Forum Psychologia

ADHD u dorosłej osoby?

~nienadpobudliwa

~nienadpobudliwa

Cześć wszystkim.
Piszę tutaj bo mam taki problem. Chodzi o moje zachowanie.
Od razu napiszę,że mam 23 lata i studiuję filologię norweską,to będzie potem dość istotne.
Co do mnie to od paru ładnych lat, mniej więcej od połowy liceum zmieniłam się całkowicie i zastanawiam się, co może być tego przyczyną.
Najpierw napiszę w skrócie jakim byłam dzieckiem. Więc, byłam nieśmiałą,cichą dziewczynką, która posłusznie wykonywała polecenia nauczycieli, nie sprawiała wielkich problemów rodzicom, nie przeszkadzała na lekcjach, potrafiła siedzieć grzecznie w ławce i się uczyć. Takie typowe dziecko ze mnie było można powiedzieć.
Jednak od liceum zmieniło się to o 180 stopni i nie wiem dlaczego, to bardzo dziwne. Chodzi mniej więcej o to,że od tego czasu zachowuję się jakbym miała ADHD. Trochę czytałam o tym zaburzeniu i chodzi mi tutaj o tę dziecięcą formę ADHD, gdzie występuje impulsywność, brak koncentracji i nadruchliwość. Wątpię,żebym cierpiała na ADHD bo przecież to powinno się pojawiać od dziecka, a ja doskonale pamiętam jak się wtedy czułam i wiem,że ten stan teraźniejszy jest dla mnie obcy. Może napiszę w czym się to "ADHD" przejawia:
-absolutny brak koncentracji i niemożność wysiedzenia na zajęciach, wcześniej na lekcjach w liceum. I to nie są żarty, ja niemalże cierpię fizycznie jak mam usiedzieć w jednym miejscu i słuchać kogoś. W liceum było strasznie ale jeszcze jakoś to znosiłam, natomiast na studiach jest to tak nasilone,że często rezygnuję z zajęć i poranna kalkulacja w stylu:"pospać sobie czy iść na zajęcia" wychodzi oczywiście na niekorzyść zajęć. Tak, wiem,że wielu studentów tak robi ale jak już przychodzą to siedzą cicho i wytrzymują, ja natomiast potrafię wyjść parę razy "do łazienki"żeby sobie pochodzić, o notorycznym zwalnianiu się 30 minut wcześniej nie wspomnę. W grupie myśleli,że mam problemy z pęcherzem, a niektórzy właśnie podejrzewali u mnie to ADHD. Ktoś powie, że może zajęcia są po prostu nudne lub źle wybrałam. No dobra ale w gimnazjum też były nudne, jeszcze nudniejsze bo narzucone,a nie sprawiało mi żadnej trudności usiedzenie w ławce.
-brak cierpliwości w czymkolwiek,niemożność planowania- stanie w kolejce w sklepie to dla mnie istny horror. W takiej sytuacji albo ktoś mnie wyręcza, gdy jestem ze znajomymi,albo zmieniam sklep, nawet na droższy. Czasem aż wstyd przyznać ale zdarza się,że coś ukradnę. Nie dlatego,że nie chcę płacić ale przez niemożność ustania w tych kolejkach. Tutaj pojawia się też taki problem, że nie jestem w stanie zaplanować czegokolwiek, o swojej przyszłości nie wspomnę. Nie raz miałam jechać gdzieś ze znajomymi to się posypało wszystko, bo wolałam wsiąść i jechać, nie byłam w stanie zrobić listy rzeczy do zabrania, czy zaplanować wycieczki. To mnie dosłownie przerasta. Zdarza mi się też rezygnować z propozycji pracy (zajmuję się grafiką, więc czasem je otrzymuje), bo wiąże się ona z sukcesami w dalekiej przyszłości, to dla mnie tak niepewne, że nawet nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, przedstawić w głowie. Nie przypominam sobie,żebym wcześniej tak się zachowywała, wręcz przeciwnie, jako dziecko i młoda nastolatka miałam pełno planów na przyszłość i zapału do pracy.
-stresują mnie rzeczy wywołujące nudę- Moich rówieśników stresują głównie egzaminy, problemy z pracą czy w związkach, ja natomiast to wszystko dobrze znoszę. Egzaminy uwielbiam, w sensie sam moment zdawania, zwłaszcza ustne, nienawidzę natomiast przygotowania, tak, że za każdym razem podczas nauki płaczę lub rwę sobie włosy z głowy, to dla mnie czysta tortura. Zwłaszcza te przedmioty,których nie rozumiem i muszę się wkuć. Mam wrażenie,jakby mi ktoś mózg miażdżył. Nie dość,że na co dzień odczuwam nudę to jeszcze ta nauka ją pogłębia.
-lenistwo, niechlujstwo, pustka w głowie i wyręczanie się innymi- Moim wrogiem numer 1 są obowiązki. Sama od siebie coś tam jeszcze zrobię, problem pojawia się,gdy ktoś mi coś narzuci np. na studiach. Chodzi mi zwłaszcza o czynności wymagające myślenia, rozwiązywanie zadań, prace domowe, tworzenie czegoś. Praktycznie wszystkie moje projekty wykonał ktoś za mnie za drobną opłatą. Jak mam coś do zrobienia na studia to płacę komuś i ktoś robi to za mnie. Nie jestem w stanie zrobić niczego. Dosłownie. Jak już jestem zmuszona, to dostaję niskie stopnie albo mi nie zaliczają, bo po prostu robię to na odpierz metodą kopiuj-wklej z wikipedii. Kiedyś taka nie byłam. Kiedyś przynosiłam piękne prace do szkoły, brałam udział w projektach obcojęzycznych, czy szkolnych przedstawieniach. Teraz wszystko mnie nudzi, wydaje mi się mdłe i dosłownie wysysa mi mózg.
-dziwne stany psychiczne- czasem, bez powodu zupełnie sama z siebie się "pobudzam". Tzn. powiedzmy,że siedzę sobie w domu i nagle nachodzi mnie takie uczucie, że odczuwam jakby motyle w brzuchu i taką ogólną pobudliwość, nie wiem jak to nazwać, nie wiem co to jest. No jak człowiek się stresuje to tak się czuje, tyle,że mnie nie musi nic stresować,żeby to się pojawiło. I nie jest to takie nieprzyjemne jak stres ale czasem mnie denerwuje, bo nie mogę się wtedy uspokoić. Mam też stany przeciwne, że się wyłączam, jestem bardzo ospała i wszystko wydaje mi się nierealne, nic do mnie nie dociera. Te punkt akurat mnie dość niepokoi.
-wyłączanie się podczas rozmowy- Rzadko udaje mi się skupić na rozmowie z drugą osoba, a spokojne siedzenie i słuchanie nie wchodzi w grę. Zawsze słyszę co ktoś do mnie mówi przez pierwsze sekundy,a potem odlatuję.
-problemy z pamięcią-jak raz mi coś wleci do głowy to tylko przez chwilę. Nie potrafię wielu rzeczy sobie przypomnieć, nawet tego co robiłam wczoraj, muszę wysilić umysł,a to sprawia mi trudności. Jest to dość poważne, bo zdarza mi się oskarżyć kogoś o coś, co sama zrobiłam.... pół godziny temu. I po prostu wyrzuciłam to z pamięci. To norma u mnie, nie mówiąc o notorycznym powtarzaniu sie w rozmowie.

To tak z grubsza te objawy,które przychodzą mi do głowy teraz. Co to może być? ADHD chyba nie,bo za dziecka byłam przeciwieństwem tych wszystkich cech. To się pojawiło samo i utrzymuje się nadal, przez cały czas. W liceum miałam dodatkowo problem ze spokojnym siedzeniem w ławce, chodziłam po klasie i rozwalałam lekcje. Te objawy same w sobie by mi nie przeszkadzały,gdyby nie to,że no, jestem już dorosła, a wielu odpowiedzialnych rzeczy nie jestem w stanie zrobić, nie mogę pracować, czy planować swojej kariery zawodowej, żyję bardzo w teraźniejszości i nie mogę z nij się wydostać, okropnie frustruje mnie jak mam coś sobie poukładać,zorganizować. Nie mówiąc już o tym,że wszystkie obowiązki sprawiają mi niewyobrażalny ból, jakbym robiła za karę coś,co sama sobie wybrałam. Jakbym właściwie żyła za karę. Co to może być? Ktoś wie? I co z tym zrobić? Da się jakoś te objawy złagodzić? Dziękuję każdemu za przeczytanie tego długiego tekstu i ewentualną odpowiedź.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

kikunia55

kikunia55

"Zdarza mi się też rezygnować z propozycji pracy (zajmuję się grafiką, więc czasem je otrzymuje), bo wiąże się ona z sukcesami w dalekiej przyszłości,"
Ciekawie myślisz. Odrzucasz pracę, bo będzie sukces. a skąd wiesz, że nie będzie zwykla poprawność? Sukces w tym względzie, że czegoś się podjęłaś i skończyłaś. To się zgadzam. Natomiast sformułowałaś tak zdanie jakby dzieło mialo być wiekopomne i parę takich prac i w dalekiej przyszlości sukces- hmm..

Jednocześnie piszesz, ze: "Praktycznie wszystkie moje projekty wykonał ktoś za mnie za drobną opłatą. Jak mam coś do zrobienia na studia to płacę komuś i ktoś robi to za mnie. " To może jednak nie przyjmujesz pracy, bo trzeba by ją zlecic komuś znajomemu i jeszcze umieć dobrze wytłumaczyć o co chodzilo zlecającemu i to już może być zbytnia fatyga?

List jest długi, ale jak na przykladzie powyżej jest pełen problemów jakby sprzecznych z sobą. Powyżej zgadza się jedno- unikasz obowiązków, zobowiązań. Natomiast różnie to w róznym m-cu wypowiedzi tłumaczysz. A to boisz się,że nie wiesz, co poczniesz z sukcesem, a to z nudów i z powodu zewnętrznego narzucenia obowiązków sie za nie nie bierzesz, a to jednak masz w sobie dość koncentracji aby o czasie, poprzez drobną opłatę, pracę wykonaną innymi łapkami oddać do zaliczenia.
Nie jestem psychologiem, ale może to do niego trzeba się udać aby uporządkować taki wylew informacji, a może po prostu trzeba się sobą zająć konkretnie.

Wydaje się, że chciałaś aby nam było prościej Cie zrozumieć, ale chyba masz świetny dar do tłumaczenia sobie niewygodnych sytuacji jako wypływających z innych pobudek niż u innych ludzi.

Przesypiasz, nie idziesz na zajęcia i każdy to rozumie, że lenistwo w tym dniu zwyciężylo. Nie, Ty nie poszlaś ,bo bałaś się, że może będzie Ci trudno usiedzieć w tym dniu na zajęciach.

Drobna kradzież- czyli chęc posiadania czegoś już i natychmiast a może przy okazji i "przyoszczędzenia", ale u Ciebie z powodu trudu nudnego stania w kolejce. Owszem wielu ludzi irytuje ogonek do odstania, zeby przejść przez kasy, ale po prostu w tym momencie zostawiają towar i wychodzą, bo im się spieszy, bo sa starsi i schorowani im jest słabo, duszno.
Potrzebujesz towaru, produktu i irytuje Cię,że musisz odstać, to biegniesz do innego droższego sklepu. Też pewna część ludzi tak robi. Jednych na to stać inni ciągle marudzą, że są pod kreską a jak w myślach ich postępowanie podsumujesz, to wlaśnie zaspokajali natychmiastowy impuls posiadania- kupię teraz to co chcę już i natychmiast- potem się pomyśli jak pożyć do pierwszego.

