Forum Psychologia

Czy facet może wybaczyć zdradę?

tom79

tom79

12 lat po ślubie. Kocham żonę jestem szczęsliwy.......... nagle dowiaduję się , że ona kocha innego . Zdradza mnie uczuciami nie ciałem . Trwa to już dwa lata a kilka miesięcy na poważnie. Nie śpi z nim tylko rozmawia albo aż rozmawia. On ją rozumnie a ona go kocha. Mnie już nie kocha. Ja jej nie rozumiem. Zaczynam walczyć o nią. Chce , żeby poszła razem ze mną do psychologa - terapia. Psycholog - macie inne cele ja chce ratować związek ona chce podjąć dezyzję czy chce ratować związek.
Drugi dzień- sypiamy ale się nie kochamy zaczynam się denerwować , myślę , że dlaczego to ja to ratuje przecież to nie ja zdradziłem. Przeglądam jej pocztę wkurzam się jeszcze bardziej idę do niej i mówię to już koniec -nie dam rady.
Dzień trzeci.
Jadę do psychologa bez żony tym razem sam. Dowiaduję się , że nie powinienem wywierać presji na żonie bo podejmie złą decyzję. Myślę - to mam się zgodzić ,że ona się z nim spotyka ,,i nie wywierać presji"-wywieźć go do lasu i wykastrować to by pomogło. Noc- bierze mnie cholera - nie wybaczę jej idę do niej i mówię czytałem twoją pocztę wszystko wiem ty nadal się z nim kontaktujesz a ja jak idiota chodzę na terapię. Ona przecież nie obiecała , że nie będzie się z nim kontaktować , myślę - chodźmy na terapię w trójkę , będzie ciekawiej. wpadam w szał mam zamiar skończyć z sobą mówię jej o tym - prawdopodobnie szantaż z mojej strony chociaż sam nie jestem pewien.
Następny dzień postanawiamy , że ona zrywa z nim kontakt bo ja tak chce i znowu psycholog . Co dalej zobaczymy napisze .

87784 tom79 Mężczyzna, 34 lata, gdzieś tam

Odpowiedzi znajdują się poniżej

tom79

tom79

Napiszcie coś bo ciekawy jestem czy ja jestem jakiś taki nie normalny , że chcę ją zatrzymać .Przecież ja ją kocham i nie chcę obudzić się kiedyś sam , bez niej i jej zapachu dotyku widoku. Wszystko jej wybaczę .

87784 tom79 Mężczyzna, 34 lata, gdzieś tam
~forester

~forester

jakby dała dupy i przeleciałby ja inny facet to wyjazd na zbity pysk bez żadnej rozmowy...

tom79

tom79

Co ciekawe jest noc i znowu mam doła . Weekend prawdopodobnie będzie trudny bo przebywamy dużo ze sobą ale zobaczymy. Takie mi się skojarzyło czy to co ja pisze nie powinno się nazywać ,,wspomnienia głupiego frajera"

87784 tom79 Mężczyzna, 34 lata, gdzieś tam
tom79

tom79 wpis edytowany

internet ma ograniczenia a to było w realu. ale podobno tylko uczucie bez seksu a kłamstwo ją niszczyło strasznie, widziałem to , więc jej wierze.

87784 tom79 Mężczyzna, 34 lata, gdzieś tam
tom79

tom79 wpis edytowany

Nie mogę zasnąć.
Myśli- to nie ja powinienem to naprawiać , to nie ja spieprzyłem. Dlaczego ona mnie od siebie odsuwa .
Ja przecież z nim nie wygram ponieważ on jest tylko na chwile ,,taki piękny młody". Ja to życie codzienność smutki rozterki , on piękne słowa , wierszyki , żadnych problemów tylko miłość. Pani psycholog mówi , że trzeba dać jej czas, ale wiecie na co , nie na naprawienie małżeństwa ale na podjęcie decyzji czy ja czy on czy biedna musi pozostać sama , żeby ułożyć sobie wszystko. Co cholera ze mną, mam pozwolić na jej rozterki i czekać . przecież ja ją kocham , leżę obok jej i wiem , że kocha kogoś innego .
Po 12 latach małżeństwa zna się czyjeś wady i zalety , podkreślam wady. Spotykając się na kilka minut mailując , przekazujemy tylko to co chcemy , pokazujemy tylko siebie jakim chcemy by ktoś nas widział. Prawdopodobnie problem w naszym małżeństwie zaczął się wcześniej niż on się pojawił. Ale dlaczego osoba (moja żona) którą cały czas uważam za przyjaciela poszła się z tym wygadać do innego.
Na razie koniec .

