Forum Kobiety

stracona szansa na miłość?

katrina777

katrina777

postanowiłam napisać tutaj na forum bo szukam wsparcia i pocieszenia..
moze ktoś cierpliwie poczyta mój przydługi post..
rok temu poznałam chłopaka przez portal randkowy.. dzieli nas 100km.. od razu zaiskrzyło i się polubiliśmy spotykaliśmy się w każdy weekend - była wiosna, lato -

jeżdziliśmy w okoliczne piękne miejsca, lasy, okazało się że jest nam ze sobą dobrze - podobne usposobienie, charakter, z mojej strony nie była to miłość jak strzała

ale bardziej coś rodzącego się, z jego strony było więcej, mówił że jest szczęśliwy że poznał taką normalną i dobrą kobietę.. po jakimś miesiącu poznał mnie ze swoimi

znajomymi, kórzy mnie ciepło przyjęli, ze swoją rodziną (mama i siostra są bardzo za mną)..poznał też moją rodzinę.. mieliśmy jechać ze znajomymi do domków na

wakacje, ale niespodziewanie umarł przyjaciel mojego chłopaka bo tak mogłam już o nim mówić. W tym samym dniu umarł też mój dziadziu - to nas do siebie jeszcze

bardziej zbliżło..
czułam że ufam mu coraz bardziej a jego spokój sprawia że czuję bezpieczeństwo.. on cieszył się że może na mnie liczyć i że czuje przy mnie też spokój..
po 2 miesiącach zaczęłam u niego nocować, jednak mam liczne blokady jeśli chodzi o zbliżenie intymne, on czekał i nie nalegał, traktował mnie bardzo czule i zawsze

okazywał mi czułość gdy do niego przyjeżdżałam..
z czasem byłam bardzo przemęczona pracą i to 'zauroczenie' zaczynało mi się ulatniać, czasem zastanawiałam się czy do siebie pasujemy.. jednak wciąż chciałam go

widzieć gdyż czułam się z nim dobrze..
zimą mieliśmy kilka nieporozumień, między innymi w nerwach raz mu powiedziałam że mam wątpliwości - on zrozumiał że męczy mnie jeżdżenie do niego - bardzo go to

uraziło, nie odzywał się cały dzień, lecz potem się pogodziliśmy i znów pojechałam do niego - to była noc, z mojej inicjatywy nareszcie nastąpiło zbliżenie całkowite

- był bardzo czuły i byłam z nim szczęśliwa, potem czule mnie ubrał i przytulał całą noc, mówił że teraz będzie nam już coraz lepiej..
jedak potem ja znów nie miałam siły i nie przyjechałam.. to była kwestia ciężkiego miesiąca.. pewnego dnia dowiedziałam się od niego że odkąd mu powiedziałam o

wątpliwościach zaczął rozmyślać i doszedł do wniosku że jego odczucie bliskości maleje, dodatkowo dowiedział się że pracować będzie także często w weekendy (raczej

prawda) więc widywalibyśmy się coraz rzadziej..
mieliśmy dwa spotkania, na których płakaliśmy - on mnie czule tulił, ale podjął decyzję o rozstaniu bo jak uznał nie potrafi długo nikogo pokochać a jego uczucie jest

zbyt małe by przetrwać tak mały kontakt..
ale że zależy mu i cierpi, że go bardzo boli jak mnie widzi dlatego chce urwać kontakt...
oczywiście ja go męczyłam - typowe dla kobiet - aż wreszcie pod wpływem emocji go zwyzywałam i on na odpowiedź wykrzyczał mi że nic już do mnie nie czuje i jego

uczucia malały z każdym dniem przez dzielącą nas odległość..
minął miesiąc - prawie nie mamy kontaktu, ja cierpię.. ostatnio napisał mi żebym go nie męczyła bo on już do mnie nic nie czuje i nic nie wskrzesi jego uczuć, że nie

chce mnie widzieć teraz, że może kiedyś, ale że nie ma nikogo (to raczej prawda - mam źródła)..'
Jego znajomi, rodzina są w szoku bo był za mną bardzo, niektórzy twierdzą że nadal jest..
ja nie mogę się pozbierać bo teraz przypominają mi się wszystkie nasze momenty i wiem jak naprawdę można powiedzieć pokochałam go...
jak odzyskać straconą miłość, nie chcę tutaj rad typu daj sobie spokój, jestem osobą która wierzy w niemożliwe, a wiem że on raz że mnie lubił, dwa podobałam mu się,

trzy zaczynał do mnie czuć coś, cztery - dobrze mu ze mną.. jak mnie widział ostatni raz to się ciągle przytulał - nie chciał mnie puścić..
ogólnie powiem że on pochodzi z patologicznej rodziny, nie ma ojca i ma bardzo ciężki, uparty charakter, nie może też zmienić pracy bo ma długi.. a jego 2 poprzednie

związki skończyły się zdradą ze str partnerek (mam źródła)
szanse są nikłe lecz czy ktoś ma jakieś rady.. by odzyskać moją nadzieję.. przez czas rozstania schudłam z 5 kilo a i tak jestem drobną osobą :( z tego wszystkiego

jadę za granicę na wakacje na 2 tygodnie..
szczęście że znam jego znajomych, siostrę, niedługo mam się widzieć z jego koleżanką, mam też tam w mieście swoją koleżankę bliską - więc jakaś droga dostępu jest..

