Forum Psychologia

Osłabienie kontaktu z dziewczyną

~akros123

~akros123

Witam wszystkich. Chciałbym prosić Was o pomoc w pewnej sprawie, bo już sam nie wiem co myśleć ani co robić.
Mam 23 lata, jestem z dziewczyną od ponad 1,5 roku. Ona ma 21 lat. Zawsze byliśmy szczęśliwą parą. To są drugie wakacje gdy jesteśmy razem. W tamtym roku w wakacje to było normalne, że spotykaliśmy się prawie codziennie, ciągle prawie pisaliśmy SMSy, lub na Faceooku, jednym słowem praktycznie ciągle mieliśmy ze sobą kontakt. W tym roku jest inaczej, gdy rozmawiałem z nią na temat tego czy będziemy się spotykać często, by nadrobić czas kiedy nie mogliśmy się spotykać, bo sesja itd, to wyskoczyła z wielkim oburzeniem, "a kiedy czas dla rodziny, przyjaciół i dla samej siebie?". Trochę mnie zamurowało, bo w tamtym roku spotykaliśmy się często i to było normalne, a teraz taki bulwers? Wracając jeszcze do kontaktu, w tamtym roku pakiet 600 SMSów byliśmy w stanie wypisać w 3 tygodnie, a teraz? Teraz na koniec miesiąca przepada mi około 350-400 SMSów. Od pewnego czasu zdarza się, że nie ma jej wcale na Facebooku, nawet na chwile nie wchodzi, ani nie pisze SMSów, a przypomnę, że w tamtym roku cały czas mieliśmy ze sobą kontakt. Czyli jednym słowem, nie mamy ze sobą żadnego kontaktu, nie wiem co robi, gdzie, z kim i po prostu co u niej słychać. Wiem też, że nie ma za wielu przyjaciół, więc to było dla mnie dziwne, gdy powiedziała: "a kiedy czas dla przyjaciół?". Jest to dla mnie trochę szok, czemu tak nagle się stało. Czy to jest normalne? Czy ja panikuję? Może za bardzo chcę uszczęśliwić? Obawiam się, że znalazła sobie kogoś innego i dlatego poświęca mi mniej czasu? Proszę Was o pomoc i opinię co w tej sytuacji mam zrobić, bo strasznie się zadręczam tym.
Przepraszam za wszystkie błędy które popełniłem pisząc ten tekst.
Pozdrawiam!

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Elphaby

Elphaby

moim zdaniem przesadzasz i to grubo. Czytając Twój wątek mam wrażenie, że pisze to 15 latka a nie 23 latek. Ona ma prawo do życia, po za Tobą. W tamtym roku byliście świeżą parą, okres fascynacji i zakochania teraz to się stabilizuje i widać może ona nie ma aż takiej potrzeby kontaktu jak Ty... może zaczyna się pomału dusić skoro ciągle chcesz być w kontakcie... co za dużo to nie zdrowo...

119293 elphaby Kobieta, 112 lat, Kraina Oz
~akros123

~akros123

Dziękuję za odpowiedź. Rozumiem to, ale po prostu jest to dla mnie taki szok, proszę mnie zrozumieć, to moja pierwsza dziewczyna z którą jestem dłuższy czas, nie wiem czego mogę się spodziewać, to dla mnie nowe przeżycie, dlatego być może popełniam błąd, ale piszę do Was właśnie żebyście mi doradzili, ewentualnie rozjaśnili to, że to jest normalne, bądź nienormalne i jak w tej sytuacji ja sam powinienem się zachować.

Elphaby

Elphaby

rozumiem...
Ale musisz zrozumieć jedną rzecz: choćbyś pisał 1000 sms dziennie to jeśli ona nie będzie chciała z Tobą być to nie będzie....
Najprościej byłoby przy najbliższej okazji pogadać z nią ( nie przez fb, nie przez gg czy sms, tylko face to face). może coś się zmieniło, może potrzebuje wiecej wolności... Porozmawiajcie ze sobą, tak najszybciej się dowiesz skąd ta zmiana

119293 elphaby Kobieta, 112 lat, Kraina Oz
~akros123

~akros123

Rozmawiałem. Ona nie widzi w tym nic dziwnego, "nie było mnie w domu, więc nie było mnie na Facebooku, chyba proste i logiczne?". Proste, tylko nigdy wcześniej jej się nie zdarzało coś takiego, a jeżeli faktycznie nie było jej w domu, to zawsze mi mówiła, że będzie tam czy tam i "nie czekaj na mnie bo nie będzie mnie na fejsie", nigdy nie było tak jak teraz, że tak niespodziewanie jej nie ma i ja o tym nic nie wiem. Według niej to normalne jest chyba, że ciągle ze sobą nie piszemy itd. A wcześniej było tak jak opisałem, że non stop mieliśmy ze sobą kontakt, dlatego dla mnie to jest szok i to jest przyczyną problemów i ostatnich kłótni.

mgr Kamila Krocz

mgr Kamila Krocz

Odpowiedź eksperta

Witaj akros123!

