Forum Psychologia

Tato-obcy człowiek

~Kalaaa333

~Kalaaa333

Witam . Mam pewien dylemat , ale zacznę od początku , kiedy byłam dzieckiem mama rozwiodła się z ojcem moim , był alkoholikiem i był sprasznie agresywny bił ją , prał ją porządnie , zawsze pamiętam że chowała ostre rzeczy w ubraniach żeby czasami nie zrobił krzywdy po pijaku jak wróci , przeszła z nim piekło , nam mi i bratu natomiast nigdy nic nie zrobił ,ale musieliśmy na to patrzeć co się wyprawia , wiadomo jak to dzieci baliśmy się obej sytuacji , krzyki awantury ,ja ze strachu zaczęłam się jąkać i mam to do dziś jak coś chce szybko powiedzieć zacinam się , ale do brzegu , Mama wzięła z nim rozwód tak jak pisałam i ostatni raz widzialam go gdy miałam 8 lat , potem znikł ,zapadł się pod ziemię nie odzywał się do nas mam na myśli mnie i brata ani na urodziny ani na święta nic ,nawet nie wiedzieliśmy gdzie przebywa co się z nim dzieje , dziś mam 22 lata ,gdy wspominaliśmy coś do mamy na jego temat to zawsze kończyło się to awantura , gdy miałam 14 lat mama wyszła drugi raz za mąż , co z tego małżeństwa mamy siostrę , przez męża mama się strasznie zmieniła na złe, zaczęła o sobie myśleć i o nim czuliśmy się jakbyśmy byli lokatorami w mieszkaniu a nie jedną rodziną , mama nas odsunęła na bok, wycieczki tylko w trójkę (ona, mąż i ich dziecko ) wyjścia chociażby na lody w lato były pokryjomu żebyśmy nie wiedzieli gdzie idą i dla niej był tylko wazny jej nowy mąż i nowe dziecko , co mąż ją jeszcze buntował przeciwko nam , rozumiem co przeszla przez ojca i też należy się jej szczęście ale byliśmy dziećmi i też również przez to przechodziliśmy z nią , ale tak minęły lata doroslismy z bratem , utrzymujemy dalej kontakt z mamą odwiedzamy się ale nic się nie zmieniło cały czas jesteśmy na boku i cały czas on ją buntuje przeciwko nam ,ale przywykliśmy do tej sprawy że jak to się mówi " umiesz liczyć ,licz na siebie " u nas to dosłownie tak jest żadnej pomocy nie dostaliśmy jak byliśmy potrzebie nic , ale do rzeczy bo nie o to tu chodzi , wczoraj po powrocie z pracy weszłam na portal społecznościowy i dostałam wiadomość od mojego ojca .. przynajmniej osoba która napisała to podawała się za niego , napisał więcej mnie zna z zdjęć niż z życia i że strasznie tego żałuję że mam mu wybaczyć , że próbował się skontaktować z nami ale nie miał szans i że dopiero w taki sposób i teraz nas znalazł i że mamy dać mu szansę że chce się do nas zbliżyć że wie że nie było go przy nas przez cały czas ale nas traszna kocha i myślał o nas , chciałam to pokazać mamie ale wiedzialam jak to się skończy , krzykiem że nie mam wgole odpisywać i zablokować go żeby już do mnie nie pisał , także napisałam o tym do mojej chrzesnej ,że odezwał się do mnie i mam mentlik w głowie że nie wiem czy wgole coś odpisywać czy zostawić to jak jest ,że nie było go i tak będzie , nie wiem czy wgole potrafiłbym utrzymywać z nim jakiś kontakt , jest dla mnie obcym człowiekiem nie znam go , zapewne po tylu latach to i z wyglądu się zmienił bo to oczywiste , ciotka powiedziała mi w tajemnicy ,że ojciec już dawno próbował nawiązać kontakt z nami nie wiedział gdzie mieszkamy dokładnie ,ale pamiętał cały czas adres do Babci i pisal listy do Mamy na adres do babci że rozumie że ona ma już swoje życie że on nie będzie się do niej mieszał że chce tylko poznać dzieci ze tyle lat minęło że żałuję wszystkiego i że sobie przemyślał wszystko i że ma mu na to pozwolić i dać jakiś kontakt , ja byłam w szoku bo nic o żadnych listach nie wiedziałam , mama każdy darła i zakazywała babci wgole coś na ten temat wspominać nam że się odezwał pytałam się ciotki ale dlaczego tak robiła , to mówiła że Mama mowila tylko o swojej dupie że boi się że do nowego męża będzie jej robił problemy ,że będzie miał pretensje dlaczego nami się nie interesuje ,że ma nas gdzieś , nic nie powiedziała o nas ,że dlaczego by nie chciała tego dla nas ,tylko cały czas o sobie , i ciotka powiedziała że ojciec był jaki był bo mama z nim piekło przeszła ale nam nigdy nic nie zrobil i ojciec jest jaki jest ale to ojciec tym bardziej że wrobuje już nawiązywać ten kontakt i nie jest mu dane , nie wiem co mam robić ,mam mentlik w głowie czy odpisać czy nie , zapewne jak odpisze będzie chciał się spotkać ,a ja nie wiem czy tego chcę ,jak już to bym poszła na spotkanie z bratem oczywiście jeśli by chciał iść ale jest zagranicą obecnie nie ma kontaktu tak z nim zadzwoni co jakiś czas, a ojciec jest dla mnie obcym człowiekiem dosłownie , boje się że czasami będzie chciał od nas wyciągnąć pieniądze bo nie jest może wstanie się utrzymać to dzieci niech mu płacą , nie wiem czy przestał pić czy nadal nawala się ,nic o nim nie wiem , nie wiem co powinnam zrobić , czy powiedzieć o tym mamie czy też nie ale wiem co będzie awantura z jej strony , chciałam zapytać mamy czemu nie powiedizala nic o listach nigdy to zapewne by się darła czy już nie pamiętam co robił jak chlał ,ale jest tak jak ciotka mówiła , nam nic nie zrobił i by zaczęła swoje że do życia będzie się jej zapewne pakował itp mi by nie powiedziała tego że boi się o swój tyłek bo to by od razu okazało że ma nas gdzieś czy poznamy go czy nie a on nie chce do jej życia wejść przecież , nie wiem co mam zrobić boje się że narobi mi jakiś niepotrzebnych kłopotów , bo z tego pamiwtam choć nie wiele i z opowiadań to ojciec tylko chlal co na czarno coś zarobił przepił i tak wkoło no nie wiem co powinnam począć

