Forum Psychologia

Okłamywanie przez chłopaka przez 4 lata

~Patrycja.mo

~Patrycja.mo

Nigdy nie widziałam jego prawo jazdy. Za każdym razem twierdził że ma. Jestem z nim od 4 lat, i właśnie teraz wyszło na jaw ze to było jedno wielkie kłamstwo a on twierdzi że bal mi się powiedzieć bo myślał że go zostawię. Ogólnie związek był jak każdy inny, były kłótnię, potrafił mnie okłamac w bardzo błahych rzeczach a jego kłamstwa i tak wychodziły na jaw. Powiedział że on ma problem, że chce iść do psychologa, ze potrzebuje pomocy, ze jedyne czego chce to chociaż iskierke nadziei ze będziemy razem bo on chce być ze mną, bo on chce to wszystko naprawić i nie wyobraża sobie życia beze mnie. A ja nie wiem co mam robić, w jednym momencie wiem że tak nie może być bo mu nie ufam Ale za chwilę czuje ze chce być z nim, że może akurat rozmowa z psychologiem mu pomoże.. Nie wiem co mam robić, zależy mi na nim.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~Marttita89

~Marttita89

Śmierdzi wałem, ten post - albo jesteś aż tak infantylna.

~Patrycja.mo

~Patrycja.mo

Ale czy warto? bo mam taki mętlik w głowie ze szok..Nie wiem co mam robić.. czytałam właśnie o tej chorobie Ale nie wiem czy to jest to czy on po prostu nie szanuje mnie i tak na prawdę mu nie zależy..

ka-wa

ka-wa

Ja bym tego nie wiązała z szacunkiem do Ciebie,bo on to ma we krwi,kolokwialnie mówiąc...,razem idźcie do psychologa ,tym samym dowiesz się więcej,a przede wszystkim czy da się z tego wyjść.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń
~Patrycja.mo

~Patrycja.mo

chwilami mam wrażenie że to że mną jest coś nie tak, ze wiem o tym że przez 4 lata okłamywal mnie (a dość często to się zdarzało), w złości potrafił powiedzieć mi że jestem popie*dolona a ja mam jakieś głupie wahania nastroju, najpierw chce a za chwilę mam go dosyć.. czy ja idąc z nim do tego psychologa nie udowodnienie mu ze cokolwiek by nie zrobił to ja i tak przylecę? Tyle razy już przez to przechodziłam, tyle razy już mi obiecywał że się zmieni, a pierwsza lepsza kłótnia a on już nie panuje nad sobą i zwala wszystko na mnie, niejednokrotnie kazał mi spadać oczywiście używając innego słowa, czy ja w ten sposób nie pokazuje że sama do siebie nie mam szacunku?

empiryczna

empiryczna

Witaj Patrycja.mo

Przede wszystkim powinnaś sobie zadać pytania:
Gdzie są dla Ciebie granice?
Co jeszcze musi się stać, abyś podjęła decyzję o zakończeniu tego związku?

Wiesz, to z pewnością indywidualna sprawa, ale gdyby mnie ktokolwiek powiedział (nieważne czy w złości czy nie), że mam spier... to w jednej sekundzie zerwałabym kontakty z tym kimś. To zadziwiające że nadal w tym tkwisz.
Do psychologa to on sobie powinien pójść sam, bo to dotyczy jego osoby. Jak widać jakoś tego do tej pory nie uczynił, więc nie chce szukać pomocy. Ostatnią rzeczą jaką powinnaś zrobić to prowadzić go za rączkę. Nie jesteś jego niańką. Daj sobie spokój z tym panem. To jakiś mitoman. Świat się na nim nie kończy. Nie dość, że on Ciebie oszukuje to i Ty oszukujesz samą siebie. Tkwisz w tym po uszy, mimo że to trwa ileś tam lat.

