Forum Psychologia

Facet pisze z koleżankami o seksie

~Ooolka97

~Ooolka97

Witam, mam problem, jestem ze swoim facetem od roku. Do tej pory było jak w bajce. On pomógł mi się wyrwać z toksycznego związku i przy nim zaczęłam żyć na nowo. W każdej sytuacji mnie wspiera i jest przy mnie. Codzinnie słyszałam jaka jestem cudowna, wspaniała, piekna. W łóżku dogadujemy sie idealnie, nigdy nie czułam sie tak swobodnie przy kimś i on myśli tak samo. Jednak przez ostatni miesiąc zaczęło się coś miedzy nami psuć, oboje mieliśmy trochę problemów ale zawsze starałam sie wspierać go jak najlepiej potrafię. Czułam, że sie ode mnie oddala, przestałam czuć się tak pewnie w naszym związku. Wszytsko posypało się, gdy umowil się z dwiema koleżankami z pracy(pracuje z samymi kobietami) na tzw. piwo. Wrócił o 1 w nocy. Nie podobało mi się to, a dodam że pracujemy bardzo blisko siebie i jego koleżanki mnie znają (nie przyjaznimy się, po prostu mówimy sobie cześć). Po tym wyjściu "na piwo" moje zaufanie do niego ograniczyło się. Tym bardziej, że nie podobało mi się jego zachowanie wzgledem mnie w środowisku pracy (czesto nie czułam się jakbym byla jego dziewczyną od roku, czułam że "jestem bo jestem"). Punktem kulminacyjnym była nasza rocznica, kiedy nie dostałam od niego nawet 1 skromnej róży, nawet nie wspomniał tego dnia o rocznicy (byliśmy oboje w pracy). Co więcej tego dnia odkryłam, że pisze z koleżankami z pracy w dwuznaczny sposób. Pisali o seksie na zapleczu, bo mnie nie ma akurat w pracy, o seksie oralnym, napisał o jednej z koleżanek że jest seksbomba, co więcej napisał, że ja się nie moge dowiedzieć bo "go zabije", pisał że jedna z koleżanek już sprawdził, a teraz chce sprawdzić inna. To wszytsko było pisane na konwersacji grupowej pracowników i wiem, że to wszystko pisane było w kontekście żartów. Jednak ja nie moge o tym zapomnieć. Wstyd mi patrzeć tym dziewczynom w oczy. On mówi, że to żarty, że nie wiedział że mnie tym zrani, że jestem dla niego najważniejsza i zawsze bylam, mówi że mnie bardzo kocha i chce żebym została jego żona (już wcześniej mówił o zaręczynachbi przyszłym ślubie). Przeprosił mnie i widzę że stara się to naprawić, wspiera mnie a mam teraz problemy zdrowotne. Od tamtej pory takie rozmowy sie nie powtórzyly ale mnie bardzo boli to co się stało. Ciagle o tym myślę i na tę chwilę nie potrafię mu na nowo zaufać. Proszę o poradę. Co mam dalej robić? Kocham go całym sercem i do tej pory nie mieliśmy większych problemów w związku. Pierwszy raz zawiodłam się tak na nim, ponieważ ufałam mu w 100%. Proszę bardzo o pomoc i poradę. Powinnam zapomnieć o tym wszystkim i dac kolejną szansę? Jak zaufać na nowo, gdy czuję sie zraniona? Powinnam od niego odejść, a może jestem przewrazliwiona i rozstanie to zbyt radykalny krok? Proszę pomóżcie, psychicznie jestem wykończona.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~plaso

