Forum Konkursy

Konkurs "Tak miało być"

Redakcja

Redakcja

Wayne W. Dyer - znany pisarz i trener rozwoju osobistego - uważa, że na świecie nic nie dzieje się bez przyczyny. Swoją tezę udowadnia w książce - pamiętniku, który właśnie możecie wygrać w tym konkursie!

Mamy dla Was 5 egzemplarzy książki "Tak miało być" od Wydawnictwa Samsara:

http://kontoredakcyjne.strefa.pl/Tak%20mialo%20byc%20-%20Wayne%20Dyer.JPG

Zadanie konkursowe:
Motto życiowe Wayne'a Dyera brzmi: Nic nie dzieje się bez przyczyny, a Twoje? Napisz nam swoją dewizę i wyjaśnij, czemu akurat ona Ci przyświeca.

Zgłoszenia należy robić z zarejestrowanych profili do 3 maja 2015 roku do północy. W ciągu kolejnych dwóch dni roboczych ogłosimy zwycięzców!

Serdecznie zapraszamy do udziału.

Regulamin konkursu

85087 redakcja Kobieta, 15 lat, Warszawa

Odpowiedzi znajdują się poniżej

czarnaewelinka

czarnaewelinka

Moja dewiza życiowa natomiast brzmi tak :
Ważne sprawy w moim życiu mają miejsce wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewam.

Pierwszym przykładem potwierdzającym moje motto jest to, że kilka lat temu dzwoniąc zwyczajnie do kuzyna w błahej sprawie nieświadomie pomyliłam numer i dodzwoniłam się do jakiegoś chłopaka z drugiego końca Polski. Jak się niedługo potem okazało zauroczyłam Go swoim głosem( tak twierdzi do dziś), ze postanowił mnie poznać... historia co najmniej jak z bajki.. obecnie jesteśmy narzeczeństwem:) Miałam wówczas 13 lat.. teraz już 10 więcej.... i ani przez sekundę nie żałowałam tej "telefonicznej pomyłki" ! Byłam gimnazjalistką, miłość uderzyła we mnie jak grom z jasnego nieba... pierwsza taka jedyna, prawdziwa.. na zawsze!

Drugim argumentem mojej dewizy jest sprawa przeciwna do tej pierwszej.. otóż jak się później dowiedziałam: mój ukochany chciał zabrać mnie na sylwestra w góry i tam się oświadczyć.. jednak nie długo przed tym, niespodziewanie miał wypadek samochodowy... było źle, bardzo źle.... a miało być tak pięknie.. już wszystko szło dobrą drogą a tu nagle trzask! taka tragedia. Powrót do zdrowia trwał długo.. jednak wszystko dobrze się skończyło... wspieraliśmy się w tych trudnych chwilach co umocniło nasza miłość jeszcze bardziej.. zaręczyny były.. później ale były.. jeszcze cudowniejsze, bo na bazie mocniejszej miłości i trudnych doświadczeń!

107333 czarnaewelinka Kobieta, 27 lat, Przemyśl
Seenna

Seenna

Moje Motto : Uważaj o co prosisz bo możesz to dostać.

Bardzo wiele razy w życiu dostałam to o co prosiłam, ale także też to czego się bałam.
Podczas spotkania z koleżanką z pracy rozmawiałyśmy o trudnych życiowych doświadczeniach związanych ze śmiercią bliskich osób, niedawno zmarła jej mama, wcześniej babcia a teraz ktoś inny jest poważnie chory. W trakcie tej rozmowy powiedziałam, że staram się zrozumieć jej ból, ale ja sama nie wiem jak to jest starcić kogoś bliskiego. Kiedy wychodziłam od niej uświadomiłam sobie, że zdanie które wypowiedziałam bardzo głęboko we mnie zapadło, bo ciągle je słyszałam. Niestety.... minęły trzy dni i dowiedziałam się, że od trzech dni mój młodszy brat jest nieprzytomny. Do dzisiaj słyszę swoje słowa i czasami nachodzą mnie myśli, że gbym ich nie wypowiedziała, może byłoby inaczej i mój brat byłby nadal z nami.
To jedno z ostatnich smutnych wydarzeń spowodowało, że bardzo dokładnie przyglądam się swoim myślom i na bieżąco je koryguję.

