Forum Psychologia

Sposób na bezbolesne samobójstwo

mysteriousguy18

mysteriousguy18 wpis edytowany

Witam. Tak jak w temacie, znacie jakieś bezbolesne sposoby na samobójstwo? Kazda osoba ktora bedzie chciala napisac; nierob tego, warto jest zyc... niech najlepiej nie odpisuje w ogóle.Zbyt wiele czynnikow przemawia za tym abym to zrobił. Jest to decyzja przemyslana tak wiec prosze pomóżcie mi zakonczyc ten nedzny zywot.

95817 mysteriousguy18 Mężczyzna, 19 lat, lublin
~Lebiotka

~Lebiotka

możesz błagać ale nawet jeśli ktoś go poda to moderator Ci to wykasuje.
piszesz że uciekłaś za granicę ale dlaczego? większość problemów da się naprawić, nie można wiecznie od nich uciekać. Napisz co się stało może da radę jakoś inaczej rozwiązać Twoje problemy

~Ona8686

~Ona8686

~nieznany010
Dacie ten przepis czy nie!?My nie przyszliśmy tu po to by być pocieszanymi przez samozwańczych znawców dusz ludzkich i życia.Gówno mnie obchodzą wasze przypadki i to jak sobie z nimi radzicie,oczekuje tego samego.Ja już i tak oswajam się z tym że nie będzie to łatwe,więc wasze milczenie na ten temat tylko pogorszy sprawę bo nie będzie po fakcie wyglądać to różowo gdybym sam się za to wziął.Oszczędzcie bólu innym.

1. NIE, bo skoro ktoś tu pisze to znaczy, że jest w nim jeszcze wola życia.
2. Zaskoczę Cię i wszystkich "chętnych" do zabijania się. NIE MA SPOSOBU NA BEZBOLESNĄ ŚMIERĆ i mówi wam to osoba, która ma za sobą nie jedną próbę samobójczą ale 3 i każda była innego rodzaju. Nie raz kombinowałam i zastanawiałam się godzinami a nawet dniami i tygodniami jak to zrobić żeby bolało jak najmniej. Dlatego moja rada dla wszystkich którzy chcą umrzeć: Wybierz życie. Znajdź jedną rzecz, którą musisz zrobić dla siebie lub dla kogoś i trzymaj się tej rzeczy, codziennie myśl o tej rzeczy, że MUSISZ to zrobić bo tylko ty możesz to zrobić. Jeśli nie masz takiej rzeczy to znajdź, wmów sobie, że nawet jeśli ktoś inny też mogłby to zrobić to ty wykonasz to lepiej i koniec kropka! Pomaga. Żyje się z dnia na dzień, ale jednak się żyje i bywają też lepsze chwile a później jak przychodzi ciężki czas i znów głupie myśli, można obejrzeć się wstecz i zobaczyć, że po złych dniach były też dobre.

~Ona8686

~Ona8686

Acha i jeszcze jedno, ostatnia myślą jaką pamiętałam przy każdej próbie było "boli, ja już nie chcę".
A uwierzcie mi, że po nieudanej próbie zostają konsekwencje i one też bolą.

Adi30

Adi30

Ona - wierz mi, jest taki sposób :). I to nawet kilka, ale z oczywistych względów na publicznym forum nie będę o nich mówił.

95117 adi30 Mężczyzna, 31 lat, Bydgoszcz
~Ona8686

~Ona8686

Myślisz, że nie wiem o jakich sposobach mówisz? Wiem, ale tu przykład: trzeba mieć na prawdę zdrowy żołądek - nie masz? Bynajmniej nie zaśniesz jak w telenoweli. Zacznie cię boleć jak jasny gwint, zrobi ci się nie dobrze a jak cię znajdą i zawiozą na płukanie żołądka to gwarantuję, że bezboleśnie nie będzie, bo na izbie przyjęć się z "takimi" nie trzaskają.
Przerwanie ciągłości skóry również zawsze jest bolesne a jeśli zrobisz to źle, to gojenie dopiero boli, swędzi i szlag człowieka trafia. Dalej mówić nie będę, ale zawsze trzeba się zastanowić co się stanie jeśli się nie uda z jakiejś przyczyny. Ludzie wcale nie są tak gotowi na śmierć jak myślą.
Ci co są to idą i robią co robią a nie "szukają sposobów" na forach psychologicznych, piszą listy i inne pierdoły.

Adi30

Adi30

Wcale nie miałem na myśli tabletek :). Są znacznie bardziej wyrafinowane metody, które wymagają jedynie kupna odpowiednie sprzętu, wystarczy sobie pogoglować.

95117 adi30 Mężczyzna, 31 lat, Bydgoszcz
~DOŚĆ123654

~DOŚĆ123654

~OnPoiPrzed
Jest taki sposób, że nie będzie boleć. Ale jak Ciebie znajdą, a znajdą, to dość makabrycznie to wygląda.

