Forum Psychologia

Jak wreszcie poczuć się jak nastolatek

Unknown1337

Unknown1337

Cześć , opisze wam problem który bardzo mi doskwiera i jest bardzo ale to bardzo uciążliwy , chodzi tu o nadopiekuńczość ze strony rodziców i dziadków.. Mieszkam z rodzicami i dziadkami w domu jednorodzinnym razem , gdy schodzę na dół np coś zjeść czy obejrzeć babcia od razu wylatuje z pokoju 'przypadkowo' i patrzy co robię , przykładowo gdy wchodzę do kuchni aby coś zrobić do jedzenia , siada przy stole z papierosem i się na mnie patrzy , nic się nie odzywa tylko się patrzy , tak jest za każdym razem , czuje się jakbym był obserwowany i potrzebuję kontroli nawet w domu..
Ale teraz najlepsze, nadopiekuńczość rodziców.
Zacznijmy od początku , mam ponad 17 lat , jestem z lipca a dokładnie 20 , w wakacje mój czas na dworze (mieszkam jakieś 3km od miasta) był do 21 czy 22 ? dokładnie do tej godziny do której było jasno bo po ciemku nie mogę chodzić , jeszcze nigdy przez 17 lat nie wracałem po ciemku , przez co po prostu panicznie boję się ciemności.. nawet nie wiedzie jakie to jest uciążliwe.. z imprez max 11 i do domu , oczywiście przywieziony przez tatę bo no na piechotę nie ma szans , ludzie od początku się dziwili czemu tak wcześnie wracam do domu , czemu tak rzadko wychodzę na dwór , czemu 21 i do domu no ale zawsze jakiś kit wciskał że musze to i to , nie raz znajomi się pytali czy jedziemy tu i tu ale ja zawsze wciskałem kit że musze coś zrobić czy się uczyć , w sumie w weekend koledzy z klasy czy jeżdżą do Kielc autami czy jeżdżą na jakieś zloty czy jeżdżą na dyskoteki a ja siędze w domu i się ucze.. i tak co każdy weekend , zawsze gdy chce poruszyć temat wychodzenia z domu i żeby poczuć się jak prawie pełnoletnia osoba zostaje zgaszony w postaci 'jak będziesz miał swoje dzieci to zobaczymy' dla mnie to żadne wytłumaczenie bo zgaduję że każdy rodzic się martwi o dziecko jak gdzieś idzie ale bez przesady... , porównują że kiedyś to było inaczej a teraz na każdym kroku mogą mnie pobić czy zabrać do samochodu i wywieść, niestety dla nich jeżeli moi znajomi wychodzą to po 6-8 osób czy nawet więcej to wątpie żeby ktoś chciał nas pobić , gdy mówię że za niedługo będę pełnoletni to od razu podnoszą głos że to i tak nic nie zmieni.., dzisiaj spytałem czy mogę jechać na koncert do krakowa za rok , po mojej 18 ze znajomymi , jeden z moich ulubionych zespołów , tata wyśmiał mnie i spytał czy się dobrze czuje że mama pozwoli mi pojechać z kolegami samochodem do krakowa..nie rozumiem tego na prawdę , inni mają tak zajebiste życie , tyle wspomnień a ja jedynie co mam to komputer i dobre oceny , uczę się dobrze , z tym oczywiście nie ma problemu ale chce chociaż trochę poczuć ten wspaniały okres.. kiedyś mi to tak bardzo nie przeszkadzało ale teraz gdy mam ponad 17 lat nadal czuję się jak dzieciak który prawie nic nie może , dodam że mam dziewczynę i u niej siedzę do max 9 i do domu , to trochę smutne ale ludzie z mojego otoczenia czy ze szkoły czy z miasta robią o wiele wiele gorsze rzeczy , ziółko nie ziółko ,ćpuny nie ćpuny a ja jestem dobrym chłopakiem bez nałogów który tylko trochę chcę się pocieszyć życiem.. niestety przez ich nadopiekuńczość więcej cierpie niż mam korzyści , w sumie od kilku lat niestety.. zgaduję że oni tego nie widzą i że wszystko jest w porządku i że mi 'palma'bije ale niestety teraz czasy się trochę zmieniły a ja nadal czuję się jak dziecko które potrzebuje pomocy na każdym kroku..
Na prawdę nie raz próbowałem porozmawiać o tym z nimi ale zawsze kończy się tak samo , mówią że zobaczymy jak będę miał własnie dzieci i że mi do łba bije , ale koledzy czy koleżanki mają tak fajne życie a ja nic nie mam prócz dziewczyny..
Licze na waszą pomoc jak coś w tym kierunku zmienić bo ja już sobie nie daję rady.. , chce to bardzo zmienić ale oni za każdym razem robią ze mnie idiotę gdy o tym zaczynam gadać , może pójść w 3 do psychologa , ja na prawdę nie wiem co robić .. liczę na waszą pomoc ktorej bardzo ale to bardzo potrzebuje
Radek