Pozdrawiam ciepło

142918 seenna Kobieta, 52 lata, Bystrzyca Kłodzka
kkaa

kkaa

Odkąd pamiętam mam zamiłowanie do aforyzmów, sentencji, cytatów życiowych. Wiele z nich brałam sobie do serca, powtarzałam w momencie gdy w moim życiu działo się nie tak jakbym chciała. Nie mam więc konkretnie jednego wyznaczonego motta którym kieruje się w życiu... Bardzo często wracam do zeszytu z moimi sentencjami, czytam, analizuje i myśle: Kurcze faktycznie coś w tym jest... Ostatnio w moim życiu kończą sie pewne etapy, zaczynają sie zmiany, nie wiedząc dlaczego podejmuje takie a nie inne decyzje, które jak sie potem okazuje niekonicznie są dla mnie korzystne. W moich myślach i w moim sercu pojawiło sie więc jedno z moich ulubionych powiedzeń: WSZYSTKO SIĘ KIEDYŚ KOŃCZY, ALE W ŻYCIU KAŻDY KONIEC TO NOWY POCZĄTEK... bardzo mocno w to wierzę i w głębi serca powtarzam, faktycznie kończą sie pewne etapy w moim życiu ale zaczynają nowe, nowe plany, nowe szanse, nowe nadzieje, nowe decyzje. Mimo że teraz jeszcze wydaje mi się że to koniec czegoś do czego przywykłam, to przecież zaczyna się nowa przygoda, nowy rozdział, może lepszy, może korzystniejszy? Tego jeszcze nie wiem ale wiem ze każdy ma jakiś swój przypisany scenariusz wiec ten nowy początek jest w tym scenariuszu zapisany, nie wiem tylko jaka będzie jego dalsza cześć:)

98023 kkaa Kobieta, 30 lat, Własny Świat
basia.el

basia.el

"Optymizm to wiara, która prowadzi do osiągnięć"
To piękne motto, to dla mnie nie tylko słowa. Staram się, aby na co dzień przyświecało ono moim działaniom i planom. Jak wiadomo największym wrogiem optymizmu są powtarzające się wciąż niepowodzenia. Powyższe motto przypomina mi w takich chwilach, żeby nie załamywać się. Nie ma nic gorszego niż porzucenie jakiejś ważnej dla nas idei po paru niepowodzeniach. Z czasem taka postawa może zepchnąć nas do otchłani marazmu i stagnacji. Nie poddawajmy się więc, a jeśli jest nam czasem ciężko, pamiętajmy o tym, że tylko droga pod górę prowadzi na szczyt.

131912 basia-el Kobieta, 31 lat, podkarpackie
yammi

yammi

Motto, w które wierzę całą sobą i nie są to tylko puste słowa, a moja droga życiowa. Motto brzmi tak: „Życie nie uczyni z nas kogoś, jeżeli sami nie uczynimy czegoś z naszym życiem".
Te piękne słowa wypowiedział kiedyś Joe Fraizer, to piękne słowa ukazujące prawdę, bo przecież nie ważne gdzie się urodzimy w jakiej rodzinie i co o nas sądzą inni ludzie, nie decydujemy kiedy się narodzimy i umrzemy, ale decydujemy jacy jesteśmy, jak się zachowujemy i co robimy, nikt za nas nie podejmie decyzji, nie powie co mamy robić jacy mamy być, te decyzje należą do nas. I właśnie te decyzje i jej następstwa ukazują jacy jesteśmy, kim jesteśmy. Wierzę w czyny zarówno jak i słowa, jednak to nasze czyny kształtują nas, ukazują km jesteśmy, wiadomo niektóre decyzje są korzystne, a inne nie, ale nawet niekorzystne decyzje nie są złe, bo one także nas kształtują. Tak, więc to co zrobimy z naszym życiem, jak będziemy żyć, co będziemy robić zależy tylko od nas, bo to my pokazujemy kim jesteśmy nie samo życie, nie rodzina czy też inni ludzie, a my sami.
Ten cytat stał się moim mottem życiowym, moją dewizą z którą się utożsamiam, bo wierze, że to ja decyduje kim jestem i jaka jestem, a nie inni, nie to skąd pochodzę a to co sobą reprezentuję.
Pozdrawiam wszystkich uczestników jak i redakcję

142874 yammi Kobieta, 24 lata, Bytom
mariola-tomczyk

mariola-tomczyk

Nie wiem gdzie to zasłyszałam, ale podoba mi się "Umrzeć to nie sztuka natomiast sztuką jest żyć,"

142085 mariola-tomczyk Kobieta, 49 lat, Warszawa
malutka204

malutka204

Moim życiowym mottem jest: Dopóki oddycham, nie tracę nadziei.