Pati po co Ci taki patologiczny kłamca? Czy będziesz kiedykolwiek w stanie mu uwierzyć? Jaką masz szansę na uzdrowienie tej sytuacji? Jakie będzie Twoje życie jeśli nadal będziecie tworzyć parę? Wyobrażasz sobie życie przy jego boku jako jego żona i matka jego dzieci?
Lepiej dać mu wilczy bilet i szukać kogoś "na życie".
Kiedyś miałam takiego chłopaka, który notorycznie kłamał, czy było trzeba, czy nie. Opowiadał, że uczy się w prestiżowej szkole, że jego matka jest nauczycielką, że kupił sobie skórzaną kurtkę i mnóstwo innych rzeczy. Kłamstwo ma jednak krótkie nogi i po jakimś czasie sprawy się wyjaśniły. Do żadnej szkoły nie chodził, nie miał nawet matury, matka owszem, pracowała w szkole, ale jako woźna (to absolutnie nie miało dla mnie znaczenia kim jest i gdzie pracuje), kurtkę pożyczył od kolegi itp. Rozumiałam, że te kłamstwa były mu potrzebne do tego, aby lepiej wypaść w moich oczach. Przeliczył się jednak gdyż wcale to nie było konieczne. Sam strzelił sobie gola. Rozprawiłam się z nim krótko. Na kłamstwie się niczego nie zbuduje. Nie ma takiej opcji.

Tobie Pati radzę: zastanów się czy się już przypadkiem miarka nie przebrała?

Pozdrawiam serdecznie.

126650 empiryczna Kobieta, 111 lat, .
ka-wa

ka-wa

Kłamstwa i jak Cię traktuje to są dwie różne sprawy,gdyby był dobrym, kochającym partnerem, to warto by było wspólnie pochylić się nad tym problemem,

ale jeśli jest jak piszesz ,nie warto zawracać sobie nim głowy,
musisz być konsekwentna,
jeśli on nad sobą nie panuje ,a są to zaburzenia emocjonalne osobowości, za każdym razem będzie tylko obiecywał... ,sytuacja będzie się powtarzała i nigdy to się nie zmieni,
po drugie on wie ,że Ty i tak go nie zostawisz ,bo skoro tyle razy wybaczałaś ,to będzie tak zawsze...

Twój wybór,akceptujesz go takiego jaki jest ,lub definitywnie zrywasz.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń
mgr Kamila Krocz

mgr Kamila Krocz

Odpowiedź eksperta

Patrycja.mo, kłamstwo w sprawie nieposiadania prawa jazdy przez Twojego chłopaka to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej. To kłamstwo tak naprawdę obnażyło jakość Waszej relacji. Użytkownicy forum dość łatwo okrzyknęli Twojego chłopaka"mitomanem", "patologicznym kłamcą" itp. Ja tak łatwo nie szafowałabym etykietami, bo można kogoś "niechcący" skrzywdzić. Oczywiście, nie mam zamiaru usprawiedliwiać zachowania Twojego chłopaka, bo na kłamstwo nie ma alibi. Pragnę jednak zwrócić uwagę na coś innego - na to, dlaczego Twój partner tak długo (4 lata!) okłamywał Cię w sprawie prawa jazdy i w wielu innych sprawach? Jak sam powiedział - kłamał, bo BAŁ SIĘ. Może kłamał, bo bał się, że nie jest właśnie dostatecznie dobry dla Ciebie i że gdy dowiesz się o nim prawdy, to go zostawisz? Niewątpliwie Twój chłopak ma problem z samym sobą i potrzebuje pomocy. Ty jednak nie możesz być jego terapeutką, nie uzdrowisz go. Niech sam idzie na terapię albo po pomoc psychologiczną. Nie powiem Ci jednak, czy masz dać mu szansę. To powinna być wyłącznie Twoja decyzja. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

100945 mgr-kamila-krocz Kobieta, 32 lata, Lublin
~zielony kapturek777

~zielony kapturek777

Dawno temu miałam doczynienia z podobnym z opisu chłopakiem. Byłam z nim 2 lata, studiowaliśmy razem, zaręczyliśmy się. Tylko, zawsze miałam jakieś dziwne przeczucie odnośnie niego..., że w czymś istotnym mnie kłamie. Pytałam kilka razy, bo miałam konkretne przeczucie, zaprzeczał, az przyszedł ten dzień, w którym oznajmił że ma 13 letnie dziecko. Zerwałam, dlatego, że mnie okłamał w zasadniczej sprawie. Tłumaczył, że bał się. Ok, ale byliśmy już zaręczeni i powinnam taki drobiazg znać. Ale nie tylko-obserwowałam jak zachowuje się w stresie, tłucze talerze, klnie swoja babcię (do mnie nigdy, bo się kontrolował-(wiedział, że go zostawię, więc może z agresją czekał do ślubu?), ale już wiedziałam, że nie chcę takiego partnera). Gdyby rzecz dotyczyła prawa jazdy , pewnie jakoś bym przełknęła, gdyby wytłumaczył dlaczego kłamał. Ale gdyby kazał mi spier... to natychmiast bym to zrobiła i nie litowała się. Terapia -tak, konieczna, coś za tym się kryje. Ale każda sytuacja jest inna.