Odpowiedzi znajdują się poniżej

ka-wa

ka-wa

Masz słuszne obawy, jest wielce prawdopodobne, że pije nadal i potrzebuje waszej pomocy i jeszcze może zażądać alimentów.

Dlatego poczekaj, powinien najpierw więcej o sobie napisać, a więc nie piję od x lat, mam dobrą pracę, chciałbym was bardzo przeprosić, pomóc w razie potrzeby, mieć z wami kontakt.
Dopóki nie potwierdzą się jego intencje, ja bym nie nawiązywała relacji.
Może też ciocia, poprzez jego rodzinę, czegoś się dowie, bo jeśli jego rodzina nabierze wody w usta, będzie wiadomo, że nie ma dobrych intencji.

Druga sprawa czy chciałabyś z nim ogóle mieć jakikolwiek kontakt, ale to już sama musisz zdecydować, po wyjaśnieniu sprawy.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
kikunia55

kikunia55

Nie możesz się mamie dziwić, ze nie chciała dopuscic do kontaktów Wy i Wasz tata. Piszesz, ze Wam krzywdy nie robił. ale ona swoje przeszła. Przeciez nie mając od niego alimentów, musiala jakos sobie radzić. Nic o tym nie piszesz, ale wydaje mi się, ze tych alimentów nie było, skoro nie znaliscie swoich adresów. Czyli cały trud wychowania spocząl na niej. Nawet jak bylo to ułomne, bo mama więcej czasu poswięcała swojemu nowemu męzowi i Waszej siostrze- ona się wiła wobec uczuc i oczekiwan nowego partnera, ale tez i wobec finansów jakie sama wypracowywała a pieniędzy jakie czerpała z pracy nowego męza. Musiała tak dzielic pieniądze, taką stwarzac atmosferę, aby on nie uważał się za jelenia, ktorego poslubila, aby pomagal jej finansowo w Waszym wychowaniu. To na pewno nie było łatwe.Piszesz, ze mama jest ocenia na przez swoją rodzinę jako dbająca o swój interes w niedopuszczaniu Waszych wspólnych kontaktów. Fajnie, ale pojawienie się ojca na horyzoncie, mogło skutkowac postawą nowego męza, ani złotówki moich poborów do gara z zupą dla Twoich dzieci. Od Waszego taty pewnie nic by dla Was nie wyciągnęła a awantury o zupę czy o kawałek chleba codziennie które zjadalibyście mogłyby byc stałym punktem programu.
Czyli ona oceniła, ze będzie miała mniej problemów bez Waszych kontaktów z Waszym tatą (ochrona swojego tyłka jak piszesz), ale i Wy nie będziecie swiadkami , jak nowy mąz mamy jeszcze jest Wam bardziej niechętny niż zazwyczaj (pojawil się tatus to niech daje kasę na teraz i zaległą).

Jestes teraz dokładnie w takiej samej sytuacji jak mama kiedyś.To zrozumiałe, ze wiesc iz ojciec od wielu lat dobijał się o kontakty z Wami, to tata w Twoich oczach złapał punkty. I dobrze, zawsze lepiej myslec bardziej przychylnie o swoim protoplascie niz gorzej. Masz ogromną ochotę go poznac i to jest zrozumiale, bo chce się znac swoje korzenie. A jednoczesnie masz swiadomosc, ze jesli facet całe życie pracował dorywczo, to może z czasem nie miec prawa do emerytury, zestarzeje się, nie będzie juz dosc chętny i sprawny, aby podjąc następną pracę i prawnie moze Ciebie i brata scigac o alimenty. I wcale nie jest łatwo się od nich uchylac, mimo, ze on o Was jak byliscie mali nie dbal.

Poznac go ,dopatrzec się jaki jest, dowiedziec sie co u niego slychac- to jest ciekawe i zazwyczaj dzieciom potrzebne, zeby nie czuly się, ze są jakby znikąd. Mamie nie masz co o tym wspominac, bo wiesz, ze bedzie na Ciebie krzyczała, niekoniecznie broniąc wlasnej d..., raczej broniąc Ciebie.

Jestes dorosła i sama musisz podjąc decyzję. On zawsze za iles lat ,jak się uprze to może Cie znalesc i do sądu o te alimenty podawać . Niezaleznie czy go teraz poznasz, czy zignorujesz.
Twoj wybór, Twoja doroslosc.
Może nie będziesz teraz tak łatwo krytykowała wczesniejszej postawy swojej mamy.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
~Kalaaa333

~Kalaaa333

Znam swoją mamę i jest tak jak pisze nie chodzi tutaj nic o tym co napisałaś ,a z mamą już nie mieszkamy to tym bardziej nie rozumiem jej postawy

kikunia55

kikunia55

A jak jeszcze Ty i brat mieszkaliscie ze swoją mamą, jej nowym męzem a potem ich coreczką a Waszą przyrodnią siostrą- to skąd plynęły pieniądze na codzienne utrzymanie rodziny, oplaty comiesięczne, codzienne wyżywienie, jakies najprostsze ubranie,przybory do szkoly, czy podręczniki?

