Alkoholizm w moim życiu historia

Terapia w Radecznicy

PiotrekB

PiotrekB

Mam na imię Piotrek i jestem alkoholikiem.

Takie słowa wypowiedziałem 7 tygodni temu mimo że pić alkohol zacząłem około 20 lat temu i wcale nie przestawałem a jedynie zwiększałem tylko jego ilość do tego momentu gdy stoczyłem się na dno, na moje dno bo dla każdego „dno” oznacza całkiem co innego.

Przyszedł czas gdy będąc jeszcze w stanie upojenia alkoholowego poprosiłem swojego lekarza rodzinnego o skierowanie doi szpitala na terapię, terapię w oddziale a nie dochodzącą bo to nic by nie dało, już próbowałem.

Zaproponowano mi terapię w Radecznicy w szpitalu, myślę, że nie mam wyjścia czas już najwyższy coś ze sobą zrobić, po powrocie do domu nie mały szok, po sprawdzeniu w sieci okazuje się, że to szpital psychiatryczny, tysiące myśli i głosy mówiące „no co ty, do psychiatryka ???” to nie dla mnie pomyślałem na początku lecz po dłuższej chwili zastanowienia zmieniłem zdanie i sięgnąłem za telefon.

- Dzień Dobry nazywam się Piotrek, mam skierowanie od lekarza do Państwa, jak to wszystko wygląda.

- Dzień Dobry, a z jakim problemem, co dokładnie dolega ?

- Nadużywam alkoholu i nie wiem co mam ze sobą zrobić, już nie daję rady, chciałbym się do Państwa jak najszybciej zgłosić.

- Proszę pana, może pan przyjechać we wtorek 9-października 2018, mamy wolne miejsca.

- O ! to było by super, a co powinienem ze sobą zabrać ?

- Rzeczy jak do szpitala, przybory toaletowe, kubek, sztućce, dodatkowe ubrania.

- To fajnie, dziękuję i do zobaczenia we wtorek.

Wybiła 7:00 wtorkowego poranka, spakowany w głowie burza myśli, ale czy gotowy, chwieję się idąc, ręce drżą jak szalone mimo, że już ponad tydzień nie piję, ale 20 lat zrobiło swoje, nie naprawie tego w tydzień, Boże a jak trzeba będzie cos podpisać ? Jak ja to zrobię.

Wtorek 09.10.2018 Samodzielny Publiczny Szpital Psychiatryczny w Radecznicy.

Pierwsze kroki kieruję na izbę przyjęć, jestem poproszony do gabinetu lekarskiego, podaję swoje dane, adres, krótki wywiad, badanie ciśnienia, kilka podpisów o dziwo daję radę chociaż ciśnienie za wysokie, tłumaczę to poranną kawa i stresem bo nie wiem czego się spodziewać, oczywiście także i badanie alkomatem, wykazuje 0 promili, pierwszy sukces.

Podczas 30 minut rozmowy z pielęgniarka i lekarzem nie odczuwam traktowania mnie jako gorszego człowieka, jako pijaka, menela a wręcz przeciwnie słyszę dużo miłych słów i zrozumienia, byłem przyszykowany na kompletnie coś innego bo już do mnie zaczęło docierać, że jestem marnym menelem a takich ludzi się nie szanuje.

Z izby udaję się na pierwszy oddział terapii uzależnień od alkoholu, Dzień Dobry w dyżurce, przekazanie dokumentów i chwilka oczekiwania na przygotowanie mojego miejsca w pokoju. W oczach miałem scenę z filmu SYMETRIA gdy bohater wchodzi do celi, strach, obawa lęk, trudno powiedzieć co wówczas czułem, wreszcie nadszedł moment drzwi się otwierają i widzę 3 młodych tj. 35-39 lat, dwa łóżka jeszcze wolne w tym jedno dla mnie. Pierwsza reakcja bardzo pozytywna lecz nie odkrywam kart na dzień dobry, tłumię uczucia w sobie, po za poznaniu i wyjaśnieniu jak to wszystko działa, jakie są normy, podpisuję regulamin który zobowiązuję się przestrzegać, dostaję pościel i … i nic więcej jak poznawać nowe miejsce.

W swoim życiu mieszkałem już kilka lat w internacie na Słowicza w Lublinie, później przez 4 lata w wojsku więc mam lekkie doświadczenie w przebywaniu z ludźmi w takich miejscach.

W pokoju 5 łóżek, 5 szafek, 1 szafa duża, stolik, 2 krzesła i umywalka lecz inne pokoje się od siebie różniły ilością łóżek czy brakiem umywalki.
Łazienka z umywalkami i 3 miejscami prysznicowymi każde oddzielone ścianką, w drugiej części ubikacje i pisuary, ogólnie jak na początek bardzo fajnie.

Na zewnątrz budynku w wyznaczonym miejscu palarnia dla osób palących, możliwość posiadania przy sobie telefonu, małego radia ale bezwzględny zakaz trzymania czajnika w pokoju, czy tytoniu i skręcania papierosów. Odnośnie czajnika to dlatego, że dwa są w tym samym budynku na stołówce z których może korzystać każdy a ze względów bezpieczeństwa zakaz w pokojach, a papierosy a dokładnie skręcanie zabronione, bo może kojarzyć się to z innymi używkami które jak się okazuję pomimo picia alkoholu niektóre osoby były uwikłane w inne używki jak narkotyki.

Pierwszy tydzień nie mam żadnych zajęć związanych z terapią więc pobyt w pewien sposób jak na wakacjach, no nie do końca bo co z resztą bardzo mi odpowiada jest harmonogram każdego dnia tygodnia, troszkę jak w wojsku, fajnie pomyślałem.

