Forum Psychologia

Zostawił mnie i wrócił do byłej

~WerkaWawa

~WerkaWawa

Mój facet, z którym nie byłam bardzo długo zostawił mnie przez sms i wrócił do byłej. On ma 30 lat, ja mam 26. Pod koniec listopada oficjalnie zostaliśmy parą, ale długo już czułam coś do niego. Jestem dość trudnym człowiekiem, miewam swoje humorki, ale poza paroma sprzeczkami i okazjonalnymi przejawami zazdrości z jego strony, to świetnie się dogadywaliśmy. Ja w zasadzie byłam w niebie, on mówił, że mnie bardzo kocha, snuliśmy plany na przyszłość i wszystko było cudowne. Seks był świetny. Wydawało mi się, że to ten jedyny, chociaż często bardzo emocjonalnie podchodził do naszego związku. Po sprzeczce on zamieniał się w kłębek nerwów, nie spał całe noce, często miał kompleksy, że on jest zwykłym mechanikiem, a ja wykształconą kobietą na dobrym stanowisku. Ostatnimi czasy miałam kilka gorszych dni. Byłam trochę szorstka, miałam humory, prowokowałam sprzeczki. Miałam trochę problemów rodzinnych i on o tym wiedział. Spędziliśmy wspólnie noc po czym po południu poprztykaliśmy się przez smsy i w końcu rzuciłam, że może nie pasujemy do siebie. Dostałam mnóstwo smsów, że nie może beze mnie żyć, ale w końcu napisał, że to koniec. Próbowałam go namówić na spotkanie, na następny dzień czekałam pod jego pracą, ale do mnie nie wyszedł. Powiedział, że nie chce mnie widzieć, bo to dla niego zbyt ciężkie. Próbowałam naprawić sytuację, ale on nie chciał ze mną rozmawiać, w końcu zablokował mnie na telefonie. Spotkałam go przypadkowo, powiedziałam mu że kocham i tęsknie, ale powiedział, że wszystko między nami zniszczyłam. Złamało mi to serce, ale miałam nadzieję, że jak odreaguje, to wróci i się dogadamy. Wczoraj od wspólnego znajomego dowiedziałam się, że całymi dniami przesiaduje u swojej byłej, odwozi ją do pracy (ona jest sprzedawcą w sklepie) i chyba do siebie wrócili. Jestem w szoku, czuję się oszukana i zdradzona. Nie mogę spać, nie mogę jeść, mam dreszcze. Nie potrafię tego zrozumieć, nie potrafię sobie poradzić z tą sytuacją. Rozumiem, że może nadal kochać swoją byłą, ale dlaczego zakończył to ze mną w ten sposób? Dlaczego mówił, że mnie kocha i jestem najważniejsza? Dlaczego kiedy pojawiły się jakieś problemy to ze mnie zrezygnował? Czy nie byłam warta odrobiny wysiłku? Co ma ona czego nie mam ja? Nie umiem sobie sama z tym poradzić.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

unna-1

unna-1

Heh....Są kobiety, które idealnie czują się w roli gospodyni i to im wystarcza.
Są też i takie, jak piszesz.
Ale zdecydowana większość nie ma wyboru i muszą pracować, ze względów ekonomicznych.
Dobrze, że się uczą i osiągają sukcesy w pracy, bo tym samym więcej zarabiają.
I gotują, sprzątają, opiekują się dziećmi, a mąż uważa, że to wszystko to jej obowiązek. On po pracy siada albo przed telewizorze, albo idzie z kumplami na piwo.
Na szczęście trochę to się zmienia, mężczyźni zaczynają się angażować w domowe obowiązki, ale większość i tak uważa, podobnie jak ty - kobieta do garów.

170997 unna-1 Kobieta, 76 lat, Łomianki
twojarenia

twojarenia

Czy Ty a by na pewno chcesz takiego związku??Czy może byłaś z nim,bo mówił,że Cię kocha??To problem wielu kobiet.Na siłę tkwią w związkach, które zabijają je emocjonalnie,bo wydaję się im,że nikogo nie znajdą po rozstaniu.Na razie jesteś w rozterce.Ale jak ochłoniesz to zobaczysz,że rozstanie z tym facetem było dla Ciebie zbawienne.

183176 twojarenia Kobieta, 33 lata, Katowice
~Sinnn

~Sinnn wpis edytowany

~Yonka][quote~Jakub125
Yonka-Oj z tym się totalnie nie zgodzę, że człowiek po zawodówce jest intelektualnie niewydolny i leń. Znam mnóstwo ludzi po zawodówkach, którzy intelektualnie i mądrością życiową zjadają wielu magistrów na śniadanie razem z kośćmi. A i nawet wiedzą ich czasem miażdżą bo po prostu mają wiele zainteresowań w różnej tematyce.

~Jakub125 nie będę się spierać, bo też nie upieram się przy swoim zdaniu. Pewnie są tacy ludzie o których piszesz.
Ja piszę z własnego doświadczenia. Mieszkam i pracuję w dużym mieście i widzę co dzieje się w szkołach (gimnazja).
Do dobrych liceów idą ci najlepsi, pozostali także wybierają najczęściej LO, ale znajdują miejsca w szkołach, które biorą wszystkie "dusze" byle mieć stan osobowy.
Osoby wybierające technika, to te, które na ten moment nie myślą o studiach (ale wszystko może się zmienić) i chcą szybko zdobyć zawód.
Do zawodówek idą naprawdę ci "ostatni", najsłabsi, wręcz ograniczeni, lub, jak napisałam totalne lenie, często zdemoralizowane, przerośnięte, których szkoły żegnają z wyraźną ulgą.
Być może w mniejszych miastach, czy na wsiach jest inna tendencja.

