Forum Psychologia

Czy małżeństwo bez dzieci ma sens ?

~Bezdzietna

~Bezdzietna

Jestem chora i bezpłodna, co było i jest przyczyną ,że nigdy nie będę matką. Mój mąż to dzielnie znosi i mnie wspiera ale czasami nie wytrzymuje i bywa tak,że mówi jak bardzo by chciał mieć dziecko .
Robi mu się bardzo przykro jak widzi znajomych szczęśliwych ze swoimi dzieciakami lub jak opowiadają do znudzenia o swoich pociechach.
W sumie na początku małżeństwa jak zaczęłam chorować , mąż mnie wspierał i nic nie mówił o dzieciach . Ale im jesteśmy starsi ,zdarza się tak że mówi o nich coraz częściej jak to by było cudownie mieć dzieci. Ja widzę ,że bardzo go męczy ta sytuacja że ja nie mogę mieć dzieci . Ja również coraz częściej się nad tym zastanawiam ,czy dalsze życie bez dzieci ma sens.
Trochę jest nudno w domu, smutno, żyjemy tylko dla siebie ale co będzie dalej ,boję się że mąż mnie zostawi dla młodszej kobiety z którą będzie miał to upragnione dziecko co wtedy ja zrobię , boję się że zostanę w końcu sama .
Czy małżeństwo bez dzieci ma szansę na przetrwanie ?

Odpowiedzi znajdują się poniżej

ka-wa

ka-wa

Na pewno ma ,dużo jest małżeństw bezdzietnych ,z różnych przyczyn,
nie myśleliście o adopcji?

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 102 lata, Toruń
~Magda. N

~Magda. N

Dokładnie. Skoro nie możesz urodzić dziecka z przyczyn niezależnych od Ciebie to może pomyślcie o adopcji. Jest tyle małych porzuconych dzieciaków, które czekają na ciepły dom i rodziców. Znam pare, która postąpiła w ten sposób, i zapewniam Cię, że są bardzo szczęśliwi. Teraz jak jesteście młodzi ( tak sądzę ) pracujecie, jesteście zajęci swoimi sprawami to może brak dziecka nie jest tak odczuwalny. Ale z roku na rok będzie wam czegoś / kogoś brakować. Chociaż są tez ludzie, którzy świadomie się decydują na to se nie chcą być nigdy rodzicami. Ale chyba wy do nich nie należycie, skoro tu napisałaś.

~doś.

~doś.

Adobcja albo mężowi mogłaby urodzić dziecko inna kobieta,wtedy by miał własne a Ty nie mogąc mieć swojego również miałabyś upragnione dziecko i na dodatek męża a to już by Was scaliło jako rodzinę bo mąż miał by dziecko swoje z krwi i kości.Dla niektóych to ważne a dla innych nie ma znaczenia.

~kvygrttyjk

~kvygrttyjk

małżeństwa bezdzietne zwiedzaja swiat i nie martwia sie z powodu chorób

ka-wa

ka-wa wpis edytowany

~doś.
... mężowi mogłaby urodzić dziecko inna kobieta,wtedy by miał własne a Ty nie mogąc mieć swojego również miałabyś upragnione dziecko i na dodatek męża a to już by Was scaliło jako rodzinę bo mąż miał by dziecko swoje z krwi i kości.Dla niektóych to ważne a dla innych nie ma znaczenia.

Tu się nie mogę zgodzić, sprawa jest bardziej skomplikowana , a przede wszystkim nielegalna,
po drugie taka matka może w ostatniej chwili nie chcieć oddać dziecka,nie radziłabym nawet próbować takich kombinacji.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 102 lata, Toruń
~zbinek