Rozumiem, że możesz czuć się zaniepokojony, jeżeli dotychczas miałeś z dziewczyną niemal nieprzerwany kontakt, a teraz Wasza komunikacja osłabła. Oczywiście, nikt na 100% nie napisze, co jest przyczyną tego, że Twojej dziewczynie nagle nie zależy tak bardzo na częstym kontakcie i potrzebuje więcej czasu dla siebie, rodziny, znajomych. Może faktycznie trochę się czuła przytłoczona związkiem, może pierwsza fascynacja minęła i ten kontakt staje się luźniejszy, a możliwe, że faktycznie kogoś poznała... Nie wiadomo. Najlepiej by było, gdybyście ze sobą szczerze porozmawiali, ale nie na portalach czy przez SMS-y, ale na żywo. Może faktycznie przesadzasz z częstotliwością wysyłanych do niej wiadomości i dziewczyna najzwyczajniej w świecie czuje się tym przemęczona, osaczona? Zachęcam Was do szczerej rozmowy. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

100945 mgr-kamila-krocz Kobieta, 33 lata, Lublin
~akros123

~akros123

Dziękuję bardzo za odpowiedź. Spróbuje porozmawiać z nią przy najbliższym spotkaniu.

~akros123

~akros123

Jeżeli chodzi o SMSy, to nie jest tak, że na ją zasypuje setkami SMSów, nie, razem pisaliśmy ciągle i nam to odpowiadało, około 1000 SMSów miesięcznie i to było normalne, e praktycznie ciągle pisaliśmy ze sobą. Teraz piszemy około 200 SMSów i to nie wiem czy tyle. Dodam też, że w jej rodzinie jest dość nieciekawie, rodzice są wiecznie pokłóceni, nie interesują się sobą nawzajem, a w mojej jest właśnie odwrotnie, rodzice się bardzo kochają i nie mogą bez siebie żyć. Może ona widzi co się dzieje u niej w domu i uważa to za normalne, ma to "wpojone" w siebie, a ja widzę jak wygląda związek moich rodziców i mam wpojone w siebie jak to ma wyglądać. Jej "pogląd" na związek wygląda w ogóle inaczej niż mój i może dlatego ona uważa za całkowicie normalne to, że się nie spotykamy codziennie itd, a ja właśnie tego potrzebuje? Nie wiem czy czytając to tez odnosicie wrażenie, ze jej nie zależy? Nie wiem, może to moja chora jakaś wyobraźnia, że ja wyobrażam sobie, że ludzie zakochani spędzają ze sobą jak najwięcej czasu, a przyjaciele nigdy nie będą ważniejsi od spotkania z ukochana osoba? Oczywiście nie mowie tu o całkowitym porzuceniu przyjaciół, nie, ale można przecież pogodzić spotkania z przyjaciółmi z spotkaniami z ukochana osoba. Nie wiem co mam robić, bo nie podoba mi się takie zachowanie. Doradźcie co mam zrobić, pokłóciliśmy się i nie rozmawiamy ze sobą. Czy mam w tej chwili zadzwonić i powiedzieć "za godzinę jestem" i poważnie porozmawiać, "wydusić" z niej czemu tak to wszystko wygląda? Czy mam przestać z nią pisać, ignorować SMSy i wszelkie próby kontaktu i na początek sprawdzić, czy jej w ogóle zależy, czy zacznie pisać, martwić się, "czemu nie odpisujesz?", "co się dzieje?" i zobaczyć czy w ogóle się przejmie tym, że z mojej strony nie ma żadnego kontaktu?

