Forum Psychologia

Moje "przygody" z leczenia psychiatrycznego

~Kreator

~Kreator

Byłam kilka miesięcy temu na oddziale psychiatrycznym, po raz szósty w moim dwudziestoparoletnim życiu. Była tam pani ok. 50-letnia, trochę ze sobą rozmawiałyśmy, w końcu się rozpłakałam i powiedziałam, że jestem załamana, że dlaczego mnie to spotkało, że mam tak mało lat, a jestem po sześciu hospitalizacjach psychiatrycznych. A ona powiedziała "Co ty pępkiem świata jesteś? Za długo byłaś pod kloszem trzymana." Pewnie przyznacie jej rację, ja jednak płaczę z żalu za utraconymi latami i ideałami. W wieku 17. lat byłam po raz pierwszy hospitalizowana, jeszcze na oddziale dziecięcym, gdzie panował bardzo duży rygor. Potem byłam przez dwa lata leczona u jednego psychiatry, który, jak się okazało, źle mnie zdiagnozował. Nie rozumiem, jak mogło do tego dojść? Skoro dziesięć lat studiował medycynę i uzyskał dyplom, to chyba nie powinien się mylić, prawda??!!! Ktoś mi kiedyś powiedział, że "każdy lekarz ma swój cmentarzyk." Nienawidzę takich nie-empatycznych lekarzy. Byłam zastraszana przez lekarzy na drugim oddziale, tym razem dla dorosłych. Po awanturze domowej wyszłam z domu, okłamałam krewnych, że idę po gazetę, a tak naprawdę poszłam na policję powiedzieć, że się w domu źle dzieje. Moja krewna zadzwoniła na komisariat i powiedziała, że jestem wariatką. Policja wezwała pogotowie, wcześniej kazała mi opróżnić kieszenie, bo stwierdziła, że jestem osobą niebezpieczną dla otoczenia. Policja wyprowadziła mnie do karetki, w tym czasie przyszli moi krewni, wydarłam się na nich z całej siły, że ich nienawidzę. Odwieźli mnie na izbę przyjęć. Siedziałam w poczekalni. Czułam z jednej strony strach i napięcie, ale z drugiej jakąś nadzieję, że spotkam lekarza, który mnie zrozumie, który pocieszy i obieca pomoc. Nie, Nie!!!Nie może być dobrze, w życiu nie ma dobrych scenariuszy. Lekarka wyśmiała moje wyniki z matury ( a były bardzo dobre!!!), stwierdziła, że zasługuję na to, jak mnie krewni traktują, że albo się zgodzę na hospitalizację, albo wezwie sąd. Zgodziłam się, ale jeszcze powiedziałam, "czy pani była kiedyś w takiej sytuacji, że nikt nie chciał pani pomóc, że sytuacja była beznadziejna?" Ona na to "Byłam, ale sobie poradziłam." Tam okazało się, że diagnoza poprzednika była niesłuszna, a lekarze faktycznie stwierdzili zaburzenia w mojej rodzinie. Koniec. Skończyło się. Myślę, że do pewnego momentu była dla mnie szansa. Teraz wszystko przepadło. Nie ufam nikomu i niczemu. Żadnemu lekarzowi. Do końca życia będę chora. Już nawet nie nienawidzę. Po prostu wszystko stało mi się obojętne. Jestem teraz życiowym minimalistą, do życia wystarczy mi już tylko łóżko, łazienka i jedzenie. Takie są skutki długotrwałego cierpienia. Do pewnego momentu jeszcze się wierzy, że będzie lepiej, że lekarze pomogą, że szkody są odwracalne. W moim przypadku już nie. Pewne zmiany w moim mózgu są już nieodwracalne. Do końca życia będę zaburzona. Moja psychika uległa regresji do poziomu chyba 10-letniego dziecka. Jedyne, co można zrobić z moim zaburzeniem, to złagodzić, ale pełne wyleczenie nigdy nie nastąpi. Dziękuję. Wywnętrzniłam się.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

mgr Kamila Krocz

mgr Kamila Krocz

Odpowiedź eksperta

Przykro mi, że trafiłaś na niekompetentnych lekarzy, mało empatycznych specjalistów. Zawsze jednak możesz zmienić lekarza. Poza tym, pamiętaj, że to w Tobie jest najwięcej siły, by zmienić swoje życie. Owszem, lekarz, dobrze dobrane leki, terapia pomagają. Ale to Ty musisz poczuć wewnętrzną siłę sprawczą, by zmienić to, co według Ciebie nie domaga. Pozdrawiam!