Mama Wasza chodzila do pracy i przynosila wyplatę? Mieliscie najniższe alimenty z banku alimentacyjnego? Żyli hojni dziadkowie lub Wasze ciocie czy wujowie (np rodzeństwo Twojej mamy) i to oni odpalali mamie comiesięczną porcję pieniędzy aby było na wszystko co najbardziej niezbędne?
Mieszkał z Wami ten nowy mamy mąz i kupowal sobie kawalek chleba i kawalek szynki a wszystko inne mama rowniez i dla Was na codzień mama miala z tych innych funduszy?

Mysle, ze byliscie po prostu mlodsi i nie analizowaliscie dokładnie w jaki sposob mama sobie radzi z ogarnięciem wszystkiego. Zrozumiale, ze bolala Was taka jakby ucieczka mamy i nowego męza z ich wspólną córką na lody. Ale tu wlasnie pięknie widac, ze ojczym bardzo pilnowal, aby jego pieniądze za bardzo nie szly w Waszą stronę. Moglo być, ze Was (lub jednego z Was) bardzo nie lubil i nie chcial z Wami spędzac wspólnego czasu. Tyle, ze najbardziej w tym lubieniu i nielubieniu pierwszych dzieci swojej kobiety bardzo często chodzi o to , ze one jakos go obciązają finansowo i on ciągle w mysli analizuje do jakiego stopnia jest z tego tytulu stratnym.

Masz(cie) żal do mamy, ze po rozstaniu Waszej mamy z ojcem i po jej ponownym wyjsciu za mąż byliscie jakby dziecmi drugiej kategorii. Przykro się czyta, ze tak Wam się zycie ulożylo. Niemniej mama tak lawirowala miedzy swoim drugim męzem a Wami jak umiala. Moze uważala, ze sama bez faceta nie da rady Was finasowo wychowac, a do Domu Dziecka Was nie odda, Może miala żal do życia, ze jest jeszcze młoda i chcialaby się jeszcze przytulic do jakiegos przystojniaka a Wasz ojciec okazal się strasznym facetem dla niej i poszla za głosem serca i związala się z nowym męzem? Może myslala, ze on bardziej się przyzwyczai do nieswoich dzieci, ale on był twardy i chciał prowadzic jakby w jednym domu dwie rodziny : swoją z nią i ich dzieckiem i Wy. Przykre to. Dzieki temu szybko nauczyliscie się liczyc na siebie. Ale tez dzieki temu, mimo, ze emocjonalnie to do tego taty co się odezwal ,to poleciałabys jak na skrzydlach (mimo zalu, ze przez większą część życia go nie znałas) polecialabys, ale jednak rozsądnie zauważasz, ze za 5 minut emocji, ekscytacji możesz dlugo i drogo placić.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
ka-wa

ka-wa

Zrozumiałabyś mamę jakbyś była w podobnej sytuacji co ona, czego Ci oczywiście nie życzę.
Teraz, z Twojej perspektywy nie zrozumiesz, ale tak za 20-30 lat inaczej na to spojrzysz.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~Kalaaa333

~Kalaaa333

W ja nie napisalam nigdzie że przed drugiemu małżeństwem Mamy klepaliśmy biedę czy ledwo co wiązaliśmy koniec z drugim końcem , bardzo dobrze staliśmy finansowo , nie żyliśmy na garnuszku u nikogo nawet po drugim ślubie , Mama nadal pracowała nie byliśmy na jego łasce , a wiadomo tak jak napisałaś że młoda kobieta to wiadomo że chce sobie jeszcze życie ułożyc żeby uśmiechnęło się do niej szczescie , i on dobrze wiedział co bierze kobietę z dwójką dzieci , a jej mąz tak patrząc to jakby "walczył " z nami o nią , po prostu był zazdrosny i zaczął ją buntować , gdzie my najbardziej potrzebowaliśmy rodziców dojrzewanie itp to nie mieliśmy się do nikogo zwrócić , chodzi mi o to ,że nic sobie z nas nie robiła i postawiła faceta na pierwszym miejscu co zazwyczaj zawsze się kładzie dzieci , i tak jest przez całe życie ,że się nami nie interesowała a jeśli chodzi o ojca to sama powiedziała to że jej nie chodzi o nas tylko o sobie ,że do niej będzie miał żal że się nie interesowała swoimi dziećmi , nie chodzi jej k to że może nam by zrobił jakieś kłopoty czy coś nic z tych rzeczy , a mniejsza bo to nie chodzi tutaj o relacje mojej mamy tylko chodzi o ojca ,prosiłam o radę dotycząca jego, "byś poleciała jak na skrzydłach " to oczywiste że każde dziecko by chcialo wiedzieć jak to jest ojca mieć i tym bardziej że tego nie posmakowało , że chciałoby poznać go i dlaczego tak zrobił i poznać go , to nie rozumiem "byś poleciała jak na skrzydłach "

~onkaY

~onkaY wpis edytowany

Współczuję Ci z powodu tylu przykrych przeżyć, jakie spotkały Cię w Twoim krótkim jeszcze życiu.
Zacznę może trochę nie na temat. Dbajcie z bratem o Waszą relację, utrzymujcie ścisłe i ciepłe kontakty, bo macie tylko siebie.
Ja, w przeciwieństwie, do moich poprzedniczek, absolutnie nie usprawiedliwiałabym Waszej matki.
Jedynym co zrobiła dobrze, to że rozwiodła się z Waszym ojcem. Argument, jakoby on Wam nic nie zrobił, jest idiotyczny, bo swoim postępowaniem zniszczył część Waszego dzieciństwa (czego skutki odczuwasz do dzisiaj - jąkanie)....a matka dokończyła dzieła zniszczenia odtrącając Was.
To po prostu okropne, nie mieści mi się w głowie, że mogła Was w taki sposób potraktować. Byliście jej dziećmi, tylko ona Wam została, a potraktowała Was, jak zbędny balast, przeszkodę do szczęścia.
To niewybaczalne, nic jej nie usprawiedliwia!
Dlatego radzę, trzymaj się z bratem blisko, a z matką ograniczyłabym kontakty do minimum.

