Forum Psychologia

Jestem alkoholikiem

~blazej69

~blazej69

Witam, doszedłem do etapu kiedy potrzebuję pomocy. Od pół roku piję codziennie. Oszukuję rodzinę i nie potrafię sobie z tym poradzić. Jestem zawodowym kierowcą i kiedy pracuję potrafię nie pić, ale każdego dnia kiedy wracam z pracy kupuję piwo lub wódkę i piję. Zawsze w takich ilościach, aby następnego dnia móc pracowac, ale nie potrafię przestać. Nie chcę, żeby moja 5-letnia córeczka patrzyła na to. tłumaczę sobie, ze ona nie rozumie, ale to nie jest sposób. Nie potrafię przestać pić. Żona próbuje mi pomóc, ale ja nie potrafię. słucham jej, przytakuję i piję przy kazdej okazji. chciałbym naprawić wszystko to co zepsułem, ale po prostu nie radzę sobie z tym. może to moje dzieciństwo jest przyczyną, moze to geny. moja matka kiedyś piła i czasem tłumaczę sobie, że to jest powód, ale ważne jest to, że chcę przestać i nie potrafię sobie z tym poradzić. prosze o pomoc . jeśli jest ktoś kto może i potrafi mi pomóc to bardzo prosze,chce ratować to co mi zostało,czyli moją rodzine i nie chce,aby moja córka na to wszystko patrzyła.Jeśli jest ktoś,kto pomoże to bardzo prosze,podaje swój adres mejlowy i czekam na odpowiedź,codziennie wieczorem sprawdzam poczte,także odczytam każdą wiadomość.Czekam na pomoc i pozdrawiam.Dziękuje.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~fiola

~fiola

Z alkoholizmem też można wygrać, więc się nie poddawajcie. Mąż był alkoholikiem przez wiele lat i w końcu zdał sobie sprawę z narastającego problemu. Wybraliśmy wspólnie ośrodek na (osrodkiterapii.pl) i udało się znaleźć profesjonalną pomoc dla niego. Bardzo przydatny ranking.

~Suulo

~Suulo

ja znam ze swojego doświadczenia ośrodek przebudzenie - dobry ośrodek, potrafią pomóc trzeba tylko chcieć :) on jest w Ligocie Pięknej na Dolnym Śląsku - spokój, cisza, można się skupić! polecam tym potrzebującym!

~Wiesiek1223

~Wiesiek1223

Ja przez ok 10 lat wmawiałem sobie, ze nim nie jestem.. a zaczeło się bardzo wcześnie bo problemy z piciem miałem już jakoś od 19 rż.. Otrząsnąłem się dopiero wtedy kiedy odeszła ode mnie moja wspaniała kobieta... Nie dość, że zniszczyłem prawie 5 letni związek, ją i siebie... Wtedy pojechałem do osrodka ARKA w Wiśle, który polecił mi znajomy psychiatra. Spędziłem tam 4 tygodnie. Związku już nie udało mi się naprawić, ale przynajmniej przestałem pić. Może kiedyś wszystko naprawie.

~Japokaa

~Japokaa

no wlasnie, najwazniejsze to sobie uświadomić i zaczać działać do powrotu do naralnego życia. ośrodek przebudzenie jest doskonałym miejscem do rozpoczęcia nowej drogi.

~Piwosz

~Piwosz

Witam. Człowiek tak naprawdę zanim się obejrzy a już potrafi być w szponach alkoholizmu.
Jestem od lat w takim otoczeniu, że co róż są organizowane jakieś imprezy, grille, domówki, itd. Piło się bo niemal codziennie były okazje. Zawsze sobie powtarzałem, że to tylko do towarzystwa i jak jestem sam to pić nie muszę. Pije przeważnie piwo, wódkę rzadko.
Zanim się obejrzałem a zakup piwa podczas codziennych wizyt w sklepie stał się taką normalnością i rutyną jak zakup bułek. Muszę z tym zerwać albo ograniczyć do najwyżej specjalnych okazji.... póki czas.

~nadaa

~nadaa

no alkoholizm to ciężka i poważna rzecz....jak się już jest w tych szponach to faktycznie warto iść do specjalistycznego ośrodka...świetny jest ośrodek przebudzenie - doskonale pomagaja, jest wsparcie cały czas, miłoi profesjonalnie!

Raszer

Raszer

Polecam Wandzin, obok człuchowa. 2 miesiące b. dobre warunki. Alkoholicy mają tam najspokojniej. To ośrodek dla uzleżnionych też od innych substancji. Grupa to ok 30 osób.

