Forum Psychologia

Dlaczego rodzice tak faworyzują synów?

~dobrykotecek

~dobrykotecek

Zastanawia mnie i denerwuje jednocześnie dlaczego jeśli w rodzinie pojawi się syn to jest on często sto razy lepiej traktowany niż dziewczynki? Nie chcę generalizować, bo wiem, że nie zawsze tak jest, zdarza się też na odwrót, jednak moje doświadczenia i rozmowy z innymi dziewczynami/kobietami są często identyczne.
A fakty są takie, że wiele dziewczynek nie jest traktowanych na równi z braćmi, jeśli chodzi o:
-obowiązki domowe
-spędzanie wolnego czasu
-naukę
-otrzymywanie prezentów

Mnie wychowała siostra, bo rodzicom się zmarło. Siostra ma 3 swoich dzieci, dwie dziewczyny i chłopca. Wszyscy jesteśmy podobni wiekiem. Teraz już każde z nas jest dorosłe, ale to co miałyśmy w domu, my dziewczyny to jakaś kpina jak spojrzę na to z perspektywy czasu. A było tak:
-wszystkie obowiązki domowe, gotowanie, sprzątanie, zamiatanie czy zmywanie podłóg poza moją siostrą wykonywać miałyśmy my. Mój siostrzeniec nie musiał robić dosłownie NIC w domu, poza sezonowym paleniem w piecu i jakimiś pracami na czas remontu jeśli takowy był. Poza tym całe dnie spędzał poza domem z kolegami albo grając w gry. Kiedy jak siedziałam przed komputerem, siostra przychodziła do mojego pokoju i jęczała, że jest brudno, że nic nie pomagamy, to samo robiła ze swoimi córkami. Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek zakłócała spokój swojego syna w ten sposób. Dzisiaj X (tak go będę nazywać) nie potrafi zrobić nic. Ma problem ze wstawieniem pralki czy zmywarki, bywały sytuacje, że mdlał w pracy bo całe tygodnie jechał na zupkach chińskich, bo nie potrafił nic ugotować. Moja siostra ni widzi w tym problemu ani swojej winy.

-X nie musiał się uczyć, mógł dostawać jedynki, złe zachowanie, mógł się bić jak ktoś go skrzywdził, my tego nie mogłyśmy. Mnie prześladowano w szkole i co? Kiedy pobiłam jednego z drugim to nasłuchałam się o tym, jakie to niekobiece i że pośmiewisko z siebie robię. Dzisiaj mam uczucie, że się ośmieszam jak próbuję walczyć o swoje.
-X dostawał zawsze więcej bo to taki rodzynek. Podczas gdy ja własny, normalny telefon, który nie był przechodzony ani nie wyglądał jak z ery kamienia łupanego, sprawiłam sobie dopiero na studiach to on już zdążył w tym czasie zmienić chyba z 10 telefonów, najnowszych modeli n tamte czasy za pieniądze swoich rodziców. A tu mu spadł na imprezie, a tu wyprał w pralce, a tu nowy bo tak. Dostawał wszystko, PlayStation, sprzęt do asg (taka zabawa, że kupuje się repliki broni i lata po lesie), jakieś gadżety, a w tym czasie jego siostry nie miały dla siebie nic. Zawsze jak szwagier sypnął gotówką to później się wydało, że X dostał 100zł więcej. Tak było zawsze.