Mam mieszane uczucia co do Ciebie mysteriouseguy18. Z jednej strony mogę Ci dać przepis na bezbolesną śmierć, który mimo wszystko wymaga ogromnej odwagi, z drugiej strony nie ma sytuacji, z której nie dałoby się wyjść.

Samo-bójstwo jest jakieś sprzeczne samo w sobie, ale rozumiem, że czasami człowiek jest tak przytłoczony, że łatwiej jest mu myśleć o nieistnieniu niż szukaniu resztek siły w sobie do niezgody na warunki. Które zawsze bardziej lub mniej da się zmienić. Prawda?

POdaj ten przepis

~rose0

~rose0

Jak myslicie, czy da sie odzyskac przyjemnosc zycia, jezeli absolutnie wszystko, co robicie jest dla Was przymusem od dluzszego czasu? Wszystko wydaje sie byc bezcelowe, zyjecie tylko po to, zeby bliskim nie bylo przykro, ze popelniliscie samobojstwo, ze Wam nie pomogli. Najchetniej z nikim byscie nie obcowali, jedyne, czego chcecie, to pojsc do lozka, przykryc sie koldra i zasnac, zeby tylko nie czuc tego, co jest tu i teraz. Wyobrazcie sobie, ze tak macie. Nie nawidzicie sie, boicie sie odezwac do innych, nawiazac z innymi kontakt. Czujecie sie jak obcy, jak dziwak, jak ktos wybrakowany. Jezeli sie modlicie, to tylko o to, zeby to zycie w koncu sie zakonczylo, zeby pomoglo to komu innemu, jesli by bylo to mozliwe. Macie mysli samobojcze codziennie, marzycie, zeby cos Wam sie stalo, zeby tylko nikt sie nie dowiedzial, ze odebraliscie sobie zycie sami. Marzycie o smierci. Jestescie w stanie w kazdym momencie rozplakac sie, od trzech lat macie ten stan. Ukrywacie swoj problem przed wszystkimi, bez przerwy sie stresujecie, zyjecie w ciaglym napieciu, ktore Was wykancza. Nie macie rodziny, zmarl Wam najblizszy przyjaciel/przyjaciolka. Utraciliscie wszystkie zainteresowania, wszystko, co sprawialo Wam przyjemnosc, juz jej nie sprawia. Przyklad: lubiliscie dobre jedzenie- teraz nie ma takiego smaku jak kiedys. Kiedy robicie cos, co lubiliscie robic, nachadza Was mysli, ktorych nie da sie zadna sila opanowac/powstrzymac, mysli o tym, ze to bez najmniejszego sensu, ze i tak lepiej byloby zamknac sie w pokoju i nakryc koldra, nie czujecie robiac ta rzecz nic. Pragniecie tylko zeby odciac sie od zycia. Czekacie, kiedy skoncza sie codzienne zajecia, czy obowiazki, zeby tylko wrocic do stanu w ktorym nie musicie nic, do snu. Jestescie cialem, ale nie czujecie w ogole, ze jestescie. Umarliscie duchowo. Tak, jakby Wasze cialo bylo przedmiotem/narzedziem do zycia. Nie czujecie nic, albo czujecie tak wiele, ze zaczynacie wpadac w otepienie spowodawane zbyt duza iloscia uczuc. Jestescie zmeczeni, na nic nie macie ochoty. Wyobraziliscie sobie to, jak jest byc kims takim? Czy teraz latwo jest Wam dac mi jakas rade? Zrozumcie, ze tu nie chodzi o to, ze nie radzi sobie czlowiek z codziennoscia, z problemami. Tu chodzi o cos innego.

Albis

Albis

Czy życie w ogóle ma sens? W wieku 17 lat już zniszczyłem sobie życie. Zawaliłem pierwszy rok liceum, a teraz w ogóle rzuciłem szkołę. Nie potrafię zmienić swojego życia -.- Od zawsze byłem nieśmiały, nawiązywanie kontaktów przychodzi mi z ogromnym trudem. Jestem strasznie wrażliwy, wszystko biorę do siebie, wszystkim się przejmuję. Moje poczucie własnej wartości jest bliskie zeru. Zawsze starałem się myśleć pozytywnie, być bardziej otwartym itp, ale w kwietniu wszystko się posypało. Nic szczególnego w tamtym okresie się nie wydarzyło. Coś we mnie "pękło". W tym momencie całkowicie odcinam się od ludzi, unikam z nimi kontaktu. Coraz więcej czasu spędzam w łóżku, są takie dni kiedy wstanę tylko się umyć i ew. coś zjeść (nie zawsze). Relacje z mamą są kiepskie. Ciągłe ubliżanie, wytykanie, obwinianie mnie za całe zło świata jest normalnością. Mam rodzeństwo, ale prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiamy. Pomimo tylu osób wokół czuję się samotny . Wszystko utrudnia moja orientacja. Nie do końca umiem się pogodzić z tym, że jestem homoseksualistą. We wakacje poznałem chłopaka przez internet. Godziny spędzone na rozmowie, żartach, zwierzeniach..Czułem się komuś potrzebny, czułem się dla kogoś ważny. Byłem gotowy iść do szkoły, uczyć się i mierzyć z problemami. Był moją siłą napędową. To było piękne. Na początku września wszystko się zepsuło, zerwaliśmy kontakt. W chwili obecnej potrafię godzinami leżeć w łóżku,wspominać chwile z nim spędzone i sporo ryczeć- jak jakaś ciota. Żyję przeszłością i nie umiem tego zmienić chociaż chciałbym coś ze sobą zrobić. Coraz częściej "atakują" mnie myśli samobójcze. To wydaje mi się najlepszą opcją. Po prostu zniknąć wszystkim z oczu, przestać męczyć siebie i innych. Dawne pasje przestały mnie cieszyć, zarażam wszystkich wokół swoim podłym nastrojem. Chciałbym znowu móc cieszyć się nawet z małych rzeczy, chciałbym znowu być ciekawy świata i w ogóle. Teraz po prostu jestem "zawieszony". Mogę coś jeszcze zrobić, żeby z tego wyjść?

