nerwice cierpia osoby bardzo wrazliwe. Zawsze myslalam ze taka jestem bo lubie nawet zwrocic uwage na taka "bzdure" jak chocby maly kwiatek rosnacy przy chodniku. Dla mnie to nie sa bzdury. Ale moze faktycznie jestem egoistką? Moze cos w tym jest i slusznie wszyscy (lacznie ze mna ) maja mnie dosyc?
- nie wiem co chce robic dalej, chcialabym zajac sie rysowaniem ale "przeciez z tego sie nie da wyżyć". Wszyscy kaza mi myslec o tej cholernej przyszlosci, a aktualnie jestem na etapie ze robi mi sie niedobrze na sama mysl o przezyciu nastepnego, okropnego dnia w szkole.
Uff.. To chyba tyle.

~Psychoaktyw

~Psychoaktyw

Wszystko jasne , ostatnie pytanie i już nie męczę. Rodzice są razem i czy dużo pracują i czy po powrocie ze szkoły wracasz do pustego domu czy z reguły któryś z rodziców już jest ?

~Znerwicowanaa

~Znerwicowanaa

Są razem, mama pracuje normalnie po 8h i wraca mniej wiecej jak ja, czasem troche pozniej. Zwykle ja jestem sama w domu i czekam z pol godziny za mama i siostra. Tata pracuje czasem od rana, czasem popołudniu. Czasem w weekendy musi chodzic na caly dzien...

~Psychoaktyw

~Psychoaktyw

Czyli wszystko w głównych relacjach twoich z rodzicami uwarunkowane jest kwestią szkoły, nauki i ocen. Chcesz iść do koleżanki to pytanie typu a jak w szkole dużo zadane, odrobilaś lekcje i pamiętaj że przyszłość czeka i nie polega na wariowaniu z koleżankami?

~Znerwicowanaa

~Znerwicowanaa

Właściwie to rodzice sami zachęcająmnie żebym gdzieś wyszła z koleżankami. Bardzo się cieszą, jak widzą że ktoś mnie czasem odwiedzi. Ale faktycznie, mój aktualny stan nie podoba się moim rodzicom. Twierdzą że gdybym zaczęła wychodzić ze znajomymi i więcej zajmować się domem i szkołą to nie miałabym czasu na "wymyślanie". Tylko że ja WŁAŚNIE NA TO nie mam siły! I w sumie tęsknie za dzieciństwem. Boję się dorosłości, nie cierpię tego. Chciałabym czasem żeby ktoś mnie przytulił, chętnie oglądam bajki. Jestem raczej typem osoby, która lubi zamknąć się w pokoju i godzinami fantazjować nad tematem rysunku, lubię zachwycać się drobnymi rzeczami, baaardzo łatwo się ekscytuję. I mam wrażenie że nikt tego nie rozumie. W sumie ja sama uważam że takie zachowanie pewnie nie jest normalne...

~Psychoaktyw

~Psychoaktyw

Dlaczego tak uważasz , że twoje zachowanie jest nienormalne ?
Ale opisujesz relacje rodziców dopiero po fakcie poinformowania o blokadzie a ja bardziej pytałem o relacje szkoła nauka rodzice wcześniej od podstawówki i kto planuje naukę ty czy rodzice ? Tzn. jakie powinnaś według nich mieć minimum wykształcenia oraz możesz dodać o zajęciach dodatkowych ? Jeśli są lub były.

~Psychoaktyw

~Psychoaktyw

Nie musisz odpowiadać na pierwsze zdanie ponieważ wszystko jest normalne. Dlaczego ? Ponieważ umysł podobnie jak ciało potrzebuje odpoczynku a ta forma może być dobrą formą odpoczynku psychicznego.

~Znerwicowanaa

~Znerwicowanaa

Ja rozplanowuję sobie naukę, ale rodzice uważają, że poświęcam na nią za mało czasu. Chodzę na śpiew i angielski, ale dlatego, że to lubię. Kiedyś dostawałam głównie 5 i 4, więc rodzice byli zadowoleni, a teraz się obniżyłam w nauce, bo nie mam na to siły przez pojawiające się w szkole lęki. Od pdstawówki aż do końca gimnazjum miałam pasek, więc była raczej dobrą uczennicą. Ale jakoś nigdy nie siedziałam godzinami rzy książkach.

~Psychoaktyw

~Psychoaktyw

Powrócę do tej kwestii tylko inaczej zapytam. Jak jest pasek to córcia może to lub tamto, nasza kochana, mądra córeczka. Nagle poziom szkoły się podniósł, już zagadnienia nie są tak prostooswajalne trzeba nad tym posiedzieć i popisać poczytać A gdzie wolny czas do którego zawsze wcześniej byłam przyzwyczajona?! Był pasek i mnóstwo czasu dla siebie a teraz?! No i jeszcze rodzice których boję się zawieść ponieważ od paska mam wrażenie że on zbliża ich do mnie w przeciwnym razie miny różne. Zaraz to miłość i wsparcie uzależnienione jest od paska A co będzie jak nauka się posypie A gdzie czas na pasje?! Zostałam sama z tym wszystkim i jak to ugryźć? Popraw mnie jak coś pomyliłem.

~Znerwicowanaa

~Znerwicowanaa

Sama nie wiem. Pewnie coś w tym jest, jeśli chodzi o te oceny. Ale na pewno mogę powiedzieć że rodzice akceptują moje pasje i mnie wspierają, no przynajmniej tata. Tylko że moje oceny z semestru na semestr dość mocno spadły i to tym się martwią, przez co ja też się stresuję...

~Znerwicowanaa

~Znerwicowanaa

Trochę faktycznie brakuje mi czasem "przytulenia", szczerej rozmowy. Jak już jest ze mną źle, to dochdzi do takowej ale jest bardzo napięta i mam ochotę uciec. Mama kiedyś powiedziała że "nie będzie mnie tulić, jak małe dziecko", przez co zrobiło mi się przykro i poczułam się głupio, jakby fatycznie wina leżała po mojej stronie...