Forum Psychologia

związek a narkotyki

~Kate_28

~Kate_28

Witam! Mam 28lat, od 8 lat jestem z mężczyzną 34 letnim, mamy 3letnie dziecko i mieliśmy WIELKIE plany na przyszłość. Odkąd się poznaliśmy lubił sobie "coś wziąść". Marihuana była ciągle, amfetamina, na imprezach LSD, jakieś tabletki. Chociaż nigdy nie brałam razem z nim, to jakoś strasznie mi to nie przeszkadzało. Albo nie chciałam, żeby mi przeszkadzało, bo tak bardzo nie chciałam go stracić. Problem pojawił się kiedy urodziłam dziecko. Zaczął brać amfetamine juz nie tylko na imprezach. Po roku juz prawie codziennie. Ja przestalam się nim "zajmować". Zostałam w sumie sama z dzieckiem i bardzo mnie to frustrowało. Zaczęły się awantury. A amfetamina była coraz częstszym gościem w naszym domu. Kilka razy wyzywal mnie za jakieś byle co w parku, na ulicy itp. Cały czas w mawiał mi, że go ograniczam, że to przeze mnie nie może znaleźć pracy, że on musi to brać, bo ja mu szczęścia nie daję, że nie widzę jego problemów i liczą się dla mnie tylko pieniądze a nie on I cały czas coś od niego wymagam. I tak w kółko. Któregoś razu wyszliśmy na spacer z dzieckiem, a on zaczął mi wmawiać, że go zdradzam, zaczął wyliczać mi sytuacje, w których mogłam go zdradzić i jego zdaniem to zrobilam. Uśmiechnęłam się lekko, bo te oskarżenia wydawały mi się śmieszne i wtedy dostałam w twarz. Pierwszy i ostatni raz. Ucieklam. Tego samego dnia zabrałam dziecko i wprowadziliśmy się do rodziców. Postawiłam ultimatum. Pomogło. Od ponad roku o narkotykach nic nie słyszę. Amfetaminy nie ma, zaczęliśmy się znów dogadywac, dostał pracę i było dobrze. Aż dwa dni temu był u kolegi i znów wziął. Niby nic mu po tym nie było strasznego, ale wziął. Zerwał nasza niepisana umowę, że tego syfu juz u nas nie będzie. Moja reakcja była gwałtowna, zerwałam zaręczyny, zabrałam dziecko i wyjechałam na razie na kilka dni d rodziców. Od razu dostałam od niego tony wrednych wiadomości, że on nic nie zrobił itp. Moje pytanie brzmi: co mam teraz zrobić? ? Zostawić go naprawdę? Czy dać mu szansę? Obawiam się ze jak dam mu szansę to on znów wpadnie w nałóg. Czekać na rozwój wypadków? Szukam potwierdzenia, czy słusznie postapiłam. Bardzo go kocham, ale moje dziecko nie będzie patrzylo na narkotyki w domu.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~unna

~unna

Dałaś mu już jedną szansę. Czy warto żyć w takiej huśtawce i niepewności?
Jak brał, ty wszystkiemu byłaś winna- oczywiście, w jego mniemaniu.
Nawet się nie pokajał, nie przyznał się do tego, że sam niszczy sobie życie.
Łatwiej mu było ciebie obarczać winą.
Jak się ponownie załamie to znowu usłyszysz, że to twoja wina.
Ryzyko ponownego wpadnięcia w nałóg, jest ogromne. Już nie wytrzymał, już wziął.

ka-wa

ka-wa

Dobrze zrobiłaś ,musisz być konsekwentna,a on bez leczenia będzie wracał do nałogu ,chociaż pewnie leczenie też tego nie zagwarantuje,
szkoda ,że od początku bagatelizowałaś sprawę,była większa szansa,
teraz to jedynie warunek leczenia byłby jeszcze jakąś szansą dla was.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 102 lata, Toruń
~tttt