Trudno Ci się zmobilizować do pracy , wygląda na to, że najbardziej z lenistwa i oplacasz tych, ktorzy potrzebując kasy zrobią to za Ciebie.Oczywiście naganne jest tu Twoje lenistwo i to, że podsuwasz prowadzącym zajęcia cudzą pracę jako swoją. Tak się pewnie tym bardziej hajcownym studentom czasem zdarza, ale nie wiem, czy wszyscy chcą być tak oryginalni i tłumaczyć to swoim brakiem koncentracji. Zwykłe lenistwo i niechciejstwo.

Jakoś tak nie masz w sobie takiego wewnętrznego bata na własną mobilizację, za to hodujesz i udoskonalasz w sobie wewnetrznego "analizatora", który zwykle slabości przerabia na takie wynikające ze zmiany psychiki (może ADHD?). Podpowiem Ci, ze modnie jest też dużo rzeczy zrzucić na depresję, pewnie na skutek ogromnych trudów w dzieciństwie. Pogadaj z "analizatorem",, może coś się znajdze.

Jedynie prawdziwe wydaje mi się Twój brak koncentracji. Czyli pogadaj sobie ze sobą i nie skupiaj się czasowo na wewnętrznych analizach (bo wtedy faktycznie możesz sie rozkojarzyć) tylko zacznij trenować koncentrację. Małymi kroczkami. Zadanka najpierw łatwiejsze a potem stopniowo trudniejsze.Chcę i umiem wykonać to zadanie bardzo dobrze. Nie rozkminiaj jak się przy tym czujesz, tylko jak dojść do jak najlepszego rezultatu. Odfajkowane, robimy coś nowego, staramy się i wykonujemy to. Dla odstresowania nie wpadamy w analizę tylko lecimy na zajęcia sportowe (takie jakie lubisz)- zwykle zmęczenie fizyczne to też cudowna terapia.

Podałam Ci taki sposób na radzenie sobie zwyczajne jakie bym zastosowala. Możesz pójśc do psychologa i tam poddasz się ulubionemu nurzaniu w sobie. Jak będzie dobrym specjalistą to coś z tego wyniknie, jak takim sobie, to poza przyjemnością wspólnego zaglębienia się w siebie i straty czasu to nic z tego nie wyniknie.

Pozdrawiam i zyczę po prostu pracy nad sobą, bo masz ku temu warunki tylko znajdujesz coraz bardziej pokrętna tłumaczenia dla swojego opuszczania się w zwyklym życiu, zamiast mobilizowania się.

154416 kikunia55 Kobieta, 103 lata, wygwizdów
cienka granica

cienka granica

na Twoim miejscu poszłabym do psychologa bo skoro Ci to utrudnia życie to trzeba koniecznie coś z tym zrobić.

90242 cienka-granica Kobieta, 30 lat, Piekary Śl.
~nienadpobudliwa

~nienadpobudliwa

kikunia55

Dzięki,że odpisałaś, jednak dalej nie rozumiem, skąd wyciągnęłaś niektóre informacje.

Zacznijmy od początku:
-"Ciekawie myślisz. Odrzucasz pracę, bo będzie sukces. a skąd wiesz, że nie będzie zwykla poprawność? Sukces w tym względzie, że czegoś się podjęłaś i skończyłaś. To się zgadzam. Natomiast sformułowałaś tak zdanie jakby dzieło mialo być wiekopomne i parę takich prac i w dalekiej przyszlości sukces- hmm.." Nie wiem jak się do tego odnieść. Nie mam niskiej samooceny, oceniam siebie dobrze, znam wartość swoich prac i wybacz jeśli to Cię zaboli ale tak-uważam, że gdybym przyjęła pewną ofertę to miałabym duże szanse na późniejszym rynku pracy. Miałam pracować zarobkowo przy produkcji gier, dostałabym również sprzęt i oprogramowanie za darmo. Przykro mi, jeśli Cię razi coś takiego ale ja fałszywie skromna nie będę. Dla mnie dużym sukcesem jest to,że wgl coś zarobię. To jest dla mnie sukces, a nie pozycja w pracy, czy awans, albo miliony na koncie. Więc powtórzę- tak, spodziewałam się sukcesów.

