Skocz do zawartości
Forum

Orgazm w trakcie stosunku analnego


Gość shadow323

Rekomendowane odpowiedzi

Gość shadow323

Cześć
moja koleżanka która jest fanką seksu analnego mówi, że za każdym razem gdy w ten sposób uprawia seks to dochodzi. Tylko pytanie: jak? Przecież tam nie ma żadnych stref erogennych wiec jak to jest mozliwe ze dochodzi podczas seksu analnego? Czy kłamie?

Odnośnik do komentarza

Wydaje mi się że chodzi o podniecenie gdy jesteś mocno podniecona i np. ujeżdżasz swojego mężczyznę przy stosunku analnym i tak sie o niego ocierasz innymi częściami ciała :), koleżanka nie kłamie ja z mężem też to lubimy i zawsze mam orgazm. ale nie jak kochamy się od tyłu, też jest przyjemnie ale orgazmu nie miałam.

Odnośnik do komentarza

Orgazm analny nie do końca jest orgazmem analnych, ponieważ w odbycie nie ma raczej stref erogennych. Ale ścianka między pochwą a odbytem jest na tyle delikatna że podczas seksu analnego mozesz czuc doznania podobne do tych podczas seksu waginalnego, bo ociera się penis przez scianke o przednia czesc pochwy która jest unerwiona i najbardziej podnieca kobiety. Stad moze byc orgazm a do tego podneicenie na sama mysle ze to ta forma seksu oraz mozliwosc stymulacji łechtaczki. Dlatego orgazm jest jakl najbardziej mozliwy ale nie stricte przez odbyt.

http://www.ticker.7910.org/an1cMls0g411100MTAwNDcxNGx8MzU1NjZqbGF8aW4gbG92ZQ.gif

Odnośnik do komentarza

Orgazm analny wg wikipedii:
Okolice odbytu są niezwykle wrażliwe i silnie unerwione, ponieważ znajdują się tam zakończenia takich narządów jak prostata (u mężczyzn) czy końcówki pochwy (u kobiet).
-----------
Byłem gotów to pomiędzy bajki włożyć, ale moja żona zaskoczyła mnie w tym względzie. Po ok. dwóch miesiącach od rozpoczęcia stosunków analnych moja żona zaczęła przeżywać orgazmy analne. Podczas zabawy (np. korkiem analnym) niezawodnie dochodzi, nawet kilkukrotnie tego samego wieczora. Z jej relacji wynika, że jest to nieco inne odczucie niż orgazm łechtaczkowy lub pochwowy, ale równie przyjemny.

Z całą pewnością orgazm analny jest zupełnie możliwy bez stymulacji waginy, łechtaczki czy czego tam jeszcze. Z całą pewnością są kobiety, które dochodzą podczas intensywnych pieszczot anusa poprzedzonych delikatnym, powolnym rozciąganiem (np. jakąś stosowną zabawką). Należy pamiętać, że właściwe przygotowanie "drugiej dziurki" (stopniowe rozluźnianie, zabawa, pieszczoty) jest konieczne dla osiągnięcia przyjemności. U nas trwa to nie mniej niż 15 ~ 20 minut. Nie warto się spieszyć :)

Odnośnik do komentarza

Analne zabawy są miłe i potrafią dać wiele frajdy jednak wymagają odpowiedniego podejścia panowie,
Nie wciskamy penisa na dzień dobry nie przymuszamy partnerek jeśli nie są przekonane.Miałem wiele kobiet a analek preferowały dwie i to nie za często.Życie to nie film pornograficzny

Odnośnik do komentarza

~qwertyufgdsadf
PAMIĘTAJCIE, ŻE ORGAZM JEST ŚCIŚLE ZWIĄZANY Z PSYCHIKĄ. ;)

Wreszcie ktoś TO zauważył. Postawą orgazmu analnego nie są jakieś magiczne stymulacje czegoś tam, tylko PODNIECENIE i POŻĄDANIE TEGO KONKRETNEGO PARTNERA>
Miałem wielu kochanków, ale tylko z jednym orgazmy analne. Po prostu go kochałem. Potem od innych oczekiwałem podobnych doznań i nie doczekałem się. Z nim mogłem dojść nawet bez stosunku, wystarczyły namiętne pocałunki. To emocje są najważniejsze, pragnienie stopienia się w jedno z jednym konkretnym mężczyzną. Cała resztę o prostatach i pewnie ściankach pochwy należy traktować z dużym dystansem.

Odnośnik do komentarza

Jesteście jak te dzieci masakra. To nie chodzi o to, że jest anal, tu chodzi o pobudzenie w partnerce wyobraźni. Pobudzenie marzeń, snów, bezbronności, oddania, zawierzenia.. W sumie to po prostu masakra.. Kobieta jest jak drzewo na wietrze, i trzeba wiedzieć kiedy i jak wiatr wieje, wtedy wszystko będzie ok, nawet sex analny :-)) Po prostu jak się kocha to się wie co i kiedy można.

Odnośnik do komentarza

Na pewnym forum odbyła się taka oto dyskusja:

W dniu 2.08.2021 o 13:53, Polon napisał:

Jednym z argumentów jakoby homoseksualizm był niezgodny z naturą, jest ten, że przecież nadrzędnym celem istnienia jest istnienie gatunku poprzez rozmnażanie, a homoseksualizm jest tego zaprzeczeniem. Owszem, tylko żeby tak się stało, to homoseksualizm musiałby zdominować populację do tego stopnia, aby z powodu braku potomstwa, gatunek wyginął. Nie znam żadnej cywilizacji ludzkiej, ani żadnego gatunku zwierząt, który by wyginął z powodu nadmiernego homoseksualizmu w jej szeregach.

