Forum Psychologia

Trudności z ułożeniem życia

~orchidea77

~orchidea77

Mam taki problem, który siedzi mi cały czas w głowie i z którym nie mogę sobie poradzić. Pewnie powiecie, że problem na wyrost, ale tak to jest, że człowiek lubi mieć zaplanowane życie (mam na myśli, widzieć, cel, planować coś sobie). Otóż: mam 25 lat, skończyłam jedne studia dziennie. W zasadzie zajmowałam się tylko tym, troche dorywczo pracowałam. I tak: te studia ciągle tak średnio mi się podobały. Na uczelnie poszłam na tą, co zaplanowałam, ale nie wyszedł planowany kierunek. Nawet nie wiem na 100% czy bym się sprawdziła na bardziej ospowiedzialnym stanowisku, ale ciągle to za mną chodzi, wręcz czuję się gorsza od osób które takowy skończyły. Przez to, nie układa mi się nic w życiu. A mam już przeszło 20, jestem normalną dziewczyną, chciałabym mieć dzieci, zakładać rodzinę. Przez to wszytsko czuję, jakbym się troche cofnęła w rozwoju, ale też nie na tyle, żeby nie chcieć układać sobie życia, ale..nie mogę. Juz pomijając fakt, ze jak wpomniałam jestem sama ( w sensie, bez chłopaka), to jednak wydaje mi się, że gdybym była zadowolona z mojego wykształcenia, byłabym bardziej radosna, otwarta i szybciej bym sobie życie ułożyła. A co jeśli nawet kogoś spotkałabym teraz...ja wogóle nie nadaję się ani na żone, ani na matke (wiem, wiem..wybiegam troche). Nie chciałabym być osobą toksyczną, a taką tylko mogłabym być w tej chwili. Mam znajome, które mimo, ze strsze ode mnie podjęły się bardzo trudnych studiów, które cąłkowiecie prawie, ze eliminują je z życia. Jakoś widze mają chłopaków, nażeczonych, ale akurat trafiły na wspaniałych ludzi, którzy wspierają, rozumieją. Ja już widze czarny scenariusz...
Ciężkie to życie. Od paru lat już nie czułam się motylem :)

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~orchidea77

~orchidea77

Krzysztof.W
Myślę że zajęcia fitness, to super pomysł. Wiem sam po sobie jaki wpływ gimnastyka wraz nauką kroków ma wpływ na poruszanie się. To nie tyle inna postawa(wyprostowana) lecz ciało zachowujące się odmiennie, takie bardziej sprężyste, pewne i z tą werwą po części widzianą jako atrakcyjność. Widzę tutaj dużo zniechęcenia, wręcz zrezygnowania. Czy poza ogrodem są jakieś formy spędzania czasu który może podładować te akumulatory większym optymizmem? Dla mnie takim osobistym kopem, jest np biwakowanie. Uwielbiam wieczorne ogniska i ten lekki, terenowy survival.

tak, latem jeszcze rower, pływanie, troche zagle , zima narty.

odludek

odludek

No ciężkie to życie, ale dobrze że się kończy i jest krótkie, ja już nie widzę najmniejszego sensu życia

86274 odludek Mężczyzna, 14 lat, Gdynia
~unna

~unna

Życie jest dobre i złe. Wszystko ma swoje przeciwieństwa. -ciepło i zimno, ciemność i jasność itd.
Mamy noc i dzień - Czy ktoś mówi, że mamy tylko noc? Tylko ciemność? NIE.
Więc czemu patrząc na życie mówimy tylko o jego ciemnej stronie, a nie zauważamy tej jasnej?
Jeżeli nie dostrzegamy jasnej strony życia, to pogrążamy się w ciemności, smutku, żalu. My to wybieramy, my decydujemy, jakie myśli snują się po naszej głowie.
Czyli to paskudne życie, jest wynikiem naszego pesymizmu, naszych negatywnych myśli. A myśli można zmienić, można nauczyć się optymizmu, można patrzeć na dobrą stronę życia.
Szczęśliwe życie to takie, w którym nauczyliśmy się dostrzegać dobre strony życia.

~bum-bum-bec

~bum-bum-bec

przypomniało mi się jedno proste ćwiczenie.

Usiądź na ławce w jakimś miejscu gdzie jest sporo ludzi. Może to być przystankowa ławka. Znajdź osobę, która według Ciebie jest szczęśliwa. Odpoweidź sobie na jedno pytanie:
- dlaczego ta osoba jest szczęśliwa?
I zrób coś w tym kierunku.

Bardzo często nie potrafimy zdefiniować tego czego chcemy, co dla nas jest szczęściem.

~orchidea77

~orchidea77

bum-bum-bec
przypomniało mi się jedno proste ćwiczenie.

Usiądź na ławce w jakimś miejscu gdzie jest sporo ludzi. Może to być przystankowa ławka. Znajdź osobę, która według Ciebie jest szczęśliwa. Odpoweidź sobie na jedno pytanie:
- dlaczego ta osoba jest szczęśliwa?
I zrób coś w tym kierunku.

Bardzo często nie potrafimy zdefiniować tego czego chcemy, co dla nas jest szczęściem.

hej,
sorry, ale to ćwiczenie wydaje mi się bez sensu, bo uczy porównywania z innymi, a to nie jest dobre. Niech ktoś taki sobie pomyśli: "A, pewnie ona jest szczęśliwa, bo ma takie ładne gęste włosy"....no to ja już nie będę szczęśliwa, bo inne odziedziczyłam:(
po 2) wrażenie, że ktoś może być szczęśliwy,może być złudne, ten ktoś wcale nie musi być szczęśliwy. Można tylko na takich wyglądać- ładnie się ubrać, zadbać o siebie.

