Forum Psychologia

Jak dojść do siebie po rozstaniu?

~blade1230

~blade1230

Mam 21 lat, minęło około 4 miesiące od rozpadu mojego 1.5 rocznego związku, nie potrafię poradzić sobie z tym rozstaniem, miewam dosyć częste wahania nastrojów. Jestem mężczyzną dosyć emocjonalnym. Każde rozstanie przechodziłem dosyć ciężko. Gdy miałem 3 lata rodzice się rozwiedli, kiedy miałem 8 lat zmarła mi matka, mieszkam w rodzinie zastępczej. Rodzice zastępczy obdarowali mnie wielką miłością ze swojej strony za co im niezmiernie dziękuje. Jak już stwierdziłem jestem osobą emocjonalną i boję się rozstań. W tej chwili jestem podłamany choć minęło już kilka miesięcy od naszego rozstania, wylałem wiele łez, miałem myśli samobójcze, po jakimś czasie przeszło i z powrotem powróciło uczucie beznadziejności, wspomnienia i brak osoby, którą kocham do tej pory. Wieczorami jest najgorzej, męczą wspomnienia. Popełniałem wiele błędów w naszym związku, zawsze chciałem być dla kogoś tym wszystkim, a cały czas ktoś mnie odrzuca, czuję się słaby, beznadziejny, nie chce mi się żyć i nie wiem co robić. Dziękuję.

~kumkum

~kumkum

Rozumiem Cię doskonale. Co prawda jestem kobietą, ale myślę, że rozstanie, to rozstanie, płeć jest płcią, a ból jest bólem.
Mój związek rozpadł się po 2 latach. Nie wiem, być może przeze mnie, bo o niego nie walczyłam, chcąc, by poszedł drogą, którą chciał iść.
W naszym związku też było mnóstwo błędów, ale kochałam prawdziwie i wiem, co czujesz. Noce są najgorsze. W dzień można znaleźć sobie jakieś zajęcie, ale nocą. leżysz, patrzysz w sufit, lub masz zamknięte oczy i słyszysz jej/jego głos, a w głowie roi się od wspomnień.
Nie mam pojęcia, jak można zapomnieć, jak dojść do siebie, bo sama zadaje sobie to pytanie. Sama szukam na nie odpowiedzi. Podobno lekarstwem na starą miłość, jest nowa, ale nie sadzę, by ktoś po stracie myślał o tym, żeby znaleźć sobie kogoś innego. Mam nadzieje, że się ułoży, że dasz radę i proszę, trzymaj kciuki też za mnie.

~Anonim

~Anonim

...masz 21 lat.. i dalej nie możesz o Niej zapomnieć! Cóż powiedzieć? Może mój przykład nie jest tu właściwym, bo mogłabym być Twoją mamą, ale swoje przeszłam. Powiem krótko. Po 20 latach małżeństwa zostałam z 3 dzieci, mając 40 lat. Też płakałam, tęskniłam... i czekałam, aż wróci, aż się opamięta. Nie stało się tak. Trwałam tak całe 10 lat, a życie uciekało.... Dzisiaj szkoda mi tych straconych, przepłakanych dni - zawsze w ukryciu, nigdy przy dzieciach.A On wybrał " lepsze" życie i tak się stoczył. Od 2,5 roku nie żyje. Ale powiem Tobie o moim synu i Jego miłości. Poznał dziewczynę z rodziny, z marginesu - zakochał się, wpadł "po uszy". Byłam przeciwna tej znajomości, chociaż bardzo starałam się ją polubić, a może i lubiłam. Ale ona chciała być księżniczką i wynosiła się ponad stan. Widziała jego zaangażowanie i to wykorzystywała, on nie słuchał mych podpowiedzi i rad. Ale jakoś to się rozpadło, mówił mi syn, że ja do tego doprowadziłam. Ona wyjechała z innym chłopakiem do Niemiec, bardzo szybko po rozstaniu. Była z nim pól roku. Wróciła do domu... ale z brzuchem! Uwierzysz! Mój syn ją przygarnął i są razem. Ale gdzie są, nie wiem. Od 4 tygodni są gdzieś, gdzie??? Ja jej w domu nie chciałam widzieć, więc się gdzieś zabrali. I tak mi się urwał kontakt z synem. A syn zawsze powtarzał, że tylko ją kocha i kochać będzie. Jest młody, przystojny, z zawarciem znajomości nie ma problemów, dziewczyny na niego "lecą". Chyba tak, kocha ją, jak w takim stanie ją przygarnął po raz drugi. I co to jest miłość, uczucie? Definicji na to nie znam!!!
Pozdrawiam Cię blade1230. Nie marnuj swych młodych lat, uwierz w siebie, może właśnie nie jest warta Ciebie.