199289 unknown1337 Mężczyzna, 17 lat, Gdańsk

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Unknown1337

Unknown1337

Dodam że często widzą tylko moje błędy , że się chamsko zachowuje że pyskuję że nie rozmawiam z nimi , ale jak mam być w porządku wobec nich skoro oni wobec mnie nie są i tak bardzo musze przez nich cierpieć , nie widzą swoich błędów , nie potrafią się do nich przyznać, mama widzi wszędzie wypadek i że mi się coś stanie i na pewno umrę , nawet nie wiedzie jakie to jest uciążliwe.. i ile wzdychań gdy chce gdzieś iść , z kim , gdzie , po co , o której wrócę , a dlaczego , do której będę , o której ma tata przyjechać , a jeśli bym się spóźnił ale w sumie nie mam jak.. , można powiedzieć oni decydują o mnie ;x

199289 unknown1337 Mężczyzna, 17 lat, Gdańsk
~dammar14

~dammar14 wpis edytowany

Moge sie tylko wypoeidziec z mojej strony,jako matka 16 i 15 sto latka. Daje moim dzieciom swobode ale dbam by wrocily bezpiecznie do domu, musze miec z nimi kontakt telefoniczny. Nigdy zaden syn nie wrocil pijany, lub w innym stanie. To kwestia zaufania ale tez wiedza ze pewne rzeczy szkodza. Ale nawet jesli by tak sie stalo to trudno. Jestesmy ludzmi i czasem popelniamy bledy. U nas jest tez tak ze moi synowie nie maja okazji do takich eskapad, mimo ze mieszkamy w stolicy i za granica. W szkole jest duzy rezim, maja mundurki, musza byc zdyscyplinowani, moga zostac zawiszenie za rozne przewinienia, itp Chodza do szkoly tylko dla chlopcow.
Mysle ze powinienes porozmawaiac z rodzicami, zeby oni wiedzieli ze moga na tobie polegac i nie bali sie o ciebie. Musisz im zagwarantowac ze glupoty nie zrobisz. Troche mnie dziwi twoja uleglosc bo moj starszy syn ciagle stara sie wywrzec na mnie presje poszerzania granic wolnosci.. Rozumiem to. Jesli bedziesz nalegal rodzice pozwola ci na wyjazd. Tylko nie chodzi o sam wyjazd. Oni sie boja ze cie straca. Zapewnij ich ze to normalne, ze tak wyglada proces dorastania. Mysle ze sie dogadasz z rodzicami.
Nie wiem czy ci pomoglam, chcialam zebys popatrzyl na to rowniez z innego punktu widzenia.
Porozmawiaj z rodzicami szczerze, nie klam, nie zamydlaj, tylko powiedz czego naprawde chcesz. Rodzicom moze sie to nie podobac ale zrozumieja.

kikunia55

kikunia55

Kazde dziecko jest klejnotem swoich rodzicow. I kazdy ceni i pilnuje swój klejnot jak umie. Pewnie jestes jedynakiem lub moze najstarszym z rodzenstwa. Najstarszy utarczkami o przesuniecie godziny, o dalszy wypad walcza z rodzicami po trochu dla siebie, ale tak najbardziej dla swojego rodzenstwa. To co było prawie nie do pomyslenia wobec pierwszego potomka staje sie juz prawie normalne wobec drugiego czy trzeciego dziecka. Po prostu w czasach mlodosci rodziców było bezpieczniej i im sie wydaje, ze o nieszczescie dzis nietrudno.Co bywa tez prawdą.Przy drugim dziecku beda wspominac nie tylko swoja bezpieczna młodośc ale i szczesliwy powrot najstarszego potomka z wyprawy na koncert i beda juz troche mniej surowi.
Tylko negocjacjami i to stonowanymi i eleganckimi cos uzyskasz. Pomysl, ze niedlugo beda studia, wyjedziesz z domu i bedziesz mial swobode- to juz niedługo.

