Forum Psychologia

Straciłem chęć do życia

~s...l

~s...l

Mam 17 lat. Od ponad roku straciłam jakąkolwiek chęć do życia. Nic mnie nie cieszy, ciągle płaczę i moje życie nie ma dla mnie sensu. Obawiam się, że mam początki depresji. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Powiedziałam o tym rodzicom i zawieźli mnie do psychologa. Aczkolwiek oni sądzą, że mam tylko niskie poczucie własnej wartośći, i to powiedzieli pani psycholog. Rozmowa z nią nic mi nie dała, mówiła o moich zaletach, ale to są tylko puste słowa, które nie zmienią mojego życia. Skoro psycholog nie pomógł może należy udać się do psychoterapeuty? A może też sama dam radę coś z tym zrobić? Nie mam możliwości skorzystania z takich usług. Proszę o pomoc, bo stan w jakim obecnie przeżywam jest bardzo ciężki i miewam czasami myśli samobójczę.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

jung

jung

Doszlas do wniosku,ze nie da sie wg.idealnych wzorcow zrealizowac wyznaczonych przez wlasna nature pragnien jak spelnienie sie w roli kobiety ,czyli akceptowanej przez otoczenie matki,partnerki .Dochodza do tego watpliwosci egzystencjonalne jak nietrwalosc,przemijanie,cierpienie.Znalazlas sie na etapie posrednim . Brak u Ciebie form zastepczych czyli kultura,sztuka,wyznanie ,tych nie dajacych sie zrealizowac pragnien.Powiedz mi co bys chciala najbardziej w zyciu miec,robic, poza tym czego nie da sie osiagnac lub jest niezwykle trudno np.osiagniecie stanu byddy.Chciala bys moze byc kierowca rozowej ciezarowki.

210281 jung Mężczyzna, 47 lat, Jelenia Gora
~Psychoaktyw

~Psychoaktyw

Spokojnie, to naturalne co masz. Kwestia tylko przygotowania przez środowisko wychowawcze oraz zaakceptowanie zmian. Chodzi o to że zmieniasz swój osobowosciowy status życia a dokładniej coraz bardziej zaczynasz realizować zadania z większą odpowiedzialnością i ze zmniejszonym wsparciem osób bliskich. Wszystko spowodowane twoim wiekiem. I tu może zachodzić pewien konflikt mianowicie: z reguły dzieci nie są uczone, przygotowywane tylko wszystko opiera się o wzrost lub lata. Jak to wygląda w praktyce: a jesteś już duża to możesz to i owo albo no chyba żartujesz ile ty masz lat żeby tatuś czy mamusia ci pomagali???? I tu właśnie zaczynają się schody ponieważ każdy myśli że analogicznie z wiekiem samoistnie wchodzi wiedza i doświadczenie.

kikunia55

kikunia55

"Mam 17 lat. Od ponad roku straciłam jakąkolwiek chęć do życia. Nic mnie nie cieszy, ciągle płaczę i moje życie nie ma dla mnie sensu"

A czyje życie wydaje Ci się sensowne, pełne barw, dające komus innemu satysfakcję?

A placzesz, bo masz tak duzo wolnego czasu na rozkminianie swoich minorowych nastrojów, na rozważanie jaka jestes mało wartosciowa, czy brzydka, czy malo zdolna?

A do Twojej 16 co Cię cieszyło, co lubilas robić, z kim lubilas się spotykać, jaki rodzaj aktywnosci życiowej niósł Ci zadowolenie?

Jestes prawie dorosla. Czyli powinnas zacząc sama o siebie się starac. To nie pani psycholog ma Ci powiedzieć, ze jestes fajna dziewczyna. To Ty sama powinnas tak kierowac swoim życiem aby miec prawo tak o sobie mysleć. Owszem bywają hustawki nastrojów gdy cos nie wyjdzie, gdy nam się wydaje, ze wszystko jest trudne, gdy nie umiemy dogadac sie z rówiesnikami. Ale trzeba miec wiarę, ze dzis to tylko przejsciowo jest zle, a jutro znów zaswieci slońce. Cos nam dzis nie wyjdzie to trzeba dac sobie do tego prawo. My się dopiero wszystkiego uczymy i dlatego cos moze nam nie wyjsc raz drugi i trzeci. Ale dzieki naszej upartosci i niepoddawaniu się przejdziemy przez wszystko , nic nie tracąc a zyskując pokorę w nauce życia.

Jesli jestes osobą wierzącą to idz do kosciola i pros w modlitwie o wiarę w swoje życie i w swój los.

Jak splynie taka wiara na Ciebie to wszystko będziesz w stanie pokonac. Zycie to taka codzienna walka ze swoimi slabosciami, ze swoim zwątpieniem.Tylko jedni mają dar bardziej na wesolo przechodzic te zmagania, nie rozkminiac w nieskonczonosc porazek a szybko lapac cos pozytywnego, co daje im moc i impregnacje na następne niepowodzenia.A inni się zawieszają w jakims niepowodzeniu, w szarzyżnie i wtedy brak im sił aby przejsc do następnego dnia, do następnego zadania.

"miewam czasami myśli samobójczę."- jak młoda, zdrowa osoba, która ma gdzie mieszkac i co zjesc, pisze takie slowa to mimo iz wiem, ze istnieją rozne powazne jednostki chorobowe to i tak jaby nóz w kieszeni chciał mi się otworzyć.To tak jakby ona sama zapraszala do siebie jakąs perfidną przypadłosc psychiczną.

A byłas na praktyce w hospicjum, widzialas cięzko chorych ludzi, ktorzy powinni prosic o smierc a oni mają jeszcze pragnienie przezycia choc wiosny? Od kogos trzeba uczyc się radosci życia. Niektorym wystarczy ruchliwy, pelen życia szczeniak, ktorym będą mogły się zachwycać i podpatrywac jak wszystko go bawi i cieszy.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów