Forum Psychologia

Dlaczego nie umiem jej pokochać?

~Luki888888

~Luki888888

Witam. Mam pewien problem. Mam 20lat.zaczeło się od wakacji zeszłego roku,wszyscy mieli dziewczyny a ja nie. Długo nie chciałem jej mieć ale potem własnie przyszła ta chęć,ze nie chce być sam. Wyobrażałem sobie,że jak znajde tą dziewczyne,to będe o nią dbał jak tylko potrafie. Wtedy myslałem,że jestem romantykiem,być może nadal tak jest. Wakacje minęły...mysle sobie a trudno jak ma sie znaleźć to sie znajdzie i zająłem się sobą. I kto by pomyślał. Kilka miesięcy później poznałem ją u mamy w pracy. Wczesniej kiedy jeszcze nie widziałem jej,a mama o Niej opowiadała,czułem w sobie takie motylki,ze jak ją poznam to cos z tego będzie a zawsze chciałem mieć starszą dziewczyne a wiedziałem,że jest o 10lat. Jak w koncu ją ujrzałem to super. Miła,uśmiechnięta,sympatyczna. Wiedziałem,że jezdzi na motocyklu a ja też mam takie hobby,pasje. I tak widywaliśmy się u mamy w pracy ale nie gadalismy wiele bo nie smiali bylismy. Ona starsza,nie wiedzialem jak sie zwracac i mowilem dzien dobry a Ona się wsciekała i smiała. Trwało to miesiąc. Potem dowiedziałem się od mamy,że strasznie sie jej podobam i wogóle. Zaproponowała mojej mamie,ze jak chce moge przyjechać do niej i obejżeć motocykl.kilka dni później(poniedzialek) spotkałem się z nią i tak pogadalismy sobie. Dała mi gg,numery telefonów. Tego samego dnia popisaliśmy pikantnie pare smsow i potem na gg wieczorem. Już wiedziałem,ze coś z tego będzie. Przyznaje sie,ze bardzo chciałem stracić prawictwo,bo przedtem miałem takie tylko niby miłości. Umówilismy sie na tym gg ze we wtorek moge wpasc. I tak sie stało,niby jechałem oglądać motor,choc bylo juz ciemno,wiedziałem,ze to pretekst z Jej strony. Mielismy kilka filmów,wlączylismy je. Byla nie smiała,najpierw objąłem ją a potem juz zaczela sie osmielać. I pewnym momencie,zawolala mnie po cichutku,ze powie mi cos na ucho. Odwrociłem glowe w jej strone a Ona mnie pocałowała. Po chwili sie wystraszylem,odsunąlem glowe z usmiechem i oglądalismy dalej a potem ja odwrociłem się do niej i tak zaczelismy sie calować. Była to ostra noc ale obaj nie chcielismy seksu. Piescilismy sie do 3nad ranem. Spotkalismy się nastepnego dnia w srode,znowu było ostro ale bez kontaktu płciowego. Potem czwartek mial być wolny a ja namówilem ją na spacer i poszlismy. Pogadalismy troche i pojechalismy do Niej.stało się,mój pierwszy raz. Potem bylismy ze sobą nie całe 4miesiące. Dbalem o nia.Rozumieliśmy się bez słów. Wszyscy nas akceptowali mimo róźnicy wieku. Dbałem o nią jak tylko mogłem.nie raz płakała,że nie zna takiego uczucia. Jej były,z którym ma rozwód,nie dawał jej tego co ja. Byłem z nią bardzo szczesliwy a Ona ze mną chyba jeszcze bardziej. I pózniej stało sie,nagle poczułem,ze nic juz do niej nie czuje,jest mi obojętna i ze jednak nie podoba mi sie. Spotkałem się z nią i powiedziałem w 4oczy,ze nic juz nie czuje. Wiadomo,straszna awantura i tak dalej. Teraz minął miesiąc a mi z Tym jest fatalnie. To jest jedyna kobieta na której punkcie tak zwariowalem,dzien bez niej był męką,kiedy tylko mogłem byłem z nią,nawet w pracy. Najgorsze jest to,że wiem,że jakbym sie postarał i naprawde by mi zależało to by mi wybaczyła,nie raz dostałem od niej sms ze teskni lub po opisach na gg. A ja...nieugięty,nic nie czuje. Nawet nie mam ochoty oglądac się za innymi,porównuje,że taka jak ta z ktorą zerwalem zadna nie bedzie. Mam strasznego doła. Nie wiem czemu nie umiem jej pokochać. Czuje jakby taka wrażliwosc i spokój który miałem,dałem Jej i teraz juz go nie mam,nie czuje tego,ze moglbym komukolwiek dać teraz takie cieplo. Bardzo mnie to boli bo czuje,że ucieka mi kobieta zycia a ja nic nie czuje. To wszystko co przeżyłem z nią jest nie do opisania,całe moje wyobrazenia,sny przez całe zycie przeleciały mi przed oczami,takie Deja Vu kiedy byłem z nią pierwszy raz w łóżku. Niby wszystko jak z marzeń ale jednak nie umiem pokochać jej tak naprawdę. Moje zycie jest poukladane,ucze się dosc dobrze,mam fajnych kolegów i przyjaciół,rodzine. W tym roku mam koniec szkoły,musze znalezc prace. Tak mi zle z tym,ze nie umiem jej pokochać. Pierwsze poleciałem na seks a teraz tego żałuje bo skrzywdziłem ją i sam się meczę. Bardzo bardzo prosze o pomoc. Wiem,ze są o wiele gorsze problemy ale ja nie chce,zeby mój się taki stal.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~renata6k

~renata6k

Gdyby to była kobieta Twojego życia to na pewno być coś czuł. Najwyraźniej to nie to albo po prostu jesteś jeszcze niedojrzały emocjonalnie i nie gotowy na taki poważny związek. Nie da się ukryć, że ją skrzywdziłeś, bo to była kobieta po przejściach i jeśli wiesz, że nic nie czujesz to musisz zakończyć tą znajomość, pozwolić jej odejść i znaleźć szczęście gdzie indziej. Nie możesz jej wodzić za nos. Z szacunku dla niej musisz się zdecydować czego sam chcesz.

~Luki888888

~Luki888888

Dziękuje bardzo za odpowiedź. Wiem, że ją skrzywdziłem i ogromnie tego żałuje. Posłuchałem pani rady,napisałem jej dziś na Gadu-Gadu,że już nie będe do Niej dziubał, ponieważ wiem, że to boli. Napisałem, że chciałem aby się udało, ale jeszcze nie dojrzałem do takiego związku choć zależy mi na Jej szczęściu i chce aby była szczęśliwa, skoro nie ze mną, to na pewno z kimś innym. Wiem, że będe zazdrosny ale jakoś to zniose dla Niej. Mam nadzieję, że kiedyś to doceni,choćby nie chciała się do tego przyznać. Teraz czuje jakąś nie chęć do wszystkiego. Nie mam ochoty Jej widywać, męczy mnie to bo widujemy się praktycznie co dzień. Chciałbym nie widywać się z Nią jakiś czas i odpocząć i przemyśleć wszystko. Czy to normalne uczucie?

~Luki888888

~Luki888888

Mam jeszcze jeden problem, nie wiem,czy potrafie rozróżnić miłość od zauroczenia. Jak byłem z Tą kobietą,to jak zaczynaliśmy nie byłem pewien,czy tak do konca mi sie podobała i w podswiadomości to do mnie dźgało. Po przemyśleniach,doszedłem do wniosku,że faktycznie nie dojrzałem jeszcze do prawdziwej miłości bo kochamy za wszystko. Najgorsze,jest to,że mam świadomość,że nie powinno tak być, aby zależało mi na wyglądzie ale nie potrafie tego zmienić. Wydaje mi się, że życie ma taki schemat,każdy musi przejść swoje, i przez moje małe doświadczenie,być może trace kobiete mego życia. Na razie staram się jej unikać bo nie ukrywam,że dość często widujemy się w jej pracy i strasznie to dziubie do mnie. Nie potrafie tego znieść,że nie jestem gotów na taką kobiete jaką jest Ona. Mam takie mieszane uczucia,raz chciałbym ją mieć raz czuje nie chęć bo jestem o Nią zazdrosny i że nie moge Jej mieć. Strasznie mnie to drażni ale nie poddam sie. Miałem samobójcze myśli,czasami bałem się, że zrobie cos głupiego,potem zaczęło to mijać i nie dawno,całkowicie niespodziewanie miałem wypadek na motocyklu. Nic poważnego mi się nie stało,ale wiem,że mogłem zginąć. I powoli to wszystko do mnie dociera...dać sobie czas. To była pierwsza taka dziewczyna,z którą spędziłem najlepsze chwile mojego życia. Wiele się od niej nauczyłem,dała mi sporo zrozumienia. Musze,zobaczyć, co będzie dalej. Dać sobie i Jej odpocząć. Jakos musi być...

~renata6k

~renata6k

Cieszę się, że tak do tego podchodzisz - że mimo zazdrości pozwalasz jej odejść i szukać szczęścia, skoro sam nie możesz jej go dać. Odpoczynek od siebie jest bardzo wskazany. Jeśli to co było ma wygasnąć to musicie przestać się widywać, rozmawiać. Inaczej ten ogienek ciągle będzie się palił, a tego nie chcesz. Zdecydowałeś - było fajnie, ale to nie to. Zdarza się. Teraz trzeba iść naprzód, a aby to uczynić należy zamknąć drzwi za sobą.

~Luki888888

~Luki888888

Dziękuje Pani bardzo za odpowiedź. Już wszystko mija-teraz czuje taką pustke. Wszystko się skończyło,było wspaniale i wogóle ale tak napisałem z tym odpoczynkiem to faktycznie. Nie mam ochoty Jej widywać bo właśnie ten płomyczek potem kłuje. Czasami chce mi sie płakać bo było naprawde cudownie,nawet nie umiem tego opisać. Boje się, że nie bedę umiał się już zakochać. Dałem Jej całe ciepło i ile mogłem od siebie,rozkochałem ją w sobie i sie skończyło. Teraz nie czuje takiej potrzeby aby kogoś mieć. Teraz jak przeżyje się ten pierwszy raz i wogóle,kiedy to mija to widze jakie to mocne doświadczenie dla mnie. Wiem,poleciałem na seks,nie zastanawiając czy mi się wogóle podoba ale potem byłem tak zafascynowany Nią i tym jak bylem traktowany,że naprawde myślałem,że to już to. Ciężko mi bez Niej,wydaje mi się,że nikt nie da mi tyle szczęscia co Ona. Mam takie ciche wrażenie,że to wróci kiedyś, wtedy,kiedy docenie kogo miałem. Czy jest to możliwe?? Ja jestem typem strasznego romantyka,uczuciowy i dosyć wrażliwy. Przynajmniej byłem dla Niej. Różne sposoby na namiętne spędzanie czasu,zawsze liczyła na mnie,abym znowu wymyślił jakiś romantyczny wieczór. A teraz już tego nie czuje. Tak jakbym oddał to Jej i się to skończyło we mnie...

~Kubaaaaaaa

~Kubaaaaaaa

aż jestem ciekawy.
jak po tych 4 latach ułożyło Ci się życie
wracaliście jeszcze do siebie?
zapomniałeś totalnie?