Wiem, ze to może brzmieć jak wynurzenia feminazistki ale uważam, że to naprawdę jest problem. Później w życiu co spotykałam kobiety posiadajce rodzeństwo w rodzaju męskim to przy kieliszku wódki dowiadywałam się dokładnie tego samego. Wszystkie miałyśmy podobnie, my pracowałyśmy, a bracia sobie żyli jak królowie nie martwiąc się o nic. Takie życie miało wiele dorosłych kobiet np. moja siostra również (ja mam jeszcze starszego brata i wiem, ze on tez był przez moich rodziców faworyzowany), mama mojego chłopaka, czy nawet na wykładach czasem któraś z prowadzących coś takiego wtrącala. Podobnie wiele współlokatorek które miałam w życiu zwierzało mi się z takiego stanu rzeczy, że muszą zjeżdżać co weekend do domu pomagać rodzicom mimo, że na miejscu jest ich młodszy brat. Dlaczego rodzice tak kaleczą swoje dzieci? Przecież taki chłop nic potem nie potrafi, jest kaleką życiową z roszczeniową, egoistyczną postawą wobec świata. Z córkami nie lepiej. Ja teraz jestem w związku i mam problem. Bo co nie zdążę czy mi si zwyczajnie nie chcę ugotować obiady mojemu facetowi czy zaspokajać go seksualnie to czuję silne poczucie winy, że powinnam niczym taka służka być na każde jego skinienie. Najlepsze jest to, że on sam jest przerażony i mówi, że chce partnerstwa, a nie niewolnictwa ale ja mam tak we łbie wbite te przekonania, ze powinnam koło chłopa latać, że trudno mi się tego wyzbyć.
Weźcie ludzie trochę ogarnijcie się z tym wychowaniem, bo to, że ktoś ma kiełbasę między nogami nie czyni z niego upośledzonego dziecka, któremu w wieku 20 lat trzeba obiadki pod nos podstawiać i skakać wokół niego..

Odpowiedzi znajdują się poniżej

kikunia55

kikunia55

"Weźcie ludzie trochę ogarnijcie się z tym wychowaniem, bo to, że ktoś ma kiełbasę między nogami nie czyni z niego upośledzonego dziecka, któremu w wieku 20 lat trzeba obiadki pod nos podstawiać i skakać wokół niego.."
Fajnie ze tak do nas wszystkich, ogólu wygłaszasz takie mądre zdania, tyle, ze z Twojego postu wynika , ze to Ty sama powinnas pobrac największą naukę, ponieważ: "ale ja mam tak we łbie wbite te przekonania, ze powinnam koło chłopa latać, że trudno mi się tego wyzbyć."

Czyli ten post to taki rodzaj wychowywania samej siebie. Chwali Ci się to.

Piszesz jakbys przez cale dzieciństwo i wiek nastoletni była po prostu nieszczęsliwa poprzez nierówności w hołubieniu płci i jeszcze szalenie przepracowana. I tak Ci to w stosunku do Twojego prawie Ci rówieśnego siostrzeńca" żle " wyszło, ze on mimo iż hołubiony i rozpuszczany, nic nie umie robić, szkól nie pokończyl i wogóle mu się nie wiedzie. Tobie się wiedzie a żale masz okrutne za swoje dorastanie. Czy to jest logiczne? Jestes bardziej ogarnięta, pracowita, chętna do wykonania zadań i jak rozumiem Ci to procentuje w życiu a mimo to, żal w sobie hodujesz.

A nie trzeba bylo do nas napisac, ze życie miałas trudne, bo rodzice Ci odumarli, siostra wzięla Cię pod opiekę i tak Tobą zarządzała, ze oleju w głowie Ci nie ubyło. Czyli w nieszcześciu mialas szczęscie.

A jak rodzice tak skaczą wobec Twojego siostrzeńca to nie rozumiem, czemu mu się tak żle wiedzie, ze oblatuje życie na chińskich zupkach- powinien od mamusi dostawac cos pozywniejszego w słoiczkach z napisem "made mama". A jesli az mdleje, to nic dziwnego, ze w dzieciństwie skała nad nim i siostra i jej mąż- wątłego zdrowia pewnie zawsze niestety był.

Rodzice starają sie traktowac dzieci równo, ale w praktyce czasem wychodzi, ze jedno potrzebuje więcej uwagi w jednej dziedzinie a drugie w drugiej.