Jeśli chodzi o Twojego ojca, to zaskoczyło mnie to, co napisałaś. Czy on faktycznie ujął to dosłownie: "macie dać mi szansę"???
Czy może Ty tak to ujęłaś, bo jeżeli on żąda, a nie prosi, to faktycznie zignorowałabym go całkowicie.
Byłyby to dla mnie sygnał, że on niewiele zrozumiał i rości sobie jakieś prawa do Was.
Nie dziwię się Twoim obawom, że szuka z Wami kontaktu, żeby na nim skorzystać finansowo.
Dlatego za dobrą radę uważam, żeby poprosić o pomoc rodzinę (nie matkę, jej o niczym nie mów), żeby dowiedzieli się czegoś o ojcu, co robi, gdzie mieszka, jaka jest jego aktualna sytuacja.
Masz teraz 22 lata, to ile miałaś, gdy ojciec zaczął szukać ponownego kontaktu z Wami?
Mogło być tak, że się ogarnął, zrozumiał swój błąd i jednak chciał mieć z Wami kontakt. Jeżeli byliście jeszcze dziećmi, to nie mógł oczekiwać od Was finansowego wsparcia.
Matka nie miała prawa zatajać tego przed Wami, to, co było między nią, a nim, to ich sprawa.
Był jednak Waszym ojcem, a ona Was odepchnęła, działała egoistycznie i zemściła się na nim poświęcając Was. Jednak ojciec też nie jest bez winy, bo gdyby mu naprawdę na Was zależało, to wystąpiłby do sądu o ustalenie kontaktu z Wami.
Postaraj się rozpoznać sytuację, skontaktuj się z bratem, spytaj, co on o tym myśli, matce nie zwierzaj się, nie masz w jej osobie wsparcia, a po za tym teraz, to już nie jest jej sprawa.
Odpisałabym mu bardzo ostrożnie, nie pisała wiele o sobie, wypytała raczej co robi, gdzie mieszka i jak mu się powodzi. Nie szczędziłabym także wyrzutów, (masz do tego prawo) ale tymczasem bez przesady.
Jednak odpisałabym tylko pod warunkiem, że on prosił o szansę, a nie jej żądał.

ka-wa

ka-wa

Ale Ty ojca znałaś i go pamiętasz, to on wyrządził wam największą krzywdę, a jednak nie artykułujesz pretensji.
Rozumiem, że możesz mieć pretensje do matki, ale to jest nieporównywalne do tego co zrobił ojciec.
Nic by nie było złego jakbyś chciała mieć z nim kontakt, jakby się ukoił i zmienił o 180 st., ale nie wiesz.

Nie licz, że usłyszysz od niego odpowiedź na nurtujące Cię pytania, bo sam nie będzie ich znał, albo wymyśli jakąś bajkę.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
kikunia55

kikunia55

"jeśli chodzi o ojca to sama powiedziała to że jej nie chodzi o nas tylko o sobie ,że do niej będzie miał żal że się nie interesowała swoimi dziećmi , nie chodzi jej k to że może nam by zrobił jakieś kłopoty czy coś nic z tych rzeczy "

A jak myslisz? Jakie pretensje mogłby miec Twoj tata do Twojej mamy? Ze niby nie dosc się interesowała Wami? Takie pretensje to Ty czy Twoj brat mozecie sobie uprawiac, bo tak zle czuliscie sie w nowej rodzinie podzielonej :Wasza mama, Wasza siostra i jej mąż kontra Wy. A Twój tata, który Was opuscil i na Was nie łożył, nie interesowal się Wami (poza jakimis zrywnymi listami czasami) co mialby Waszej mamie powiedziec. Mam do Ciebie pretensje, ze do dorosłosci nasze dzieci mieszkały z Tobą i Twoją nową rodziną? Mam pretensje do Ciebie, ze utrzymywałas nasze dzieci? Mam pretensje do Ciebie, ze nie oddalas ich do Domu Dziecka? To tata poszedł sobie w siną dal. A dopiero rezultatem tego stało się, ze mama z czasem zapragnęla innego męzczyzne, ktory jak piszesz byl jakby o Was zazdrosny. Jesli byl zazdrosny tzn, ze czul z jej strony silną więż z Wami. Gdyby tego nie czul to nie mialby o co z Wami walczyć. Może byl jeszcze dosc dziecinny, nie dosc dojrzaly, skoro uważał, ze dzieci mogą byc dla niego konkurencją?Może jednak chodzilo o jakies rozliczenia finansowe? My tego nie wiemy.

Twoja mama zle wybrala po raz pierwszy- pijaka i brutala. Lepiej wybrala po raz drugi, ale nie az tak swietnie, skoro nie czuliscie sie dosc dobrze w tej Waszej wspólnej rodzinie. Jestes kobietą i życzę Ci abys Ty w swoim życiu umiala korzystnie dla siebie wybierac. To wcale nie jest taka automatyczna sztuka ,z którą rodzi się kazda kobieta.

A powracając do glownej sprawy. To nie bylo żadne pejoratywne okreslenie, ze polecialabys na spotkanie jak na skrzydlach. Pojawil się on, nieznany ojciec. Pojawil się pewnie w jakiejs Twojej rodzinnej pustce. Mama wg Ciebie i brata nie dosc się Wami przejmowala, brat wyemigrował,wiec tym bardziej jestes głodna rodzinnych uczuc. I w tej atmosferze zarowno zle możesz wybrac sobie partnera na życie jak i możesz popełnic falszywy krok w rozkręcaniu znajomosci ze swoim nieznanym, o niezbyt chlubnej opinii ojcem.Wiesz, ze potrafi byc gwaltowny, ze potrafi tluc kobiety, skoro duzo pił, to może wypalił w sobie uczucia wyższe. Po rozstaniu z nim mama wyszła za mąz po 6 latach- pewnie do tego czasu mógl Was znalesc, mogl się Wami interesowac i mogl slac Wam zawsze przez babcię pieniądze- czynil to ?