No totalnie się nie zgodzę z tobą Yonka i nawet nie wiem czy zdajesz lub chcesz sobie zdawać sprawę ilu ludzi obraziłaś.
Wiem ze chyba drugi raz nie zgadzam sie z Toba w temacie szkoły, no ale trudno, nie mogę milczeć skoro uważam opinie za wybitnie krzywdzącą :-)

Tez mieszkam w dużym mieście. Pracuję w fundacji pomagającej m in zdolnym dzieciom z tzw 'marginesu'. Mogę powiedzieć tyle- liczy się w szkole układ, nazwisko, pochodzenie i rodzinne koneksje.
Córka czy syn kogoś "z pozycją" ma piątki i szóstki z reguły i z zasady.
Szaraki i "patologia"-nikt- lub dla sprawiedliwości- prawie nikt nawet się nie pochyli żeby odkryć i rozwinąć drzemiące w nich często zdolności i talenty, a oceny mają wręcz zaniżane żeby była większa i bardziej spektakularna przepaść pomiędzy tymi dwoma światami.
No i wiadomo- względy finansowe umożliwiają tez intensywne korepetycje, wiec różnica szans jest miażdżąca.
Nie mówię ze wszyscy studenci są z takiej weryfikacji, jednak wielu tak- i potem mamy wykształconych ludzi bez talentu czy predyspozycji do danego zawodu- jeśli jest to np zawód lekarza to już jest dramat.

Zaczęłam działać w tej fundacji ponieważ znam sytuacje niestety z autopsji - moje dzieci chodziły do szkół w czasie kiedy wraz z mężem zostaliśmy z premedytacją doprowadzeni przez mojego ojca do bankructwa naszej ówczesnej firmy - no i niestety było nam dane przeżywać tą szkolna dyskryminacje na żywo bez znieczulenia.
Tylko dzięki naszej umiejętności pomocy w nauce i wierze w swoje dzieci studiują obecnie dzienne trudne kierunki.
Dlatego teraz staramy się pomoc innym- i nie chodzi o to ze każdy ma być magistrem, to bzdura, ale każdy ma prawo do sprawiedliwej oceny i rozwoju i wiary w swoje możliwości.

franca

franca wpis edytowany

Chwila, Heh, zdaje się że singli jest mniej więcej tyle samo co singielek, inaczej jakieś zupełnie niespodziewane dane demograficzne nam by tu się objawiły. Dlaczego więc mówisz akurat o jakiejś rzeszy singielek, które nikt nie chce, a może to tych wszystkich singli mężczyzn nikt nie chce? :O Sorry, ale na razie wygląda to na zwalanie fałszywej winy i odpowiedzialności na jedną połowę ludzkości, a od tego do hipokryzji niestety niedaleko. :( Chyba nikt nie szuka ideału, ale każdy chce być szczęśliwy i dokładnie tak samo na to zasługuje. Na kształcenie się, niezależność(również finansową), atrakcyjną pracę, rozwój i samorealizację też. Dziwi mnie to stwierdzenie o przejmowaniu ról jednych przez drugich, gdy nic z tych rzeczy ani nie jest z założenia przywilejem ani obowiązkiem żadnej konkretnej grupy osób. W ogóle jakieś podziały na role to tak sztuczny, negatywny twór że wygląda na to że jak wiele innych problemów pochodzi z programów/schematów w naszej podświadomości, której jak wiadomo są po to by się z nich oczyszczać, a nie w nich tkwić.
Jak już oboje w związku pracują tak samo intensywnie, to normalne że tak samo angażują się w obowiązki domowe. Takie toksyczne sytuacje jak te o których wspomniałaś Unna zdarzają się wszędzie, jak wiele innych negatywnych rzeczy, nie zauważyłam żeby pod względem częstotliwości tak źle to wyglądało, a już na pewno nie musimy się tym specjalnie przejmować i co gorsza brać za wzór do naśladowania. Na muzułmańskim systemie społecznym też się nie musimy wzorować, i z Twoim określeniem Heh że nie jest to wzorcowe po części się zgadzam, choć uważam to za zbyt duży eufemizm. :P :D
Patrząc na ich życie i podejście do różnych spraw to wygląda na kompletną patologię, nie wiem jak możesz mówić że jest to bliższe natury niż to co mamy tutaj. :D Tu mogę dajmy na to sama pojechać na wycieczkę rowerową o jakiej porze chcę, w stroju jakim tylko chcę, w jakie chaszcze, pola itd jakie chcę, więc tym samym bardzo sprzyja to byciu blisko natury, i naturalności również o wiele bardziej. Natomiast w krajach arabskich i najwyraźniej pewnych miejscach w niektórych krajach europejskich było by to nie do pomyślenia, to ja dziękuję za taki "model życia". Dlaczego zakładasz że wkrótce ta ludność nas zaleje, wystarczy rozsądna polityka migracyjna aby uniknąć związanych z tym problemów.

85177 franca Kobieta, 15 lat, Wrocław
~HansHans1

~HansHans1

Od siebie powiem jeszcze tyle, że przynajmniej 70% ogółu studiujących studiuje na darmo. Pracować pewnie będą bo aby przeżyć trzeba pracować, ale nie będą pracować w wyuczonym kierunku. Rynek ich nie wchłonie. Te parcie na studiowanie przyczyniło się do braku fachowców. Na szczęście ludzie powoli się "budzą" i wybierają zawodówki aby mieć przede wszystkim fach w ręku.