Dawno temu, gdy dość dokładnie liczylam pieniązki to do szkoly corce kupowalam takie klasyczne, zwyczajne zeszyty, bez kolorowych okladek, bo oczywiście byly tańsze. Jej brat był młodszy i z czasem wyszło, ze szkola go nie fascynuje. I ona miala z nowym rokiem jeszcze zapas zeszytów a jemu kupilam takie 2 kolorowe. Zapytała, dlaczego jemu to kupuję takie śliczne. Miala rację. Ale on mnie poprosił i ja pytałam, czy w takich ślicznych będzie mu się lepiej notowało co jest zadane do domu (jakoś prawie nigdy nie chciał, nie umial przyjśc z taką wiedzą do domu). I pomyslalam, ze ona ma rację ale ja tez mialam nadzieję na rację- chcialam aby on juz choc trochę dorósł i umial o czasie notowac co trzeba na jutro zrobić. I tak dorosły marzy ,aby jego dziecko jak najszybciej pokonywalo swoje slabości i pragnie mu to jakoś ulatwić nie licząc w tym momencie tych moniaczków. A drugie dziecko, porządnickie i rzetelne czuje się pokrzywdzone. Poniewaz zauważyła to glośno to i ona dostala ten zeszycik, ale jakby nie powiedziała to pewnie bym nie pomyslala.

A Twój problem? Może jednak jest Ci żle, ze to nie rodzice Cie chowali tylko siostra z męzem i może nie mialas tam równych praw z innymi dziecmi? Może po prostu tęskniłas za rodzicami i teraz ten niedobór ogłaszasz jako niesprawiedliwe traktowanie chłopców i dziewczynek.

To już czasy przeszłe dla Ciebie. Ty jestes dorosła i ukształtowana. Patrz teraz czy aby Twój chlopak będzie umial sprawiedliwie chowac Wasze dzieci (skoro i od tesciowej wysłuchalas, ze ród męski jakby lepszym jest) a co najwazniejsze jak juz będziesz miała swoje dzieci to kochaj je mocno i staraj się dopasowywać ich obowiązki do ich możliwości.

154416 kikunia55 Kobieta, 104 lata, wygwizdów
luukas

luukas

"Nie chcę generalizować, bo wiem, że nie zawsze tak jest, zdarza się też na odwrót, jednak moje doświadczenia i rozmowy z innymi dziewczynami/kobietami są często identyczne. "

już samo to zdanie powinno osobie lekko myślącej dać odpowiedź dlaczego tak jest. Czytałaś co napisałaś ?
Bo rozmawiasz tylko z dziewczynami, które mają wieczne poczucie bycia pokrzywdzoną. Zrób może podobny eksperyment i rozmawiaj teraz tylko z męską częścią ok ? wrażenia z mężczyznami będziesz miała takie same "prawie każdy będzie miał takie doświadczenia, że to kobiety mają łatwiej".

159601 luukas Mężczyzna, 32 lata, Zielona Góra
~Mahomet

~Mahomet

Bo z synów jest w domu jakiś pożytek, a z córek to nawet nie wiem jaki mógłbym mieć pożytek. Skoro to wszystko co zrobiłaby córa, to równie dobrze mógłby wykonywać syn hehe

~dammar

~dammar

Bo dawniej bylo tak ze to syn przejmowal gospodarke/dom czy co tam bylo i to na jego barkach ciazyl obowiazek opieki nad rodzicami na starosc. To syn przekazuje nazwisko ktore dla kazdego czlowieka jest jakims dobrem, to syn mial pomnazac majatek.
Zmienilo sie takie podejscie gdy technika poszla do przodu. Dawniej syn uczyl sie od ojca umiejetnosci ktore byly potrzebne aby przezyc, aby gospodarstwo nadal dzialalo. Wtedy tez ojciec mial autorytet. Obecnie inne umiejetnosci sa potrzebne a rodzice ich nie maja i nie potrafia ich przekazac bo nigdy sie ich nie uczyli.
W dodatku dawniej panowala ciemnota i prawda dla ludzi bylo to co ksiadz powiedzial na kazaniu, niestety kobieta byla ta gorsza i nic nie znaczaca osoba wiec czego sie babki nauczyly to przekazaly to dalej a potem nastepne pokolenie bylo wychowywane w ten sam sposob.
Problemem nie jest to jakie wychowanie mialas ale czy potrafisz to zastopowac, czy przekazesz ten sposob wychowania swoim dzieciom.