Forum Psychologia

Mam lęk przed pójściem do lekarza, a mam poważne dolegliwości

~Mr Brooks

~Mr Brooks

Borykam się z tym od długiego czasu mam nasilajace się problemy z oddychaniem i boje się iść do lekarza przez doświadczenia z przeszłości. Nie ufam kompetencji lekarzy i boję się, ze zrujnują mi zdrowie, bo kiedyś 10 lat temu przeżyłem z Polską służba zdrowia takie przejścia, że od tej pory unikam lekarzy jak ognia i od tamtej pory byłem tylko raz na podstawowych badaniach do pracy to była dla mnie trauma i szok. 10 lat temu położyli mnie na stół operacyjny i zrobili operacje pod narkozą na zwykłego tłuszczaka podskórnego, którego można było usunąć w warunkach ambulatoryjnych na znieczuleniu. Do tego byłem u pięciu lekarzy i każdy mówił, że to coś innego, straciłem zaufanie do kompetencji lekarzy w Polsce. Przebyłem niepotrzebna operacje i leżenie tydzień w szpitalu, poza tym ciągle słyszę o błędach lekarskich w moich lokalnych szpitalach i o poważnych problemach, które oni ludziom narobili. Jest mi ciężko żyć, mam prawdopodobnie coś z przegroda nosową, albo zatokami, nie mogę oddychac, trwa to od miesięcy, duszę się i nie śpię po nocach, ale boje się iść po pomoc, boję się że lekarz mi nie pomoże tylko zleci operację np. prostowania przegrody, którą lekarze wykonają źle i np. coś mi trwałe uszkodzą, albo oszpecą im nie można nic powiedzieć i zakwestionować tego co mówią. Jest u mnie dużo przypadków, że błędy lekarskie i niepoprawnie wykonane zabiegi zrujnowały życie ludziom, a jak zasugerujesz coś lekarzowi to się wielce oburzy, że wchodzisz mu w kompetencje.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~onkaY

~onkaY

Sugrując się tytułem, już chciałam napisać, że możemy podać sobie rękę, ale jednak Twój problem jest inny. Ja po prostu odczuwam paniczny lęk przed różnymi zabiegami i bardziej inwazyjnymi badaniami i najchętniej chciałabym zostać zaciągnięta siłą, przez kogoś bliskiego.
Niesety, jestem dorosła i muszę radzić sobie sama.
W Twoim przypadku, uważam, że przesadzasz, jesteś malkontentem i wmówiłeś sobie, że polska służba zdrowia jest do kitu, a to nieprawda.
Owszem zdarzają się nieprzyjemne sytuacjie, czy błędy lekarskie, ale nie dotyczy to tylko naszego kraju.
Masz problem zdrowotny, idź do lekarza prywatnie, a potem z ubezpieczenia, będziesz mógł porównać diagnozy, zawsze warto sprawdzić u dwóch lekarzy. Prywatnie spytaj, jakie badania powinienes wykonać, a potem poproś o skierowanie z ubezpieczenia. Niktóre badania są drogie i nie wszystkich stać na wykonanie ich prywatnie.
Zabieg poprawienia przegrody nosowej jest banalny, ale może dolega Ci coś innego?
Marudzeniem i narzekaniem nie poprawisz swojego stanu zdrowia.
Jeśli Cię stać, korzystaj z opieki prywatnej całkowicie.
Jeżeli jednak jesteś uprzedzony do wszystkich lekarzy, to zostaje Ci medycyna alterntywna, chociaż ja nie polecam, ewentualnie zagranica (o ile Cie stać), ale tam są tacy sami lekarze.

~Mr Brooks

~Mr Brooks

OnkaY, uważam że jesteś niesprawiedliwa w ocenie mojej osoby, nieobiektywna i brak ci empatii. Tak sądzę po tym co napisałaś i jestes hipokrytką. To już ja bardziej mam podstawy, żeby coś takiego napisać do Ciebie, co Ty do mnie napisalas, bo ja mam liczne podstawy do takich odczuć we własnym doświadczeniu, ty masz po prostu fobie. To ja miałem dwa zabiegi, jeden niepotrzebny na stole pod narkozą, drugi zabieg w znieczuleniu nieudolnie wykonany przez chirurga, bo robią tu wszystko na odpierdziel. Nie wspominajac już o tym co spotkało kilka znajomych i bliskich mi osób w okolicznej służbie zdrowia. Dlaczego tylko kobieta sama daje sobie prawo do fobii, leków i depresji, jak nie ma podstaw, a facet to od razu jest malkontent i narzeka zamiast wziąć się w garść, nawet gdy ma solidne podstawy. Nie potrzebuję pomocy hipokrytek i podwójnych standardów tylko wsparcia i porady co zrobić . Spójrz sama na siebie.

~Miałam tu nick

~Miałam tu nick

Też się dziwię, że jedziesz po autorze, kiedy on miał konkretne doświadczenia, które go zniechęciły do służby zdrowia, twarde fakty, a ty jakieś urojone lęki... (fobia to lęk nieadekwatny do sytuacji, nieuzasadniony, wyolbrzymiony).