Często wątpimy w tak wiele rzeczy. Gdy pomimo wielu starań nie możemy czegoś osiągnąć, rezygnujemy z tego. Jednak życie mnie nauczyło, że do ostatniego oddechu warto mieć nadzieję. Zwykłą nadzieję na lepsze jutro. Wielu mówi "nadzieja matką głupich". Nic bardziej mylnego! Bez nadziei człowiek staje się markotny, nie widzi sensu życia. A przecież życie jest takie piękne! Warto mieć nadzieję, to ona sprawia, że chce nam się żyć. Tracąc nadzieję tracimy samego siebie.
Ostatnio zdawałam prawo jazdy. Po kilku nieudanych próbach, nie traciłam nadziei na to że następnym razem pójdę i zdam. Nie poddałam się i w końcu się udało. Wiem, że gdybym tą nadzieje utraciła, nie zapisałabym się na kolejny egzamin. I dzisiaj pisząc tutaj nie miałabym prawa jazdy, które teraz tak pięknie lśni w moim portfelu. Nigdy nie traćmy nadziei!

143721 malutka204 Kobieta, 23 lata, wesoła 352
amarillo

amarillo

mariola-tomczyk
Nie wiem gdzie to zasłyszałam, ale podoba mi się "Umrzeć to nie sztuka natomiast sztuką jest żyć,"

Faktycznie, to prawdą żyć tak aby żyć godnie i zgodnie ze swoimi zasadami to nie lada sztuka...

______________

143741 amarillo Mężczyzna, 71 lat, Wrocław
~karola1989

~karola1989

"Jeśli umiesz liczyć, licz na siebie"

Może motto niezbyt optymistyczne, ale za to bardzo realistyczne. Wszystkie przyjaźnie kiedyś się kończą, więzi zanikają. Jedyną osobą, która nigdy mnie nie zawiedzie jestem ja sama :)

Scarletth_e

Scarletth_e

Moje motto życiowe to "bądź szczęśliwa, bo życie jest jedno, w dodatku krótkie".
Staram się w każdej sytuacji dostrzegać pozytywne strony. Nawet jak coś idzie nie tak, doszukuję się plusów. Nie tracę czasu na zamartwianie się, chandrę, smutki. Staram się czerpać pełną garścią z życia, które przecieka między palcami. Sprawiam sobie drobne przyjemności, bo życie jest za krótkie, aby ich sobie odmawiać.
Z całych sił staram się być szczęśliwa, bo życie mam jedno.

--

Tekst linka

106239 scarletth-e Kobieta, 30 lat, Lublin
gabii4433

gabii4433

Moje motto to: "Życie jest z małych radości utkane".
Staram się w życiu dostrzegać nawet najmniejsze powody do zadowolenia i nie czekam tylko na te ważne i dające ogrom satysfakcji. Takie postrzeganie świata i rzeczywistości daje mi poczucie, że z życia biorę garściami i staram się by każdy dzień owocował w małe niuanse, które rozświetlają szarą rzeczywistość.
Moja radość była wielka i wyczekiwana, gdy działo się w życiu coś ważnego, np. matura, ukończenie studiów, podjęcie pracy, zdane prawo jazdy, zaręczyny, czy tak piękne chwile jak ślub i narodziny Synka.
Pośród tych wielkich momentów i wyczekiwania na kolejne wielkie wydarzenia, potrafię w każdej drobnostce dnia codziennego dostrzec małe radości. Ot choćby uśmiech Synka, Jego postępy w rozwoju, wspólne spacery, rodzinne chwile, których ciągle mi mało ze względu na częstą nieobecność Małżonka, spowodowaną pracą, komplement czy słowo dziękuję, poranne słońce zamiast chmur, kwiaty w ogródku, które sama wypielęgnowałam, podglądanie zwierząt, które odwiedzają nasz sad, spotkania ze znajomymi, sukcesy bratanka (chrześniaka) na olimpiadach no i nie mogłabym nie wspomnieć tutaj o radości z wygranych w konkursach, bo od czasu do czasu mam przyjemność tego doświadczyć.
Oj mogłabym mnożyć niezliczone przykłady, ale wystarczy taka namiastka tego, co przyświeca mojemu życiu. Jestem szczęśliwa i życzę każdemu, by poczuł smak spełnienia, niezależnie od idei jaka Mu przyświeca. Najważniejsze jest aby dążąc do celu nie czekać daremnie na ten wielki dzień, ale dostrzegać po drodze małe radości życia.