Ponadto nie jestes az tak wieziony w klatce skoro masz dziewczyne. Koledzy jada daleko na koncerty a Ty idziesz do dziewczyny- nie az taka smutna ta Twoja mlodosc i dorastanie jak usilujesz to przedstawic w swoim rozgoryczeniu.
Jestesmy bogaci bogactwem swego wnetrza a nie koncertami czy dyskotekami, ktore zaliczylismy - choc teraz gdy slyszysz o przygodach kolegów trudno Ci w to uwierzyc.

Jak na studiach zaczniesz z glowa spokojny czas poznawania tego co teraz rodzice Ci blokuja ,to w tej kwestii bedziesz tylko o 2 lata zapózniony. Natomiast nie wszyscy Twoi koledzy maja swoje dziewczyny i oni wobec Ciebie tez ogromnie czują sie zapóznieni. Czyli pewna srawiedliwosc na tym swiecie jest.

154416 kikunia55 Kobieta, 103 lata, wygwizdów
Unknown1337

Unknown1337

Czemu jestem uległy ? Bo chce dla siebie pokazać że jestem ten mądrzejszy , nie kłóce sie z nimi , nie trzaskam drzwiami , w szkole nigdy nie było problemów ani poza nią , ja na prawdę mam trochę oleju w głowie i wydaje mi sie ze zachowuje sie dojrzale patrzac po innych , ja na prawdę po prostu chcę to skonczyc , nie czuc sie jak jajko ktore rzeczywiscie nie potrzebuje pomocy na kazdym kroku i jest sam w sobie poradzić.Po licznych próbach jestem po prostu bez silny , nie chce z nimi o tym rozmwiac bo to i tak nic nie wnosi.. a tylko jestem zgnojony ze tak musi byc bo oni tak twierdza i ze to jest dobre.. a w rzeczywistosci tylko cierpie przez to , nic wiecej , w przyszlosci nigdy nie dopuszcze aby moje dziecko tak sie meczylo przez moje durne i nic niewnoszace myslenie , na pewno nie w wieku 17 lat , dla mnie to jest chore ze dla przykladu wracam o tej samej godzinie do domu , czytaj majac 13-14 do teraz , caly czas to samo.. Mam nadzieje ze ktos jeszcze sie wypowie bo na prawdę potrzebuje pomocy

199289 unknown1337 Mężczyzna, 17 lat, Gdańsk
unna-1

unna-1

Babcia. Nie sądzę by cię obserwowała, kontrolowała. Sądzę, że po prostu czuje się samotna i brak jej towarzystwa, więc choć trochę posiedzi sobie z tobą.

Imponuje ci to twoje towarzystwo, nocne wypady, dyskoteki, swoboda. A pewnie też jest tam alkohol i narkotyki, a potem wygłupy.. Pełen luz..
17 lat to najtrudniejszy wiek, łatwo ulega się wpływom, łatwo popaść w przesadę i tragedia gotowa.
Parę tygodni temu tak zginął 17 latek, syn moich dalekich znajomych. Głupi zakład, brawura, chęć popisania się...wypadł z okna, śmierć na miejscu.
Noce są niebezpieczne. Czasem oglądam filmy z monitoringu /w TV/, czyli autentyczne nagrania. Można tam zobaczyć, jak w nocy zachowują się grupy nastolatków .Czasem coś rozwalą, czasem kogoś skopią lub pobiją.
Nic dziwnego, że rodzice boją się o ciebie, o twoje bezpieczeństwo.