 

A słyszałeś o eksperymencie "Mysia utopia". Pomyśl sobie, że właśnie człowiek nie posiadając naturalnych wrogów na planecie Ziemia jest właśnie w tym momencie swojego rozwoju, który może zakładać, że ten scenariusz jest bardzo realny do zaistnienia na każdym etapie. W ostatnim swoim poście napisałem trochę z innej perspektywy co sądzę na temat tego czym jest homoseksualizm. Było to tak trochę z grubej rury, ale uznałem, że nie powinienem wszystkiego ujawniać, skoro to co napisałem jedni mogą uznać za niezłą bajeczkę na dobranoc a inni uznają, że pewnie ściemniam. Ale biorąc pod uwagę same fakty, które widoczne są gołym okiem to tamten eksperyment jest bardzo ciekawy. Fajnie było by wysłać list do Twórców tego całego ziemskiego pierdolnika z zapytaniem: Dlaczego wogóle istnieje homoseksualizm i dlaczego jest on zakazany. Można by wtedy zadać milion takich pytań. Zatem jest jakiś powód dlaczego homoseksualizm jest zły. Być może można uzyskać taką samą odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie nie powinni jeść mięsa, albo spożywać krwi. Jak będziesz jadł kaszankę to szybciej dostaniesz miażdżycę, jak będziesz uprawiał homoseksualny seks to dostaniesz raka jelita grubego, raka przełyku albo zacznie wypadać Ci odbyt. Może Bóg dał by taką odpowiedź. hahaha

Wracając do eksperymentu Calhouna: https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Calhouna

Na pewnym jego etapie samice nabierają cech męskich, zaś wśród samców zaczynają pojawiać się niebieskie ptaki, które nie walczą o partnerki, tylko czyszczą sobie futerko.

Według mojej oceny Ziemia ze swoim ograniczonym ekosystemem nadającym się do zamieszkania przez ludzi do powierzchni lądowej i rozwojem techniki, która umożliwia swobodny przepływ ludzi z kontynentu na kontynent zbliża się właśnie do tego momentu, w którym ludziom będzie poprostu za ciasno, a brak naturalnych zagrożeń doprowadzi do gatunkowej indolencji i zapaści. Przecież to już się dzieje i w tej fazie są też myszy w eksperymencie Calhouna skazane na zagładę populacji i jej wyzerowanie!!! Ludzie w rozwiniętych gospodarkach, gdzie wszystko jest i nie trzeba się martwić o nic nie chcą mieć dzieci !!! Być może 2019 rok był rokiem przełomowy i cały kryzys pandemiczny ma na celu utrzymanie jako takiej równowagi na świecie, która powie każdemu - hej, obudź się, przestań zgrywać pedałą i zajmij się czymś pożytecznym. Tego nie wiemy.

W każdym razie istnieje bardzo dużo dowodów na to, że żyjemy w swego rodzaju eksperymencie, który ma na celu wysupłać z tłumu bezużytecznych jednostek te, które będą miały prawo zasiedlić nową Ziemię. Według mojej oceny to właśnie opisuje Apokalipsa św. Jana, ale mogę się mylić. W każdym razie, ważne jest to, że nasze ciała są okryciem dla duszy i każdy po sobie może stwierdzić, że skoro choruję, skoro mam jakieś emocjonalne odchylenia to znaczy, że robię coś nie tak. Są różne duchowe ścieżki do tego, żeby się przekonać o głębi jaka istnieje wokół nas, która tak naprawdę nas uzdrowi.

Generalnie jako dzieciak lub nastolatek nie zastanawiałem się za bardzo nad tematem homoseksualizmu. A teraz jako dorosły człowiek mam wrażenie, że wyłazi ten temat z szafy przy każdej możliwej okazji. Kiedyś miałem potrzebę zgłębiania tajemnic Wszeświata, a teraz kiedy już coś na ten temat wiem, to wychodzi na to, że nie ma tutaj na tej Ziemi nic do roboty oprócz pisania głupich postów. To jest przykre. Świat powinien wyglądać zdecydowanie inaczej. Widzę siebie jako takiego Alchemika, który bardziej wolałby siedzieć nad tajemnymi księgami i zastanawiać się jak wytworzyć eliksir nieśmiertelności niż siedzieć przy kompie i zastanawiać się nad sprawami, które mnie nie dotyczą. Według mnie w tych czasach problem ten nie zostanie rozwiązany i każdy dobrze zrobi, jeżeli znajdzie sobie jakieś hobby, które będzie dawało mu satysfakcję. Z pewnością, może okazać się, że gdy wyjdziemy ze swojej komanty pełnej różnego typu starych ksiąg, szalek i kociołków okaże się, że jesteśmy ostatnimi ludźmi na Ziemi, bo reszta dała sobie zrobić z mózgu majonez.

 

  •  
  •  

Warto się zastanowić co się odjaniepawla w tym wątku w konteście treści tego filmu:

@Polon Moja odpwiedź na Twoje dywagacje jest taka, iż im większym aparatem pojęciowym człowiek dysponuje tym lepiej umie opisać otaczający go świat. Im człowiek więcej potrafi sobie wyobrazić, stworzyć pewien model opierający się na wielu aspektach tym lepiej będzie umiał wytłumaczyć sobie wszelkie zjawiska. Warto przeprowadzać różne eksperymenty myślowe i umiejscawiać pewne zjawiska w spektrum własnej świadomości. Warto też na podstawie dostępnej wiedzy tworzyć różne teorie, które ktoś może kiedyś potwierdzić lub obalić. Osobiście pod względem moralnym i energetycznym umiem ocenić pewne zjawisko jako złe lub dobre. Chociażby w hinduizmie mamy podział na to co jest dobre, co jest nasączone pasją lub ignorancją. W Buddyzmie mamy splamienia, które obok niewiedzy są główną przyczyną cierpienia w tym świecie. i TAK DALEJ i TAK DALEJ.