~unna

~unna

300- 400SMSów miesięcznie, czyli kilkanaście dziennie i nie masz z nią kontaktu? Nie przesadzasz trochę?
Teraz wyszło ci że dwieście, ale to i tak bardzo dużo.
Mnie co innego zaniepokoiło.
Piszesz, że nie wiesz co ona robi, gdzie i z kim jest. Dla mnie to nie jest troska, tylko nadmierna potrzeba kontroli.
Mniej spotkań, za to jak już jesteście razem, to chcesz "wymuszać" coś na niej, to się kłócicie i teraz nie rozmawiacie?
Chyba robisz wszystko by ją zniechęcić, by odsunęła się od ciebie.Bardzo możliwe, że u ciebie w rodzinie jesteście całkowicie nierozłączni, mnie taka sytuacja by przygniatała, ja bym się tam dusiła.
Większość ludzi potrzebuje odrobiny przestrzeni tylko i wyłącznie dla siebie i większość nie znosi nadmiernej kontroli.

~akros123

~akros123

Wiesz, nie kontroluję jej w taki sposób, że jedyne co piszę to "gdzie jesteś? z kim? co robisz? za ile wrócisz? po co? dlaczego? co?", tylko podczas wymiany SMSów dowiadywałem się, że np jest z koleżankami w pizzeri, ale to nie było tak, że ja się jej pytałem gdzie jest, tylko sama mi pisała np "ale dobrą pizze mają tutaj, dziewczyny się zachwycają, musimy kiedyś tu przyjść razem!". Nigdy nie "wymuszałem" na niej nic, teraz w tej skrajnej sytuacji przyszło mi do głowy to. W mojej rodzinie jesteśmy bardzo nierozłączni, bardzo często robimy wszystko razem, wspólne wyjazdy, wspólne zakupy, wyjście na spacer, oglądanie TV itd. Mam to w siebie wpojone, że chce wszystko robić z kimś, jak najwięcej czasu spędzać z bliskimi mi osobami. Możliwe też, że ona właśnie ma wpojone, że wszystko chce sama robić. Czy z tego wynika ten cały problem? Że ja chce być jak najczęściej z nią, ale ona nie czuje takiej potrzeby by codziennie się spotykać i spędzać czas tylko ze mną? Czy to oznacza, że już mnie nie kocha? Że odstawia mnie powoli na bok bo np. poznała kogoś nowego i fajnego, ale jeszcze nie jest pewna co do niego, więc puki co trzyma mnie, żeby w razie niepowodzenia został przynajmniej ja?

mgr Kamila Krocz

mgr Kamila Krocz

Odpowiedź eksperta

akros, macie z dziewczyną zupełnie inny "schemat związku" i to nie wątpliwie modeluje Wasze podejście do relacji z partnerem/partnerką. Ona przyzwyczajona do luźnych relacji, wręcz nawet chłodu, potrzeby własnej przestrzeni, a Ty - utożsamiający związek z potrzebą bycia blisko, spędzania czasu z ukochaną osobą. To się trochę rozjeżdża, dlatego powstają spięcia między Wami. Daj jej trochę oddechu. ;) Pokłóciliście się - stało się, trudno. Nieporozumienia zdarzają się w najlepszych związkach. Nie jedź i niczego z niej nie "wyduszaj", nie zasypuj jej SMS-ami, dopytując, dlaczego tak się zachowuje, co się dzieje. Pozwól by emocje opadły i daj jej czas, by sama wyszła z inicjatywą kontaktu, sama napisała. Nie możesz jej trzymać w złotej klatce i ciągle kontrolować, bo to może ją zmęczyć. Ciągła potrzeba bycia w kontakcie może być przez nią odebrana nie jako oznaka wielkiego uczucia i potrzeby bliskości, ale własnie jako próba sprawowania nad nią kontroli i chęć ograniczania jej, co może dać skutek odwrotny do zamierzonego. Wyluzuj trochę :)

100945 mgr-kamila-krocz Kobieta, 33 lata, Lublin
~akros123

~akros123

Dziękuję bardzo Pani Kamilo. Pani wypowiedź bardzo ułożyła moje myśli w głowie i udoskonaliła mój dalszy plan na to co mam robić. Obawiam się niestety, że będą ciągle kłótnie o to, ponieważ ona ma inny pogląd na związek niż ja i chyba jedynym wyjściem jest rozmowa, którą planuje przeprowadzić. Ma Pani racje, za bardzo się stresuję, robię z igły widły, ale prośże mnie zrozumieć. Taki skok, że raz piszemy i rozmawiamy ciągle, a teraz nagle całymi dniami nie ma kontaktu jest dla mnie szokiem. Dlatego w mojej głowie rodzą się rożne myśli, to że już mnie nie chce, a to że kogoś poznała. Teraz nadal obawiam się, że kogoś ma i znika na całe dnie, ale przypomniałem sobie jak ostatnio mi powiedziała "przestań na siłę szukać drugiego dna".

kwiatuszek2

kwiatuszek2

To jest normalne, ze na początku związku jest się do siebie wręcz przyklejonym. Potem stopniowo się to zmienia. Na pewno tak było, nie był to nagły przeskok z jednego w drugie, jak piszesz.
Więcej luzu :)
Co robisz całymi dniami? Może masz za dużo wolnego czasu i wymyślasz?
Jakieś hobby?