137025 gabii4433 Kobieta, 35 lat, Dukla
elzbieta70129

elzbieta70129

Moje motto życiowe to:
"Sztuką życia jest umieć cieszyć się z małych rzeczy."

Te słowa przyświecają mojemu życiu od dzieciństwa. Gdy miałam 3 latka zmarła moja mama... wychowywał nas tata... miałam 4 rodzeństwa. Nigdy nie mogliśmy mieć wszystkiego ale nie mieliśmy o to żalu do nikogo.. pomagaliśmy sobie wzajemnie, dzieliliśmy się wszystkim, najmniejszym drobiazgiem, nie zazdrościliśmy innym. Tato otoczył nas miłością i ogromną troską. Było ciężko, sami musieliśmy pracować aby mieć na zeszyty do szkoły, pomagać w domu, gotować, wspierać się. Nauczyłam się cieszyć z małych rzeczy, z drobnostek- dzięki temu moje życie stało się szczęśliwe. Nie cieszy mnie bogactwo, pełna szafa modnych ubrań, 50-siąta para szpilek czy torebka za tysiąc złotych.
Cieszy mnie ładna słoneczna pogoda, uśmiech najbliższych, dobre słowo od męża, ze smakował mu obiad, kwiaty w wazonie na stole, nowy kolor ścian, nowa szminka.... zauważając drobnostki mam każdego dnia uśmiech na twarzy.. jestem odporna na zło świata i cieszę się, ze żyję i że mam wokół siebie rodzinę i serdecznych przyjaciół.

125946 elzbieta70129 Kobieta, 49 lat, Przemyśl woj. podkarpackie,pow.
grena

grena

Kiedy przeczytałam motto Wayne'a Dyera na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Tak jak dla Wayne’a Dyera przyświeca mi życiowe motto które brzmi „Nic nie dzieje się bez przyczyny”. W życiu wychodzę z założenie, że każda sytuacja i każde zdarzenie w którym uczestniczę dzieje się „po coś”. Oczywiście nie od razu rozumiem po co, bo czasami ciężko wytłumaczyć sobie dlaczego stało się tak a nie inaczej. Nie zawsze w życiu układa mi się tak jak bym sobie tego chciała, ale przecież nie zawsze musi być kolorowo. Negatywne i przykre sytuacje też są potrzebne ponieważ dzięki nim mogę się czegoś nauczyć, coś zrozumieć i uczyć się na własnych błędach, aby w przyszłości ich nie popełniać. Ważne, aby wyciągać z tego wnioski. Motto „Nic nie dzieje się bez przyczyny” pozwala mi zrozumieć, że wszystko co dzieje się w moim życiu ma głębszy sens, który trzeba zrozumieć. Nie ma mowy o przypadkowych wyborach, bo każda decyzja niesie ze sobą konsekwencje. Oczywiście nie zawsze na wszystko mam wpływ, ale to co mnie spotyka nie jest dziełem przypadku. Dzięki mojemu mottu łatwiej mi odnaleźć się w Świecie i w nim żyć.

137525 grena Kobieta, 33 lata, rokitno
Toxicsoul19

Toxicsoul19

"Nawet jeżeli jesteś na właściwej drodze, zostaniesz przejechany, gdy będziesz po prostu na niej siedział." Moje motto odzwierciedla mentalność tysięcy Polaków, którzy czekają (no właśnie na co?) zamiast wziąć sprawy w swoje ręce. Przysłowiowa droga to życie, a samochód to sytuacje które przechodzą nam koło nosa, tratując nasze marzenia i pomysły. Trzymam się tej zasady odkąd skończyłam lat 18 i mam wpływ na wiele aspektów swojego życia. Chciałabym, aby ludzie się obudzili i odrodzili z nową energią do życia na odpowiedniej drodze i popędzili jak ferrari budując nową przyszłość tak jak ja.