Ostatnio rozmyślałem na temat przyczyny homoseksualizmu od strony czysto bilogicznej oraz nazwijmy to w połączeniu z ideą, iż wszystko we wszechświecie jest ze sobą powiązane. Warto tutaj wziąć pod uwagę pewne twierdzenie, iż nic nie dzieje się na tym świecie bez przyczyny. Czyli skutek jako zachowania homoseksulane mogą mieć swoją przyczynę. Jakiś czas temu dowiedziałem się o pewnym grzybie, który infekuje mózg mrówki w taki sposób, iż ta oddala się od swojego mrowiska, umiera i w efekcie rozsiewa zarodniki tego rodzaju grzyba w lesie.

Przyszedł mi do głowy pomysł, iż zachowania homoseksualne mogą nie mieć podłoża genetycznego, mogą nie być warunkowane społecznie lub kulturowo, lecz mogą mieć podłoże mikrobiologiczne. Być może istnieją w organizmie człowieka drobnoustroje, które w celu ekpansji terytorialnej i wymiany genetycznej mogą wysyłać do mózgu zainfekowanego człowieka chemiczne cząsteczki, które będą warunkowały mózg danej osoby na takie właśnie zachowania. Mogą to być na przykład drobnoustroje żyjące w ostatnim odcinku jelita człowieka lub w przypadku lesbijek mogą to być drobnoustroje żyjące w pochwie, w obu przypadkach mogą to być też drobnoustroje żyjące w jamie ustnej. Tego rodzaju mikroorganizmy mogły wytworzyć pewien rodzaj metody na przemieszczanie między organizmami żywymi w ten sposób, iż indukują w danym organizmie żywym zachowania homoseksualne. Na poparcie mojej teorii można wysnuć fakt, że inne przyczyny z perspektywy nauki nie wchodzą w grę, gdyż w większości zostały obalone.

Myślę, że ta teoria powinna dać wielu osobom do myślenia.

A tutaj artykuł, jeden z wielu na ten temat, jak grzyb zamienia mrówki w zombie: https://cordis.europa.eu/article/id/34792-how-ants-fight-zombieant-fungus/pl

 

IDALEJ

W dniu 4.08.2021 o 15:33, Polon napisał:

To by mogło oznaczać, że homoseksualizm jest w jakimś stopniu zaraźliwy, jeśliby przyjąć że takie drobnoustroje mogłyby się przenosić z człowieka na człowieka. Lub, że człowiek, jeśliby zidentyfikował takie drobnoustroje, to mógłby w pewnym sensie sterować poziomem homoseksualizmu wsród społeczności, zwiększając liczbę homoseksualistów poprzez zarażanie ludzi, lub zmniejszając poprzez eliminowanie tych drobnoustrojów. To zależałoby czy taki mechanizm wyjaśniający homoseksualizm istnieje, oraz na jakim poziomie jego poznania znajduje się ludzkość.

Ta teoria wymaga podjęcia szeroko zakrojonych badań empirycznych i laboratoryjnych. :) Już teraz dostrzegam kilka jej wad, mianowicie jeżeli istnieją na przykład "białe małżeństwa" homoseksualne, to znaczy, że przyczyna doboru emocjonalnego takich dwóch osobników leży gdzie indziej. Ale tutaj znowu wraca się na pole nie dającego się dowodzić twierdzenia, że miłość nie wybiera. A dobrze było by, gdyby wszystko udało się dowieść w sposób nie dający się podważyć. W Hinduizmie na przykład jest wiele przypadków małżeństw ludzi ze zwierzętami i wszystko ma tam podłoże religijne. Przykład: https://bezdroza.pl/ciekawostki,Slub_z_kobra,1760.html Kiedyś czytałem też o facecie z Indii, który wziął ślub z kobrą, gdyż uważał, że w poprzednim życiu byli właśnie małżeństwem, wtedt ta kobra miała być ponoć bardzo piękną kobietą. Na ślubie także zebrało się kilkanaście tysięcy osób. A tutaj przykład z Japonii i innych krajów świata: https://wydarzenia.interia.pl/ciekawostki/news-mezczyzna-ozenil-sie-z-poduszka,nId,876413 Jednakże, jak w Indiach coś może mieć podłoże religijne, tak w Japonii lub USA już może takie nie być i raczej jest to już przykład zwykłego postmodernistycznego debilizmu.

Wracając do problemu zaraźliwości homoseksualizmu. Tutaj może nie być tak, że homoseksualizmem można się zarazić w jakiś magiczny sposób, przez zwykłe kontakty z homosekualistami, jednakże coś może być na rzeczy. Przyjmijmy, że osoba o skłonnościach homoseksualnych jest dowodem na to, że w jej organizmie rośnie kolonia drobnoustrojów, których zarodniki ta osoba rozsiewa drogą kropelkową czy poprzez dotyk. Przykładowo wystarczy, że taka osoba pójdzie do toalety, zrobi kupe, siusiu, podrapie się po tyłku i nie umyje rąk, dotknie klamki na której zostaną zarodniki danego drobnoustroju. Ten model, jest bardzo rozpowszechniony w przypadku rozprzestrzeniania się zwykłych drobnoustrojó chorobotwórczych, dlatego zawsze zaleca się mycie rąk po skorzystaniu z toalety. Jednakże, co z pytaniem dlaczego tak mało osób może się zarazić homoseksualizmem, gdyby teoria drobnoustrojów była prawdziwa. Wiele osób może być odpornych na pewien rodzaj sygnałów emitowanych przez te drobnoustroje, które miały by kondycjonować mózg człowieka na takie homoseksualne zachowania oraz sama ich zjadliwość może być śladowa. W przypadku grzyba przekształcającego mrówki w zombie odsetek jego organów, które osiągną pełną dojrzałość umożliwiającą zarażanie kolejnych zdrowych mrówek plasuje się na poziomie 6,5%.