~plaso

Mieszkacie razem, śpicie w jednym łóżku, pewnie jeszcze go czasem opierasz i robisz posiłki. Amerykanie mawiają: jeżeli coś wygląda jak kaczka, chodzi jak kaczka, pływa jak kaczka i kwacze jak kaczka, to jest to kaczka. A w waszym przypadku, choćbyście tego nie nazywali wprost, to jesteście parą. Z tego wynikają dla każdego z was różne przywileje, ale i obowiązki. Gdybyście byli po ślubie, to byłoby to oczywiste jak słońce. Ale teraz też możesz próbować się do tego odwołać i powiedzieć mu krótko: dobrze ci tu mieszkać ze mną, ale psujesz reputację sobie i mnie. Masz chęć na grube żarty na forum i piwo z koleżankami o pierwszej w nocy, to idź. Nikt ci nie zabroni. Ale przywileje tracisz. Nie możesz jednocześnie być takim swobodnym facetem i jednocześnie żyć ze mną jak mąż z żoną. I wszystko w temacie. Żadne żalenie i branie facetów na współczucie tak nie działa, jak stara dobra logika Sokratesa. I niech ci nie wkręca, że to był impuls, albo żarty. Facetowi nawet jak już jest w związku nadal czasem przychodzi chęć pokonwersować z fajnymi laskami o bzykaniu a potem pójść z nimi na piwo wieczorem. Ale tak nie robi właśnie dlatego, że jest w związku.
Mam dwie hipotezy. Pierwsza, że on nie myśli jeszcze o was poważnie, ale po prostu żyje krótkoterminowo. Na razie jest dobrze, a potem najwyżej będę się zastanawiał co dalej. Decyzja o mieszkaniu razem była w tej sytuacji z twojej strony chyba przedwczesna. Nie upewniłaś się, czy on do tego podchodzi tak samo jak ty. Teraz albo on wyrówna do twojego poziomu zaangażowania, albo ty cofniesz się do jego poziomu. Druga hipoteza - po roku życia razem macie właśnie pierwszy kryzys małżeński. W przypadku par nieformalnych bywa, że otoczenie bardziej tolerancyjnie traktuje objawy tego kryzysu (koleżanki pomyślą: nieżonaty, więc nadal teoretycznie do wzięcia, a koledzy nie powiedzą mu: stary, weź się ogarnij, masz żonę) i wręcz z zaciekawieniem patrzy, ile będzie jeszcze zwrotów akcji. W obydwu przypadkach moja rada jest ta sama - to co napisałem powyżej.

~Oolka97

~Oolka97

Plaso, dziękuję Ci za odpowiedź, przynajnmniej tu nie czuję się z tym wszystkim sama. Ale chyba źle się wyraziłam bo my nie mieszkamy jeszcze razem. Każde z nas mieszka w swoim domu rodzinnym, choć fatem jest, że on spedza u mnie wiecej czasu niż w swoim domu. Rozmawiam z nim, tłumaczę... Powiedział że boi się, że go zostawię i że nie chce mnie stracić. Płakał przy tym jak dziecko... Jednak w każdej chwili, gdy zbliża się do mnie ja mam przed oczami te rozmowy o "seksie na zapleczu", czy "lodziku". Dla mnie to coś nie do przyjęcia, gdybym ja pisała tak do kolegi nawet w żarach to sumienie, by nie zabiło. On mówi, że źle zrobil i to rozumie i teraz stara się nie dawać mi powodów do zazdrości, bo to się już nie powtórzy. Jednak ja cały czas pamietam i wypominam to w często, za co on sie denerwuje, bo uważa że wyjaśnilismy sobie te sprawę. Mam słaby charakter, jestem bardzo wrażliwa i placzliwa. Nie potrafię być twarda i nie potrafię odnaleźć sie w tej sytuacji. Dziękuję za odpowiedź.

ka-wa

ka-wa

~plaso
Teraz albo on wyrówna do twojego poziomu zaangażowania, albo ty cofniesz się do jego poziomu.

Nic dodać, nic ująć...Tylko, żeby to było realne.
Wyszła z niego prawdziwa natura nie wiadomo czy i kiedy on dorośnie do poważnego związku.
Nie ma ludzi idealnych, a Ty tak myślałaś, zawsze w życiu wcześniej czy później można zawieść się na partnerze, na tym czy na innym polu i trzeba brać na to poprawkę, i zaufanie skorygować do 99%

Sama musisz podjąć decyzję, na pewno warto dać drugą szansę, tylko problem polega na tym, że jak raz się coś wybaczy , to partner liczy, na następne wybaczenie.

