Forum Psychologia

Starsi mężczyźni z pokręconą historią

~Mamnietypowyproblem

~Mamnietypowyproblem

Cześć, mam pewien problem. Mam 17 lat i odkąd pamiętam ciągnęło mnie do dużo starszych od siebie mężczyzn, którzy mają za sobą pokręcone historię, są po przejściach. Od zawsze męczyła mnie fantazja o byciu tej innej, która ratuje, leczy ich problemy. Przez co mam za sobą już dwie toksyczne relacje z tego typu ludźmi. Kilka lat temu byłam w dziwnej, internetowej relacji z trzydziestokilkuletnim Azjatą, którego nawet na żywo nigdy nie widziałam. Uważałam, że jestem w "skomplikowanym związku na odległość". Fascynowało mnie to, że on jest bardzo biedny, że mogę mu pomóc. On to wykorzystał, nieraz wysyłałam mu pieniądze. Dzięki temu czułam się taka "bohaterska". Ukrywałam to wszystko przed rodzicami. Uważałam, że to "kłamstwo w dobrej sprawie". Ten człowiek mnie po prostu skrzywdził, uzależnił od siebie emocjonalnie. Gdy próbowałam odejść, groził mi np samobójstwem albo że mnie upokorzy. Ponad rok temu, jako 16-latka, poznałam pewnego faceta starszego ode mnie o 12 lat. Będę go tu nazywała inicjałem K. Znajomość opierała się głównie na smsach i internecie. Dzięki niemu miałam odwagę urwać kontakt z tamtym Azjatą. Na początku byliśmy bardzo sobą zainteresowani. Po pewnym czasie wyznał mi, że cierpi na zespół jelita drażliwego. Ja jako osoba lubiąca się uczyć, postawiłam sobie cel - zostanę farmaceutą, żeby (tu znowu wraca mój dziwny "fetysz") go uratować itd Przez pewien czas była totalna sielanka, ale ta relacja nie układała się tak dobrze, jak powinna. Po kłótniach on chciał to zakończyć. Ja, wzorując się na zachowaniach poprzedniego znajomego, groziłam samobójstwem, samookaleczałam się (zadrapywałam się do krwi, nie robiłam sobie większej krzywdy). K. po pewnym czasie wrócił, znów naobiecywał niewiadomo czego, że za kilka lat będę matką jego dzieci i zamieszkamy w domku na wsi. Krótko (może miesiąc) potem, stwierdził, że chce się przyjaźnić tylko bo nic do mnie nie czuje. Po czym ja przez jakiś rok za nim latałam jak nienormalna, z pewnymi przerwami. Schemat był zawsze taki sam, ja jestem nachalna, zachowuję się jak totalna desperatka, on się wkurza, urywa kontakt, ja po jakimś tygodniu mówię (lub piszę) mu, że się zmieniłam, że od teraz będę najlepszą wersją siebie dla niego i tego typu pierdoły. On to kupuje, przez chwilę jest ok, potem znowu "nic do mnie nie czuje" i tak w kółko. Przy czym z żalu i frustracji znów robiłam głupstwa, nawet udawałam, że chcę się zabić. Ostatnio on definitywnie już urwał kontakt, spotyka się z inną dziewczyną, starszą, dorosłą. Ja czuję, że dalej go kocham i pragnę dla niego jak najlepiej. Próbuję się pogodzić z tym, że nie będziemy razem, że dobrze, że to się skończyło, bo to było po prostu toksyczne. Cierpię, nie śpię w nocy, mam potwornego doła. Oboje zachowywaliśmy się naprawdę okropnie i niedojrzale. Wina jest po obu stronach. Ja po prostu chcę wyjść z tego patologicznego błędnego koła. Chcę być normalną nastolatką, cieszącą się życiem, a nie wariatką, która chce "leczyć" i "ratować" dużo starszych, niezaradnych i toksycznych facetów. Nie chcę tej patologii, chcę spokoju, chcę wykorzystać najlepsze lata swojego życia. Mogę prosić o rady, jak się z tym uporać?

Odpowiedzi znajdują się poniżej

kikunia55

kikunia55

Zwyczajnie, nie zadawaj się ze "starymi facetami" tylko z rowieśnikami. Relacja z rowieśnikiem tez może być interesaująca- oczywście pomijam sztuczki wc tylu zabiję się, popełnię samobójstwo, bo to nie wnosi dobrej energii do związku.

154416 kikunia55 Kobieta, 104 lata, wygwizdów
mgr Kamila Krocz

mgr Kamila Krocz

Odpowiedź eksperta

Rada niby prosta - przestać zadawać się ze starszymi mężczyznami i zaangażować się w znajomości z rówieśnikami. To jest racjonalne. Pytanie tylko, co takiego pcha Cię w kierunku tych starszych mężczyzn? Podejrzewam, że jest jakaś głębsza przyczyna, z której możliwe, że nie zdajesz sobie sprawy. Jak wyglądają Twoje relacje z Twoim tatą?

100945 mgr-kamila-krocz Kobieta, 32 lata, Lublin
~Autorka posta

~Autorka posta

Mam dobre relacje z tatą. Dogadujemy się, dużo żartujemy razem.