123846 toxicsoul19 Kobieta, 28 lat, Garbów
kudlata89

kudlata89

Moja dewiza życiowa :
OPUSZCZAJĄC SWÓJ KRAJ, NA OBCZYŹNIE NIE UFAJ SWOIM RODAKOM, BO ONI BĘDĄ PRÓBOWALI CIĘ ZNISZCZYĆ.

Dlaczego przyświeca mi właśnie ta dewiza? Ponieważ przekonałam się na własnej skórze, że wyjeżdżając ze swojego kraju do innego do pracy, moi rodacy zamiast trzymać się razem, to jeden drugiemu za 1 euro "wydłubałby oczy". Taka prawda, za granicą - zwłaszcza będąc w pracy nie ma co liczyć na pomoc swoich rodaków. Moim zdaniem my rodacy nawet jadąc na obczyznę powinniśmy trzymać się razem. Niestety tak nie jest i pewnie długo długo nie będzie. Dlaczego Polak do Polaka za granicą czuje taką nienawiść? A może to zwyczajna zazdrość?
Osobiście będąc w pracy za granicą, nie otrzymałam pomocy od Polaków choć jej potrzebowałam. Natomiast życzliwi okazali mi się obcokrajowcy, którzy nie mieli żadnego problemu, żeby nam pomóc. Przykre to, że nasi własni rodacy wolą się do nas nie przyznawać na obczyźnie, że sprzedaliby nas za 5 euro. Przykre, ale prawdziwe.

144161 kudlata89 Kobieta, 30 lat, Rydułtowy
kudlata89

kudlata89

Moja dewiza życiowa :
OPUSZCZAJĄC SWÓJ KRAJ, NA OBCZYŹNIE NIE UFAJ SWOIM RODAKOM, BO ONI BĘDĄ PRÓBOWALI CIĘ ZNISZCZYĆ.

Dlaczego przyświeca mi właśnie ta dewiza? Ponieważ przekonałam się na własnej skórze, że wyjeżdżając ze swojego kraju do innego do pracy, moi rodacy zamiast trzymać się razem, to jeden drugiemu za 1 euro "wydłubałby oczy". Taka prawda, za granicą - zwłaszcza będąc w pracy nie ma co liczyć na pomoc swoich rodaków. Moim zdaniem my rodacy nawet jadąc na obczyznę powinniśmy trzymać się razem. Niestety tak nie jest i pewnie długo długo nie będzie. Dlaczego Polak do Polaka za granicą czuje taką nienawiść? A może to zwyczajna zazdrość?
Osobiście będąc w pracy za granicą, nie otrzymałam pomocy od Polaków choć jej potrzebowałam. Natomiast życzliwi okazali mi się obcokrajowcy, którzy nie mieli żadnego problemu, żeby nam pomóc. Przykre to, że nasi własni rodacy wolą się do nas nie przyznawać na obczyźnie, że sprzedaliby nas za 5 euro. Przykre, ale prawdziwe.

144161 kudlata89 Kobieta, 30 lat, Rydułtowy
sensej

sensej

Moja dewiza życiowa brzmi:

"Uśmiechaj się zawsze, bo uśmiech nic nie kosztuje."

Człowiek uśmiechając się jest zdrowszy. Czyż uśmiechanie się nie jest zarażające? Czy jeśli się do kogoś uśmiechniesz to czy ten ktoś tego uśmiechu nie odwzajemni?
Jak bardzo jest bezcenny uśmiech osoby np.ciężko chorej? Czyż sprawianie, że drugi człowiek się uśmiecha nie jest bezcenne? Dla mnie w zupełności jest. Uwielbiam sprawiać, iż drugi człowiek pod moim wpływem się uśmiecha. Uśmiech nic nie kosztuje, a tak wiele daje ;) Dlatego uśmiechajcie się każdego dnia ;)