Co ciekawer taki sam lub podobny stosunek liczbowy odpowiada mniej więcej ilości homoseksualistów w społeczności ludzkiej. Oznacza to, że większość ludzi, może być nosicielami takich drobnoustrojów, jednakże mechanizmy obronne większości ludzi niwelują ten rodzaj pasożytniczej działalności drobnoustrojów. Istotne jest to też, że jedynie 6,5% drobnoustrojów mogło by być zdolnych do tego rodzaju kondycjonowania, większość może jedynie egzystować w ciele człowieka nie ujawniając tego typu zdolności do tworzenia zmian w mózgu, lub jest niszczona przez mechanizmy obronne układu odpornościowego człowieka.

Jak działają grzyby pasożytnicze zmieniające zachowania mrówek?

Grzyb, "zamieniający mrówki w zombie", o którym wspomniały Lasy Państwowe to ophiocordyceps unilateralis. Ponieważ potrzebuje on odpowiedniej temperatury i wilgotności do rozwoju, atakuje mrówkę i rozrastając się w jej organizmie zmienia sposób, w jaki reaguje ona na feromony.

W ten sposób skłania ją do tego, by porzuciła mrowisko i weszła na drzewa. Tam mrówka obumiera na liściu, a grzyb przerasta jej ciało i z tyłu jej głowy wypuszcza szypułkę, która, pękając, rozsiewa zarodniki. Zarodniki są niesione z wiatrem i infekują kolejne mrówki.

Źródło: https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2020-09-23/grzyb-ktory-zamienia-ofiary-w-zombie-wystepuje-w-polsce/

Kolejna dawka:

Grzyb ten za cel obiera sobie rząd błonkówek, do którego zaliczają się m.in. mrówki. W Polsce to właśnie te owady są celem maczużnika, który po zainfekowaniu, rozwija się w jego organiźmie i… przejmuje nad nim kontrolę. Nie jest to przypadek. Taka zdalnie sterowana przez grzyba mrówka, wspina się w trybie zombie jak najwyżej i szuka dogodnego miejsca, żeby umrzeć. Dogodnego dla grzyba oczywiście.

Im wyżej wejdzie taki owad zombie, tym większy zasięg mają zarodniki maczużnika, wypuszczane z szypułki grzyba wyrastającej z martwej mrówki. Okrutne? Dla nas owszem. W świecie natury jednak takie właściwości danego organizmu powinny być postrzegane jako doskonała adaptacja, która zapewnia mu przetrwanie.

Takich przykładów jest więcej

Równie ciekawym przykładem grzyba pasożytniczego jest Massospora cicadina, ten- jak sugeruje sama nazwa, wykorzystuje do swoich niecnych celów cykady. W porównaniu do naszego polskiego maczużnika jest jednak trochę bardziej przebiegły (jak na grzyba).

Po zainfekowaniu cykady grzyb nie ogranicza się do wydawania instrukcji: poleć sobie gdzieś wysoko i umrzyj ku mojej chwale. Zamiast tego, massospora potrafi sterować cykadą w taki sposób, żeby ta za jej pośrednictwem infekowała kolejne osobniki. Zainfekowane massosporą cykady mają ciągłą ochotę na seks, dzięki czemu są w stanie zarazić grzybem całkiem sporo zdrowych osobników.

Co ciekawe, naukowcy ustalili, że massospora steruje zdalnie cykadami dzięki wytwarzanych przez siebie (i podawanych bezpośrednio do organizmu cykady) dwóm substancjom: psylocybinie, która występuje we wszystkich rodzajach grzybów halucynogennych oraz alkaloidowi katynon, którego struktura chemiczna jest dość podobna do wielu pochodnych amfetaminy. Co najlepsze, naukowcom nie udało się jeszcze ustalić, w jaki sposób Massopora produkuje katynon i psylocybinę, nie posiadając enzymów, które występują u innych organizmów produkujących te substancje.

Nie tylko grzyby

Kontrola umysłu nosiciela to strategia spotykana też u innych gatunków. Jednokomórkowy pasożyt Toxoplasma gondii, żeby dostać się do organizmu kota, zaraża najpierw któregoś z mniejszych gryzoni: mysz, szczura, etc. i sprawia, że mały futrzak zaczyna czuć nagle podniecenie seksualne na zapach… kociego moczu. Taka zarażona mysz nie odczuwa więc żadnego strachu przed kotem i, będąc bardzo zadowolona, daje mu się pożreć. Po takim posiłku Toxoplasma gondii dostaje się w upragnione miejsce, a kot zaczyna chorować na toksoplazmozę.