88352 kwiatuszek2 Kobieta, 28 lat, Katowice
~akros123

~akros123

Obecnie odpoczywam, na pewno za dużo czasu i wymyślam, ale taki już jestem, że martwię się o drugą osobę. Wydaje mi się, że ona teraz nawet o mnie nie myśli a ja ciągle siedzę i się zadręczam...

~unna

~unna

Siedzisz, zadręczasz się i tworzysz negatywne fantazje. To nie jest martwienie się o drugą osobę, tylko potrzeba jej kontrolowania, którą częściowo utraciłeś.
"Bo już taki jesteś" ale ona też "jest taka" - tylko inna od ciebie.
Jeśli związek ma przetrwać, to faktycznie powinniście porozmawiać, ale na spokojnie, bez kłótni. Powinniście szczerze porozmawiać o tym, jakie macie potrzeby, jak widzicie związek - a potem pójść na kompromis, znaleźć złoty środek, w którym oboje będziecie się dobrze czuli.
Ty przejawiasz chęć dominacji, ma być tak, jak ty sobie to wyobrażasz bo "taki jesteś" To nie rokuje dobrze na przyszłość.
W związku potrzebna jest tolerancja, pójście na ustępstwa i umiejętność rozmowy na trudne tematy. Nie kłótnie!

Khaleesi

Khaleesi

powiem ci tak, kiedyś byłam w podobnym związku, partner wymagał ode mnie co najmniej 4 sms dziennie i jednej rozmowy telefonicznej około 2 godzin.... jak tylko się spóźnialam, czy np mnie nie miałam czasu bo byłam zajęta to były awantury..... uciekłam bo nie dałam rady żyć w takiej dominacji... on też tak jak Ty się tłumaczył, że przecież bardzo mnie kocha, że się martwi o mnie i że na poczatku to było inaczej....
Jesli Ci na niej zalezy to odpuść, zaufaj jej. Jak z temu związkowi pisana jest przyszłość to wytrwacie, ale jesli nadal będziesz tak robił to ona ucieknie od ciebie

99816 khaleesi Kobieta, 33 lata, tam gdzie serce moje
~akros123

~akros123

Dziękuję wszystkim Wam za cenne rady. Otworzyliście/łyście mi oczy na to co robię źle. Oczywiście porozmawiam z nią na spokojnie i postaram się zaufać, że jeżeli mówi, że idzie się spotkać z przyjaciółmi to idzie do przyjaciół, a nie to jest taki wykręt żeby spotkać się z, kto wie, może z jakimś nowym "przyjacielem". Mam nadzieję, że w przyszłości nie dostanę za to nauczki i kopa w du...e za moją dużą ufność do ludzi, bo wtedy już nie zaufam nikomu. Dziękuję jeszcze raz! :)

~unna

~unna

Jednak nie wszystko zrozumiałeś.
Uważasz, że jeśli ją mocniej przyciśniesz, to ona nie znajdzie sobie kogoś innego?
I gdzie to ta ufność do ludzi? Ja jej nie widzę.
Jeśli dostaniesz kopa w zadek, to będzie to tak, jak pisze Khaleesi - z powodu braku zaufania, awantur i nadmiernej kontroli.

~akros123

~akros123

Witam, mam problem z którym chciałbym się z Wami podzielić, po prostu chciałbym to z siebie zrzucić i z kimś o tym "porozmawiać".