~onkaY

~onkaY

Tak też myślałam, że jesteś zapiekły w swoich poglądach, ok, masz do tego prawo. Nie musisz się leczyć, nikt Cię do tego nie zmusza, stękaj sobie nadal.
Jednak zarzucając mi hipokryzję, zastanawiam się, czy w ogóle znasz pojęcie tego słowa.
Nie wiem, gdzie dostrzegłeś rzekomą hipokryzję w mojej wypowiedzi?
Należysz do ludzi, którym najwidoczniej wypada tylko przytakiwać, każde odmienne zdanie budzi agresję.
Tak się składa, że lekarze uratowali mi życie i bynajmniej bez znajomości i łapówek.
Uwierz, miałam znacznie wiekszy problem niż Twój tłuszczak podskórny.
Nie ominął mnie też błąd lekarski, a może nieszczęśliwy przypadek, ale nie rozpamiętuję przeszłości.
Żyję i zwdzięczam to lekarzom.
Zastanawiam się, jaki masz pomysł na swoje uleczenie, skoro lekarz, to Twój wróg?

ka-wa

ka-wa

Złośliwości nie służą dyskusji.

Co do meritum, nie mogę za bardzo zrozumieć osób, które boją się pojść do lekarza, bo już leczenie to inna sprawa, nie ma obowiązku się leczyć i zawsze lekarzowi można powiedzieć, nie lub po prostu, kolokwialnie mówiac, olać jego zalecenia i samemu kombinować jak sobie pomóc, choć nie każdy jest w stanie, trzeba mieć trochę rozeznania w różnych dolegliwościach i słuchać swojego organizmu.

Nikomu nie zaszkodzi samo pójście do lekarza, chociażby wysłuchania jego oceny stanu zdrowia czy zlecenia na badania, choć wiadomo, ze lekarzy najlepiej omijać dużym łukiem, ale czasem trzeba korzystać z ich pomocy, co nie zwalnia od samodzielnego myślenia, jak ja zawsze mówię.

U Ciebie wcale nie musi być problem z zatokami czy krzywą przegrodą nosową, równie dobrze może to mieć związek nerwicą,
dlatego drogą eliminacji jesteś w stanie dojść do prawdy.
Ale, żeby to sprawdzić trzeba iść do lekarza po skierowanie na rtg, przeczytasz opis i będziesz sam wiedział.
Mnie nie wydaje się, żeby sprawdziły się Twoje podejrzenia, tak na logikę, nie powinny pojawić się objawy duszności przy zatokach czy krzywej przegrodzie, choć mogę się mylić.

Tak na marginesie, nikt chyba nie lubi chodzić po lekarzach, stresuje się tym faktem, ale nie lubić a bać się jest zasadniczą różnicą,
jeszcze inni boją się iść o lekarza, obawiając się diagnozy, czekają nie wiadomo na co, często ma to opłakane skutki.

Reasumując, nie leczmy się jak nie chcemy, ale wiedzmy co nam dolega.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń
~onkaY

~onkaY

ka-wa

U Ciebie wcale nie musi być problem z zatokami czy krzywą przegrodą nosową, równie dobrze może to mieć związek nerwicą,

...lub, co gorsze z sercem, czy krążeniem?
Problem autora nie polega jednak na tym, że on boi się badań, tak, jak ja na przykład, tylko na tym, że on w ogóle neguje kompetencje lekarzy.
Doradziłam mu, jak mógłby postąpić, bo żeby zdiagnozować problem, trzeba pójść do lekarza i wykonać badania. Spotkałam się jednak z napaścią, bo nie przyłączyłam się do potepienia w czambuł wszystkich lekarzy.
Zagdzam się z Tobą, że jak ktoś nie chce, nie musi się leczyć, jednak najczęściej bywa tak, że gdy choroba rozwinie się i śmierć zaglada w oczy, większość oprtunistów, biegnie po pomoc do...lekarza właśnie, a w wtedy, jak napisałaś, bywa już za późno.
Jestem natomist sceptyczna, co do samoleczenia i stawiania sobie diagnozy na podstawie rad znajomych, czy wujka google.

ka-wa

ka-wa

~onkaY

Jestem natomist sceptyczna, co do samoleczenia i stawiania sobie diagnozy na podstawie rad znajomych, czy wujka google.

Tu trzeba samemu się orientowaać w temacie i esperymentować jak lekarz nie jest w stanie pomóc, bo często lekarz jak nie wie co jest profilaktycznie przepisuje leki, ku własnemu zadowoleniu i pacjenta, ale nie mnie, ja słucham lekarzy tylko w tej materii w której się z nimi zgadzam i dobrze jak do tej pory na tym wychodzę.

Też nie raz się zawiodłam na lekarzach, co nie oznacza, że nie szukam u nich pomocy,
bo przecież jak człowiek się zatruje jakąś potrawą to nie znaczy, że nie będzie jej jadł w innej restauracji.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń
~Mahomet

~Mahomet

Ja tam nie choruję i nawet w tym roku nie przyjmowałem w robocie szczepionki przeciw grypie. Jacyś słabo odporni musicie być, że tak latacie po tych koniowałach hehe