Forum Psychologia

Czy jest szansa?

~Deina7

~Deina7

Od dwóch miesięcy jestem w związku z mężczyzną sporo starszym od siebie w dodatku z przeszłością. Wychowywał się bez ojca, w dodatku z dość toksyczną matką. Miałyśmy ze sobą styczność i to dość długą więc udało mi się ją poznać dość dobrze.
Jednak moje obawy budzi fakt jakie miał on relacje z poprzednimi partnerkami. Pierwszą relację, o której mi wiadomo to romans z mężatką, podobno nie żyła zbyt dobrze z mężem. Z tego związku urodził się syn jednak była kochanka podobno pognała go i zeszła się z mężem.
Następną partnerką była pierwsza żona. Po ok. 10 latach małżeństwo się rozleciało ponieważ obecna jeszcze żona rozbiła pierwsze zaciągając go do łóżka.
Z pierwszą żoną ma syna, obecnie ma 12 lat. Z drugiego, jeszcze trwającego, ma dwójkę dzieci.
Z pierwszą żoną i ich synem mam, można by rzec, w miarę ok relacje natomiast druga, jak zdążyłam się przekonać, jest bardzo nieszczera. Utrudnia kontakty z dziećmi, osobiście nie miałam możliwości ich poznać.
Partner przedstawia mnie swoim znajomym i swojej rodzinie, planuje wspólną przyszłość. Mówi o swoich uczuciach, że mu zależy, że widzi wspólną przyszłość jednak nie mówi o innych emocjach, zamyka się na nie. Z jednej strony nie ciągnie go do spraw łóżkowych, ma nawet problem z wejściem we mnie gdyż tuż przed po prostu mu opada. Wówczas widzę też że bardzo się denerwuje a gdy mu nie wyjdzie to odwraca się ode mnie, zamyka w sobie.
Wykazuje książkowy przykład mężczyzny wychowanego bez Ojca. Mam wątpliwości czy brnąć dalej w ten związek czy lepiej odpuścić.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~Deina7

~Deina7

Kiedy dobrze mi z nim. Przy nim się rozwijam, uczę się coraz bardziej pewności siebie. Gdy przebywamy razem wątpliwości nawet jak są to małe. Dopiero gdy otoczenie zaczyna odgrywać rolę to pojawią się wątpliwości.
Ja również wychowałam się właściwie bez Ojca, niby znałam go ale Jego rola w moim życiu była mało znaczącą. Jeszcze do niedawna odpychałam od siebie mężczyzn, z nim to co innego. Mimo iż nadal mi się zdarza odpychać i Jego to nie tak jak innych.
Teraz, trochę bardziej na chłodno analizując sytuację widzę że bardziej wykazuje cechy mężczyzny wychowanego przez toksyczną matkę aniżeli odrzuconego przez Ojca.
Zdaję sobie sprawę że partner ma za sobą przeszłość ale widzę że walczy, że dzięki mnie zmienia się. Póki co się dopełniamy i nie chcę przekreślać związku który służy tak naprawdę nam obojgu.

ka-wa

ka-wa

To dlaczego piszesz, skoro jest ok.
Nie tłumacz go takim czy innym ojcem czy matką, bo żyjesz tu i teraz, i musisz sama wiedzieć czy chcesz z nim być, czy nie.
Wg mnie bardziej na ojca on by Ci pasował, a nie partnera i może tak go postrzegasz po części.
Nie piszesz ile macie lat.
Jesteście tak krótko, praktycznie go nie znasz, jego przeszłość raczej źle o nim świadczy.
Ma problem ze sobą, na pewno nie tylko z potencją.
Twój wybór.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń
~Deina7

~Deina7

Ja mam 34, on 48. To że widzę w nim niejako ojca to wiadomo ale to właśnie na takim tle kobiety dobierają sobie partnerów.
Pytam się ponieważ w jakimś stopniu każdy jest uzależniony od otoczenia. Często w oparciu o opinię otoczenia kierujemy naszym życiem. A wg. opinii otoczenia partner nie nadaje się na dlugofalowego partnera.
W dodatku jestem empatą i czasami zdarza mi się złapać w płapkę własnych odczuć co tylko tak naprawdę pogarsza sprawę.
Byłabym w stanie odejść od niego, nie podeszłam do tego związku zbyt emocjonalnie tak że przy rozstaniu bym mocno cierpiała.
Partner w tej chwili jest niezależny od matki. Osobiście odczułam co to za osoba i zapewniam iż dłuższe przebywanie z nią nie należy do zbyt przyjemnych.
Pytanie zadałem ponieważ chcę zobaczyć jak to wygląda z perspektywy innych, najlepiej osób które miały bądź mają styczność z taką sytuacją aczkolwiek każda opinia jest dla mnie cenna

ka-wa

ka-wa

Opinia otoczenia jak piszesz powinna Ci dać do myślenia, po drugie sama powinnaś wiedzieć, nie jesteś przecież nastolatką.
Nie trzeba być w takiej sytuacji, choć nie ma nawet dwóch takich samych, żeby przewidzieć dalszy ciąg tej relacji, ale to Twoje życie i sama musisz podjąć decyzję.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń
franca

franca wpis edytowany

Ale po co Ci opinia innych skoro wszystko w porzadku i jestes szczesliwa?