Źródło: https://spidersweb.pl/2020/09/grzyb-pasozyt-mrowki-zombie.html

Ewidentnie, homoseksualizm może być tego rodzaju skutkiem działania jakiegoś nieznanego drobnoustroju, który kondycjonuje mózg zarażonego organizmu w ten sposób, iż ten odczuwa pociąg seksualny do osób tej samej płci, lub do osób, które pod jakimś względem są odpowiednie do dalszego rozprzestrzeniania zarodników, czyli innych homoseksualistów lub też drobno ustroje te mogą skłaniać te osoby do zachowań, które będą zwiększały możliwości rozprzestrzeniania się zarodników na przykład drogą płciową. Dla mnie jest to całkowita zmiana w sposobie myślenia. Idźmy jednak dalej, bo to wszystkiego nie tłumaczy. Na przykład takie dane: Średnio co trzecie dziecko, które wychowywane było przez pary homoseksualne, jest dziś homo lub biseksualne.  źródło: https://www.rp.pl/artykul/1083302-Homoseksualizm-jest-zarazliwy.html

Zainfekowany organizm kondycjonowany na zachowania homoseksualne może być jedynie częścią planu danego drobnoustroju na zwycięstwo w walce ewolucyjnej, czyli maksymalne rozmnożenie się i zasiedlenie nowych sprzyjających dalszemu rozwojowi środowisk. Możliwe, że w programie danego drobnoustroju istnieje również algorytm, który zakłada przyciąganie nowych "ofiar" i ich kondycjonowanie na pewne zachowania społeczne, korzystne z perspektywy rozwoju danego drobnoustroju - brak higieny w tym również nałogi, brak tworzenia trwałych relacji, czyli zwiększony popęd seksualny i związany z tym brak wierności jednej osobie.

Osoby takie mogą być już kondycjonowane w ten sposób, bez potrzeby bezpośredniego oddziaływania czynnika zarażającego, a proces kondycjonowania przenoszony jest przez osobę zakażoną, czyli zombie. Co to oznacza? Homoseksualizmem można się zarazić poprzez hormony wydzielane przez osoby homoseksualne, które już zostały zakażone tym drobnoustrojem lub poprzez inne oddziaływania bahawioralne (społeczno-kulturowe). Tutaj pojawia się grząski temat, czy hormony mogą regulować zachowania społeczne, patrząc z perspektywy biologii - TAK! Przecież mysz, która jest zainfekowana jednokomórkowym pasożytem Toxoplasma gondii wyobraża sobie kota jako swojego idealnego partnera, miłość życia !!!

Jak to mniej więcej działa u ludzi prezentują dane statystyczne:

Obszerny artykuł prof. Marka Regnerusa dotyczący dorosłych dzieci wychowywanych przez rodziców żyjących w związkach homoseksualnych ukazał się w 2012 roku w 41. numerze prestiżowego czasopisma socjologicznego Social Science Research.

Przystępując do badań profesor przygotował specjalną ankietę, którą rozesłano do ponad 15 tys, respondentów w wieku 18-39 lat. Otrzymał prawie 3 tys. pełnych ankiet Amerykanów, z których wyodrębnił osiem grup wychowywanych przez różne typy rodzin – m.in. dorosłych, którzy wzrastali w pełnych heteroseksualnych rodzinach oraz wychowywanych przez matki lesbijki lub ojców gejów. Następnie podał je analizie pod kątem badania 40 wybranych zmiennych.

Okazuje się, że dorośli deklarujący posiadanie homoseksualnych rodziców częściej niż ci wychowani w rodzinie heteroseksualnej, miewają myśli samobójcze, problemy z prawem, częściej sięgają po narkotyki, mają kłopoty w związkach. Częściej także zdradzają swoich partnerów. Z grupy IBF (rodzina złożona z matki i ojca) 13 proc. zgłosiło romans podczas małżeństwa lub związku kohabitacyjnego, to w grupie LM (matek lesbijek) było to 40 proc.

- Muszą szokować kwestie związane z doświadczeniami seksualnymi: 31 proc. dzieci wychowywanych przez matki lesbijki i 25 proc wychowywanych przez ojca geja podało, że byli przez rodziców zmuszani do seksu wbrew swej woli – pisze w obszernym tekście wprowadzającym do polskiego wydania raportu jego tłumacz, dr Andrzej Margasiński z Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie.

Natomiast aż 40 proc. wychowywanych przez matki lesbijki i 30 proc. przez gejów określa się dziś jako homo- lub biseksualiści.

źródło: https://www.rp.pl/artykul/1083302-Homoseksualizm-jest-zarazliwy.html

Dla osoby, która faktycznie zagłębi się w te dane z perspektywy jaką podałem, jest oczywiste, że zachowania ludzi są sterowane przez mózg, do którego docierają sygnały od drobnoustrojów, które dążą do zwyciężenia w swojej własnej grze ewolucyjnej kosztem nosiciela, który zamiast tworzyć pozytywne i trwałe relacje uczuciowe, trwać w poczuciu bezpieczeństwa i higieny jest ciągle skłaniany do realizowania ryzykownych scenariuszy - uleganiu nałogom, posiadaniu wielu partnerów seksulanych lub skłanianiu innych do takich zachowań. Kondycjonowanie nosiciela na takie ryzykowne zachowania może istnieć w planie ewolucyjnym pasożyta żerującego na osobie żywiciela, tak jak ma to miejsce w przypadku grzybów atakujących mrówki, cykady lub drobonoustrojów atakujących myszy i zmieniających ich instynkt samozachowawczy, aby dostać się do organizmu ostatecznego żywiciela, czyli kota.

Co jeszcze można przywołać na potwierdzenie tej tezy: Badania pana dr. Paula Camerona: http://idziemy.pl/spoleczenstwo/czy-homoseksualizm-jest-zarazliwy-

Skoro problem debilnego, niehigienicznego zachowania wśród homoseksualistów nadal jest problemem na zachodzie pomimo uzyskania przez nich wszystkich praw przysługujących normalnym ludziom, to oznacza to, że problem istnieje gdzieś indziej i jest to z pewnością problem sterowania zachowaniem tych ludzi przez drobnoustroje. Nie ma innego wytłumaczenia.

