Forum Psychologia

Niemowlę a kontakty z ojcem

~beniosława

~beniosława

Witam, mam ośmiomiesięcznego synka, wychowuję go sama. Jego ojciec jest nieodpowiedzialną osobą, pewnego dnia po prostu kazał mi się wyprowadzić z jego mieszkania, argumentując, że się nie dogadujemy i że nam po prostu nie wyszło. Od dwóch miesięcy mieszkam u rodziców, w tym czasie ojciec widział synka 4 razy po 1 godzinie, brał go na spacer. Teraz chce go zabrać na cały dzień do siebie. A ja po prostu się tego boję, on nie ma pojęcia o swoim dziecku, nie zna jego rytmu dnia. Nawet nie wiem, jak synek na niego reaguje, przecież jest taki malutki, nie pamięta że mieszkał gdzie indziej. Oczywiście nie zabraniam mu kontaktów z dzieckiem, ale obawiam się tego rozstania na cały dzień. Jak sobie z tym poradzić?

Odpowiedzi znajdują się poniżej

ka-wa

ka-wa

Nie musisz się godzić na zabranie dziecka na cały dzień,nawet nie powinnaś,
te godzinne spacery powinny mu ,póki co, wystarczyć.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 102 lata, Toruń
~beniosława

~beniosława

A czy to, że się nie zgodzę, nie będzie czasem traktowane jak utrudnianie kontaktu z dzieckiem? Nie wiem, jak to wytłumaczyć byłemu partnerowi.

ka-wa

ka-wa

Kontaktu nie ma utrudnionego ,bo może widzieć się z dzieckiem nawet częściej ,niż to robi,
co nie znaczy ,że może sobie zabierać na jak długo chce.
Powiedz ,że może płakać,bo jest przyzwyczajone stale przebywać z Tobą,jak będzie większe jeszcze zdąży je zabierać na dłużej.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 102 lata, Toruń
~Yonka

~Yonka

Nie wyrażaj zgody.
Nawet jeśli on, jakimś cudem, poradziłby sobie z opieką nad dzieckiem, to jednak synek jest za mały na taki eksperyment.
Dokładnie - "eksperyment", dziecko to nie królik doświadczalny.
Jest oczywiste, że maleństwo przeżyje stres znajdując się w obcym otoczeniu, a przede wszystkim z powodu twojej nieobecności.
Nie obawiaj się, on widując się do tej pory z dzieckiem tak sporadycznie, nie ma żadnych argumentów na swoją korzyść.
Ostrzeż go również, że gdyby przyszło mu do głowy postawienie na swoim i nie odprowadzenie dziecka na czas do ciebie, natychmiast wezwiesz policję i wniesiesz sprawę do sądu o ograniczenie mu praw rodzicielskich.
Faktycznie, facet nie dość, że nieodpowiedzialny, to jeszcze pozbawiony wyobraźni.
Może rodzina na niego naciska, jego rodzice, chcieliby sobie pooglądać potomka?

~beniosława

~beniosława

Możliwe, to bardzo dobre określenie, chcą go sobie pooglądać. A on sam chce też udowodnić wszystkim, jakim to jest wspaniałym ojcem. A tak naprawdę nie ma pojecia o swoim dziecku. Nie wyraziłam zgody na cały dzień, max na 3 godziny, a i tak serce boli :-( Mogę się założyć, że odwiezie go wcześniej, no chyba że wezwie babcię do pomocy.

~Yonka

~Yonka

~beniosława, z drugiej strony jednak ciesz się, że on podtrzymuje kontakt. Gdzieś na tym forum odniosłam się już do kwestii opieki weekendowego tatusia nad niemowlęciem.
Wielu świeżo upieczonych tatusiów jest przestraszonych i bezradnych, gdy chodzi o opiekę i pielęgnację niemowlęcia.
Nie mają też większej satysfakcji z kontaktów z takim maluchem, bo jak tu sobie pogadać? :)
Rozkręcają się dopiero, gdy dziecko dorasta, staje się kontaktowe. Oczywiście, dla matki dziecko kontaktowe jest zawsze, a oni nie wiedzą co tracą.
Na twoim miejscu, nawet mimo niechęci, zaprosiłabym tatusia do swojego domu i poprosiła, żeby np. pomógł w wykąpaniu synka, żeby go przewinął, pokazałabym i wytłumaczyła, co mały je, jak przyrządzić posiłki dla niego itd.
To podstawa, chce być ojcem, ma obowiązek wiedzieć i potrafić.
W ostateczności skontaktuj się z "teściową", jeśli wiesz, że jego rodzice są w zasięgu ręki.
Nie chodzi mi o to, żeby go "wyszkolić", a następnie oddać malucha na weekend, tylko przygotować go do faktycznej roli ojca, bo prędzej, czy później dziecko przecież będzie przebywało z nim dłużej.
W twoim i dziecka interesie leży, żeby ojciec był w jego życiu.
To co było między wami powinnaś schować głęboko, dla dobra dziecka. Jeśli on okaże się dobrym zaangażowanym ojcem, ty także będziesz miała korzyści z takiego stanu rzeczy.

~Yonka

~Yonka

Pozwól, że spytam, piszesz, że od 2 m-cy mieszkasz u rodziców, czy to znaczy, że pól roku po narodzinach dziecka mieszkaliście jeszcze razem?
Jak on w tamtym czasie reagował na synka, angażował się, opiekował, jaki miał z nim kontakt?
Jeśli w ciągu tych 2 m-cy od waszej wyprowadzki widział dziecko tylko 4 razy, to faktycznie musiał się biedak zmęczyć ojcostwem, ale zawsze warto dać mu szansę na nadrobienie zaległości, j.w. napisałam w trosce o dziecko przede wszystkim.

~beniosława

~beniosława

Tak, dokładnie pół roku mieszkaliśmy razem. Ale on był zawsze taki przepracowany i zmęczony, że tak naprawdę rzadko się synem zajmował. Pierwszy miesiąc po narodzinach to owszem, zajmował się i widać, że sprawiało mu to radość, później traktował to raczej jak przykry obowiązek, zawsze były ważniejsze sprawy. Mówił często: "nie nadaje się do tego, nie chcę mieć więcej dzieci". Szkoda słów, naprawdę... I raczej polubownie się niestety nie dogadamy, skończy się raczej w sądzie. Jego zdaniem ja powinnam siedzieć w domu i czekać aż on pan i władca zechce się spotkać z własnym dzieckiem i zgadzać się na wszystko, co zaproponuje. Każdy mój sprzeciw odbierany jest jako utrudnianie kontaktów.

~innaaaaa

~innaaaaa

Czy sprawa dotyczy wątku ,, jak rozmawiać z ojcem mojego dziecka ,, ?
Jeśli tak, to nie ma sensu zakładać kolejnych wątków. Lepiej pisać w jednym, ponieważ forumowicze znają sprawe od poczatku.