Nie masz tak źle. Masz dziewczynę, znajomych, chodzisz na imprezy, choć rozumiem, że ograniczenia cię wkurzają.
Będziesz musiał wywalczyć sobie troszkę więcej swobody, z czasem będzie to nieuniknione.
Masz rok do 18-ki, czyli rok do tego wymarzonego koncertu. Już zacznij pracować nad tym, by ich przygotować do twego wyjazdu. Od czasu do czasu wspominaj, że jedziesz na ten koncert, że należy ci się jakiś prezent od nich, że należy ci się ich zaufanie - albo coś w tym stylu.
To będzie twój pierwszy, duży krok do samodzielności.

170997 unna-1 Kobieta, 74 lata, Łomianki
Unknown1337

Unknown1337

Możecie wierzyć lub nie ale ja na prawdę jestem dojrzały , nie w głowie mi narkotyki , papiersow nie pale, w sumie nigdy nie paliłem i nie mam zamiaru bo to jest złe , brawura ? To nie dla mnie , mam plan na życie , chce napisać mature jak najlepiej i dostać sie na wymarzone studia , także towarzystwo typu menele co chleja co tydzien to nie dla mnie , nie tego szukam , chce tylko troche swobody jak na mój wiek .. nic wiecej , chce sie zmienic wzgledem ich ale też chce cos otrzymac , wiecznie mi wypominają ze sie zle zachowuje wobec nich , pyskuje , ale ja po czesci tego nie widze bo bez powodu bym tego nie robił.. Dlatego juz nie wiem jak do nich dotrzeć i co zrobic zeby wreszcie przejrzeli na oczy , tata mozna powiedziec nie ma zdania ani sie sprzeciwić bo tylko mozna powiedziec niby to jest ich wspolna decyzja a wystarczy jej spojrzenie i tamten chodzi jak w zegarku , licze na kolejna pomoc co robic

199289 unknown1337 Mężczyzna, 17 lat, Gdańsk
Unknown1337

Unknown1337

I to na prawde zniecheca jak nawet jesli sie zgodza ona wzdycha , wywraca oczami i juz przewiduje najgorszy scenariusz ze cos mi sie stanie , jak ja mam za kazdym razem patrzec i tego wysluchwiac i odpuscic i chociaz we wlasnej osobie wiedziec ze jestem ten madrzejszy ale niestety ja jestem coraz starszy a nie młodszy.. Mowie ze jej sie goraco robi jak mowie o wyjsciach , ale co ja na to poradze skoro to jest rzecz ludzka , wydaje mi sie ze problem nie lezy we mnie tylko w niej , ale oni i tak wiedza lepiej i tak na prawde moje zdanie nic nie wnosi i nic nie znaczy

199289 unknown1337 Mężczyzna, 17 lat, Gdańsk
Unknown1337

Unknown1337

Ja jestem cicha osoba , wszystkie problemu czy obawy trzymam w sobie , ew rozmawiam o tym z dziewczyna , bo po prostu boje sie ze jesli bym im powiedzial moze sie to zle skonczyc , czy jakies checi gdzies pojsc czy pojechac , tez trzyamm w sobie bo wiem ze skutek bedzie taki jak zawsze , ona tlumaczy ze sie martwi ale przeciez to normalne ze rodzice sie martwia o swoje dzieci.. ale ja ekspertem nie jestem ale czuje sie inny od innych i gorszy

199289 unknown1337 Mężczyzna, 17 lat, Gdańsk
unna-1

unna-1

Cierpliwości. Z dnia na dzień, nic nie zmienisz. Mamę trzeba powoli, stopniowo przyzwyczajać do tego, że zaczynasz się robić samodzielny.
Nie wykłócaj się z nią, bo to nic nie da.
Po prostu przyzwyczajaj ją do myśli, że do tego Krakowa pojedziesz. Ma wystarczająco dużo czasu, by się z tym pogodzić choć wiem, że początkowy sprzeciw, będzie silny.