Nikt nie jest w stanie Ci zagwarantować, że on pójdzie po rozum do głowy, czy będzie mógł oprzeć się takim "flirtom" w przyszłości.
Może psychoterapia dla par by wam pomogła.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~Ooolka97

~Ooolka97

To fakt, ja myślę o nim bardzo poważnie i do tej pory myślałam że on też, tym bardziej, że niejednokrotnie pokazywał mi że jest dojrzały jak na swój wiek (dodam, że jest ode mnie młodszy o 3 lata) i że też myśli o nas bardzo poważnie. Jestem z nim, mamy teraz oboje urlop ze wzgledu na to, że przeszłam zabieg i dochodzę do siebie w domu. Chce spędzić z nim te kilka dni i sama się przekonać, czy powoli o tym zapominam i mogę z nim żyć normlanie. Jeśli ten urlop nic nie zmieni to zacznę poważnie myśleć o rozstaniu. Macie racje, idealizowalam go zbyt mocno, wiedziałam że kiedyś nastapi kryzys, ale nie byłam na to gotowa i nigdy nie spodziewałam sie po nim takich filtrów, wszystkiego tylko nie tego. Czuję się zdradzona, a zwiazek bez zaufania nie ma żadnych podstaw. Chciałabym dac mu jakaś szansę, taką rezerwę zaufania aby zrozumiał co dla niego jest najważniejsze i być może naprawił to i odbudowal zaufanie jakim go obdarzyłam.

ka-wa

ka-wa

W każdym razie daj sobie czas, nawet jak mu wybaczysz, a podejrzewam, że tak się stanie, to ze ślubem poczekaj ze dwa lata, żeby być pewnym, że to się nie będzie powtarzało.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
Złotarączka

Złotarączka

Młody, zdrowy, aktywny mężczyzna jest egocentryczny i kieruje się przede wszystkim swoim libido, dlatego nie nadaje się do stałego związku. Będzie się nadawał dopiero bliżej 40-tki. Pani może a nawet powinna postawić mu granice nie szczędząc żołnierskich słów popartych twardą postawą, aczkolwiek bez gwarancji że nawet to odniesie upragniony przez panią skutek, czyli że pan zmieni swój behawior na tym etapie życia, zwłaszcza że wokół multum powabnych dziewcząt, kluby, fejsbuki, instagramy, tłitery, portale, pornografia i alkohol w cenie i o wyglądzie oranżady. Pani z kolei jest na etapie łapania męża i gotowości do wydawania potomstwa co też jest jak najbardziej naturalne. W czasach pozytywistycznych społeczeństwo było lepiej poukładane- dojrzały pan co się wyszumiał, mający stałą pracę brał za żonę młódkę i zakładali rodzinę, po czym żyli razem zgodnie aż pani owdowiała. Dziś po odrzuceniu dawnych norm, jeszcze tych z lat '70- '80, kiedy granice były bardziej przestrzegane przez ogół, mamy to co mamy i w związku z tym współcześnie należy iść do poradę do profesjonalisty aby dowiedzieć się rzeczy, które dawniej przeciętny człowiek wiedział z rodzinnego domu od razu na progu dorosłości.

--

PSALM 91

181732 zlotaraczka Mężczyzna, 50 lat, Ciechocinek
~onkaY

~onkaY

Bardzo trafna wypowiedź plaso, pod którą podpisuję się obydwiema rękami.
Co mnie osobiście zaniepokoiło w Twojej historii;
*jesteście razem dopiero rok, więc moim zdaniem to zbyt wcześnie na dalekosiężne plany, zwłaszcza, że on jest młodszy o 3 lata.
*jego reakcję - płacz, odebrałabym jako zwykłe przedstawienie i brak szczerości. Nie wierzę, że dorosły facet nie miał świadomości, że jest wobec Ciebie nielojalny, a właściwie ją miał pisząc, że gdy się dowiesz, to "go zabijesz". Udawał więc skruszonego i nieświadomego przykrości i zawodu, jaki Ci sprawił...i co z tym zrobisz?
*zastanawiałabym się, czy faktycznie nie zrealizował swoich marzeń "na zapleczu". Na jakiej podstawie rozgrzeszyłaś go od razu wierząc, że to tylko żarty?
*On nie szanuje ani Ciebie, ani tych koleżanek, z tym, że ona sobie na to pozwalają. Facet na otwartym forum pisze, że zrealizował już swoje fantazje z jedną z nich, a teraz kolej na następną???? Jeżeli one godzą się na taką opinię, nawet w żartach, to obawiałabym się, że w realu także. Krótko mówiąc, kółko wzajemnej adoracji osób o wątpliwej reputacji.
*do tego wszystkiego dorzucę komplementy typu "ale seksbomba!", zlekceważenie rocznicy i traktowanie Cię obojętnie w ich obecności, zapewne po to, żeby nie okazywać swojego zaangażowania - w jakim celu?
Może po to, żeby nie zniechęcać chętnych koleżanek?
To wszystko świadczy o tym, że masz niedojrzałego, nielojalnego i nieszczerego faceta.
Te wszystkie wydarzenia powinny mocno dać Ci do myślenia.
Jednak jeśli mimo wszystko zdecydowałaś się dać mu szansę, to przestań wypominać, zdystansuj się nieco do niego, przestań tymczasem myśleć o zaręczynach i wspólnej przyszłości z nim , a przede wszystkim, miej oczy szeroko otwarte.