Mianowicie niedawno w którymś poście pisałem, że mam problemy z dziewczyną, że jesteśmy razem prawie 2 lata, od jakiegoś czasu zacząłem obserwować mniejsze zainteresowanie z jej strony, coraz rzadsze kontakty, spotkania itd. Doradziliście mi poważna rozmowę, uznałem, że macie rację i trzeba poważnie porozmawiać. Rozmowa była chyba najpoważniejsza jaką do tej pory przeprowadziliśmy. Nie obyło się bez łez. Odbyła się w spokoju, bez unoszenia głosu, bez kłótni. Nie pisałem tego w poprzednim poście, ale napisze teraz, bo to ma kluczowe znaczenie. Mianowicie jesteśmy razem prawie 2 lata, ale od prawie 1,5 roku nie oprawialiśmy seksu. Na początku związku regularnie to robiliśmy, pieściliśmy się, całowaliśmy namiętnie, rozmawialiśmy o tym, aż w pewnej chwili to się "wyłączyło". Ona od początku była bardzo zamknięta w sobie, nie chciała mi powiedzieć co się stało, że tak nagle straciła ochotę, a to było praktycznie z dnia na dzień. Jednego dnia była bardzo napalona, a już po kilku dniach nawet nie chciała o tym rozmawiać. Przyjmuje tabletki antykoncepcyjne z powodu nieregularnych i bolesnych miesiączek. Akurat w tym momencie zmieniała tabletki, ponieważ te co brała zostały wycofane z rynku. Po kilku rozmowach z których nic tak na prawdę się nie dowiedziałem uznałem, ze to wina tabletek. Poszperałem w internecie i dużo było napisane o spadku libido. Nie chciałem jej naciskać, zmuszać. Nie chciała seksu to trudno, było mi z tym ciężko, ale starałem się tego nie okazywać. Nie byłem z nią dla seksu, tylko z miłości, więc nawet nie pomyślałem o tym, żeby ją zostawić. Namawiałem ją do tego by porozmawiała z ginekologiem na ten temat, ale zawsze wykręcała się czymś, a to że się wstydzi, a to że nie chce z nim rozmawiać o tym itd. Przez prawie 1,5 roku nawet o tym nie rozmawialiśmy, to był temat tabu. Dodam także, ze bardzo często mówiłem jej, można powiedzieć w sumie dla żartu, żeby się z nią podroczyć, teksty typu "jestem brzydki", "nie zasługujesz na mnie, powinnaś znaleźć sobie innego, przystojnego chłopaka". Teraz już wiem ze popełniłem okropny błąd, wiec prosiłbym o wstrzymanie się z komentarzami typu "jesteś idiota, jak mogłeś tak mówić" itd. Nigdy bym nie przypuszczał, że można komuś "wmówić" opinie o sobie, o swoim wyglądzie na tyle, żeby ta osoba tak mnie odbierała jak sam o sobie mówię, myślałem że to działa tak, że po prostu widzisz człowieka i oceniasz czy jest ładny czy brzydki, czy mi się podoba czy nie. No i teraz wracając do naszej poważnej rozmowy, w końcu się otworzyła i powiedziała co było przyczyną tego wszystkiego. Mianowicie powiedziała mi, ze jej się nie podobam, ze nie pociągam jej, dlatego przez ponad rok nie chciała ze mną żadnych namiętności. Nóż w serce. Przez ponad rok, myślałem, że cała wina leży po stronie tabletek, a tu się okazało, że sam sobie kopałem dołek, a że ona nie mówiła mi wprost, że jej się takie teksty nie podobają, trzymała wszystko w sobie, to ja mówiłem je dalej a ją to coraz bardziej przekonywało do tego, że ja faktycznie "jestem brzydki". Po dłuższej rozmowie i wyjaśnieniach powiedziała konkretnie czemu się nie podobam. Powiedziała, że kiedyś jej się podobałem, ale gdy ciągle mówiłem te teksty typu "jestem brzydki" itd, to zaczęła zwracać na to uwagę. Jak sama powiedziała "kiedyś było mi obojętne jaki jesteś, po prostu taki jesteś i już, ale gdy w kółko mi powtarzałeś jaki jesteś brzydki to zaczęłam zwracać na to uwagę". Powiedziała, że nie chce się ze mną rozstawać. Dodałem, że zmienię się, że nie będę już takich głupot opowiadał, że będę bardziej pewny siebie, zacznę kochać i akceptować siebie takiego jakim jestem. Zacząłem zmianę od zmiany stylu ubierania. Kiedyś ubierałem się tak szaroburo, przeciętnie. A teraz ubieram się tak, że kiedyś nigdy by mi nie przyszło do głowy zeby takie rzeczy na siebie zakładać. Ona jest zadowolona, mówi, że "jest lepiej", że "widzę i doceniam że się starasz". Zapytałem ja, dlaczego mnie nie zostawiła. Skoro jej się nie podobam, nie pociągam jej, to po co jeszcze ze mną jest, skoro jest na świecie tyle fajnych chłopaków. Powiedziała mi, że nie zostawiła mnie, bo fajnie się przy mnie czuje, zawsze się ze mną dogaduje, zawsze może na mnie liczyć. Wytłumaczyłem jej, "wiesz, że jeżeli dobrze się dogadujemy, fajnie się czujemy w swoim towarzystwie, ale nie ma miedzy nami namiętności to wtedy jest tylko czysta przyjaźń". Ona powiedziała, że wie, że rozumie to i jednocześnie nie chce bym był dla niej tylko przyjacielem, że chce byśmy nadal byli razem. Teraz to co mnie najbardziej trapi w tym wszystkim. Na każdym spotkaniu patrze na nią i w głowie mam świadomość, że jej się nie podobam, że nie usłyszę od niej "świetnie wyglądasz kochanie". Mam niestety coraz większe wątpliwości, nie wiem czy nie wygasło jej uczucie do mnie przez to.