87784 tom79 Mężczyzna, 34 lata, gdzieś tam
tom79

tom79

Witam.
Chyba się wyprowadzę ze swojego własnego domu i nie będę nawet dzwonił czy to nie jest metoda na to , że zobaczy , że coś jeszcze dla niej znaczę. Jak ktoś ma jakiś pomysł to czekam. Jak mówię ,że mi na niej zależy to wywieram presję.
Jak się wyprowadzę to dwie możliwości poczuje się wolna i skończy to całkowicie albo zauważy , że te 12 lat to nie była pomyłka.

87784 tom79 Mężczyzna, 34 lata, gdzieś tam
tom79

tom79

Ps. Czy ludzie którzy są zdradzeni nie mogą się miedzy sobą spotykać aby nie być samotni. Przecież ludzi porzuconych jest od cholery. A kto z rozumnie lepiej jak osoba z takim samym problemem. Zabrzmiało jak ogłoszenie matrymonialne. Ale to wątek na następny temat. Chyba założę taki wątek.

87784 tom79 Mężczyzna, 34 lata, gdzieś tam
~aneta1000

~aneta1000

Może powinieneś się wyprowadzić na jakiś czas, niech żona zatęskni, zobaczy, że też Cię może stracić.. Niech nie myśli, że Ty zawsze wszystko jej wybaczysz, wiem, że chcesz wybaczyć, bo ją kochasz pytanie czy ona tego chce? Czy ona chce uratować ten związek? A może wyjedźcie gdzieś we dwoje, rozmawiajcie, skoro poszła do innego musiało zabraknąć jej rozmowy, zrozumienia. na pewno nie powinieneś jej błagać, skamlać, niech wie, jak Cię zraniła. Pytanie czego ona tak naprawdę chce? To jest ważne. Zapytaj jej wprost. A w ogóle znasz tamtego faceta? Może ona dla niego jest przygodą, może jest żonaty, a głównym celem jest zaciągnąć ją do łóżka?ROZMOWA.
Powodzenia i trzymam kciuki, niech Wam się uda, ale tylko jeśli ona na Ciebie naprawdę zasługuje..

~aneta1000

~aneta1000

P.S Dlaczego mi się wydaje, że nie macie dzieci?...Może się mylę.

~buquile

~buquile wpis edytowany

Nie powinieneś latać po psychologach, tylko przy najbliższej okazji (a najlepiej sam ją zaplanować i stworzyć) dać po mordzie tamtemu sukinsynowi, który bierze się za obce żony.
Do pierdla cię nie wsadzą bo ze względu na okoliczności potraktują cię wyrozumiale i z ulgą.
I żona spojrzy na ciebie inaczej, bo zobaczy że ma gościa przy sobie który jest mężczyzną.

~eeeh..

~eeeh..

.....tylko czy warto ryzykować wolność,,dla sądu liczy się czyn a dopiero w drugiej kolejności motyw..różn ie z tą _karą mogłoby być.
Pewnie że psycholog niewiele pomoże jak ktoś jest uparty i widzi tylko czcze obietnice,tamtego faceta a nie widzi tego co ma w domu.Myśle że to b. dobry pomysł z tą wyprowadzką, Ona przemyśli,Ty może trochę odpoczniesz,bo jesteś kłębkiem nerwów....

~akasia639

~akasia639

Współczuję ci, coś podobnego przeżywało moje małżeństwo. Potraktuj to jako kryzys w swoim związku. Małżeństwo to jak dom i kiedy w domu pojawi sie jakas usterka to nie burzy się całego budynku tylko probuje się ją naprawić. Zastanów się dobrze czy aby napewno wyprowadzka choćby tymczasowa była dla was dobrym rozwiązaniem. Zostawisz po sobie "dziurę", którą może chciec wypełnić ktoś inny. Napewno musisz dać teraz żonie troche więcej swobody psychicznej, zresztą myśle ,że nawet nie masz większego wyboru, przecież ona musi sobie sama to wszystko poukładać. Przyrównaj ja może do dziecka a siebie do rodzica. Jeśli dziecko źle postępuje i jest uparte na dodatek to co robi mądry rodzic, pozwala dziecku się podtknąć ale czuwa w pobliżu nie dopuszczając do zrobienia sobie krzywdy. Poza tym jest takie przysłowie, że lepiej jest dwóm niż jednemu, bo gdy jeden się podtknie drugi pozwoli mu sie podnieść. Zachowanie żony potraktuj jako podtknięcie w życiu i zrób wszystko co w twojej mocy aby jej pomóc. Masz o co walczyć, to twoje i jej życie. Rozmawiaj z nią jak najwięcej. Myśle, że masz duże szanse, byla u psychologa z tobą, próbuje podjąć jakieś decyzje pod twoim naciskiem. Miota się. Jesli nawet odeszłaby od ciebie to bedziesz mógł z podniesioną głową powiedzieć, że zrobiłeś wszystko co było w zasięgu twoich możliwości dla ratowania małżeństwa.
Ja po kilku latach swojego małżeństwa tez przestałam męża kochać( tak mi się przynajnmiej zdawało), tyle ,że u mnie doszło do zdrady fizycznej. Mąż poniżony błagał żebym z nim została. Zostałam ale tylko dlatego, że nie mogłam patrzeć jak cierpi, ja też cierpiałam, życie przewróciło mi sie do góry nogami. Zerwałam wszelkie dotychczasowe kontakty, najgorszy był pierwszy rok, potem już czas robił swoje. Warto było, po dwóch latach łuski mi z oczu w końcu opadły i zobaczyłam jakiego mam fajnego, na dodatek atrakcyjnego męża, zakochałam się na nowo. W owym okresie mąż nie odstępował mnie na krok( brak zaufania, musiałam to zrozumieć), zabrał mnie na urlop, potem pojawiło się drugie dziecko.