~tttt

Troche go rozpuściłaś swoim przyzwoleniem, nie wiem czy teraz narkoman znajdzie w sobie motywację do abstynencji.

mgr Kamila Krocz

mgr Kamila Krocz

Odpowiedź eksperta

Kate, słusznie postąpiłaś, stawiając partnerowi ultimatum i zabierając dziecko do rodziców. Twój partner powinien się leczyć, bo ma tendencje do wchodzenia w nałogi. Nie daj sobie wmówić, że jesteś winna jego uzależnieniom. Poza tym musisz być konsekwentna. Jeśli Twój partner wyczuje, że Twoja słowa nie mają pokrycia ("Tylko mnie postraszy, ale i tak do mnie wróci"), wówczas obawiam się, że schemat rzucania i wracania do narkotyków będzie się u niego powtarzał. Pozdrawiam!

100945 mgr-kamila-krocz Kobieta, 31 lat, Lublin
~Kate_28

~Kate_28

Dziękuję za pomoc i za słowa wsparcia. Mam nadzieję, że chociaż trochę mi pomogą być silną. Teraz jestem kompletnie rozbita i poplakuje przy każdej okazji. Jestem zła, bo głupio myślałam, że ten problem to przeszłość. Jestem sfrustrowana, bo bardzo chciałam, żebyśmy byli rodziną. Teraz muszę być siłą sama dla siebie. A to jest takie trudne. Mam nadzieję, że jutro zaświeci słońce... boje się, że sobie nie poradzę...

~unna

~unna

Poradzisz sobie. Tylko musi minąć trochę czasu , a ty musisz pozbierać się po kolejnym rozczarowaniu.
Lepiej teraz przeboleć, niż brnąć z narkomanem dalej. To zbyt ryzykowne, dla dziecka. Będziesz musiała gdzieś wyjść, zostawisz go z nim? A jak się naćpa?
A jak wyniesie wszystko z domu, bo narkotyki kosztują, to co dasz dziecku jeść?
Będąc sama, będziesz musiała liczyć na siebie, ale wiele samotnych matek doskonale sobie radzi. Ty też sobie poradzisz.
Z czasem znajdziesz wartościowego człowieka, z którym będziesz szczęśliwa.
Powodzenia.

Marietta3333

Marietta3333

Narkotyki to bedzie ciezka droga. Ja powiem na przykladzie pary, ktora byla uzaleziona. Zaczynali od marihuany, pozniej dopalacze amfetamina, krysztal, taplety. Sandra lat 19 zaczela sie ciac, miala proby samobojcze. Przymusilam ja do leczenia. Odwyk tak zwany detoks, pozniej zglosil sie na detoks jej chlopak Łukasz lat 24. Mial jeden detoks, trzeci. Po kazdym deteoksie wracal spowrotem do tego samego. Zaczał krasc, zlapala go kilkanascie razy policja. ma ok. 12 przestepstw. Poszedl siedziec na dwa miesiace, wyszedl i dostal
'bilet" na 2 lata. Sandra aktualnie jest w osrodku w Rozniejewicach chce wyjsc na ludzi. Wczesniej po pierwszym detoksie odbyla drugi, gdzie miala probe powieszenia. Wyladowala na odziale psychiastrycznym, gdzie doslownie faszerowali ja lekami. Wrocila do domu czekalismy az leki z niej zejda, aby mogla jechac do osrodka. Trzeba bylo ja pilnowac, bo caly czas miala ochote cos wziasc.
Mam rowniez znajomego po 30, ktory kiedy mial wlasna firme, pieniadze, zone z dwojka dzieci. Bierze narkotyki, stracil firme, zone dzieci, zaczal okradac wlasna rodzine, sprzedawac co sie da.
Jezeli Twoj facet bral codziennie, musialby isc na detoks, aby sie oczyscic i pozniej terapie w osrodku najlepiej. Jezeli czuje, ze nie musi brac ale ma pociag to moze jednak warto zaczal od terapii dziennej.

145301 marietta3333 Kobieta, 28 lat, Inowrocław