Ani Ci nie powiem- udaj, ze nie interesuje Cie Twoj ojciec, nie było go w Twoim życiu tyle lat to niech tak zostanie dalej. Ani Ci nie powiem- tak, nawiąz z nim kontakt, moze masz jeszcze duzo innego rodzeństwa, i przyjrzysz się ojcu jak zabiegal o swoją drugą rodzinę i znów stwierdzisz, ze Ty i brat nikomu z Waszych rodziców do szczęscia nie byliscie potrzebni. A moze Ty jestes teraz samotna i on jest samotny i chętnie przytuli sie do swojej nieznanej córki, nic od niej nie będzie wymagal tylko 2 piwka co wieczor. Jakbys sie buntowala to jeszcze jest dosc silny aby Ci przylożyc jak wczesniej Twojej mamie. A może byl juz na paru odwykach i teraz jest trzezwym alkoholikiem i marzy o tym aby naprawiac błędy młodosci. I sam fakt, ze porozmawia z Tobą w życzliwej atmosferze juz go uszczęsliwi? A dopiero za parę lat jak się bardziej zestarzeje, to wymysli iz alimenty od dzieci to całkiem niezly wynalazek?

Jestes dorosla i postąpisz jak uważasz.
Ale pamiętaj, ze Twoja mama ma prawo uważac, ze wg niej Wasz ojciec to wcielenia zla zarowno dla niej jak dla Was.Tego ją nauczylo życie. A jesli Ty i Twój brat tak nie uważacie to tylko dlatego, ze zostaliscie z nią po jego odejsciu i potem mieszkaliscie w niezbyt moze Wam życzliwym domu ale jednak bez ekscesów braku dachu nad głową, czy biedy. A ojciec jakos przez te lata nic Wam nie zapewnial.

Jako osoba dorosła, sama wybierzesz co uznasz za dobre dla siebie. Na tym polega doroslosc, ze mimo iz się lękamy, ze nie wiemy co dla nas będzie lepsze musimy cos wybrac i umiec potem z tym wyborem życ jako z czyms dobrym, waznym i oczekiwanym.

Powodzenia w dobrych wyborach.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
~onkaY

~onkaY

ka-wa

Rozumiem, że możesz mieć pretensje do matki, ale to jest nieporównywalne do tego co zrobił ojciec.

Dyskutowałabym z tym stwierdzeniem.
Dobrze, że ich matka znalazła siłę i wywaliła ze swojego życia pijaka i damskiego boksera, jednak sposób w jaki potraktowała swoje dzieci jest wyjątkowo okrutny.
Przecież autorka miała 8 lat, gdy rodzice się rozwiedli, to ile miała lat, gdy matka ponownie wyszła za mąż 10,12?
Najpierw wywaliła męża, a potem ich wspólne dzieci z własnego serca. Trudno nazwać ją matką, bo to, że ich utrzymywała, to był jej obowiązek. Dzieci w domach dziecka też mają zabezpieczone podstawowe potrzeby materialne, ale nie mają miłości rodziców.
Tutaj odtrącenie było szczególnie bolesne, bo na rzecz faceta i ich wspólnego dziecka. Nawet sobie nie wyobrażam, jak oni musieli się czuć.
Nie wybaczyłabym.
Wrócę jeszcze do ojca pijaka. Może naszła go refleksja, gdy dotarło do niego, że wszystko stracił i w momentach trzeźwości doskwierała mu samotność i wtedy przypominał sobie o dzieciach pisząc do nich ckliwe listy, zresztą nie wiemy, co w nich było.
A może ogarnął się jednak, ale gdyby tak było, to powinien zawalczyć o kontakt z nimi, może bał się, że żona poda go o alimenty, a może je płacił, tego nie wiemy.
Nie każdy alkoholik i przemocowiec jest totalnym degeneratem, bez pracy i mieszkania.
Dlatego należałoby zasięgnąć informacji.

~onkaY

~onkaY

Kikunia, reakcja matki na próby kontaktu ojca z dziećmi, świadczy tylko o jej egoizmie i całkowitym braku refleksji nad własnym postępowaniem.
"to mówiła że Mama mowila tylko o swojej dupie że boi się że do nowego męża będzie jej robił problemy ,że będzie miał pretensje dlaczego nami się nie interesuje ,że ma nas gdzieś , nic nie powiedziała o nas ,że dlaczego by nie chciała tego dla nas ,tylko cały czas o sobie"
Matka doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że odrzuciła dzieci, miała gdzieś ich krzywdę, obawiała się tylko oceny i być może powiedzenia jej tego prosto w twarz, chociaż akurat oceną byłego męża nie powinna się zupełnie przejmować.
Obydwoje zawiedli jako rodzice. Nie wiemy też, czy on nie płacił alimentów, skąd ten wniosek?

kikunia55
...mama z czasem zapragnęla innego męzczyzne, ktory jak piszesz byl jakby o Was zazdrosny. Jesli byl zazdrosny tzn, ze czul z jej strony silną więż z Wami. Gdyby tego nie czul to nie mialby o co z Wami walczyć. Może byl jeszcze dosc dziecinny, nie dosc dojrzaly, skoro uważał, ze dzieci mogą byc dla niego konkurencją?Może jednak chodzilo o jakies rozliczenia finansowe? My tego nie wiemy.