Teraz krócej opisze troszeczkę inną rzecz. Jestem osoba która jest bardzo uczuciowa, lubię okazywać uczucia i lubię jak ktoś okazuje mi swoje uczucia. Dobrze wiem, że ona mnie kocha, ale chce żeby mi to mówiła, często mnie przytulała i całowała. Właśnie od pewnego czasu nasze przytulenia czy pocałunki (nie namiętne z językiem, tego nie ma od 1,5 roku, zwykły całus, cmok) są tylko na przywitanie i pożegnanie. Kilka razy zwróciłem jej uwagę że nie przytulamy się często, nie dajemy sobie buziaków itd. Na poważniej rozmowie ona powiedziała mi mniej więcej coś takiego "ciągle ode mnie wymagasz żebym cie przytulała, a widzę, że sam z łaski mnie przytulasz na przywitanie i pożegnanie, nie musisz mi ciągle przypominać o tym, bo ja wiem że tego potrzebujesz, jak się kogoś kocha to się robi automatycznie". Okej, może ma rację, od tamtej pory nie mowie jej, że chce by mnie przytulała, sam o wiele częściej ją przytulam, daje buziaka, ale ona nie. Jeżeli żartem powiem "ja tez chce buziaka" i wystawie policzek, to dostane, ale żeby tak ona sama od siebie dała to nie. Właśnie to tez mnie zastanawia, czy ta miłość wygasła? Kiedyś po każdym spotkaniu wracałem w skowronkach szczęśliwy i z "naładowanymi bateriami", teraz mimo że nasze spotkania są wesołe, śmiejemy się, spacerujemy i rozmawiamy o przyjemnych rzeczach, to ja wracam do domu i siedzę i się zadręczam: "a co będzie jak ja się zmieniam, staram, a jej nie wróci to, ze jej się spodobam?", "a może to trzeba rzucić?". Doradźcie mi co mam w tej sytuacji zrobić, czy nadal czekać, starać się, podczas gdy z jej strony tak na prawdę nie widzę starania, nadal mieć nadzieję, tak jak przez prawie 1,5 roku miałem nadzieję że wszystko któregoś dnia wróci do normy, czy zostawić to wszystko i nie brnąc dalej bo i tak lepiej nie będzie i i tak już jej "się z powrotem nie spodobam". Proszę nie pisać mi jakim jestem kretynem, jak mogłem w ogóle takie rzeczy mówić itd. Ludzie popełniają błędy. Jestem tylko człowiekiem, już rozumiem swój błąd. Piszę do Was z prośbą o pomoc, jak mogę naprawić ten błąd, a nie piszę z prośbą o osądzenie mnie. Przepraszam za wszystkie błędy jakie tutaj się pojawiły. W razie jakich wątpliwości, lub niejasności mogę wszystko opisać dokładniej, proszę wskazać tylko co dokładnie. Zależy mi na niej, na naszym związku. Dziękuje za wszelkie odpowiedzi i poświęcony mi czas. Bardzo to doceniam. Pozdrawiam!

~karlos21

~karlos21

Witam.
Mam problem sercowy z którym nie bardzo mogę sobie poradzić. Jestem z dziewczyną od około roku. Ostatnio nasze relacje osłabły a ja uważam, że czas się rozstać. Niestety nie mogę tego zrobić. Myśl, że będę sam mnie blokuje. To, że nikt mi nie napisze SMSa, że nikt mi nie napisze na facebooku, że nie będę miał się z kim spotkać uniemożliwia mi rozstanie się z dziewczyną. Ciągnę ten związek na siłę. "Lepsze to niż bycie samemu". Proszę o pomoc. Dziękuję.