~Marlena26

~Marlena26

Witaj. Twoja historia jest bliźniaczo podobna do mojej. Ja również dochodzę do siebie po rozstaniu z kimś, kogo szaleńczo pokochało moje nazbyt kochliwe serce. Odkąd pamiętam zawsze bardzo poświęcałam się w związku, kochałam zbyt mocno, dopuszczając do głosu swoje nieuporządkowane emocje, zamiast zdrowego rozsądku. Taka emocjonalna, wręcz altruistyczna postawa wielokrotnie mściła się na mnie... Partnerzy porzucali mnie. Tak też było ostatnio. Zakochana bez pamięci biegałam na każde zawołanie chłopaka, gotowałam mu, sprzątałam, oddawałam ostatnie pieniądze, zaniedbałam swoje dziecko. Prosiłam go o czułe gesty, oddawałam wszystko nie dostając nic w zamian. Gdy związek zaczął się kruszyć on napisał mi mnóstwo sms z groźbami.Chciałam popełnić samobójstwo. Wzięłam 60 tabletek psychotropowych i znalazłam się w szpitalu. Do szpital przyszedł, gdy byłam nieprzytomna, ale nie po to, by mnie zobaczyć, ale dlatego, żeby wykasować swoje sms z groźbami karalnymi z mojego telefonu, leżącego na szpitalnej szafce...Gdy wychodziłam ze szpitala, zadzwoniłam, prosząc go by po mnie przyszedł, ale odpowiedział, ze nic go to nie obchodzi i że nigdy nie chciał ze mną być.Zrozumiałam, że był niewiele wart i że nic do mnie nie czuł. to okropnie, nieludzko bolało. Świadomość, że moja osoba była mu zawsze obojętna.Niestety nadal go kocham. Miłość potrafi przetrwać największy ból i upokorzenie, jest silna, ale i głupia, nie dająca się zamknąć w okowach logiki. Mimo to musimy żyć...Wychodzić do ludzi, otaczać się przyjaciółmi i w związku walczyć, domagać się swoich praw. Nie dawać z siebie wszystkiego, ale dawkować uczucia. i przepędzić złe myśli o samobójstwie jak najdalej od siebie. Nikt i nic nie jest wart aż takiego poświęcenia. teraz to wiem...I ta myśl towarzyszy mi każdego dnia. Nie jesteś słaby, ani beznadziejny. Zapełnij swoje wieczory ludźmi których kochasz i rozejrzyj się...Może tuż za rogiem czeka nowa miłość? Póki żyjemy nic nie jest niemożliwe.

Natalia Bator

Natalia Bator

Porozmawiaj ze swoimi rodzicami - oni Cię kochają i na pewno będą Cię wspierali w tych trudnych dla Ciebie chwilach. Nie wstydź się swojej wrażliwości i emocjonalności, bądź szczery, opowiedz im o wszystkim co czujesz. Porozmawiaj szczerze, jeśli czujesz potrzebę - uroń łzę. To nic złego, a pozwoli Ci troszkę uwolnić się od emocji. Zastanów się czy nie byłoby dobrze gdybyś skorzystał z porady psychologa, ponieważ Twoje myśli samobójcze są niepokojące. Piszesz, że boisz się rozstań. Te rozstanie, z Twoją dziewczyną na pewno ma jakiś cel w późniejszym życiu. Może musieliście się rozstać, abyś za jakiś czas mógł zakochać się w innej dziewczynie, z którą będziesz na zawsze? Rozstania zawsze bywają bolesne, ale pamiętaj, że nie jesteś sam. Masz rodziców, którzy Cię kochają, dla których jesteś najukochańszym synem, masz przyjaciół, mozesz skorzystać z porady psychologa. Nie poddawaj się. Walcz o siebie i o swoją przyszłość, żebyś już wkrótce mógł się cieszyć szczęściem i nową miłością. Powodzenia!