Kikunia- litości, jaka silna więź? Dzieci stały się przeszkodą do jej szczęścia, takie dwa kopciuszki. Chyba tylko opinia otoczenia powstrzymała mamusię od oddania ich do domu dziecka?
Dlaczego tłumaczysz ojczyma? On też dbał tylko o własny interes.
Jeżeli był niedojrzały i nie tolerował pasierbów, to matka, gdyby była MATKĄ w ogóle nie powinna się z wiązać z takim facetem.
Nie ma dla niej usprawiedliwienia, może nawet nie lubiła własnych dzieci, bo były dziećmi tego którego nienawidziła?
Współczuję autorce, bo właściwie nie miała rodziców, ani ojca, ani matki.
Może jest szansa na odbudowanie jakiejś relacji z ojcem, może facet zmienił się, może jest szczery w swoim żalu,
może nawet nawiązałaby teraz lepszy kontakt z nim, niż z wyrodną matką?
Najpierw jednak koniecznie musi zasięgnąć o nim informacji.

kikunia55

kikunia55

Yonka, kazdy czyta i rozumie tak jak życie go uksztaltowalo. Ja nigdy nie smialabym tak krytykowac, matki, która była ze swoimi dziecmi. Wprowadzila do rodziny faceta, w fazie zalotów, może wydawalo się, ze będzie chętny na drugiego tatusia. Potem niestety okazalo się, ze nie jest tak prosto pogodzic interesy i swojego nowego męzczyzny i swoich dzieci.Może Ty bylas w sytuacji, gdzie bezwzględnie w procesie akceptacji swoich dzieci umialas wymuszac posłuch i oczekiwane zachowanie obcego tym dzieciom faceta. Ja nie miałam takich doswiadczen życiowych. W łagodniejszych zawirowaniach . których doswiadczylam, wiem, ze te mechanizmy są silne i nie we wszystkim zalezne od nas. I wcale nie sa proste do opanowania.Nie zawsze umiemy tez byc dosc bezwzględne. Niemniej czytając Ciebie zawsze odnoszę wrazenie, ze umiesz wszystkich wszędzie sobie podporządkowac, więc pewnie nie masz zrozumienia dla tych, ktore az takich talentów nie mają tak dobrze rozwiniętych jak Ty.

Ponadto jakby nie bierzesz pod uwagę, ze dziewczyna, ktora nie czula się szczęsliwa z matką może tez falszywie oceniac jej postępowanie i jej motywy. Ale co ciekawe nie żywi takiej nienawisci i zalu do tego, ktory swoje dzieci wiele lat temu opuscil i który w czasach jak byl w domu to fundowal im horror. Straszna to była mama i okropny to byl ojczym. Może jednak ocena młodej osoby jest nie dośc adekwatna do sytuacji?

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
kikunia55

kikunia55

tresci postu wynika, ze tatus poszedł sobie w siną dal jak autorka miala lat 8 a nowy tatus nastal jak jej bylo lat 14. Czyli mamusia nie natychmiast poleciala w ramiona innego.Trochę odchowała swoje dzieci. 14 lat to jest taki wiek, gdzie niekoniecznie się akceptuje jakiegos nowego osobnika w rodzinie. Oczywiscie, ze to dorosli powinni byc mądrzejsi i umiec tworzyc przychylną wszystkim atmosferę. Nie udało im się jednak. Minęło od tego faktu 8 lat i w tym czasie autorka musiała się nauczyc cierpiec nowego faceta matki, nowe ich malutkie i holubione dziecko i byc na tyle dorosła aby opuscic ten dom.
Niewątpliwie, bardzo trudne zycie, ktore moglo nie nauczyc jej dobrych wzorcow rodzinnych, umiejętnosci rozpoznawania swoich uczuć i uczuc osób ją otaczających.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
~onkaY

~onkaY

kikunia55, odczucia autorki to jedno, a fakty - drugie.
Jeżeli matka w rozmowie z jakąś krewną wyraziła obawy o pretensje byłego męża o to, że zaniedbała własne dzieci, tzn, że jest to fakt i ona doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
Nie ma dla niej usprawiedliwienia.
Nie, nie byłam w takiej sytuacji i moje dzieci także nie, ale nie wyobrażam sobie, żebym mogła je odtrącić i traktować jak dzieci drugiego sortu, dla własnej wygody, szczęścia osobistego i nowego faceta.
Znam takie przypadki z obserwacji, ale dotyczą one mężczyzn, nigdy matek.
Fakt, nie mam kontaktu z patologią, gdzie matka dla utrzymania faceta przy sobie pozwala znęcać się nad własnym dzieckiem doprowadzając nawet do jego śmieci.
Takie informacje mam tylko ze środków masowego przekazu.
Tutaj sytuacja nie była aż tak drastyczna, jednak matka autorki swoją egoistyczną, bezduszną postawą wyrządziła im ogromną krzywdę, dlatego moim zdaniem zasługuje na miano wyrodnej.

kikunia55

Ponadto jakby nie bierzesz pod uwagę, ze dziewczyna, ktora nie czula się szczęsliwa z matką może tez falszywie oceniac jej postępowanie i jej motywy.

Wiemy już dlaczego nie czuła się szczęśliwa, motywy postępowania mamusi też znamy.
kikunia55
Ale co ciekawe nie żywi takiej nienawisci i zalu do tego, ktory swoje dzieci wiele lat temu opuscil i który w czasach jak byl w domu to fundowal im horror. Straszna to była mama i okropny to byl ojczym. Może jednak ocena młodej osoby jest nie dośc adekwatna do sytuacji?

Autorka nic nie wspomina o tym, jakoby żywiła nienawiść do matki, jest w niej dużo żalu, co zrozumiałe.
Co do ojca- przecież ona go wcale nie wybiela, pisze, że to dla niej obcy facet, pamięta co robił, wie, że ich porzucił i zniknął, ma o to wszystko do niego żal.
Jest zdezorientowana, czemu trudno się dziwić, zwłaszcza gdy dowiedziała się, że on szukał a nimi kontaktu już wcześniej.
...i znowu - matka ten kontakt uniemożliwiła tylko i wyłącznie we własnym interesie.
Myślę, że autorka ma cichą nadzieję na odzyskanie przynajmniej jednego rodzica, ale nie jest naiwna i jej obawy są słuszne.