~bum-bum-bec

~bum-bum-bec

uważasz, że ludzie są szczęśliwi, bo odziedziczyli urodę bądź są zadbani?

W tym ćwiczeniu nie chodzi o znalezienie powodów dla których faktycznie ta osoba jest szczęśliwa. Nie znasz jej. Jest Tobie obca. Chodzi o określenie tego co dla Ciebie znaczą słowa 'być szczęśliwa'

Dla mnie swego czasu znaczyły: odnieść sukces. Trwało to, ale odniosłam w tych dziedzinach na których mi zależało.

Często jest trudno określić co znaczy: 'być szczęśliwa'

ka-wa

ka-wa

Właśnie, jednemu niewiele do szczęścia potrzeba,
drugi wiecznie będzie niezadowolony...

--

Szanuj zdanie innych...

104146 ka-wa Kobieta, 104 lata, Toruń
Liljana

Liljana

To jest bardzo duży dla mnie problem, który odbiera mi możliwość normalnego funkcjonowania, cieszenie się w pęłni życiem. Bedac w lo marzylam że pójde na medycynę lub stomatologię, ułożę sobie życie, spotkam wyjątkowego faceta ], poznam nowych przyjaciół. Skończyłam jedne studia, dziennie, nawet nie umiałam z nich zrezygnować i tak nic na co bym się dostała nie podobało mi się na tyle, żeby zorbić ten radykalny krok. Może te studia nie są fatalne (tez na um) ale za to ja się czuje fatalnie. Może jeszcze nie na tyle, że realnie myślę o smierci, ale bardzo źle. Jestem oczywiście sama, w sensie, nie mam chłopka, realacje koleżeńskie też średnio. Wiem, że to wszytsko przez to. Nigdy się z tym nie pogodziłam. Probowałam poprawić wyniki, ale z roku an rok było gorzej, bo większy stres, a wiedza też już nieświeża. Raczej zaliczałam się do tych lepszych uczniów, na studiach było odwrotnie, ale to dlatego, ze nie mialam motywacji, żeby się uczyć tego, mieć dobre wyniki. Jakoś skoczyłam, pewnie gdyby były trudniejsze wyleciałabym. Ale ciągle jestem nieszczęśliwa i wiem, że nie mogę sobie wogóle układać życia.Przecież tylko unieszczęśliwiłabym tą drugą osobę. Cięgle jestem troche dziecinna, choicaż dużo przeszłam, ale zmartwienie chyba nie dało mi się rozwinąć w pełni. Nie mam siły. Nie chce mi się szukać pracy, ale wiem, że muszę, bo co ja zrobię bez pieniędzy. Często płaczę, czasami w nocy, a czasami w głos lejąc morze łez przy tym.Chciałabym żyć normalnie, ale nie mogę przez swje neispełnione ambicje. nawet nie wiem czy bym sobie dąła radę na tych studiach i z nauką i psychicznie, ale na prawdę nie mogę siebie zaakceptować taką. Przestalam sie czuć atrakcyjna. Od lat nie miałam chłopaka, tracę nawet koleżanki, choiaż poznaję też nowe, tak jak ostatnio na wyjeździe, ale tam też miałam gorsze momenty. Wolałabym się wogóle nie urodzić niż tak męczyć. Leczyłam się już. Nie stwierdzono depresji. To nie jest tak, że zawsze ryczę, a przez resztę dnia nie mogę nic zrpobic bo mnie boli głowa. Staram się cos robić. Pracowałam tez przez parę miesięcy. Nie mogę zrozumieć tego zycia, ani siebie, co mi brakuje, co zawiniło. Nie wiem czy kiedykolwiek będę szczęsliwa. Generalnie mimo iż mam trochę problem w domu, to dzieciństwo miałam udane. Może nie mam najłatwiejszego charakteru, ale jakoś sobie radziłam i było mi znacznie lepiej. najgorsze jest to, że nawet szpital nie pomoże, bo ten problem siedzi w mojej głowie. Nie wiem jak ja dam rade pracować i wogole żyć. Już to odbija się na moim zdrowiu, włosy mi się bardzo przerzedziły, boli mnie często żołądek. Cały czas się porównuje z innymi.

14436 liljana Kobieta, 0 lat
ewcia_82

ewcia_82

Witaj Liljano. Od kiedy znalazlam te forum i czytam niektóre wątki jestem zaskoczona jak wiele osób jest podobnych do mnie i boryka się z takimi samymi problemami. Nie pocieszę cię, ani nie dam żadnych rad poniewaz myślę o sobie tak samo, ale może spróbuj psychoterapii, wiem ze wielu osobą to pomaga, ja tez chodzę do terapeutki z nadzieją że może będzie lepiej. Trzymaj się ciepło.

117966 ewcia-82 Kobieta, 37 lat, xyz
Liljana

Liljana

ewcia_82
Witaj Liljano. Od kiedy znalazlam te forum i czytam niektóre wątki jestem zaskoczona jak wiele osób jest podobnych do mnie i boryka się z takimi samymi problemami. Nie pocieszę cię, ani nie dam żadnych rad poniewaz myślę o sobie tak samo, ale może spróbuj psychoterapii, wiem ze wielu osobą to pomaga, ja tez chodzę do terapeutki z nadzieją że może będzie lepiej. Trzymaj się ciepło.

Hej, dzięki za odpowiedż. Chodziłam już dłuższy czas, prywatnie, to był psycholog i psychoterapeuta (2 w 1) na codzień pracujący juz od paru ładnych lat w spzitalu, więc doświadczenie miał. nie wiem..może w jakiś 5% pomogło...

14436 liljana Kobieta, 0 lat