144171 sensej Mężczyzna, 43 lata, Wieluń
joannaj199

joannaj199

Moja dewiza życiowa: LUBIĘ SIEBIE!
Kiedy budzę się od razu mówię sobie w myślach: "Lubię siebie. Lubię siebie!". Dodaje mi to ogromnie dużo siły na każdy dzień zmagań z rzeczywistością. Według mnie kluczem do sukcesu jest uwierzenie w siebie, w swoje możliwości. Zadręczanie się swoimi wadami, niedoskonałościami, życiowymi porażkami nic nie zmieni. Nie zmieni na lepsze...jedynie może jeszcze pogorszyć sytuację i stan psychiczny. Dlatego moje podejście do życia jest takie: od samego rana nastawiam się na DZIAŁANIE. Pracuję nad sobą, staram się być maksymalnie kreatywna. Po prostu daję z siebie wszystko, by pod koniec dnia móc sobie powiedzieć bez oszukiwania samej siebie: TAK, TEN DZIEŃ BYŁ PIĘKNYi MEGA UDANY! TYLE OSIĄGNĘŁAM, PRACOWAŁAM NAD SOBĄ, WYKORZYSTAŁAM SZANSĘ POMOCY DRUGIEMU CZŁOWIEKOWI!!! A dlaczego mi się to udało? Bo rano i kilkukrotnie w ciągu dnia mówiłam sobie w myślach: "Lubię siebie!". Lubię moc, która we mnie drzemie i dzięki której mogę zwalczać wszystko co złe i czynić dobro, zarówno względem siebie, jak i drugiego człowieka.

115110 joannaj199 Kobieta, 27 lat, Leszczyny
beataj199

beataj199

Moje motto życiowe brzmi: "Chwytaj dzień"
Po nieprzespanej nocy moim największym wrogiem jest wylegiwanie się do południa. Sprzymierzeńcem natomiast jest mój autorski program PowerZosia, który pozwala mi przetrwać do wieczora i w miarę możliwości efektywnie przeżyć dzień. Wstaję o tej porze co zawsze - 6:30, z łóżka prosto pod prysznic - szybki, ale bardzo orzeźwiający, koniecznie chłodny. Następnie drepczę do kuchni, gdzie włączam moją ulubioną stację radiową i przygotowuję pożywne śniadanie dla mnie i mojego męża. Spożywanie zdrowego i bardzo energetycznego posiłku razem z moim Ukochanym jest dla mnie podwójnie doładowujące i pozytywnie nastraja na walkę z codziennością. Śniadanko musi obowiązkowo zwieńczyć wspólna kawka i już mogę ruszać na podbój dnia. Oczywiście nie w piżamie! ;) Bardzo istotne dla mnie jest to, jak jestem ubrana. W walce ze zmęczeniem pomagają mi ubrania w radosnych kolorach. Nieważne, czy jest to dzień roboczy, czy wolne. Istotnym dla mnie jest, aby starać się aktywnie działać. Kiedy coś się dzieje czas szybciej mija i nie ma nawet okazji, by myśleć o zmęczeniu. Nie mogę wyobrazić sobie bezczynnego siedzenia w kanapie i ubolewania jaka to jestem niewyspana i padnięta. Dzięki tym kilku krokom mój dzień po nieprzespanej nocy nie musi być niczym scena z dreszczowca. Oczywiście, przyznam, że jestem mniej produktywna, kreatywna i kontaktowa niż wtedy, gdy jestem wypoczęta. Niemniej jednak uważam, że warto zrobić wszystko, by koszmar „dnia po” zamienić w możliwie najpozytywniejsze jego przeciwieństwo.

144180 beataj199 Kobieta, 47 lat, Biały Dunajec
Redakcja

Redakcja

Piękne motto życiowe rzeczywiście może podnieść na duchu i poprawić humor :-)

A teraz my chcemy poprawić humor kilku użytkownikom :-) Oto i zwycięzcy konkursu:
kkaa
yammi
malutka204
Toxicsoul19
sensej

Gratulujemy! Na Wasze adresy czekamy przez 14 dni pod mailem konkurs@abczdrowie.pl. W temacie wiadomości należy wpisać swój nick oraz nazwę konkursu.

Pozdrawiamy!

85087 redakcja Kobieta, 15 lat, Warszawa