~Ooolka97

~Ooolka97

Macie wszyscy racje. Cały czas bije się z myślami. Dużo rozmawialiśmy i gdy już myślałam, że cała sytuacja trochę mi się rozjaśnila to znów lapia mnie czarne myśli. Boli mnie brak szacunku z jego strony i jestem tego świadoma, jak sie zachował wzgledem mnie. I wcale nie mam pewności, że to były tylko żarty a to mnie dobija. Nie wiem czy dałam mu szansę, fakt spotykamy się i on jest na etapie "naprawiania" swojego zachowania, ale nie wiem co bedzie dalej. Wszelkie nasze plany już odłożyłam...

~onkaY

~onkaY

Moim zdaniem, szkoda Twojego czasu na takiego chłystka. To dopiero rok, a już pokazał na co go stać. W obliczu tego wszystkie inne fajne momenty bledną.
Powrócę jeszcze do tego płaczu, który miał być objawem żalu i wyrzutów sumienia. Często czytam, że zdradzający faceci przyparci do muru kajają się i ...płaczą.
Jakie to żałosne, bo gdy zdradzają, czy zabawiają się z innymi, to absolutnie do płaczu im nie jest, więc nad czym płaczą?
Jestem przekonana, że jak napisałam wcześniej, jest to fałsz i próba odwrócenia roli, nie patrząc na cierpienie zdradzonej osoby, zdrajca koncentruje się na swoich emocjach, rzekomym żalu, a tymczasem najczęściej i najbardziej żałuje tego, że się wydało.
Gdy ktoś zdradza, robi to świadomie, bo tak chce, bo tak wybrał. Podobnie, jak Twój facet, flirtuje przekraczając granice, a może nawet bzyka te radosne panny na zapleczu i robi to na własne i ich życzenie, a potem zalewa się łzami niczym niczego nieświadome dziecko.
Mimo, że oczywiście cały czas był świadomy tego, że Cię zdradza i oszukuje - żałosny typek.

MYSZA1987

MYSZA1987

~onkaY
Podobnie, jak Twój facet, flirtuje przekraczając granice, a może nawet bzyka te radosne panny na zapleczu

Chyba tutaj trochę Cię powiozło... przecież flirtowanie to nie jest jeszcze zdrada ! W miejscach pracy ludzie flirtują sobie, żartują na różne tematy ,ale to wcale nie znaczy że ktoś ma kogoś zamiar zaciągać do łóżka. Trzeba trochę na chłodno na to popatrzeć. Niech pierwszy rzuci kamień ten kto sobie nie żartował / flirtował w pracy .... Jak miałby zdradzić to zrobiłby by to po cichu, bez świadków i nie w miejscu pracy !!

201137 mysza1987 Kobieta, 32 lata, Wrocław
~Oolka97

~Oolka97

Mysza1987 trochę mnie uspokoiła ta wypowiedź bo miałam już takie myśli, żeby to wszystko skończyć. Chce wierzyć w to, że to tylko głupie żarty i chwila słabości w trudnym dla nas czasie. Chce wierzyć, że to bezmyślny wybryk młodego faceta, który nie przemyślał co może tak naprawdę stracić i chce wierzyć, że tego żałuje i rzeczywiście to naprawi. Oczywiście ja go pod żadnym pozorem nie rozgrzeszam i nie zapominam o tym co zrobił. Nie mam też żadnej pewności, że to sie już nigdy nie powtórzy i że nie zawiode sie na nim wtedy kiedy będę go potrzebować. Na chwilę nie wiem czy potrafię wybaczyć i nie wiem co bedzie dalej z nami...