106483 albis Mężczyzna, 18 lat, G-no
~nieznajoma123b

~nieznajoma123b

zastanów się nad tym, czy faktycznie jest to najlepsze rozwiązanie. Niejednokrotnie chciałam to zrobić, a nadal żyję. I nie wyobrażam sobie, że miałoby mnie nie być. Chociaż w przeciwieństwie do Ciebie pochodzę z normalnej rodziny, nie mam 18 lat i nie mam innej orientacji. U każdego to inne czynniki. U mnie były to długi i alkoholizm mojego chłopaka. Ale po jakimś czasie nauczyłam się żyć i teraz wiadomo - raz jest lepiej, raz gorzej. Tylko chęć na samobójstwo mi przeszła. Bo żyjąc daję sobie szansę na zmiany, a nie uciekam od nich tak jak Ty. I nie myśl egoistycznie. Bo napewno są ludzie, którym na Tobie zależy. Może po prostu nie potrafią Ci tego okazać.

~adonis

~adonis

mam 20 lat, też jestem gejem co mi się nie podoba i podle się z tym czuje, uważam, że to kara za to, że się urodziłem, nie potrafię nawiązywać kontaktów z ludźmi, mam mnóstwo kompleksów, podejrzewam, że mam depresję i to głęboką ale boje się pójść do psychologa/psychiatry bo pewnie by przepisał leki po których bym przytył czego nie chce, mam ładną figurę (mam za to leciutką niedowagę)do której kilka lat dążyłem, co teraz kilka osób doceniło, w dodatku się jąkam co mi okropnie utrudnia, mieszkam z mamą i bratem którzy strasznie się wyśmiewają z "pedałów" ...

~Lawendowa

~Lawendowa

powinieneś iść do psychologa, jak nie bedziesz chcial leków to ich nie dostaniesz. Zawsze przeciez możesz poszukać wspólnie innej drogi ktora Cię zadowoli...

~radasamobojcy

~radasamobojcy

znam, kup sobie whisky lub vodke jedz w Tatry i po prostu spadnij w sztok pijany podobno atak serca ma się w locie, nic nie poczujesz jedynie mały strach

~unknown666

~unknown666

pewnie już nie żyje ponad miesiąc zero odpisu autora... Mam nadzieje że znikły jego potrzeby, żal, smutek, poniżenie, samotność, agresja, łaknienie i stał się nicością wolną od wszystkiego... amen

~adonis

~adonis

na pewno się nie zabiję bo nie chce, a tu nie wchodziłem bo myślałem, że nikt nie odpisze, trochę i mi się nie chciało, a to też sporo nauki w szkole

~aus

~aus

co sie stało? i dlaczego? opis dokładnie? czemu wybierasz najprostszy sposób rozwiązania problemu?

Pikaczu

Pikaczu

może coś dokładniej, wiesz czasami problemy w pierwszej chwili gdy się pojawiają to nas przerastają, ale jak się spojrzy na nie nastepnego dnia to juz nie są tak duże

--

Żyj tak, żeby twoim przyjacielom zrobiło się smutno gdy umrzesz

85904 pikaczu Kobieta, 26 lat, Koszalin
Zamknij

Wypełnij swoje dane

Ryzyko schorzeń często zależne jest od płci, wieku i wykonywanego zawodu

Wiek determinuje zarówno ryzyko schorzeń, jak i rodzaj leczenia

Dzięki informacji o Twojej lokalizacji i ubezpieczeniu, będziemy mogli zaproponować Ci najlepszych specjalistów i kliniki zajmujące się Twoim problemem

-

Dane kontaktowe potrzebne są nam do powiadomienia Cię o odpowiedziach specjalistów

Akceptuję regulamin zadawania pytań.
Cofnij