" ale czuje sie inny od innych i gorszy". I tu głupio robisz. Masz dobre podstawy do tego, by w życiu wiele osiągnąć. To wychowanie z ograniczeniami, przygotowało cię do normalnego życia.
Bezstresowe wychowanie, często przynosi odwrotny skutek. Młody człowiek nie potrafi się dostosować do świata dorosłych , nie rozumie, że już mu nie wszystko wolno, że aby coś osiągnąć, potrzebna jest większa dyscyplina. A tego nikt go nie nauczył.
Czasem w filmach pokazane jest spotkanie po latach, absolwentów szkół.
Zwykle okazuje się wtedy że tacy rozrywkowi chłopcy, nic w życiu nie osiągnęli, a ci spokojni, są biznesmenami i zarabiają pieniądze.
Wiadomo, to tylko filmy, ale wiele prawdy w tym jest.

Dopóki rodzice cię utrzymują, mają nad tobą władzę. Jednak już niedługo, sam będziesz decydował o sobie.
Mądrze wykorzystaj ten czas, przygotuj na to mamę. Co z tego, że się pozłości?
Niech się przyzwyczaja do tej myśli.

170997 unna-1 Kobieta, 74 lata, Łomianki
Unknown1337

Unknown1337

Nie mam zamiaru porzucać nauki , nie jestesmy bogaci wiec sam pracuje nauka na swoja przyszlosc , wiec wyjscia na pewno by nie zmieniły podejscia do nauki , jest na pierwszym miejscu

199289 unknown1337 Mężczyzna, 17 lat, Gdańsk
Unknown1337

Unknown1337

Wiem że mnie kochaja i chca dla mnie jak najlepiej ale nieświadomie krzywdzą mnie od 2/3 lat , tylko oni tego nie widzą i wydaje im sie ze wszystko jest w porzadku i tak ma być ale niestety tak nie jest bo przez nadpiekuńczość niszcza zycie tak kochajacemu synowi

199289 unknown1337 Mężczyzna, 17 lat, Gdańsk
kikunia55

kikunia55

No to rusz troszke głowka- jak juz doszedłes do tego, kto z obojga rodziców jest tym wiekszym ciemięzycielem, to czas wykorzystac to, ze nie do konca maja wspólne zdanie- mimo, ze tego staraja sie nie okazywac.

Idz z tata na ryby, majsterkuj razem z nim cos przy obejsciu- zbliz sie po mesku do niego- bedzie zachwycony.I wtedy spróbuj popytac go o ich lata mlodosci- jakie byly obyczaje, co robily panny 17 letnie a co kawalerowie 17 letni. Jakie bywały "przestepstwa" w wykonamiy takiej mlodziezy. Czy pamieta ten czas, czy czul sie wtedy szczeniakiem, czy juz mlodym mezczyzna? Czy jego rodzice patrzyli na niego jak na potencjalnego nieodpowiedzialnego glupka? Czy on często zawodzl ich zaufanie?
Niepostrzeżenie przejdz o swojej sytuacji, do tego iz rozumiesz, ze mama z dbalosci o Ciebie wszystkiego sie boi, ale Ty masz wrazenie, ze ona chcialaby Ciebie zdziecinniec, chcialaby. abys wpadal w euforie na widok ulubionych czkoladek (batonikow , cukierków czy czego tam lubisz) a nie interesowal sie jak wyglada zycie pozaszkolne mlodziezy w Twoim wieku. I jak on Twoj tata to rozumie, mama uważa, ze wychowaliscie nieodpowiedzialnego osobnika,takiego, ktory niejednokrotnie ich zawodzi, oklamuje, marzy o alkoholu, papierosach czy tez narkotykach? Ja dorastam, ale wydaje mi sie , ze i rodzice tez troche powinni ze mną dorastac a wydaje sie, ze mama zatrzymala sie na moim rozwoju osobniczym tak gdzies 13-14 lat. Tato, ja za rok mam 18-tke a za 2 powinienem wiedziec, co chce robic przez cale swoje dorosle życie, bo juz studia musza trafic zarowno w moje zainteresowania jak i rynek pracy, ktory przyjmuje zawod jaki sobie wybiore. Naprawde uwazasz, ze polityka wobec mnie jako takiego milego 13 latka, to jest to czego młody człowiek oczekuje w swoim rodzinnym domu?

Powinienes go tak troche po mesku pourabiac, aby poczul sie, ze ma syna i syn mu ufa, ze mu pomoze w dogadywaniu sie z żenską gałęzią rodu.