~Deina7
Ja mam 34, on 48. To że widzę w nim niejako ojca to wiadomo ale to właśnie na takim tle kobiety dobierają sobie partnerów.

No nie, kazdy jest inny, a jesli chodzi o schematy jak zwiazane ze wzorcem ojca lub matki, to w tym sek by z nich wychodzic. Tak samo z tymi uzalezniajacymi od opinii otoczenia, poza tym tak samo mozna sie uzaleznic od opini kogos obcego, nawet czasem o wiele bardziej, o bo np jest taka mila, mily a ktos z rodziny mnie nie rozumie, rozne sa sytuacje.
Jesli faktycznie jestes szczesliwa, to tez nie powinno miec znaczenia, no i po co pisac o tym jako o problemie na forum ktory od tego wlasnie jest?
Jesli chodzi o Twoj zwiazek to zle to wyglada, nie chodzi tylko o to te sytuacje, ktore opisywalas, ale o postawe jaka partner przyjmuje wobec nich, moze to byc nawet znacznie bardziej istotne, chociazby to ze sie odwraca od Ciebie ze zloscia, jednoczesnie nic z problemem nie robiac, generalnie to wyglada ze Ciebie odpycha, a na pewno nie rozwiazuje niczego. W ogole nie rozmawia z Toba o waznych sprawach. A Ty okreslasz to, ze sie zamyka w sobie i juz, malo adekwatne do sytuacji podsumowanie, bardziej jak proba tlumaczenia go ze wszystkiego to wyglada, pokazywania, ze cos jest lepsze, niz jest w rzeczywistosci, etc. Tym bardziej biorac pod uwage to co w jaki sposob piszesz o jego przeszlosci, np, ze cos sie zlego stalo, zdaje sie, ze malzenstwo sie rozpadlo, bo ktos go zaciagnal do lozka, kompletny absurd, jesli chodzi o doroslego i odpowiedzialnego czlowieka, zwlaszcza za takie sprawy. No biedaczek, ani chybi go do tego lozka przywiazala. Tez jesli chodzi o to przytaczanie jego dziecinstwa w roznych, nieraz niepasujacych za bardzo kontekstach Ale nie jestem pewna w tym wypadku, troche pogubilam sie w tym opisie, co po kolei sie dzialo, i w ktorym mowa o ktorym malzenstwie, z czyjej strony jest dzialanie i wzgledem kogo(ktory maz, ktora zona) w danym momencie, itp.
No i kluczowa rzecz, jesli cos w zwiazku ma byc dobrze, to obu stronom powinno zalezec na tym, i powinno sie to czuc i widziec w konkretnych dzialaniach. A Ty w ogole sie na tym nie koncentrujesz, wiecej, ogolnie na Twojej perspektywie, tylko na nim, i to jeszcze na zupelnie nieistotnych, jak juz to zaciemniajacych wszystko sprawach jak jego przeszlosc, jego osobiste sprawy i tlumaczenia dla roznych jego zachowan.

85177 franca Kobieta, 14 lat, Wrocław
~onkaY

~onkaY wpis edytowany

W moim odbiorze sytuacja jest aż nazbyt jasna, a wniosek jeden - uciekaj!
Przepraszam, ale gdzie Ty masz rozum?
Przede wszystkim, 2 m-ce to jeszcze nie związek, to dopiero początek, poznawanie się. Związkiem można nazwać relację, gdy partnerzy znają sie od dawna, łączy ich uczucie, wiedzą, czego mogą spodziewć się po sobie (choć nigdy do końca), przeżyli z sobą wiele chwil dobrych i trudnych, mają możliwość obserwowania się i swoich reakcji w różnych życiowych sytuacjach.
2 m-ce, to jest tyle, co nic, sama słowna deklaracja "jesteśmy w związku" nie wystarczy. Mając 34 lata powinnaś o tym wiedzieć.
Faect ma czworo dzieci! i nawet jesli płaci alimenty "tylko" na troje, to i tak będzie ogromne obciążenie dla Waszego wspólnego budżetu. Nawet, gdybyście mieli oddzielne konta, to przy takim obciążeniu, prędzej, czy później będziesz dokładała do jego utrzymania.
Facet ma skrzywiony kręgosłup moralny; romans z mężatką, zdrada żony, z pierwszą też rozstał się z jakiegoś powodu (chyba, że sama odeszła). Do tego kiepski w łóżku, a to żeś sobie amanta znalazła.
On prawdopodobnie nie będzie chciał już miec dzieci, a Ty?
Nawet, jesli jakimś cudem zaszłabyś z nim w ciążę, to podzielisz los jego byłych partnerek, zostawi Cię, albo zdradzi. Chociaż nie wiem w jaki sposób, jeśli mu nie s...e, chyba, że Ty go nie pociągasz.
Uważam, że gorzej trafić, a raczej wybrać nie mogłaś.
Po co analizujesz jego przeszłość i przyczyny zachowania?
Jakie to ma znaczenie, liczą się fakty i jak Ty się z tym czujesz.
Chyba nie zmaierzasz być jego terapeutką?
Moim zdaniem weszłaś w kupę.