26 natalia-bator Kobieta, 27 lat, Lublin
Złośliwa

Złośliwa

musisz się jakoś wziąć w garść. rozstania zawsze są trudne i zawsze budzą w nas wiele emocji jednak musisz nauczyć się radzić sobie z nimi.

--

Nigdy więcej nie patrz na mnie takim wzrokiem
Nigdy więcej nie podnoś na mnie głosu
Nigdy więcej nie zatruwaj słów gorycz

83736 zlosliwa Kobieta, 29 lat, Warszawa
dzieci22

dzieci22

Czuje to samo.Wiem co czujesz. Jestem również z rozbitej rodziny. Jestem po rozstaniu. Boje się wszystkiego.Samotności. Jak kochamy to bardzo..Napisz do mnie. mój e mail-barbi39@o2.pl. Napisz .Pomogę Ci

87213 dzieci22 Kobieta, 39 lat, Sława
~Łukasz1982

~Łukasz1982

Witam mam 31 lat,2 lata temu zostawila mnie kobieta z którą byłem 8 lat mamy syna 9 lat,tyle czasu minelo a ja caly czas tesknie,duzo by pisać o tym dla czego mnie zostawila w skrocie powiem ze to przez moje kłamstwa i oszustwa mnie zostawila,chcialbym się dowiedzieć jak poradzić sobie z ta sytuacja a największym moim problem jest to ze Była znalazła sobie nowego,i planują kiedyś zamieszkac razem,chodzi mi o to ze niewyobrazam sobie ze ktoś wychowuje mojego ukochanego syna,strasnie mnie to boli nie wiem jak sobie z ta mysla radzic a co dopiero jak dojdzie do tego

Tarja

Tarja

Niestety, ale skoro się rozstaliście i to już jakiś czas temu, musisz sobie uświadomić fakt, że ona żyje własnym życiem i Ty musisz także.
Nie martw się tym, że ktoś będzie wychowywał Twojego syna. Będa razem mieszkać, ok, ale to Ty jestes i zawsze będziesz jego ojcem i od Ciebie zalezy jaka ta relacja będzie. Jak syn będzie widział, że się nim interesujesz, wspierasz go, rozmawiasz z nim, jesteś przy nim, to choćby polubił tamtego mężczyzne to Ty dla niego będziesz zawsze ojcem i to jest nieporównywalne. Trzymaj kciuki aby się polubili aby miał w tym facecie kumpla, a nie żeby się kłócili i żeby w domu panowała zła atmosfera dla syna. Przy takim wyborze wolałabym aby się polubili i szanowali a Ty rób wszystko aby być w jego zyciu numerem jeden i żeby ten facet nie był dla Ciebie absolutnie żadną konkurencją. Postaw się w sytuacji odwrotnej: masz kobietę z dzieckiem - polubisz je, będzie fajne itd, ale syn zawsze będzie najwazniejszy. U niego pewnie będzie tak samo.

A co do samej byłej - myślę, że musisz sam siebie przekonać, uświadomić, uzmysłowić sobie, że ona ma nowe życie. odpuść przeszłość, skup się na sobie i na przyszłości, znajdź nową kobietę, żyj swoim życiem, bo stoisz nogą w tym, co się skończyło i nie możesz zrobić kroku na przód.

--

http://www.ticker.7910.org/an1cMls0g411100MTAwNDcxNGx8MzU1NjZqbGF8aW4gbG92ZQ.gif

83914 tarja Kobieta, 27 lat, Rzeszów
~Łukasz1982

~Łukasz1982

Do Tarja-Dziekuje za odpowiedz,ja niestety mam takie cos w glowie żeby wszystko zrobić żeby mój syn jak go kiedyś pozna nielubil go,nie sluchal itp.-nie potrafie wbic sobie do glowy ze to ja jestem najważniejszy-jego prawdziwym ojcem-mam bardzoooo dobry kontakt z synem,rozmawiamy,spotykamy się ,spędzamy czas,mam duzy wpływ na niego-Kocham go bardzo ale boje się ze on polubi tamtego itp. on jest najwazniejsza osoba w moim zyciu