~Kalaaa333

~Kalaaa333

OnkaY dziękuję Ci ,że chociaż Ty mnie rozumiesz o co mi chodzi , tak jak napisałaś nie napisałam nigdzie że mam nienawiść do rodziców i ojciec to niebo , nie znam tego człowieka co więc mam o nim więcej napisać ?? Cały czas nie odpisałam mu na wiadomość bo nie wiem nawet co mam mu odpisac na to , a co do Kikuni to napisałam że mama za mąż wyszła jak miałam 14 lat czyli ze sobą byli już owiele prędzej tzn jak miałam 11 lat tym wieku pojawił się nowy mąż , A mama zaślepiona miłością do niego nie zauwazala nas nie byłam zbuntowana nastolatka nie wymyślałam sobie rzeczy na nikogo na zasadzie "bo go nie lubię " pamiętam jak sama mi powiedziała w krzyku że ona stawia swoje szczęście na pierwszym miejscu , okej rozumiem że po tym co przeszla też chce być szczęśliwą ale nie przy tym ostracajac nas , i tak jak OnkaY napisała że też sobie tak myślałam że trzymała nas tylko dlatego bo co powiedzą inni że co to za matka że oddała swoje dzieci itp , wyprowadziłam się , utrzymuje się sama za najmniejsza krajową żadnej pomocy nie mam ani słownie ani finansowo i Mama zgory powiedziała mi że Wrazie w powrotu nie mam , że każdy ma swoje życie jestem dorosła i mam sobie radzić , tak jak pisałam "umiesz liczyć licz na siebie " i tak o to jestem ze wszystkim sama , gdybym miała komu się wyżalić poprosić o jakąś radę to nie pisałabym do was do obcych ludzi o swoich prywatnych sprawach

~onkaY

~onkaY

Masz trudną sytuację, dlatego poradziłam, żebyś przede wszystkim nie traciła kontaktu z bratem. Obydwoje jesteście dla siebie najbliższymi osobami. Napisałaś, że on mieszka za granicą. Czy nie mogłabyś dołączyć do niego?
Może tam żyłoby Ci się lepiej, no i bylibyście blisko siebie.
W sprawie ojca, bądź ostrożna, zrób wywiad, dowiedz się czegoś o nim. Nie musisz mu od razu odpisywać, w ogóle nie musisz odpisywać jeśli nie chcesz, ale jeśli on wyprostował swoje życie, to może nawiążecie jakieś pozytywne relacje.
Oczywiście miłości wielkiej nie będzie, bo swoim zniknięciem z Waszego życia pogrzebał swoje szanse na więź rodzicielską, przykre, że Wasza matka też ją zniszczyła.
Co do matki - na Twoim miejscu ograniczyłabym z nią kontakt do niezbędnego minimum, życzenia świąteczne i to wszystko.
Nie wiem, czy mieszkasz w tej samej miejscowości, co ona, ale tak, jak obawiasz się, że ojciec może mieć jakiś interes szukając kontaktu z Wami, to obawiam się, że Wasza matka też przypomni sobie o Was w potrzebie i może chcieć Was wykorzystać.
Masz jeszcze dalszą rodzinę, w razie potrzeby zwracaj się do nich o radę, matkę ignoruj, bo niczego dobrego od niej nie dostaniesz.
Napisz proszę, czy Twój ojciec faktycznie użył zwrotu, że "musicie dać mu szansę", czy o nią poprosił?

kikunia55

kikunia55

Yonka, jak tak wiele znasz mam po rozwodzie, to tez powinnas znac ich odczucia- jakbym mogła (a czesto mogą) to zabroniłabym mojemu męzowi kontaktów z naszymi dziecmi. I jest w tym duzo własnych odczuć- był wredny, mnie krzywdził, nie chciał mnie kochac, nie chce go juz oglądac a musze jesli umozliwiam mu kontakt z dzieckiem.Ale nie tylko takie wyrachowane pobudki kierują tymi mamami. Czasem tata umawia sie na jakis termin a potem beztrosko sobie go przesuwa i ona ,mama musi umiec opanować zawiedzenie dziecka i jego ogromny żal.. W rodzinie ojca i przez samego ojca sa dzieci przekupywane, nastepuje ciągła plejada cioc-jedne są mile , inne wredne dla dziecka- ogólnie dziecko zaczyna byc w hustawce emocjonalnej, trudniej sie z nim dogadac, traci realnosc sytuacji.

Nie tak wiele mam po rozwodzie jest szczęsliwych z tej sytuacji, ze umozliwia kontakty ojca i dzieci.

I to jest taka patologia?

Podziwiam przenikliwosc rozeznania sytuacji znając tylko jedną stronę wypowiedzi, podziwiam umiejętnosc podsycania niechęci córki do swojej mamy ( w sytuacji gdy czuje się samotna). Natomiast na głowny problem- podjąc kontakt z ojcem czy tez nie i tak niewiele więcej się da powiedziec- czyli takie sobie klepanie po klawiaturce.