~Ooolka97

~Ooolka97

Mysza1987 masz racje że w miejscu pracy by nie zdradził, ale tydzień po tym flirtowaniu w rozmowach (o których jeszcze nie wiedziałam) spotkali sie we troje, czyli on i dwie jego koleżaneczki na piwo po pracy, które skończyło się o 1 w nocy... Może jeśli nie na zapleczu to tam zrealizowali swoje rozmowy?

MYSZA1987

MYSZA1987

no ja osobiście przyznam ,że jestem spedytorką i pracuję z kierowcami tirów. Nie spoufalam się ,ale różne żarty krążą...Oni mają żony ja chłopaka i jakoś zawsze na żartach się kończy . Pracuje też druga spedytorka z dwójką dzieci ,mężęm ..na podobnym ludzie. Może jakby ktoś podłuchał nasze rozmowy czy przeczytał to poczułby się zazdrosny ..nie wiem.. ALe trzeba rozróżnić żarty od zdrady. Zdradzał to np mój wujek ciocię przez 5 lat a pierwszy był w kościele. Wzór cnót :D Głowa do góry

201137 mysza1987 Kobieta, 32 lata, Wrocław
~Ooolka97

~Ooolka97

Mysza1987 ja wszystko staram sie zrozumieć, też lubię sobie pozartowac i nigdy nie mialam problemu z tym że moj facet ma koleżanki. Jednak boli mnie to, że on robił to wtedy kiedy ja go potrzebowałam, w dzień kiedy dowiedziałam sie o zabiegu, w nasza rocznicę, która olał zupełnie, a do tego w tym czasie bardzo sie ode mnie oddalił. Kiedyś takie rzeczy mi pisał, a teraz przestał... Za to zaczął pisać do koleżanek? Czuję się w tym wszystkim zlekcewazona i ośmieszona. Jak czytałaś pracujemy obok siebie i teksty w stylu że "ona ma dopiero na popołudnie do pracy wiec czemu nie" są dla mnie troche ponizajace. Jak mam teraz przechodzić obok nich i patrzeć im w oczy? Może rzeczywiście to nic nie znaczące żarty, ale według mnie sa pewne granice... A ja naprawdę starałam się go o nic nie czepiać, ale zarazem jestem wrażliwa i mnie to boli. Chciałabym dostać obuchem w głowę i stracić pamięć z ostatniego miesiąca :)

~onkaY

~onkaY

MYSZA1987 , mam swoje zdanie n/t flirtu. Dla mnie flirt zajętego faceta z inną kobietą jest brakiem lojalności wobec partnerki i przekroczeniem granic (analogicznie kobiety w związkach). Nie mówię tu o miłym komplemencie, bez przesady, ale jeśli dwoje ludzi robi to często, poruszają sfery intymne, podgrzewają atmosferę, nakręcają się nawzajem, podniecają tym co do siebie mówią, budują bliską relację między sobą, przekraczającą zwykłe układy koleżeńskie, to jest to pierwszy krok do zdrady.
Flirt jest po prostu podrywaniem drugiej osoby i niestety, wiele osób posuwa się dalej, to nie jest zabawa, to przedsionek zdrady.
Jak byś się poczuła, gdyby w Twojej obecności Twój mąż zachwycał się inną kobietą, mówił jej, że jest seksbombą i zaproponował numerek na zapleczu?
Pękałabyś ze śmiechu i dała mu jeszcze prezerwatywę, żeby nie zaliczył wpadki???
Czy może uważasz, że czego oczy nie widzą, to serce nie boli? Gdzieś tam w pracy ok, ale w mojej obecności już nie? Trąci naiwnością partnera i podwójną moralnością flirtującego.
I taką podwójną moralność prezentuje chłopak autorki, że nie wspomnę o tym, że to dość prostacki i wulgarny flirt, widać, "jaki pan, taki kram" mam na myśli jego i te dwie rozochocone panienki.

" pisał że jedna z koleżanek już sprawdził, a teraz chce sprawdzić inna. " Po raz kolejny pytam; skąd ta pewność, że to żarty? ...że w pracy, no bez przesady, ludzie uprawiają seks w różnych miejscach, to dlaczego nie w pracy na zapleczu?
Po za tym są jakieś granice żartu. Jeśli facet pisze "przeleciałem cię", a adresatka nie protestuje, nie czuje się urażona, a następna czeka w kolejce, to naprawdę zastanawiałabym się, czy te "żarty" nie są faktem?