- "masz świetny dar do tłumaczenia sobie niewygodnych sytuacji jako wypływających z innych pobudek niż u innych ludzi."- Nie wiem, skąd te wnioski ale nie zauważyłam, żeby inne osoby nie potrafiły się skupić na zajęciach, żeby odlatywały w trakcie rozmowy, wierciły się na krześle i 5 razy wychodziły z sali. Nie wiem jakie są ich pobudki, strzelam,że czasem się po porostu nie chce iść na zajęcia, każdy tak ma ale jak już są, to pracują i jakoś przezwyciężają lenistwo. Ja od liceum nie pamiętam ani jednych zajęć, z których bym coś wyniosła, bo nie mam możliwości skupienia się na tym, co kto do mnie mówi przez dłużej niż pół minuty, więc sorry.

-"Drobna kradzież- czyli chęc posiadania czegoś już i natychmiast a może przy okazji i "przyoszczędzenia", ale u Ciebie z powodu trudu nudnego stania w kolejce. " Bo tak jest. Nie wiem, skąd to przyoszczędzenie wzięłaś ale zapewniam, że nie to jest moim celem. Mieszkam w akademiku na zadupiu. Mamy tutaj jeden sklep, w którym pełno jest studentów. Nie kradnę codziennie, nie kradnę często ale jak widzę długie kolejki i flegmatyczne sprzedawczynie+ perspektywę dojeżdżania tramwajem po głupie podpaski, to tak, ukradnę, byle by w tej kolejce nie stać.

-"kupię teraz to co chcę już i natychmiast- potem się pomyśli jak pożyć do pierwszego." W tym akurat masz rację, że jak coś chcę, to zazwyczaj muszę mieć to od razu. Napisałam zresztą, że trudno postawić mi się w przyszłości i cierpliwie czekać. Można podsumować to tak: chcę produkt-trzeba stać w kolejce-stanie w kolejce mnie frustruje-mam możliwość wyjścia ze sklepu i kupienia danego produktu na następny dzień albo szukanie sklepu oddalonego o parę kilometrów-z racji tego, że chcę produkt teraz, zaraz to obie opcje odpadają-więc kradnę.

-"Jakoś tak nie masz w sobie takiego wewnętrznego bata na własną mobilizację, za to hodujesz i udoskonalasz w sobie wewnetrznego "analizatora", który zwykle slabości przerabia na takie wynikające ze zmiany psychiki (może ADHD?). Podpowiem Ci, ze modnie jest też dużo rzeczy zrzucić na depresję, pewnie na skutek ogromnych trudów w dzieciństwie. Pogadaj z "analizatorem",, może coś się znajdze." I po co ta zgryźliwość? Owszem, dużo analizuje ale gdybyś ty zmieniła się praktycznie z dnia na dzień i szłoby to w coraz gorszym kierunku to jestem bardzo ciekawa Twojej mobilizacji. I nigdzie nie napisałam, że mam ADHD, czytaj ze zrozumieniem. Użyłam tego zaburzenia jako przykładu na to, co się ze mną dzieje. Napisałam,że zachwouję się JAKBYM MIAŁA ADHD, a nie,że je mam. Widzisz różnice? Czy dalej wolisz ironizować i wmawiać mi coś, czego nie napisałam? Jak ktoś jest tutaj analizatorem to chyba ty, w dodatku kiepskim, bo zachowujesz się, jakbyś siedziała we mnie i najlepiej wiedziała,dlaczego tak się zachowuję.