~zbinek

Zalatwcie dziecko z domu dziecka,po co sie zamartwiac,wszystkie dzieci sa kochane i fajne,pozdrawiam

kikunia55

kikunia55

Martwić się można zawsze i już tak jest na świecie, Tylko jedni martwią się mniej i starają się działać, a jak nastrój przychodzi na zmartwienie, to sobie tłumaczą, ze do przodu wszystkiego co zle nie da się przewidzieć i jak coś trudnego przyjdzie to wtedy zaradzą. To taka dygresja, ze nie mażesz rodzić dzieci i martwisz się o wiernośc męża. Na razie mąż nie jest nielojalny, to co sobie wymyślasz coby było gdyby...
Natomiast jest problem braku dzieci, bo jak piszesz rodzić nie możesz. I tu jest sprawa do rozpatrzenia w dorosly sposób co z tym zrobić. Są małżeństwa bezdzietne, którym nie raz może i smutno z tego powodu, ale w przeważającej większości swoj wolny czas przeznaczają na swoje przyjemności i pasje. Z wiekiem ok 55 czy 60 lat myśla, co bedzie jak jedno z nich zostanie samo. Biegają do notariusza, aby majątek, który po jego śmierci zostanie dostal sie w calości współmałżonkowi, bo prawnie TEŻ należy się rodzeństwu ( lub jego zstępnym) tej osoby, która umarla. A wiadomo, ze po smierci jednego ze współmałżonków nie ma dzieci, synowych, zięciów czy wnuków, którzy by się zatroszczyli o byt tego, który zostal na tym świecie.
A to zmartwienia na lata póżniejsze.
Teraz jest czas aby w spokoju i to w pewnie w wielokrotnych rozmowach rozważyć, że chcemy jednak dziecko adoptować. Jest to temat wcale nie taki latwy i trzeba czasu, aby do takiej decyzji dojrzeć. Znam 2 pary małżeńskie, które podjęły się takiego trudu ,z efektem jakbym tak mogla określić połowicznym. Chodzi mi o to ,ze teraz dzieci nie są sierotami mimo woli tzn. jak np po wojnie, czy wypadku samochodowym: czyli byli potencjalnie fajni rodzice, ale ich życie fizycznie zmiotło z powierzchni i ich dzieci zostaly sierotami.Teraz są sieroty spoleczne, tzn. częstokroć nieodpowiedzialni rodzice powołają potomka na świat, a potem nie umieją się nim zająć z powodu wielu dysfunkcji ich ,najczęściej patologicznej rodziny.Niestety dzieci takie wraz ze swoim fizycznym wzrostem mimo,że trafią w bardzo młodym wieku do świetnej rodziny niosą mnóstwo problemów wychowawczych. I tak patrząc z boku określam,że sukces byl polowiczny. Dorośli mieli swoje zadanie i mnóstwo miłości, którą ofiarowali zaadoptowanemu dziecku. Mieli tez dużo emocjonalnych zawirowań jak niekiedy coś nie szlo po ich mysli. Kazdy rodzic, naturalny też, bardzo się gryzie jak gówniarz próbuje sobie utrzeć drogi i drózki, które nie są przystosowane do twojego uważania o wychowaniu. Tylko mając naturalne swoje dziecko w chwilach zwątpienia mówisz sobie, ja jestem spokojna , moj mąż może nawet jak miał wybryki to jakoś z tego wyrósl i masz nadzieję, ze dzisiejszy zły dzień obróci się jutro na dobre. Rodzice dziecka adoptowanego, gryzą się tym ,jakie cechy charakteru dzieciak niesie w sobie na skutek obcych genów i czy pewne nieporządane zachowania da się wytrzebić, czy są one wrodzone tylko dopiero teraz się ujawniają.W znanych mi dość blisko obu przypadkach uważam,ze rodzice starali się jak mogli najlepiej a efekt końcowy jest połowiczny, bo na dorosłe życie jednak z dziećmi się rozstali. Myślę,ze jest im nawet bardzo przykro, jednocześnie chyba mają duże poczucie, że ich życie do czegoś, komuś było przydatne. Mimo,że ich doroslawe dzieci poszly swoją, mocno od nich odleglą drogą, to jednak mają poczucie, że dali tym dzieciom duzo więcej niż gdyby mieszkały w domu dziecka. Ponadto oni mieli też ciekawy ten rozdzial życia ,gdy dziecko pojawiło sie w ich domu a potem w nim dorastalo. Myślę, że może znam takie akurat wybiórcze przypadki, może jest sporo rodzin, gdzie dzieci się wychowają w rodzinie i nie odcinają się od niej, gdy już ocierają sie o doroslość.

Zyczę dużej ilości konstruktywnych przemyśleń i rozmów a potem trafnego wyboru właściwego dla Pani i jej męża.