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
~Kalaaa333

~Kalaaa333

Kikunia czemu cały czas komentujesz mnie negatywnie bo coś sobie wymysla bo coś tam bo coś tam , wiesz jakie to jest przykre i jak to boli jak wlasna matka ma Cię gdzieś , że ma to gdzieś jakie córka ma oceny , nawet jak dostałam pierwsza miesiaczke to nie wiedziałam co to przestraszyłam się że coś ze mną nie tak usłyszałam tylko od mamy że w górnej szafce są podpaski i mam sobie wsadzić i to wszystko, wiesz jak patrzyłam z zachwytem jak inne mamy traktują inne koleżanki z jaką wielką miłością i się zastanawialm dlaczego ja tak nie mam i co takiego
zrobiłam ,że tak mnie traktuje
choć nie sprawialismy nigdy problemów żadnych jej. I już przychodzi pożyczać pieniądze czy że psa zabrać na kilka dni im popilnowac bo oni sobie wyjeżdżają na weekend , raz pożyczyłam nie dość że oddawała 2 miesiące to musiałam się prosić o zwrot i mówiłam że też sama nie mam na życie to powiedizala że ona do kosmetyczki musi mieć pieniądze i że nie mam wymyślać bo jakie ja tam mogę mieć potrzeby . Nigdy w nikim nie miałam oparcia żadnego , a Mama tym bardziej powinna nim być jak wiedziała jak straciłam ojca i że mam tylko ją wtedy z rodziców, a jeśli chodzi o Ojca to prosił o szansę i o wybaczenie .

kikunia55

kikunia55

Przepraszam, ze odebrałas moje wypowiedzi jako komentowanie negatywne Twojej osoby. Wydaje mi się, ze dosc jasno się wyrazilam, szcególnie na początku, ze cięzko sie czyta o zyciu dwojga młodych ludzi, ktorzy nie mieli ojca ( bo ich porzucil) i mieli dom podzielony na dwie rodziny :mama, ojczym i ich dziecko oraz oni. Sytuacja bardzo trudna.

Jedynie Tobie chcialam powiedziec, ze łatane rodziny wcale nie są łatwe w prawadzeniu i wszystko co uwazasz, ze mama robila zle, może nie zawsze wynikalo z jej chęci dokuczenia Wam, czy tylko jej wygody.

Reszta, pewnie głupiej polemiki ,odnosiła się raczej do Yonki. Zazwyczaj na tym forum wypowiadają sie ludzie tak jak sobie myslą o tym co przedstawil autor wątku. I moje myslenie o problemie okazało się dla Yonki wyjątkowo glupie i nietrafione i okazała się ona byc osobą znającą od podszewki życie i takie przypadki jak Ty i Tw0ja mama, wybitnie rozumiała motywację w kazdym calu postępowania Twojej mamy. I nie zapomniała mnie o tym poinformowac. Smiałam to podważyc a Ty odczytałas to jako ciąglą krytykę Twojej osoby.

Może podejdz do tego zartobliwie. Jest takie powiedzenie' "gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta". Niestety Ty niewiele z tego skorzystalas skoro odebrałas to jako totalną krytykę Twojej osoby. Może trzeba sparafrazowac "gdzie dwóch się bije, tam wióry lecą?"

154416 kikunia55 Kobieta, 105 lat, wygwizdów
~onkaY

~onkaY

kikunia, pierwsza część Twojej wypowiedzi jest trochę nie na temat.
To oczywiste, że rozwód jest traumatycznym wydarzeniem dla wszystkich stron, szczególnie dla dzieci, chociaż, jeśli oprawca znika z ich życia, to zdecydowanie dla nich lepiej.
Absolutnie nie zgadzam się z Twoją opinią, że rozwiedzione matki, uniemożliwiające ojcu kontakt z dziećmi są w porządku - chyba, że czegoś nie zrozumiałam.
Rodzice rozwodzą się ze sobą, a nie z dziećmi.
Oczywiście, są różne sytuacje. Dzieci najczęściej zostają przy matce, a z ojcami różnie bywa, ale jednak większość wywiązuje się z ustalonych kontaktów z dziećmi, do których mają absolutne prawo.
Dzieci nie są własnością matki, a matka, która odbiera dzieciom ojca ze względu na złość jaką do niego odczuwa, robi im krzywdę, to stwierdzone naukowo.
Zresztą wielu ojców po rozwodzie walczy o prawo zamieszkania dzieci z nimi, na ogół nie mają na to szansy.
Piszesz, że ojciec odwołuje spotkania, zdarza się, a ile jest matek, które robią dokładnie to samo. Ojciec przyjeżdża po dzieci, a jej nie ma w domu, albo wymyśla różne przeszkody, żeby dzieci nie wydać. Ileż jest matek, które buntują dzieci przeciwko ojcu, a wszystko z powodu zemsty za nieudane małżeństwo i nie ma tu znaczenia, kto zawinił, zdradził, czy porzucił. Dzieci mają prawo do kontaktu z obydwojgiem rodziców, są na to paragrafy.
Znam przypadki ojczymów, którzy troskliwie opiekują się pasierbami, znam też przypadek zdradzanego męża, który po rozwodzie ułożył sobie życie, a ex żona porzucona przez kochanka z zazdrości i zemsty, od lat utrudnia mu kontakty z dziećmi. Facet od lat walczy w sądzie i nie ma bata na taką babę, a dzieci praktycznie stracił.

Tutaj mamy inną sytuację, dzieci zostały porzucone przez obydwoje rodziców. W praktyce przez ojca i mentalnie przez matkę.
Autorka pisze, że matka nawet nie ukrywała, że jej szczęście osobiste stawia na pierwszym miejscu i zdaje sobie sprawę z tego, że jej postępowanie było naganne, obawia się tylko jawnej oceny.
Nie muszę podsycać niechęci córki do matki, bo dziewczyna doskonale zdaje sobie sprawę z tego w jakiej sytuacji się znajduje i komu to zawdzięcza. Trudno dziwić się jej żalowi, ma 22 lata i jest sama, pozbawiona jakiegokolwiek wsparcia.
Fakt, że kobieta wydaje na świat dziecko, nie czyni jej jeszcze matką prze duże "M".
W kwestii głównego problemu autorka dostała rady, jednak uważam, że trudna jest nie tylko decyzja dotycząca jej ewentualnych kontaktów z ojcem, ale w ogóle jej sytuacja życiowa.
Gdyby miała normalną, kochającą matkę, być może nie miałaby teraz takich dylematów względem ojca.