Edytowane 5 Sierpień 2021 przez NomenOmen

 

 

  • Dziękuję! 1
 

Polon

  • Maniak inwestycyjny
  •  
  • Polon
  • Moderatorzy
  • team_staff.png
  • 808
  • 3838 postów
  • Lokalizacja: Wioska Smerfów

Wow, bardzo ciekawe informacje i wnioski... Takiego wyjaśnienia homoseksualizmu się nie spodziewałem :)

Aż boję się zapytać, ale się zapytam... :)

Czy może podobne mechanizmy można by wziąć pod uwagę do wyjaśnienia niektórych innych zachowań: transseksualizmu, pedofilii... ale to chyba jeszcze bardziej grząski i kontrowersyjny temat... W każdym bądź razie dzięki za wartościowe treści

Odnośnik do komentarza

Dalej robi się jeszcze ciekawiej:

W dniu 4.08.2021 o 18:49, Polon napisał:

Czy może podobne mechanizmy można by wziąć pod uwagę do wyjaśnienia niektórych innych zachowań: transseksualizmu, pedofilii... ale to chyba jeszcze bardziej grząski i kontrowersyjny temat... W każdym bądź razie dzięki za wartościowe treści :)

Ciężko nad tym deliberować czy jakiś drobnoustrój może wpływać na mózg człowieka w ten sposób, iż czuje się ona mężczyzną w ciele kobiety i na odwrót lub czuje pociąg seksualny do dzieci. Także temat jest faktycznie może w tym przypadku naciągany, ale w przyrodzie wszystko jest możliwe. I w zasadzie jeśli chodzi o pedofilię warto było by zbadać co daną jednostkę skłania do takich a nie innych impulsów. Jeżeli czegoś nie widać to nie znaczy, że to nie istnieje. Wydaje mi się, że tak samo obrońcy homoseksualizmu biorą z powietrza tutaj swoje twierdzenia, że : Nie istnieją żadne udowodnione naukowo metody, która pozwalałyby zmienić orientację seksualną człowieka, ponieważ jest ona częścią jego osobowości. źródło: https://swps.pl/strefa-psyche/blog/relacje/18755-terapia-konwersyjna-leczenie-homoseksualizmu-nadal-dozwolone-w-polsce

Autor widocznie nie słyszał o zmianie ukierunkowania popędu płciowego myszy w stosunku do moczu kota. Ale widocznie, my tutaj na hyipforum jesteśmy awangardą. :)

Ciekawy fragment:

Jakie są przyczyny występowania transseksualizmu?

Istnieje wiele hipotez dotyczących przyczyn powstawania tego zaburzenia. Wielu autorów podkreśla rolę czynników środowiskowych, w tym czynników wewnątrzrodzinnych (szczególnie w okresie życia prenatalnego i wczesnego okresu dzieciństwa) i czynników biologicznych, w tym neurohormonalnych. W okresie życia prenatalnego wpływ czynników wewnątrzrodzinnych występuje w fazie szczególnie intensywnego rozwoju danej właściwości, np. psychicznego poczucia płci lub kierunku popędu seksualnego. Prawdopodobnie czynniki biologiczne (np. mózg płodu w okresie prenatalnym ulega uwrażliwieniu na hormony płciowe, polega to na aktywacji odpowiednich receptorów) w połączeniu z niekorzystnymi wpływami środowiskowymi tworzą ostatecznie obraz kliniczny transseksualizmu. Te pierwsze wpływy mają zapewne większe znaczenie niż te drugie – pourodzeniowe. Należy przy tym mieć na uwadze także szereg innych przyczyn, mało lub jeszcze zupełnie niepoznanych, chociażby wszystkich tych, które mogą tkwić w biochemizmie genowym.

Według mojej oceny nauka w kwestii powstawania różnego typu anomalii sama już się zapętliła i wszystko czego nie da się wytłumaczyć zwala, albo na uwarunkowania w jakich odbywa się rozwój konkretnego płodu, albo geny. Jest to taka sama narracja jak Bóg stworzył świat i ludzi i wszystko co żyje na lądzie, w wodzie i w powietrzu. Nadzieję daje właśnie to stwierdzenie, że badania trzeba kontynuować, gdyż mogą istnieć czynniki, które dotąd są jeszcze nieznane i według mnie na tym zasadza się dalszy postęp ludzkości. Jeżeli tego nie będzie to nadal w tych kwestiach będziemy poruszać się w oparach średniowiecznego absurdu i będziemy rok do roku urządzać polowania na czarownice. To o czym napisałem może być podstawą do rozpoczęcia badań. Według mnie jest to niezłe pole dla kogoś kto pragnie rozwinąć kontrowersyjną karierę naukową. Hipoteza, jakoby nasze destrukcyjne z perspektywy dobrobytu i harmonii społecznej zachowania były indukowane przez drobnoustroje, które wpływają na pracę mózgu zainfekowanych organizmów żywych jest naprawdę kontrowersyjna, ale też wprowadza odrobinę świeżego powietrza do pokoju pełnego osób dyszących nienawiścią i przyklejających sobie łatki homofobów lub pomiotów Belzebuba. Przyczną tego stanu rzeczy jest zaś niewiedza.

Ale jedziemy dalej. W pewnym momencie skonstatowałem, że wśród osób homoseksualnych są ludzie albo otyli, albo z niedowagą. W istocie tak faktycznie jest. (Kojarzycie jakiegoś geja pakera? I nie chodzi tutaj o to : https://pl.wikipedia.org/wiki/Gay_bear). Zajrzyjmy do statystyk.