100945 mgr-kamila-krocz Kobieta, 31 lat, Lublin
unna-1

unna-1

Czytając te wszystkie twoje wpisy, mam taki obrazek twojej osoby. Czy prawdziwy? ty ocenisz.
Najmłodsze dziecko, wychuchane i wypieszczone, któremu na wszystko pozwalano.
Rośnie mały tyran, który wrzaskiem wymusza wszystko, co chce.
Mama zamiast dać klapa w pupę, albo postawić do kąta, zabiera dziecko do psychologa. Tam wymyślają jakąś modną obecnie nazwę, na takie zachowanie.
Dziecku wszystko wolno, bo "jest chory", /a kiedyś mówiono na to, że jest rozwydrzony i niewychowany./
Dziecko rośnie ze świadomością, że coś z nim "nie tak" i pozwala sobie na coraz gorsze zachowanie.
Traci umiar i granice.
Przychodzi czas na zainteresowanie chłopcami.
Bezradna matka przerażona, że zaraz będzie mieć gromadkę wnuków, obrzydza dziecku chłopców i sam seks.
A dziecko ma bujną wyobraźnię, więc dorabia coraz więcej obrzydliwych obrazów i tak powstaje fobia, z którą sobie nie radzi po dziś dzień.
Do tego dziecko jest uparte i ma już zakodowane, ze jest wyjątkowe i że zawsze ma rację.
Nie potrafi pozbyć się swojego sposobu myślenia, a nawet nie chce tego zrobić.
I na tym chceniu zmian, wszystko jest oparte.
Nie chce, to się nie zmieni.

170997 unna-1 Kobieta, 74 lata, Łomianki
~lukasso

~lukasso

no więc prawda jest taką, że możesz z tego wyjść. Proces tworzenia nowych ścieżek neuronowych w mózgu trwa około 90 dni powtarzania nowej czynności po tym czasie wejdzie to w nawyk i stanie się częścią ciebie. Więc wybierz sobie to jaka chcesz być i ćwicz.

~HansHans1

~HansHans1

unna-1 - Zgadzam się tutaj z Tobą w całej rozciągłości. Trafna diagnoza. Może ja opiszę w wielkim skrócie swoją sytuację. Gdy ja dorastałem w domu mieszkał jeszcze rządzący twardą ręką ojciec. Nie było zmiłuj. Za przewinienia były kary, itd. Komputer najwyżej 2 godziny dziennie a reszta czasu nauka. Zero kieszonkowego czy coś, mogłem zarobić jakieś grosze pomagając mu na remontach. Wtedy go nienawidziłem za to, ale teraz jestem mu wdzięczny bo radzę sobie jakoś w życiu i jestem samowystarczalny. Natomiast inaczej było z moim dużo młodszym bratem, który dorastał gdy już ojca nie było w domu. Matka go rozpieszcza niesamowicie, wolna amerykanka. Siedzi na komputerze od 8 rano czasem nawet do 2 w nocy. Nawet wstawać od komputera nie musi bo matka mu jedzenie przynosi do biurka. Ciągle mu daje kasę na wszystko. I jaki efekt? Brat to 22 letnia niedorajda życiowa, która nic nie potrafi, dorobił się przez swój tryb życia kłopotów ze zdrowiem i grupy inwalidzkiej. Ma kłopoty z relacjami międzyludzkimi, zero kolegów w realu a tylko w sieci. Studia olewa totalnie. Szkoda gadać. Marnie widzę jego los. Gdyby (wypluć) zabrakło matki to ten człowiek leży i kwiczy.

~Mahomet

~Mahomet

Kiedy zabraknie mamusi nic już twojemu nie przystosowanemu do życia braciszkowi w życiu nie pozostanie. Będzie miał do wyboru dwie opcje. Albo permanentne odurzanie się napojami wyskokowymi z tanich półek, co w efekcie doprowadzi do tego, że skończy on na bruku, bo nawet nie będzie go stać na utrzymanie mieszkania. Lub po prostu dostanie takiej deprechy i wybierze drogę na skróty czyli odda swoją duszę diabłu:) Starzy kawalerowie jak i stare panny, którym przez całe ich nędzne życie usługuję mamusia i wyręcza ich we wszystkim, to zazwyczaj tak właśnie kończą na starość. No ale przynajmniej przez okres swojej młodość puki matka żyję to mają tacy ludzie darmową służącą. Czasami im zazdroszczę hehe

~Kreator

~Kreator

Nie, unna, nie masz absolutnie racji. Nie jestem najmłodszym dzieckiem w rodzinie. W dzieciństwie rodzice nie mieli ze mną ŻADNYCH problemów. Byłam bardzo spokojnym, wyizolowanym od rówieśników dzieckiem. W przedszkolu zawsze się sama bawiłam. Z tego, co twierdzili rodzice, w niemowlęctwie i wczesnym dzieciństwie w ogóle nie płakałam. Zrobiłam się bardzo agresywna dopiero ok. 20 roku życia. A co do bicia-to rodzice mnie bili w dzieciństwie. Mnie tak, ale na drugie dziecko w rodzinie nigdy nie podnieśli ręki. To jemu na wszystko pozwalali, a mnie nie.

kikunia55

kikunia55

A jak Cię rodzice bili, to zazwyczaj za co? Piszesz, że bylaś bardzo grzeczna, że nie mieli z Tobą kłopotów, to chyba nieczęsto się to trafiało.

154416 kikunia55 Kobieta, 103 lata, wygwizdów
unna-1

unna-1

Coś mi się nie zgadza.
Byłaś cichym, idealnym dzieckiem, to za co cię bili?
Dopiero mając 20-cia lat, zmieniłaś się...to czemu w wieku 17-tu lat wylądowałaś w psychiatryku?
Masz 20-cia parę lat i już sześć razy byłaś szpitalu? A od 20-tu lat dopiero masz problemy?
To tylko z tego wpisu, a z poprzednich też można by było wiele nieścisłości przytoczyć.

170997 unna-1 Kobieta, 74 lata, Łomianki