O 6 pobudka, zaraz po porannej toalecie obowiązek posprzątania sali, każdego dnia ktoś inny z pokoju, w sumie to porządek w szafkach, zamiecenie i umycie podłogi.

Czytałem przed pojawieniem się w tym miejscu opinie gdzieś na jakiejś stronie i ktoś z odwiedzających napisał, że śmierdzi, że jest brudno, zaduch. Dziwne ponieważ przez całe 7 tygodni mojego pobytu byłem i nadal jestem odmiennego zdania.
Korytarze i łazienki sprzątają Panie kilka razy w ciągu dnia, raz podczas mojego pobytu były umyte okna z obu stron w moim pokoju i generalne porządki jakimiś tak środkami wykonane przez Panie. Oczywiście co niektórzy prawdopodobnie przyjechali tutaj z obcej planety bo coś takiego jak deska w toalecie, spuszczenie wody czy taka szczotka przy ubikacji jak i wytarcie butów po powrocie to „czarna magia”

Śniadanie ale również obiad i kolacja jak dla mnie w sam raz, co to oznacza, smacznie, duża różnorodność chociaż czasami porcje za małe szczególnie kolacje, oczywiście byli i tacy którym to wcale nie pasowało i ciągle narzekali, że mało chleba, za dużo wody, zupa za słona itd.

Pierwszy tydzień bez większych obowiązków natomiast drugiego zacząłem już tydzień terapii motywacyjnej w grupie więc każdy się przedstawił powiedział kilka słów o sobie i swoim problemie. Przez ten tydzień większość rzeczy była omawiana nie było pisania, poznawaliśmy siebie nawzajem.

Po okresie motywacyjnej są dwie drogi jedna z nich to tzw. Nawroty to dla osób które są na terapii nie po raz pierwszy a jak się okazało niektórzy są już 6 lub 8 raz.
Druga to Podstawowa i na tą zostałem przydzielony.
Tutaj już realizujemy program terapii, poznajemy kim jesteśmy, czym jest alkoholizm, jak sobie radzić, tutaj już piszemy, piszemy po zajęciach w pokojach co później wspólnie omawiamy, jest tego dużo ale i każdy dzień leci coraz szybciej.

Zajęcia są od 9 rano do 12 z przerwą a popołudniowe od 15 do 17 i często jeszcze po 18 na 30 minut jako podsumowanie dnia.

W sobotę mamy tylko do południa ale o 15 jest mitting takie wewnętrzny bez osób z zewnątrz za to w niedzielę o 10 jest mitting z osobami z grup AA z Zamościa lub Biłgoraja.

Niedziela jest w sumie wolna ale nie oznacza to, że można gdzieś wyjść, oczywiście na terenie szpitala można się poruszać bez pytania ale wyjście po za jest zabronione. Istnieje tylko możliwość opuszczenia terenu na 30 min między 8 a 9 każdego dnia co zazwyczaj wykorzystujemy do wyjścia do sklepu.

Często są sprawdzane porządki w salach jak i w szafkach, i badanie alkomatem bez zapowiedzi, czasami 3 razy dziennie, a innym razem ani razu przez 2 dni.

Osoby znajdujące się tutaj to ludzie różni z wyższych warstw społecznych jak i z tych niższych, jedni pojawili się dobrowolnie chcąc coś zmienić inni zaś z nakazu sądowego, jedni naprawdę myślą o nie piciu inni zaś już mają zaplanowane dzień po dniu gdy tylko stąd wyjdą. Dla niektórych osób jest bardzo ważne zaświadczenie o ukończeniu terapii którą muszą przedstawić w sądzie czy innych.

Przed terapią myślałem, że wiem wszystko na temat alkoholizmu, kim jest alkoholik jak sobie radzić, jak kontrolować picie, jak się okazało byłem w wielkim błędzie.

Przez 7 tygodni nie spotkałem się z pogardą ze strony personelu, byłem traktowany z szacunkiem jak każdy inny człowiek, terapeuci wyedukowani i doświadczeni życiowo z długim stażem w lecznictwie.

Ogólnie dla osób które chciał by coś ze sobą zrobić polecam zrobić ten pierwszy krok, spróbować, ja jako, że byłem pierwszy raz na terapii i to była Radecznica z całą odpowiedzialnością polecam to miejsce a jeśli nie to to jest wiele innych.

Mimo że nie piję zaledwie około 2 miesięcy to i tak jest to najdłuższy okres mojej całkowitej abstynencji od 20 lat.

Życzę sobie w wszystkim następnych 24 godzin bez alkoholu.

Piotr, niepijący alkoholik.

209738 piotrekb Mężczyzna, 39 lat, Lublin
alicjakanon

alicjakanon

Niezła historia..Przyznam, że podziwiam Twoje podejście do uzależnienia i dużego samozaparcia. Dobrze, że wszystko poszło w dobrą stronę i wychodzisz na prostą. Problem z alkoholem to poważna sprawa i nie wolno nigdy tego lekceważyć. Skuteczna terapia oraz małe dawkowanie leków powinny załatwić sprawę tak jak w Twoim przypadku. Pozdrawiam!

209924 alicjakanon Kobieta, 37 lat, Kraków
Jowita 009

Jowita 009

Dobrze że masz takie właśnie podejście. Ja mam w rodzinie kogoś kto jest alkoholikiem też już nie pijącym. Był na terapii w ośrodku Medox w Nowym Modlinie. Też na początku było ciężko ale otrzymał pomoc ,której potrzebował. Tam byli odpowiedni psychologowie, odpowiednie podejście do nałogu. Takie ośrodki są potrzebne bo ludzie sami nie dają sobie z tym rady.

202066 jowita-009 Kobieta, 47 lat, Warszawa