154416 kikunia55 Kobieta, 103 lata, wygwizdów
~lukislaw

~lukislaw

Oczywiście że ma sens. Jeśli tylko znajdziesz partnera który też nie chce mieć dzieci. Jest wielu takich mężczyzn trudniej znaleźć taką kobietę ale też są takie, z różnych przyczyn. Bzdur o tym że na starość będziecie sami nie słuchaj, rozejrzyj się - która babcia czy dziadek ma przy sobie dorosłe dzieci lub dzieci z wnukami? Jakieś 0,5% i to tylko dlatego że mieszkają np w tym samym domu od pokoleń. Nikt nie chce mieszkać całe życie przy rodzicach ani się nimi opiekować, nie myśl że "będę mieć dziecko to na starość nie będę sama". Będziesz z mężem lub sama, na pewno nie z dziećmi... Wiele osób tak naprawdę marzy o życiu tylko z partnerem bez dzieci, z różnych powodów. Jeśli partner koniecznie chce dziecko to adoptujcie. Pamiętaj że dziecko to potworny obowiązek i z reguły powoduje tak realnie mniejsze zadowolenie z życia niż radości, są na ten temat badania (nieprzespane nocy, kłótnie, wyrzeczenia itp) więc i na to bądźcie gotowi, nie licz że pojawienie się dziecka da wam tony radości i szczęścia, da wam, ale da wam też w kość jak nic innego...

~pytanie na 102

~pytanie na 102

a czy ty masz zdrowe jajniki? Jeśli tak to można wydobyć jajeczko z nich, zapłodnić plemnikiem męża pozaustrojowo, wszczepić do Twojej macicy i masz ciążę i dziecko. Co Ci dolega, że lekarze nazwali Cię bezpłodną?
Adopcja też jest rozwiązaniem, gdyż unikniesz cierpień porodowych, a seks może być bezstresowy, gdyż nie musisz stosować antykoncepcji.

~Aga331

~Aga331

Jasne że ma sens,jeśli tylko się kochacie i jemu zależy na Tobie. Zakładam że jesteś jeszcze młodą osobą więc naprawdę rozważcie adopcje,jest tyle biednych,niechcianych,niekochanych dzieci które potrzebują rodziny i miłości a myślę że Wy taką potraficie dać. Życzę powodzenia i trzymam za Was mocno kciuki.

mgr Kamila Krocz

mgr Kamila Krocz

Odpowiedź eksperta

Bezdzietna, jak najbardziej bezdzietne małżeństwa mają sens. Niektóre małżeństwa świadomie rezygnują z potomstwa (z różnych powodów) i nie są w żaden sposób przez to gorsze. Jeśli jednak czujecie z mężem, że w Waszym związku brakuje dziecka, a bardzo chcielibyście je mieć, rozważcie adopcję. Pozdrawiam!

100945 mgr-kamila-krocz Kobieta, 31 lat, Lublin
~Janekzkurowa

~Janekzkurowa

Mam podobna sytuacje, tylko to ja jestem mężem.
Małżeństwo bez dzieci nie ma najmniejszego sensu. CHYBA, że pobierjąc się zakładaliście brak dzieci.
Pomimo, że udaję i "wspieram" mój związek umarł.
Brak mi odwagi na rozwód.
Z taką wiedzą napewno bym się nie ożenił.

Brutalne, ale z serca.

unna-1

unna-1

Powinieneś napisać, że dla ciebie nie ma on sensu.
Większość ludzi pragnie mieć potomka, chce przekazać swoje geny itp. Tak nas ukształtowała natura.
Jednak nie wszyscy.
Są ludzie, którzy pragną cieszyć się życiem, planują podróże, chcą mieć święty spokój w domu i odpoczywać.
Dużo panów ma wręcz pretensje do kobiet, że zajmują się dziećmi a nie nimi.

Twoje małżeństwo sypie się, pewnie nie tylko z powodu braku dziecka, macie też i inne problemy.
Jeśli tak jest, to lepiej się rozstańcie.