ka-wa

ka-wa

Sytuacja inna,mając dziecko mógł się obawiać ,że go nie zaakceptujesz ...choć to też głupie z jego strony,

ale prawo jazdy...,nie wierzę w taką bajkę,bardziej chciał podbudować swoje ego.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń
~Patrycja.mo

~Patrycja.mo

Dokładnie jego słowa : BAŁEM SIĘ ZE JAK SIĘ DOWIESZ TO MNIE ZOSTAWISZ.. mi się wydaje że na jego psychikę miało bardzo duży wpływ zachowanie jego mamy który nie mówi tylko za każdym razem krzyczy. I ja wcale go nie bronię bo nie ma żadnego wytłumaczenia na to jak się odzywal i jak mnie traktował, ja po prostu próbuje jakoś to zrozumieć.. mam straszny mętlik z głowie. Raz myślę tak, raz tak. Nie wiem co mam zrobić bo z jednej strony nie wyobrażam sobie bycia z nim bo nie chce znowu być tak potraktowana a znowu z drugiej strony boję się ze jak nie spróbuję i nie pójdę z nim do tego psychologa (sam to zaproponował) to będę tego żałować.. Nie mam pojęcia co mam robić..

ka-wa

ka-wa

Widzisz ,ja uważam ,że w jednym dwa razy Cię okłamał ,raz ,że ma te nieszczęsne prawo jazdy ,a drugi raz ,że to było z obawy o to ,że go zostawisz,ale zostawmy to,

jeśli mu dasz szansę i pójdziesz z nim do psychologa ,to niech to będzie ostatnia szansa,
bo jemu psychoterapia też by się przydała ze względu na zaburzenia emocjonalne,

musisz być konsekwentna ,jedno kłamstwo,jedna obelga ,równa się koniec.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń
~Patrycja.mo

~Patrycja.mo

Właśnie ja chyba mam za słaby charakter..ja nie wiem czy ja dobrze robię, jestem pełna obaw.. ja już od dłuższego czasu Jestem zdania ze on potrzebuje porozmawiać z kimś kto się na tym zna, ale bądźmy szczerzy zostawienie kogoś samego nie pomaga. Przynajmniej nie będę mogła sobie nic zarzucić bo zrobię wszystko co było możliwe do zrobię chociaż i tak pewnie się przejadę..

ka-wa

ka-wa

Wiesz ,czasem pomaga...,jakbyś już dawno z nim zerwała,a jemu by na Tobie zależało ,być może sam oduczył by się kłamstwa i chamstwa..bo czegóż nie robi się dla miłości:D

Teraz to już weszła rutyna...,a Tobie jedynie może pomóc konsekwencja.

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 103 lata, Toruń
~Patrycja.mo

~Patrycja.mo

Tym razem jestem konsekwentna jak jeszcze nigdy nie byłam. Drugi weekend już bez niego wytrzymuje mimo że każda wolna chwilę z nim spędzałam. Mimo że chciał dzisiaj przyjechać ja powiedziałam nie. Myślałam że czas pozwoli mi to wszystko przemyśleć Ale cały czas tak jest. myślę że jakby mnie olal to byłoby mi łatwiej, a tak on pisze, dzwoni, blaga i jest mi trudniej.. wolała bym żeby było inaczej..

~Magda xxx

~Magda xxx

Czytałam całą tą konserwację z zaciekawieniem jaki w koncu nastal finał?
Dopinguje Ci od samego początku bys byla wytrwala ale moim zdaniem robisz słusznie. Pomagasz mu"
bys wiedziala ze zrobilas wszystko co mogłaś". Dlatego prosisz o pomoc nas- kobiety- by Ci pomogly bo czujesz ze Twoja pomoc juz nie wystarczy. I masz racje!
Milosc cierpliwa jest, laskawa jest.
Jestem ciekawa jaką decyzję podjęłaś i w glebi serca mam nadzieję, że jestescie wciaz razem, szczesliwsi, zdrowi i silniejsi w związku dzięki temu, że pokonaliscie to chorobsko.
Peace!