tom79

tom79

Dzięki za rady a przede wszystkim zainteresowanie.
Łomot się mu należy ale uważam że to już jak nic z tego nie będzie. Ja dzisiaj zrobiłem podobno inny błąd , powiedziałem że się rozwodzimy jej rodzicom i jest dym. Pewnie jest to błąd bo wyszło , że ich napuszczam na nią. Ale tonący brzytwy się trzyma . Padły hasła od teściów , że co z dziećmi itp. to może ją zatrzyma przy mnie ale mnie znienawidzi a na pewno mnie nie pokocha i tak dupa blada.

87784 tom79 Mężczyzna, 34 lata, gdzieś tam
~akasia639

~akasia639

Nie masz pojęcia co się u mnie wtedy działo, a właściwie to już masz. Też byli rodzice ,teściowie, zarzuty, wyzwiska, szukanie winy.
Na sytuacje w której teraz jesteście zapracowaliście oboje. Ty jako mąż, głowa rodziny, gdzieś niedopisałeś. Może nie miała w tobie oparcia jakiego potrzebowała, kobiety potrzebują miłości, przewodnictwa, autorytetu ze strony męża, przyjaciela w mężu. Komunikacja miedzy wami gdzieś zawiodła. Jeśli już emocje troszkę opadną uświadom jej z czym się wiąże rozwód, że to wojna z której żadna strona nie wychodzi bez szwanku. Rozwód nie rozwiązuje wszystkich problemów często oznacza tylko zamianę jednych kłopotów na drugie. Namów ją żeby wspólnie z tobą przeanalizowała takie kwestie jak finanse ( pewne badania ujawniły, że po rozwodzie dochody mężczyzn wzrastają a kobiet spadają), opieke nad dziećmi i wpływ rozwodu na dzieci, problemy emocjonalne. Nie pozwólcie zeby zranione uczucia zaczęły dominować nad zdrowym rozsądkiem, szczęście w dużej mierze zależy od umiejętności przebaczania a życzliwość, delikatność i chęć przebaczania rodzą miłość.

tom79

tom79

akasia ty wszystko wiesz . to ciekawe , ze wszytko się potwierdza. hej

87784 tom79 Mężczyzna, 34 lata, gdzieś tam
~akasia639

~akasia639

tom79 - jestem już dwadzieścia pare lat w małżeństwie, a mam apetyt na więcej. A wiesz co robie? Staram nie skupiać się zbytnio na sobie w momencie kryzysu, tylko analizuję przyczyny powstania i co w danym momencie może przeżywać mój mąż. Dbam też o to, aby mój kochany wiedział co czuję w danej chwili ( przecież się sam nie domyśli). Ale najważniejsze to ustalić razem z żoną i przed samym sobą oczywiście, że małżenstwo jest nierozerwalne.

tom79

tom79

To co piszesz nie jest jakimś sadomasochizmem.

87784 tom79 Mężczyzna, 34 lata, gdzieś tam
~akasia639

~akasia639

a pamietasz ze szkoły z języka polskiego ( to był nawet chyba fragment z Biblii) czym jest miłość? Pozwól, że sparafrazuję: miłość jest wielkodusznie cierpliwa, nie zawodzi, nie robi rachunku krzywd,nie szuka WŁASNEJ KORZYŚCI.
To nie sadomacho to droga , którą ja obrałam . Rezultat- trwam, mam rodzinę w komplecie kochamy się z mężem. Łatwo nie jest bo mąż nie zapomniał.