1. Zaburzenia odżywiania

Jadłowstręt psychiczny i bulimia występują częściej u homoseksualistówi biseksualistów (w przypadku lesbijek wyniki badań są mieszane, w jednym z badań wykazano na przykład, że zapadają na jadłowstręt psychiczny i bulimię z podobną częstością jak w populacji heteroseksualnej, a częściej tylko na przejadanie się na tle psychicznym). Wykazano, że osoby o orientacji innej niż heteroseksualna częściej stosują środki przeczyszczające oraz wywołują wymioty w celu redukcji masy ciała. U biseksualistów oraz osób deklarujących się jako niecałkowici heteroseksualiści częściej występują epizody niekontrolowanego spożywania pokarmów. Do zaburzeń odżywiania predysponowani są szczególnie homoseksualiści i biseksualiści wykorzystywani seksualnie w dzieciństwie.

2. Otyłość

Otyłość i nadwaga występuje częściej u lesbijek niż u kobiet hetero- i biseksualnych. Wśród lesbijek obserwuje się częściej większe zadowolenie z własnego ciała oraz mniejsze postrzeganie siebie jako osoby otyłe.

Dane z Wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zdrowie_osób_LGBT#Zdrowie_lesbijek_i_biseksualnych_kobiet

Co to oznacza z perspektywy teorii zombie przejętego przez drobnoustroje? Osoby homoseksualne mogą faktycznie być zainfekowane jakimś typem drobnoustrojów, które powodują w ich organizmie problemy z zaburzeniami odżywiania, jelitowymi lub pracą wątroby. W ten sposób, powodując zaburzenia odżywiania w ich jelitach tworzone są dodatkowe warunki w celu rozmnażania ich populacji i dalszego jej rozprzestrzenia poprzez kontakty homseksualne, a w konsekwencji osoby te cierpią na wypadanie odbytu, częściej zapadają na raka odbytu lub przełyku, lub chorują na zapalenie wątroby wirusem hcv.

Jeśli chodzi o debilne podejście obecnego świata naukowego do zdrowia osób LGBT niech świadczy ten fragment:

"Bez względu na to, czy postawa taka wynika z żywionych uprzedzeń, braku wiedzy lub
motywowana bywa próbą pomocy – nie jest to prawda. Pomimo że liczba badań przepro-
wadzonych w tym konkretnym obszarze jest ograniczona, ich wyniki wskazują, że pacjen-
ci LGBT mają swoje określone potrzeby, które nie są zaspokajane w dostatecznym stopniu
przez pracowników służby zdrowia, przez co osoby te doświadczają nie tylko dyskryminacji
społecznej, lecz także dyskryminacji zdrowotnej czy naruszeń praw pacjentów. Nierówne
traktowanie, homofobia, bifobia, transfobia lub inne postawy nieprzychylne danej grupie
społecznej mogą mieć duży wpływ na to, jak pacjenci LGBT traktowani są przez służbę zdro-
wia. Sam fakt, że osoby nieheteroseksualne nie są ukazywane, omawiane ani reprezentowa-
ne w publicznym kontekście sektora ochrony i opieki zdrowotnej (ich ewentualna obecność
– jeśli takowa ma już miejsce – ogranicza się zazwyczaj do epidemiologicznych programów
profilaktyki HIV/AIDS), sprawia, że lesbijki, osoby biseksualne i – z uwagi na szczególną
stygmatyzację – geje, mogą czuć się z owego systemu wykluczeni. Stanowi to zaledwie jeden
z wielu aspektów, w jakich osoby należące do tzw. mniejszości seksualnych i/lub płciowych
doświadczają odmiennego traktowania ze strony sektora ochrony zdrowia i zdrowotnej
polityki państwowej. Przyczynia się to do jeszcze dotkliwszego odczuwania natężonej presji
społecznej, a tym samym do przeżywania odmiennych od reszty ludzi problemów i trudno-
ści, wpływających z kolei na ich wspomniane specyficzne potrzeby zdrowotne – zarówno
w zakresie somatycznym, jak i psychicznym.
Ponadto doświadczenie dyskryminacji w innych sferach życia: w domu, szkole czy pracy,
przyczynia się do tego, że osoby LGBT mogą niechętnie ujawniać swoją orientację seksualną
lub tożsamość płciową lekarzowi pierwszego kontaktu, ponieważ obawiają się dyskryminacji, 12
wyśmiania, osądu, krytyki czy bagatelizowania problemów, z którymi się zgłosiły. Z tego też
powodu, pacjenci i pacjentki mogą nie uzyskać odpowiedniej opieki zdrowotnej – zarówno
tej w wymiarze odpowiadającym bezpośrednio potrzebom osób LGBT, jak i tej wynikają-
cej z sytuacji właściwej, kompetentnej oraz profesjonalnej relacji specjalista-pacjent. Należy
zatem stworzyć dogodne warunki dla rozwoju wzajemnego zaufania, szacunku i szczerości,
a także postawy bezwzględnego poszanowania godności osobistej drugiego człowieka nie-
zbędnych podczas świadczenia usług medycznych, psychologicznych oraz społecznych."

źródło: https://kph.org.pl/wp-content/uploads/2016/04/Zdrowie-LGBT-_-Przewodnik-dla-kadry-medycznej.pdf

W jaki sposób lekarz ma przetłumaczyć homoseksualiście, że seks w ciągu jednej nocy z kilkunastoma osobami bez zabezpieczenia może źle się dla niego skończyć? Czy lekarz ma zaproponować takiej osobie chęć dołączenia do następnej orgiety, aby ten nie czuł się urażony.