:(

150518 katrina777 Kobieta, 30 lat, podkarpackie

Odpowiedzi znajdują się poniżej

laurette

laurette

Mam wrazenie że mu podpadłas kilkoma sytuacjami. To troche dziecinne zachowanie jak na faceta ale takie mam odczucie. Gdyby Cie pokochał naprawdę to by walczył o Ciebie i to by sie tak nie kończyło w powolonym tempie.
Na czym stanelo w tym momencie? Dał Ci do zrozumienia,ze to koniec? Bo sadze po Twoim poscie ze nie do konca. Jezeli go kochasz i chcesz z nim byc mimo wszystko to zawalcz.

--

L'amore non ha un senso, L'amore non ha un nome
L'amore bagna gli occhi, L'amore riscalda il cuore
L'amore batte i denti, L'amore non ha ragione
L'amore esiste...

96807 laurette Kobieta, 23 lata, Kraków
katrina777

katrina777

w tym momencie jesteśmy na etapie milczenia, bo ja trochę przesadziłam z pisaniem i on dał mi do zrozumienia że czuje się przeze mnie osaczony.
chcę walczyć bo rozsadza mnie w środku. pomyślałam że najlepszym sposobem jest dać czas, by ochłonąć i może wtedy on zanalizuje że dobrze mu było ze mną, przypomni sobie, pomyślałam by się nie odzywać a złożyć mu życzenia na urodziny które są w lipcu, może nawet osobiście, z prezentem, raz kozie śmierć

150518 katrina777 Kobieta, 30 lat, podkarpackie
laurette

laurette

Takie ciagle pisanie rzeczywiscie nie pomogło. Nie dziwię mu sie, mógł sie tak poczuć.Daj mu czas,to dobry pomysł. Nie narzucaj się jak mu zalezy to sam sie odezwie.

--

L'amore non ha un senso, L'amore non ha un nome
L'amore bagna gli occhi, L'amore riscalda il cuore
L'amore batte i denti, L'amore non ha ragione
L'amore esiste...

96807 laurette Kobieta, 23 lata, Kraków
katrina777

katrina777

nie wytrzymałam i trochę pisałam, napisał że jak tak dalej będzie to szansa że się zobaczymy maleje. minęło już tyle czzasu a ja nie umiem zapomnieć, ale nie widzę sensu, on mnie chyba nie kocha, nie zależy mu, skończyło sie

150518 katrina777 Kobieta, 30 lat, podkarpackie
laurette

laurette

Niepotrzebnie pisalas. Z facetami jest tak,ze to on ma sie starac zawsze duzo bardziej. Jak nie pisze to odpuść. To juz tak na przyszłosc. Jak bedzie mu zależec to predzej czy pozniej sie odezwie.

--

L'amore non ha un senso, L'amore non ha un nome
L'amore bagna gli occhi, L'amore riscalda il cuore
L'amore batte i denti, L'amore non ha ragione
L'amore esiste...

96807 laurette Kobieta, 23 lata, Kraków
katrina777

katrina777

to prawda znów zawaliłam, bo znów pisałam miłe smsy i on mi odpisał że nas już nie ma i to nie wróci. Ale co do spotkania napisał że jak będe go nagabywać to coraz bardziej nie będzie chciał się spotkać. Żebym dała mu czas. teraz obiecałam sobie że choćby nie wiem co, nie odezwę się

150518 katrina777 Kobieta, 30 lat, podkarpackie
laurette

laurette

No i bardzo dobrze, tylko wytrwaj. Jak Ty pierwsza piszesz to znak dla faceta,ze to Tobie bardziej zalezy a powinno być na odwrót, na pewno chociaż na początku.
Czlowiek sie uczy na własnych błedach ale tego juz wiecej nie popelniaj.

--

L'amore non ha un senso, L'amore non ha un nome
L'amore bagna gli occhi, L'amore riscalda il cuore
L'amore batte i denti, L'amore non ha ragione
L'amore esiste...

96807 laurette Kobieta, 23 lata, Kraków