"On mówi, że to żarty, że nie wiedział że mnie tym zrani,
Wiedział o tym doskonale, więc kłamał udają skruchę
"...napisał, że ja się nie moge dowiedzieć bo "go zabije"

...że jestem dla niego najważniejsza i zawsze bylam, mówi że mnie bardzo kocha i chce żebym została jego żona"
A oto dowody miłości:
"Czułam, że sie ode mnie oddala,
...nie podobało mi się jego zachowanie wzgledem mnie w środowisku pracy (czesto nie czułam się jakbym byla jego dziewczyną od roku, czułam że "jestem bo jestem").
...napisał o jednej z koleżanek że jest seksbomba
...on robił to wtedy kiedy ja go potrzebowałam, w dzień kiedy dowiedziałam się o zabiegu, w nasza rocznicę, która olał zupełnie..."

...i wisienka na trocie:
"ona ma dopiero na popołudnie do pracy wiec czemu nie"
Facet od pewnego czasu olewa dziewczynę, publicznie nie za bardzo się do niej przyznaje, marzy mu się seks z koleżankami (o ile już nie skonsumował) i to wszystko perfidnie i z premedytacją za jej plecami.
Mało tego, jestem pewna, że poinformował swoje gorące towarzyszki o wpadce jaką zaliczył i teraz wszyscy mają niezłą polewkę, absolutnie nie wierzę w to, że zmienił swoje nastawienie do nich, flirtuje nadal, tylko jest już ostrożny, będzie pilnował, żeby nie zaliczyć wpadki, nie mieszkają razem, więc ma ułatwione zadanie.
Autorka na własne życzenie wchodzi na minę.

~Ooolka97

~Ooolka97

Nie wiem, czy wychodzę na minę. Do tej pory nic złego się nie działo w naszym związku, pojedyncze kłótnie zazwyczaj o pierdoly i naprawdę świetnie sie dogadywalismy. Po 8 latach poprzedniego toksycznego zwiazku, ten rok z nim był jednym z nieszczęśliwszych w moim życiu. Ciężko to wszystko tak z dnia na dzień przekreślić... Może to była chwila słabości w jego wykonaniu? Może lepiej, że wyszło to teraz, bo tak naprawdę cały czas sie poznajemy? Obserwuje facetów, moich kolegów i znajomych i widzę wśród nich różne zachowania... Nawet mój brat ma coś podobnego na koncie, też w trudnym dla niego i jego ówczesnej dziewczyny a obecnej żony czasie(oczywiście to czasy młodości, dzis ta sama żona od 10 lat i dwoje dzieci). Może faceci rzeczywiście dojrzewaja z wiekiem i z wiekiem dostrzegaja swoje bledy? Oczywiście nadal go nie rozgrzeszam, nadal mam żal i nadal trzymam sie na dystans. Dzis były kolejne rozmowy, oznajmiłam że nasze wszelkie plany musimy odłożyć w czasie. Pzyznał że wiele rzeczy przemyślał, że dostrzegł ile złego bylo w tym co robił. Dodam, że od ostatniej rozmowy z szanownymi koleżankami minął miesiąc. Od tamtej pory zero flirtu w rozmowach, wrecz w pewnym momencie zgaszenie przez niego jakiegoś żartu koleżanki, widzę też zmianę postwy (jest kierownikiem), zrobił sie wobec nich bardziej wymagajacy i zdystansowany, będąc razem (tak przy okazji bo mamy urlop) w miejscu naszej pracy widziałam z ukrycia, że przeszedł obok nich nie zagadujac jak zawsze(na 100% nie wiedział że go obserwuje). Co do rozmow z nimi mam pewność, ponieważ nie ukrywa przede mna telefonu oraz mam stały dostęp do jego komputera wiec jest świadom że w każdej moge to sprawdzić. Spędziliśmy razem święta z moja rodzina, którą zarówno on lubi jak i ona go uwielbia, był przy mnie w szpitalu, specjalnie ze wzgledu na mój zabieg wziął urlop, od tygodnia praktycznie mieszka u mnie, robi zakupy, pomaga we wszystkim i pilnuje abym sie nie przemeczala mimo że cały czas traktuje go z dystansem, nie rzucam się ramiona i nie glaszcze po główce, nie przepraszam i nie dziękuję za nic. Może rzeczywiście coś zrozumiał i chce to naprawić? Gdyby mu nie zależało to chyba by już odpuścił... Za parę dni wracamy oboje do pracy po urlopie. Zobaczymy wtedy jak sie sprawy potoczą