128852 raszer Mężczyzna, 30 lat, 3miasto
~Fronnto

~Fronnto

ja byłam w ośodku przebudzenie w ligocie pięnej i szczerze mówiąc na prawde mi tam pomogli. dostępna pomoc terapeuty cały czas, łądna okolica, spokój i cisza....można nad sobą pomyśleć!

~Mamzapytanie

~Mamzapytanie

Chciałbym się dowiedzieć czy picie alkoholu do stanu który nazywa się zgonem w odstępach wynoszących około 3-4 miesięcy lub w jeszcze dłuższych jest rodzajem alkoholizmu ? W międzyczasie innego alkoholu nie piję .

Ryszard który żyje.

Ryszard który żyje.

Witam. Długa historia, ale jest nadzieja na trzeźwość. Ja straciłem bardzo dużo pijąc może inaczej niewiele mi zostało w czasie jak poddałem się terapii. Jednak nie piję teraz jak wytrzymam to 3 lub 4 października będzie 17lat. Moja córka która urodziła się 3 listopada 2001roku mnie po alkoholu jeszcze nie widziała. Między innymi straciłem dużo zdrowia zaufanie u znajomych i w rodzinie, u niektórych do dziś nie odzyskałem. Bo po co z pijakiem się zadawać może jutro znowu zacznie chlać? Straciłem wszystkie kategorie prawa jazdy. Osiem lat biegałem pieszo lub rowerem będąc już trzeźwy. Kilka razy śmierć mi w oczy zajrzała. Poprzepijałem maszyny rolnicze i sprzęt (byłem rolnikiem) części do maszyn itd. Wiem jedno nie warto pić jak nie ma umiaru w ilości i czasie picia. Czekam. Nie zwlekaj każdy dzień jest cenny na trzeźwo.

207973 ryszard-ktory-zyje Mężczyzna, 58 lat, Podlasie.
~Seba889

~Seba889

Witam dzisaj zdałem sobie sprawę że jestem alkoholikiem potrafię niepic długi okres ale jak złapie to pije po dwa tygodnie do nieprzytomności Niechodze wtedy do pracy a Pracuje w Niemczech biorę urlopy na żądanie zwolnienia ostatnio zaczelem również prowadzić auto pod wpływem alkocholu w poniedziałek idę do lekarza żeby się zdążyć moje pytanie czy jest może w Internecie jakieś forum czy coś w stylu aa online bo u mnie tutaj w Niemczech jak szukałem to niemoglem znalesc A z niemieckim u mnie kiepsko...

Ryszard który żyje.

Ryszard który żyje.

Ja piłem od 19 do 39 roku życia. Różnie było, anticol który o mało mnie nie wykończył przerwy w piciu, mittingi itd. Przepiłem prawie wszystko, zaprzepaściłem wiele szans, nadziei zaufania u bliskich u niektórych bezpowrotnie. Nawet zacząłem w 1987 stawiać dom. Do dziś straszy wykop pod ten dom z zalanymi ławami. A drzewa w nim urosły że zcinam już na opał. Materiał na dom przepity reszta się zmarnowała a futryny z mojego lasu do dziś się przewracają. Została bezradna żona i czwórka dzieci które szybko rosły i potrzebowały wszystkiego. Potem na trzeźwo urodziło się piąte. W 1999 roku w listopadzie poszedłem pod naciskiem na terapię, też było wstyd. I to bardzo. Terapia dojeżdżająca przez 1,5 roku. Bilety płacił Urząd Gminy, buty dał sąsiad na odrobek a kurtka wiatrem podszyta jesienna na zimę. A były i mrozy i wiatry... Trochę drogi pokonywałem rowerem. Zapiłem dwa razy raz na początku terapii i raz 1,5 roku po terapii. Długa historia. Jestem 17 lat trzeźwy i powodzi mi się nie najgorzej. Ale żyję i jestem trzeźwy. Noszę głowę do góry i w tyle mam sąsiadów, oni mi nie pomogli. Chętnie bym komuś pomógł, wiem że można nie pić i jest bardzo realne, każdemu. Nie ważne ile pił lub piła i co pili. Ważna jest trzeźwość. Naprawdę warto spróbować. Dla mnie było łatwiej zostawić alkohol aniżeli papierosy które też zostawiłem prawie 16 lat temu. Można? Proszę pisać spróbujemy, czekamRyszard.

207973 ryszard-ktory-zyje Mężczyzna, 58 lat, Podlasie.