Ale bądźmy profesjonalistami. Sądzę, że teoria drobnoustrojowa powinna zostać włączona do praktyki lekarskiej.

Ten fragment jest bardzo ciekawy: Osoby, które odczuwają silny popęd seksualny i nie mogą się powstrzymać przed jego zaspokojeniem, przeżywają w konsekwencji silne poczucie winy. Jeden z moich pacjentów miesiącami powstrzymywał się od seksu. Przychodził jednak czas, kiedy popęd seksualny był tak silny, że zaczynał szukać w internecie usług seksualnych. Umawiał się na randki, uprawiał seks bez zabezpieczenia – co jest bardzo ryzykowne i autodestrukcyjne. Ciąg się kończył, a on zaczynał siebie karać, między innymi okaleczał się. Następnie szedł do spowiedzi, otrzymywał surową pokutę i rozgrzeszenie. Żył tak przez wiele lat, aż w końcu trafił na terapię.

źródło: https://swps.pl/strefa-psyche/blog/relacje/18755-terapia-konwersyjna-leczenie-homoseksualizmu-nadal-dozwolone-w-polsce

Czy popęd seksualny może być aż tak silny, że komuś zaczyna iść uszami dym? To musi być sprawka jakiegoś czynnika, który jest wciąż przed nami ukryty. Możliwe, że właśnie jakieś mikroorganizmy przejęły kontrolę nad mózgiem takiej osoby, i osoba ta nie może w inny sposób uzyskać rozładowania napięcia seksualnego niż ten, który został określony przez substancje chemiczną wytworzoną przez pasożyta.

Z pewnościa, skoro oferowane przez różne instytucje metody leczenia homoseksualizmu nie działają, to znaczy, że przyczyna tego rodzaju zachowania istnieje gdzieś indziej.

Do rozmyślań :

Czym skutkuje uczestnictwo w terapii konwersyjnej?

Wśród moich pacjentów były osoby, które przeszły tę terapię. Mieli oni silnie rozwinięte objawy depresji, gnębiło ich poczucie winy, często dążyli do autodestrukcji. Wielu z nich walczyło z myślami samobójczymi. Po zakończeniu pseudoterapii stan pacjentów jest gorszy niż przed jej rozpoczęciem. Bo wcześniej mieli nadzieję na poprawę, a teraz już nie. Najczęściej takie osoby są kierowane na konsultacje psychiatryczne, muszą też wspomagać się farmakologicznie. Jako psycholog pracuję z nimi, by zaakceptowali swoją orientację egodystoniczną. Czyli zaakceptowali siebie takimi, jakimi są.

Według mnie ten fragment pokazuje jedynie kapitulację jednej jak i drugiej strony. Co ma powiedzieć osobie homoseksualnej psycholog, który nie dysponuje odpowiednimi narzędziami diagnostycznymi i środkami zapobiegawczymi. Być może porady odnoszące się do zaakceptowania stanu, w którym osoba czuje się nie swojo i chciała by się z niego wyleczyć jest równoznaczne ze średniowiecznym panacemum na wszystko - modlitwą i upuszczaniem krwi.

Jest jeszcze inna ciekawa metoda, która wskazuje dość obiektywnie na to czy dana osoba może mieć skłonności homoseksualne czy też nie. Jest nią astrologia. Kiedyś czytałem, że wśród homoseksualistów częściej występują pewne konfiguracje planetarne. Czyli na przykład opozycja Marsa do Jowisza w horoskopie urodzeniowym lub twarde aspekty marsa i plutona. Jest to temat, który obecnie jednak mniej mnie interesuje, ale wskazuje tutaj na przyczynę takiego stanu rzeczy oraz sprawczość samego momentu urodzenia na zdarzenia jakie będą się przytrafiać danemu człowiekowi w trakcie jego życia. I tutaj ciekawe jest, że Mars symbolizuje nasze działanie, a Jowisz systemy społeczne i religijne. W astrologii klasycznej analiza kosmogramu kończyła się na Saturnie, zaś we współczesnej astrologii dodano pozostałe planety czyli Urana, Neptuna i Plutona. Pluton jest władcą znaku Skorpiona, który może też odpowiadać za aspołeczne zachowania, nałogi i nienormalne zachowania seksualne. Jednakże jest też inna teoria, która mówi, że Pluton rządzi tym co ukryte, czego nie można zbadać gołym okiem.

Dlatego też, w takich konfiguracjach gdzie w horoskopie urodzeniowym Pluton jest w twardych aspektach do Marsa, czyli tej siły w naszym życiu, która skłania nas do działania tutaj w kwestii homoseksualizmu może okazać się, że właśnie osoby homoseksualne są skłaniane do swoich różnych zachowań seksualnych lub innych destrukcyjnych nałogów właśnie przez ukryte siły działające w przyrodzie, których nie widać gołym okiem, drobnoustroje na przykład, które mają zdolność do zmiany ludzkiej psychiki. Skorpion i Pluton wiążą się też z różnymi doświadczeniami psychodelicznymi i narkotycznymi, więc nic dziwnego że tego rodzaju zachowania mogą być wywoływane przez działanie jakichś substancji psychoaktywnych wytwarzanych przez te drobnoustroje. Tak jak ma to miejsce w przypadku właśnie mrówek, cykad, czy myszy.

To by było na tyle z mojej strony. :) Aha wśród dawnych medyków, takich jak Parcelsus panowało przekonanie, że lekarz powinien być dobrym astrologiem. Notabene, Nostradamus był i dobrym astrologiem i świetnym lekarzem jak na swoje czasy.

 

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...