~onkaY

~onkaY

Ok, dajesz szansę, Twój wybór, on wie, że dał plamę i masz teraz tzw miesiąc miodowy, to nie będzie trwało wiecznie, więc daj sobie czas i czekaj na rozwój wydarzeń.
Straciłaś do niego zaufanie, ale bezustanna inwigilacja wykończy Cię. Zresztą nie rozumiem, jak możesz mieć stały dostęp do jego komputera, jeśli nie mieszkacie razem.
Nie chcę Ci dokładać wątpliwości, ale dla mnie podejrzany jest zwrot o niemal 180 stopni w stosunku do owych koleżanek, z którymi był tak blisko, czy to aby nie kolejne przedstawienie na Twój użytek?
Nie widział, jak go obserwowałaś, ale wiedział, że jesteś w pracy, no i musiałby być głupcem, gdyby teraz zaczął do nich wypisywać, wiedząc, że go obserwujesz.
Zresztą jest całe mnóstwo innych sposobów, żeby się kontaktować i na pewno w pracy mają kontakt, to nieuniknione, więc nie bądź taka łatwowierna.
Skoro jednak dałaś szansę, to nie wypominaj i ciesz się tym, co masz teraz, dowiesz się prędzej, czy później, jeśli on znowu da plamę.
Zastanawiam się ile on ma lat?
Weź też pod uwagę, że wielu facetów wyczuwa desperację kobiety i jej ślepy pęd do małżeństwa i potrafią to w sprytny sposób wykorzystać.
Obietnicami zaręczyn, rychłego ślubu, dzieci (nawet wybierają już wspólnie imiona) potrafią skutecznie przywiązać do siebie kobietę, która wybacza wiele, byleby tylko stanąć na ślubnym kobiercu, a często kończy się na obietnicach.
Radzę więc, podchodź z dystansem do niego, obserwuj, żebyś kiedyś nie żałowała.

MYSZA1987

MYSZA1987 wpis edytowany

~Ooolka97
ponieważ nie ukrywa przede mna telefonu oraz mam stały dostęp do jego komputera wiec jest świadom że w każdej moge to sprawdzić.

No to gratuluje... Już teraz wiem czemu Twój facet zachowuje się w ten sposób. Nie słyszałaś ,że zakazany owoc smakuje najbardziej albo tego ,że związek buduje się na zaufaniu.
Dziękuję bardzo jakby ktoś mi miał komp sprawdzać. A jak wchodzi na strony XX( jak każdy facet ) to też mu zabraniasz ? Może kontrolę rodzicielską od razu załóż :D
Moim zdaniem z tej mąki chleba nię będzie. Ty mu nie ufasz i wciąż kontrolujesz a on widocznie ma tego dosyć...
Powiem Ci tak -jak ktos ma zdradzić to i tak to zrobi ... No chyba ,że go przykłujesz kajdanami do kaloryfera w domu.

201137 mysza1987 Kobieta, 32 lata, Wrocław
MYSZA1987

MYSZA1987 wpis edytowany

~onkaY

Nie chcę Ci dokładać wątpliwości, ale dla mnie podejrzany jest zwrot o niemal 180 stopni w stosunku do owych koleżanek, z którymi był tak blisko, czy to aby nie kolejne przedstawienie na Twój użytek?

dokładnie o tym samym pomyślałam. To już nie można z koleżankami z pracy normalnie rozmawiać ?:) No chba nie skoro czuje Twój oddech na swoich plecach. Dziewczyno ogarnij się , zajmij sobą, skup na sobie a nie na tym ile zdań z koleżankami z pracy wymienił Twój chłopak.
Kto by się chciał wiązać z takim szpicem ? Pokaż ,że Ciebie to nie zajmuje aż tak mocno. Masz swoje życie, jesteś silną niezależną kobietą...A on ma się starać bo takiej drugiej już może nie pozna nigdy w życiu. Poczytaj sobie " mężczyźni kochają zołzy " Z przymrużeniem oka ,ale polecam.

201137 mysza1987 Kobieta, 32 lata, Wrocław