Tarja

Tarja

Twoje myslenie jest egoistyczne i nastawiając go przeciwko tamtemu facetowi po prostu go skrzywdzisz. Nie można tak manipulować. Nie daj się zżerac głupie zazdrości bez powodu. Chcesz żeby był szczęśliwy, więc nie rozbudzaj w nim nienawiści, zwłaszcza że ten facet naprawde moze sie okazać w porzadku. Na pewno byś nie chciał aby on obracał syna przeciwko Tobie wiec Ty tego tez nie rób bo przegrasz w tej sytuacji bo on stanie po stronie matki i jej partnera bo spedza z nimi wiecej czasu. To co planujesz jest złe i absolutnie wybij sobie to z głowy skrzywdzisz jego i siebie.
To wynika z braku Twojej pewnosci siebie nie wierzysz w to ze jestes dla niego najwazniejszy. To smutne. Weź go na spacer na pilke na cokolwiek co lubicie i powiedz mu: synu kocham cie najbardziej na swiecie to ze nie ma mnie przy Tobie caly czas nie zmienia nic ze zawsze moze sie do Ciebie zwrocic nawet jak to bedzie glupie zle czy cokolwiek ze go nie odpechniesz nie wysmiejesz ze zawsze pomozesz - to do niego dotrze bardziej niz manipulacja i podsycanie kłotni.

--

http://www.ticker.7910.org/an1cMls0g411100MTAwNDcxNGx8MzU1NjZqbGF8aW4gbG92ZQ.gif

83914 tarja Kobieta, 27 lat, Rzeszów
~Łukasz1982

~Łukasz1982

Nie wieze w to ze syn będzie słuchaj jakiegoś tam partnera jest na tyle madry ze rozumie kto jest jego ojcem,niepozwoli sobie wmawiać ze tata jest zly itp.,codziennie mu mowie ze go kocham nad zycie,ze co by się niedzialo zawsze może liczyc namnie,Poprostu bardzoooo mi go brakuje i boje się ze obca osoba go skrzywdzi,bedzie kazac rozne rzeczy itp. to od tego sa rodzice a nie jakiś tam partnet mamy on jest bardzo delikatna osoba i na pewno przezyje to mocno jak on się wprowadzi do nich

zmija

zmija

Znajdź sobie nową.
Nie zapomnisz o swojej byłej jeśli nie znajdziesz sobie nowej o którą możesz dbać, zabiegać, kochać.
Bez nowych wspomnień nie pozbędziesz się starych.
Teraz jesteś silniejszy, bogatszy o doświadczenia, będzie ci łatwiej zobaczysz.

33066 zmija Mężczyzna, 108 lat, Śląsk
~czarna79

~czarna79

Nowa miłośc nic nie da niestety, nie można zakochac się na siłę niestety to się nie uda...jestem półtora roku po rozstaniu z człowiekiem któremu oddałam bezgranicznie 6 lat swojego życia...zostawił mnie dla innej młodszej i bogatszej i chodzi tu i wyłącznie o zawartośc porfela...niestety teraz to i faceci lecą na kasę takie czasy...szukałam przez te półtora roku różnych lekarstw zajmowałam sobie czas różnymi sposobami, a nawet próbowałam się zakochac jeszcze raz ale nie udało się... poznałam fajnego chłopaka, ale trwało to króciutko nie umiałam go pokochac tak jak tamtego i rozstaliśmy się bo nie chciałam go oszukiwac...od tamtej pory minęło pół roku...nadal jestem sama,ale zaczyna mi byc już z tym dobrze, po półtora roku zaczynam rozumiec że chcę byc szczęśliwa, ze nie chcę już wstawac i myślec o nim...zmarnowałam już dużo czasu na łzy, tęsknotę, przecierpiałam okrutnie...ale odpuszczam i dziś juz czuję dużą ulgę...sami musimy zrozumiec że tak miało byc i życ dalej a jak?...czas pokaże ale nie róbcie nic na siłę to naprawdę nic nie da...Pozdrawiam wszystkich porzuconych posłuchajcie Verba ,,zobacz co straciłaś,,;)

Zamknij

Wypełnij swoje dane

Ryzyko schorzeń często zależne jest od płci, wieku i wykonywanego zawodu

Wiek determinuje zarówno ryzyko schorzeń, jak i rodzaj leczenia

Dzięki informacji o Twojej lokalizacji i ubezpieczeniu, będziemy mogli zaproponować Ci najlepszych specjalistów i kliniki zajmujące się Twoim problemem

-

Dane kontaktowe potrzebne są nam do powiadomienia Cię o odpowiedziach specjalistów

Akceptuję regulamin zadawania pytań.
Cofnij