Forum Psychologia

Co zrobić

~Wera96

~Wera96

Witam, mam 22 lata, zaraz 23. Mój partner jest w moim wieku, spotykamy się 6 lat. Od początku związku partner nie angażował się zbytnio w naszą relację. Nie pomagał mi, o wszystko musiałam się prosić. Od jakiegoś czasu poruszalam temat zaręczyn, wspólnego mieszkania. Gdy minęła 5 rocznica związku powiedział mi, że nie czuje zaręczyn, że nie wyobraża sobie wspólnego życia ze mną. Wiem że czuł się przeze mnie zdominowany, gdyz zawsze ja decydowalam o większości spraw. On nigdy nie angażował się w organizowanie wakacji czy czegokolwiek innego, wszystko było na mojej głowie, a potem slyszalam że nie liczę się z jego zdaniem. Z dnia na dzień zrezygnował z pracy, przez pół roku był bezrobotny, pomagalam mu jej szukać. Zawsze pomagalam mu najwięcej jak tylko mogłam, wspierałam na każdym kroku, a przez niego czułam się bardzo niedoceniona. Kwiaty były od święta, 3 razy do roku, bardzo rzadko gdziekolwiek wychodzilismy, śmiał się że po co studiuje i na co to komu.
Podczas remontu nie pomógł mi nawet składać mebli. Jest spokojny, nie pije nie pali, a mimo to gdy znalazł pracę nie odkładal na nasze wspólne życie ( mieszka z rodzicami więc miał z czego odkładać). Uważam, że po prostu nie chciał odkładać, bo po co skoro jest jeszcze młody. Będąc z nim kolegowalam się z kolegą z podwórka, spotkałam się z nim kilka razy będąc w związku. Spotkania były na stopie koleżeńskim. Wyzalilam się, on też opowiadał mi o swoich problemach. Gdy usłyszałam od chłopaka, że nie Czuje przyszłości, że ma na wszystko czas i chce żyć tym co jest teraz, postanowiłam że się rozstaniemy. Nie mogłam znieść myśli, że ja tak bardzo planuje wspólną przyszłość A on ma to kompletnie gdzieś. Podczas gdy nie byliśmy razem doszło do zbliżenia między mną a kolega. Po tym zdarzeniu były chłopak odezwał się, że chce się Zmienić że mnie kocha itp. Ja chcąc być z nim szczerą powiedziałam mu co się wydarzyło. Pogodzilismy. Jednak po prawie roku czasu chłopak wciąż wypomina mi to, co stało się tamtego czasu. Nie zmienił nastawienia do życia, nie odkładal na wspólną przyszłość. Wiem, że byłam dla niego zbyt opiekuncza, i za bardzo ze wszystkim mu pomagalam, bo niestety nie zostało to odwzajemnione. Mam poczucie winy, że będąc z nim smialam mieć kolegę i wyzalic mu się. Żałuję także tego co wydarzyło się gdy razem nie bylismy. Czasu nie cofne, ale obiecalam, że zmienię się jeszcze na lepsze. Że nie będę tak bardzo wybuchowa, będę jeszcze milsza, nie będę mówić brzydkich słów na jego rodzinę (niestety, ale byłam na nich wściekła bo przez nich chłopak miał ogromne problemy, a mimo to wciąż ich bronił A mi mówił że się mieszam, Gdy mu chciałam pomóc). Od kilkunastu dni nie rozmawiamy ze sobą, obarcza mnie wina za rozpad związku, powiedział że sam nie wie czego Chce. Chciałam z nim poroomawiac w 4 oczy, on powiedział że woli iść z kolegami i nie ma dla mnie czasu, że może mi poświęcić chwilę przez pisanie SMS.. powiedziałam mu, że ma czas do namysłu do końca roku
Bardzo go kocham, i uważam że wina jest po obu stronach, jednak myślę że to co miało.miejsce tyle czasu temu nie powinno mieć wpływu na to co jest teraz. Teraz powinniśmy zająć się planowaniem przyszłości, chciałabym , by mnie wspierał w moich studiach (studiuje 2 kierunki ). On uważa, że mamy przerwę, nie chce mieć że mną kontaktu. Bardzo zabolało mnie, gdy po 6 latach moja najbliższa mi osoba nie ma odwagi porozmawiać ze mną w 4 oczy tylko mówi mi że nie ma czasu bo idzie zkolegami . Doradzcie proszę, co robić. Pozdrawiam

Odpowiedzi znajdują się poniżej

ka-wa

ka-wa

Może i w jakiś sposób go kochasz, przez tyle lat dochodzi też przyzwyczajenie, ale to nie wystarczy żebyś była na dłuższą metę, zadowolona, nie mówiąc już szczęśliwa, jeśli byście byli razem.

Dlatego odpuść, definitywnie zamknij ten etap sama, jak zwykle, bo on nie wie czego chce i będziesz zawieszona w próżni.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~Wera96

~Wera96

ka-wa
Może i w jakiś sposób go kochasz, przez tyle lat dochodzi też przyzwyczajenie, ale to nie wystarczy żebyś była na dłuższą metę, zadowolona, nie mówiąc już szczęśliwa, jeśli byście byli razem.

Dlatego odpuść, definitywnie zamknij ten etap sama, jak zwykle, bo on nie wie czego chce i będziesz zawieszona w próżni.

Jak pozbyć się poczucia winy? Wciąż czuje się winna że rozpadło się to przeze mnie. On tego nie ukrywa..

ka-wa

ka-wa

Czas leczy rany...,wina zawze leży pośrodku, nie wpędzaj się w poczucie winy, na błędach się uczymy...
On przecież i tak nie planował stworzyć z Tobą trwałego związku, więc lepiej jak to stało się wcześniej, niż później.
Całe życie Ty musiałabyś ciągnąć ten wózek, ani Tobie to nie pasowało ani jemu, jednym słowem nie pasowaliście do siebie.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
~onkaY

~onkaY

Dosyć czasu zmarnowałaś z tym chłopakiem. Sama widzisz, że nie pasujecie do siebie, więc dlaczego jeszcze naciskasz na zaręczyny i wspólną przyszłość, jeśli on zupełnie nie ma na to ochoty?
Ponad 6 lat, to sporo, zwłaszcza w tak młodym wieku, rozumiem siłę przyzwyczajenia, miłość, ale czas pomyśleć o sobie. Zdobywasz wykształcenie, jesteś osobą aktywną, masz jakieś plany na przyszłość. Po co Ci taki chłystek, który Ci do pięt nie dorasta, a jeszcze wpędza Cię w poczucie winy.
Pomyśl rozsądnie i wyciągnij wnioski ze swojego postępowania, szkoda Ciebie dla niego.
Dodam jeszcze, że takie młodzieńcze związki rzadko kiedy przetrwają. Ludzie rozstają się po kilku, czy kilkunastu latach, bo dochodzą do wniosku, że niewiele w życiu przeżyli, że od zawsze z jedną osobą, a nowe kusi.
Nie oznacza to oczywiście, że związek z innym będzie trwał do końca życia, bo tego nikt nie wie, ale zawsze jest większa szansa niż z chłopakiem ze szkolnej ławy.