To taka praca minimum na 3 miesiace. Jesli wtedy tata nie zdecyduje sie Ciebie popierac to wtedy juz tylko wojowanie z mamą. Oczywiscie czas gra na Twoja korzysc, bo i tak plynie i zbliza Cie do 18-tki i do zakonczenia sredniej szkoly.

154416 kikunia55 Kobieta, 103 lata, wygwizdów
~Kizi

~Kizi

Jesteś idealnym nastolotkiem i nie w tobie leży problem,tylko w twojej mamie,której postawa ma wpływ na ojca.
Ona zdecydowanie przesadza,ale nie robi tego specjalnie,tylko taka już jest. Nie radzi sobie ze strachem ,czy obawą o ciebie.
Ja na twoim miejscu,przestała bym się aż tak strasznie tym przejmować, tylko powoli i stanowczo przesuwala granicę swojej wolności i decydowania o sobie.
Nie przejmuj się tak bardzo,co oni pomyślą ,czy zrobią.
Zacznij od tego,że przesuniesz godz powrotu. Napisz sms, że bedziesz później i tyle. Żeby np ojciec nie przyjeżdżał po ciebie,bo wrócisz sam. Musisz być spokojny ale stanowczy.
Babci też powiedz,że krępuje cię jak tak cię obserwuje i wolał byś mieć trochę prywatności.
Nie irytuj się ,tylko komunikuj swoje potrzeby. Nie bądź aż tak empatyczny. Jeśli babcia nie będzie chciała wyjść,to wyjć ty bez dysksji z nią,aż za którymś razem zauważy , że nie żartujesz.
Cała twoja rodzina,naprawdę weszła ci na głowę i zamiast wychowywać cię do samodzielności,to robią z ciebie dzidziusia.
Musisz pokazać trochę pazura i nie być taki akuratny we wszystkim,bo trochę pobuntowac się nikomu nie zaszkodzi.
Twoi rodzice,mają za dobrze i nie wiedzą co to problemy z dziećmi,a do tego nie doceniają ciebie. Czas to zmienić.

unna-1

unna-1

Podobają mi się rady Kizi. Przesuwaj te granice powoli, stopniowo. Wyślij SMS, że wrócisz nieco później, sam. Niech to nie będzie do rana, ale jakieś pół godziny, lub godzinka.
Napisałeś, że boisz się ciemności. Dasz sobie radę na ulicy? Może zacznij się przyzwyczajać, wychodząc np. na krótki spacer po ciemku?
Jak z komunikacją? Musisz sprawdzić rozkład jazdy, bo w nocy są rzadkie kursy.
Miej bilety na autobus, czy tramwaj.
Nie oczekuj, że ojciec cię odbierze. Teraz musi po ciebie jeździć, niech chociaż nie zarywa całej nocy, gdy przesuniesz godzinę powrotu.
Mama będzie się piekliła, ale z czasem przyzwyczai się do tego.
Jak już pokażesz, że wracasz cały i zdrowy, to dopiero wtedy możesz zostać do rana. Teraz mama tego nie wytrzyma, zacznie " świrować". To nie będzie jej zła wola, jej nerwy tego nie wytrzymają.

No i nie przejmuj się tak bardzo. Przesadą jest gdy piszesz, że niszczą ci życie.
Zamiast zwalać całą winę na rodziców, zacznij być bardziej samodzielny.
Od ciebie też wiele zależy, nie tylko od nich.
Jak napisałam, zacznij ich /i siebie/ przyzwyczajać do wyjścia wieczorem, gdy jest ciemno. Wyjścia na krótko, spacer, bieg.
Zapisz się też na jakiś sport walki /judo, karate itp/, to doda ci pewności i sił.
Przyzwyczaisz ich także do swoich częstszych wyjść.

WALCZ O WIĘKSZĄ SWOBODĘ, ALE NIE PRZEJMUJ SIĘ TAK BARDZO.
Dasz radę.

170997 unna-1 Kobieta, 74 lata, Łomianki
unna-1

unna-1

A, jeszcze Babcia. Tu rada Kizi mi się nie podoba. Nie unikaj jej. Pomyśl o niej ze współczuciem, że to biedna, stara osoba, której doskwiera samotność.

170997 unna-1 Kobieta, 74 lata, Łomianki