170997 unna-1 Kobieta, 74 lata, Łomianki
~alen1

~alen1

Z perspektywy paru lat uwazam ze takie malzensta nie mają sensu. Partnerstwo przyjażń wspólne plany....Normalne jest to ze zakladamy rodzine by miec dzieci. Bezplodnosc mnie zabija, nie tylko od srodka. Napady placzu, kłótnie niemalze codzienne, wszystko m ie drazni, nie potrafie poukładac swojego zycia , nie widze w nim sensu.. Codzienne mysli o rozwodzie , skoro i tak mam dosyc źycia _ czy jest sens cos zmieniac... takie malzenstwo nie ma sensu a tym bardziej kiedy druga strona jest bierna i nie widzi źadnej alternatywy np. Adopcja, unika tematu a wrecz temat dzieci to temat tabu. Zycie bez dzieci to zycie w depresjii.... zycie nie mające sensu. Najlepiej czuje sie sama w czterech ścianach. Mówi sie ze moze w tym jest jakis sens, kazdy dźwiga swój krzyż ale mój jest za ciêżki....

~kkio

~kkio

Ja nie chcę dzieci. Po co miałabym sprowadzać je na ten świat, gdzie nic nie ma sensu i jest samo cierpienie? Nie chcę żeby ktoś kogo kocham cierpiał dlatego nie chcę mieć dzieci. Czy gdybyście znali restaurację z paskudnym jedzeniem, polecilibyście ją swojej ukochanej osobie? To dlaczego nie zauważacie ze rodzenie dzieci to sprowadzanie kogoś ukochanego na świat beznadziejny i pełen cierpienia, gdzie jedyną perspektywą jest chodzenie do pracy do końca życia? Rodzenie dzieci jest samolubne i naukowcy to udowodnili - matki rodzą z instynktu lub po to żeby mieć kogoś kto je będzie bezwarunkowo kochał. Nie myślą o tym jak dzieci będą cierpieć na tym świecie bez perspektyw. Życie bez dzieci to życie wolności i spokoju ducha ze nie sprowadziliśmy tu życie które mogłoby być chore i cierpiące, lub które tak czy inaczej by się męczyło i cierpiało na tym świecie. Bo co może takie przeciętne dziecko? Przedszkole, szkoła, technikum/studia, praca. I nic więcej. Każdy ma dosyć swojego życia, a macie ochotę sprowadzać tu dzieci, które mają pomóc wam czuć się dobrze, a same cierpieć? Jak długo dziecko pomoże wam żyć i czuć się dobrze? Bunt dwulatka komuś? Jak ktoś chce dzieci dlatego że życie ma bez sensu i mu smutno to zwyczajna samolubność, kup se lepiej kota albo psa.... myślisz że jak zaczniesz budzić się w nocy 5 razy, zbierać kupy, rzygi i siki to twoje życie nabierze sensu? A jak się nastolatek zbuntuje to zostawisz go na pastwę losu w wieku 18 lat i będzie musiał zająć się sobą czyli wegetować tak jak ty na tym świecie bez perspektyw, nie jest to trochę samolubne, sprowadzać tu kogoś tylko po to żeby ciebie zabawiał? Kota albo psa se kup, naprawdę, będą cię kochać zawsze i zabawiać zawsze, nie tylko kilka lat i nie są na tyle rozumne żeby cierpieć na tym świecie.....

kikunia55

kikunia55

" To dlaczego nie zauważacie ze rodzenie dzieci to sprowadzanie kogoś ukochanego na świat beznadziejny i pełen cierpienia, gdzie jedyną perspektywą jest chodzenie do pracy do końca życia?"

Bardzo rozsądnie mówisz. Jeśli w Twoich oczach świat to tylko miejsce cierpienia, to nie powinnaś mieć dzieci ponieważ zaszczepisz swoim dzieciom ten pesymistyczny ogląd świata i pewnie będą one nieszczęśliwe.

Jedyne pytanie jakie mi się nasuwa to czy Twoj dom rodzinny był taki pełen pesymizmu i beznadziei? Czy też może sama sobie wyrobilaś taki zły ogląd tego świata? Zawód, który zdobyłaś i wykonujesz jest też taki męczący, że widzisz tylko obowiązek a nie widzisz przywileju pracy?

154416 kikunia55 Kobieta, 103 lata, wygwizdów
kingak2

kingak2

Nie można się do tego ustosunkować , bo wypowiedzi alen1 i kkio różnią się.

186107 kingak2 Kobieta, 59 lat, Kraków