Za rady końcowe serdecznie dziękuję. Sport uprawiam i faktycznie pomaga,a co do koncentracji i zadań to chyba się nie zrozumiałyśmy. Nie mam aż takich problemów na studiach, zaliczam wszystko w terminie, otrzymałam nawet stypendium naukowe, z nauka sobie radze, problem stanowi dla mnie to,że nie sprawia mi ona przyjemności, wchodzi topornie do głowy i muszę spędzić nad nią znacznie więcej czasu niż inni, bo stale coś mnie rozprasza. Nie jestem szczęśliwa w życiu i ostatnio nudzi mnie wszystko, co robię. To nie jest równoznaczne z tym,że jestem jakimś tak nieudacznikiem, który ma same problemy na studiach i jest nieudolny życiowo.

kikunia55

kikunia55

"Nie mam aż takich problemów na studiach, zaliczam wszystko w terminie, otrzymałam nawet stypendium naukowe, z nauka sobie radze " i "Ja od liceum nie pamiętam ani jednych zajęć, z których bym coś wyniosła, bo nie mam możliwości skupienia się na tym, co kto do mnie mówi przez dłużej niż pół minuty"

Z Twojego nastepnego wpisu wynika, że dalej serwujesz nam nieco sprzeczne informacje, albo ja widać nie rozumiem, że można ze szkól nic nie wynieść pożytecznego a swoją pracowitością nadrobić to w zaciszu domowym, tudzież jak wyżej wspominalaś zakupem prac wykonanych przez osoby trzecie nabijać sobie średnią.

Tak gwoli pewnej sprawiedliwości i poprawności,. Jak jednego dnia wyniesiesz ze sklepu, nie placąc, te podpaski (bo może leje się po nogach i nie z powodów nudy, ale zawstydzenia nie chcesz stać w kolejce) to nie można następnego dnia podejść do kasy i z uroczym uśmiechem zapytać, czy możesz uregulować należność, bo wczoraj coś kupując byłaś tak zakręcona, że podpasek nie okazałaś w kasie? Nie piszesz, że tak lub podobnie czynisz stąd wpadlam na pomysł "przyoszczędzenia".

" nigdzie nie napisałam, że mam ADHD, czytaj ze zrozumieniem."- staram się czytać ze rozumieniem. W mojej odpowiedzi do Ciebie użylam "może ADHD?" Czyli powtórzylam coś hipotetycznego za Tobą jak za panią matką.

Zauważę tylko,że ludzie na studiach niejednokrotnie w domu dużo pracują, żeby utrzymać status studenta.W gronie rówieśników (pewnie dla szpanu) zarzekają się, że nic nie umieją, nic się nie uczyli i potem niewątpliwie na skutek zapylenia szarych komórek przez nieznanych kosmitow pisza na wysoką ocenę kolokwium i egzaminy. Tak było kiedyś i jest pewnie teraz. Może im za bardzo wierzysz i sie złościsz, bo :" nie sprawia mi ona przyjemności, wchodzi topornie do głowy i muszę spędzić nad nią znacznie więcej czasu niż inni, bo stale coś mnie rozprasza."

Bardzo się cieszę, że choć marudzisz, to wybrałaś chyba dobry kierunek studiów (filologia, czyli humanistyczny), gdzie potrzebna jest i wiedza i umiejętność "lania wody".
Sądząc po odpowiedzi " nie dasz sobie w kasze dmuchać" i tak będziesz kręciła, aby Twoje było na wierzchu. Nie zginiesz w życiu i to się chwali- no może czasem metody tego nie zginięcia nie są godne pochwaly, ale przecież wszyscyśmy niedoskonali, więc pewnie zdrowiej mi sie nie czepiać.

154416 kikunia55 Kobieta, 103 lata, wygwizdów
~margolcia_63

~margolcia_63

Zawsze warto zbadać gruczoł tarczowy.
I jeśli masz objawy jak ADHD, ale jednocześnie wiesz, że to nie pora to, to zastanowić się nad wizytą u psychiatry. Prawdopodobnie coś się zadziało z neuroprzekaźnikami- neurohormonami, nasuwa mi się na myśl noradredralina.